Pogrzeb 640 nienarodzonych dzieci. „Każde brałam na ręce i owijałam w pieluszkę”
Pogrzeb 640 nienarodzonych dzieci. „Każde brałam na ręce i owijałam w pieluszkę”
– Kiedy w prosektorium szykowaliśmy te dzieci do uroczystości pogrzebowej, każde z nich brałam na ręce, umyte owijałam w pieluszkę. Widziałam wśród nich wiele pięknych zdrowych dzieci, choć były oczywiście także chore, z widocznym rozszczepem kręgosłupa i innymi wadami. Były także dzieci z zespołem Downa, w tym wiele rozczłonkowanych w wyniku aborcji. Na wielu maleńkich twarzyczkach widać było grymas ogromnego bólu – w rozmowie z
Gość Niedzielny
mówiła Maria Bienkiewicz. – Myślałam tylko, kim mogłyby być, gdyby dane było im żyć.
Ciała 640 dzieci zmarłych w wyniku aborcji lub poronień samoistnych pochowano 11 grudnia w Gończycach. Pogrzeb odbył się z inicjatywy Marii Bienkiewicz z Fundacji Nowy Nazaret. Nieprzypadkowo w tym właśnie dniu – to wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe, patronki życia poczętego.
Jeden z księży, który odmawiał modlitwy pogrzebowe nad ciałami dzieci, podkreśla: „Najwyższa …Więcej
przede wszystkim to należą im się narodziny, potem ewentualnie pogrzeb... 640 ciał dzieci? za przeproszeniem - skąd one się tam wzięły? przecież w Polsce dokonuje się ok 1000 aborcji rocznie, skąt taka liczba ciał w jednym miejscu?
Wlowoj, wszystko się zgadza, to był pogrzeb dzieci nie tylko z aborcji, ale również dzieci poronionych samoistnie.
Jeden z księży, który odmawiał modlitwy pogrzebowe nad ciałami dzieci, podkreśla: „Najwyższa pora, aby zacząć głośno mówić, że dzieciom poronionym i abortowanym należy się godny pochówek. A nie jak dotychczas – spalenie razem ze szpitalnymi odpadkami”.