ŚWIADECTWO SZAFARZA NADZWYCZAJNEGO.
ŚWIADECTWO SZAFARZA NADZWYCZAJNEGO.
Podjąłem słuszną decyzję rezygnując z tej posługi
Mam na imię Antoni, lat 50. Przez okres 4 lat pełniłem posługę nadzwyczajnego szafarza Komunii św. W roku 2006 ówczesny proboszcz naszej parafii ks. Kazimierz, na Mszy św. czytał list Biskupa naszej Diecezji o powołaniu nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. Prosił parafian, aby zgłaszali kandydatów, którzy nadawaliby się do pełnienia tej posługi – zaznaczając, że mają to być mężczyźni w wieku 35-60 lat, praktykujący i odznaczający się pobożnością.
Po tygodniu ks. Proboszcz podszedł do mnie i oznajmił, że parafianie zgłosili moją kandydaturę do tej posługi i podkreślił, że jest to wielkie wyróżnienie i zaszczyt. Zgodziłem się, ale wymagane było wykształcenie średnie, a ja mam tylko zawodowe – więc odpadłem. Jednak za rok ks. prob. Kazimierz zwrócił się ponownie z tą propozycją, abym został nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. i że już jednego kandydata ma, a ja będę jako …Więcej
I jeszcze jedno . Nie dałabym żadnego dziecka /mojego czy innego/do błogosławieństwa przez świeckiego i dotknięcia głowy. Głowę może dotykać tylko rodzina i ksiądz.
A ja powiem tak po prostu. Mamy dwóch szafarzy , myślę , że czynnych seksualnie . Mnie to razi , że z łóżka małżeńskiego idzie posługiwać. Tego nie można łączyć , oni nie mają konsekrowanych dłoni. Nie podchodzę do nich , a nawet kiedyś ostentacyjnie zmieniłam kolejkę.
Jest u nas trzech księży . Komunię rozdaje jeden z księży i szafarz , a inny ksiądź wyciera w tym czasie kielichy i wykonuje pozostałe czynności.
Nie ma możliwości przyjęcia na klęcząco , pomijane są balaski , nie każdy potrafi wstać z kolan .
Jeździmy gdzieś indziej , do sanktuarium w Pokrzywnie-Polanicy Zdroju i do Kłodzka na Trydencką , w mojej parafii w związku z tym jestem tylko raz w miesiącu z powodu należenia do Róż i spowiedzi..
Piszę to , bo być może jakiś ksiądz to przeczyta.
,,...znalazłem w Piśmie św. przytoczony fragment przez ks. prowadzącego kurs, lecz sens tego fragmentu okazał się całkiem inny: w pierwszych wiekach były chleby pokładne, część tych chlebów, które nie były konsekrowane, były błogosławione i te były zabierane do domów (były one na wzór dzisiejszych opłatków)."
Jestem szafarzem. Ja na to inaczej patrzę. Też miałem rozterki czy jestem godnym pełnienia tej posługi. I teraz wiem jedno. NIE JESTEM. Nawet ksiądz nie jest godny. Bo każdy z nas ma grzechy. Co do tego że w jakiejś książce jakaś zakonnica miała upalone dłonie ... hmm. Nie znamy szczegółów. Czy miała błogosławieństwo od biskupa, czy może samowolnie rozdawała Najświętszy Sakrament? A może żyła w grzechu ciężkim, zatajała go a mimo tego pełniła tą funkcję?
A co do upadnięcia Hostii, to niestety Bóg wie że człowiek jest ułomny. To jest tak samo jak z grzechem. Gdy go popełniamy nieświadomie mamy grzech lekki. Gdy świadomie, grzech może być nawet ciężki. Tak samo jest z Hostią. Gdybyśmy specjalnie upuścili, to to byłby grzech ciężki. Ale jeśli nieświadomie ...
Ja ze swojej perspektywy mogę powiedzieć co mi się przytrafiło. Otóż podczas gdy miałem szkolenia przegotowujące do pełnienia tej funkcji, miałem podobne rozterki. Na dzień przed spotkaniem, zastanawiałem się, że może np. ks. Natanek ma rację a większość się myli. Poprosiłem Boga szczerze o znak, gdyż nie chcę Go obrażać, jeśli rzeczywiście szafarz nie może wziąć do ręki Najśw. Sakramentu. Następnego dnia, wsiadłem do samochodu, włączyłem radio aby odmówić różaniec (pozdrawiam ks.Teodora z Teobańkologii). Tak się zasłuchałem, że jadąc przez obszar zabudowany (jest tam taka dłuuuga prosta) jechałem około 80km/h. Zaznaczam że prócz mnie nikogo nie było. Droga pusta. I jak byłem tak z 100-200 metrów od radiowozu, zauważyłem, że policjantka mierzy do mnie z radaru. Odruchowo wcisnąłem hamulec, ale zbyt szybko jechałem i pamiętam że przyhamowałem do 65km/h. Patrzę a policjantce jakby zaciął się radar. Nacisnęła jakiś przycisk i znów próbowała mnie namierzyć. Myślę sobie, no to mnie mają. Zwolniłem do 50km/h i jadę. Czekam kiedy wsiądą do radiowozu i zaczną mnie gonić. A tu nic. Dopiero po jakimś czasie przypomniałem sobie że poprosiłem Boga o jakiś znak. Odczytałem go tak, że Bóg chciał usunąć wszelkie przeszkody abym tylko pojechał na to szkolenie. Dziś już jestem szafarzem i zanoszę Komunię chorym.
Świecki szafarz Komunii Świętej jest Jej profanatorem, tylko kapłan mający konsekrowane ręce może udzielać Komunii wiernym.
Krzysztof Żukowski-
Piszesz -[ Dziś już jestem szafarzem i zanoszę Komunię chorym. ]==Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.1 Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. ]==Tak więc raduj się bo jesteś jednym z tych szafarzy uczniem pragnący służyć BOGU .
,,Dziwi mnie postawa księdza, że zezwala na coś takiego". Wytłumaczenie jest proste: żyjemy w posoborowiu,
Widać w opisanym przykładzie troskę i opatrzność Bożą ratującą od potępienia.
Kolejny logiczny krok tego człowieka, to zwrot w stronę Mszy Katolickiej i Niezmiennego Nauczania Kościoła. Ciekaw jestem dalszej historii tego człowieka, bo z pewnością nie będzie "zwyczajna".
Co może choremu dać nadzwyczajny szafarz Komunii św.? Odp. Nic… wręcz przeciwnie – przynosi mu szkodę, zabierając Boże błogosławieństwo. Pismo św. wyraźnie podkreśla: „Choruje ktoś między wami, niech wezwie kapłana…”