Po rozwiązaniu kwestii żydowskiej rekami niemieckich nazistów, sfabrykowanych przez mistyczne wizje Żydów sefardyjskich mogłoby się wydawać, że w powojennej Polsce problem motłochu nie istnieje. Jednakże Państwowe Gospodarstwa Rolne (PGR-y) oraz dyskusyjne kluby filmowe wraz z wszelkiej maści organizacjami i grupami przyparafialnymi po Soborze Watykańskim II rozpoczęły masową produkcję motłochu, która swoje apogeum osiągnęła w pokoleniu „gimba” zainicjowanego przez najsłynniejszego żyda wśród prezydentów Polski Aleksandra Kwaśniewskiego. „Bękarci judaizmu” pozostają lektura obowiązkową dla umiejących czytać Polaków.
Szanowny Panie Tadeuszu, nie znoszę kaktusów, ale muszę się zgodzić z Pana opinią, iż Bękarci judaizmu to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcieliby nie tylko odbolszewiczyć ale i odgimbazować motłoch w Polsce i na emigracji.
Jeśli mnie nie zawodzą honorables correspondantes to „Bękarci judaizmu” dr B. Stanisławczyk mają być czytani w „mediach toruńskich” przez samego dr O. Tadeusza. Sprawą przypisów będzie zawiadywał Johny Daniels a komentarz do poszczególnym rozdziałów będzie można usłyszeń od nigdy niewyczerpanej wyroczni z Grzechyni.