Duchowe Oblicze

TAM, GDZIE CZŁOWIEK JUŻ NIC NIE MOŻE, CHRYSTUS WCIĄŻ MOŻE DOTKNĄĆ

Do Jezusa przychodzi ojciec, który nie prosi już o poprawę stanu córki. Ona umarła. Po ludzku wszystko zostało zakończone. A jednak zwierzchnik synagogi pada przed Chrystusem i mówi: „Przyjdź i połóż na nią rękę, a żyć będzie”.

To nie jest wiara oparta na widzialnej nadziei. Nie ma już oznak życia, na których można by ją oprzeć. Ojciec wierzy w samego Chrystusa - w Jego władzę większą niż śmierć.

Jezus natychmiast wstaje i idzie za nim. Pan życia pozwala się prowadzić do domu żałoby. Nie wygłasza z daleka pocieszenia. Wchodzi w miejsce, w którym człowiek utracił już wszystko.

Po drodze wydarza się jednak coś, czego nikt nie planował.

W tłumie znajduje się kobieta cierpiąca od dwunastu lat. Nie wychodzi przed Jezusa, nie wypowiada publicznie prośby. Podchodzi z tyłu i dotyka frędzli Jego płaszcza. Wystarcza jej jedno przekonanie: „Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa”.

Dwanaście lat choroby mogło odebrać jej siły, środki i ludzką nadzieję. Nie odebrało jednak ostatniego aktu wiary. Kobieta nie oczekuje, że Chrystus będzie musiał długo walczyć z jej cierpieniem. Wierzy, że wystarczy zetknięcie z Nim.

Jezus nie pozwala jej odejść anonimowo. Obraca się, spogląda na nią i mówi: „Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła”.

Nazywa córką tę, która przez lata doświadczała osamotnienia i nieczystości związanej z chorobą. Nie tylko przywraca zdrowie ciału. Przywraca jej miejsce, godność i pokój. Ona chciała dotknąć skraju płaszcza, a otrzymała słowo skierowane osobiście do niej.

Chrystus nie gubi pojedynczego człowieka nawet wtedy, gdy idzie dokonać wielkiego cudu. Dla tłumu ta kobieta mogła pozostać niezauważona. Dla Jezusa nie była anonimowa. Jej cierpienie nie stało się mniej ważne tylko dlatego, że obok wydarzyła się większa tragedia.

Kiedy Pan dociera do domu zwierzchnika, zastaje zgiełk żałobników i ludzi przekonanych, że wszystko już wiedzą. Dziewczynka umarła, więc pozostaje jedynie opłakiwanie. Gdy Jezus mówi, że śpi, odpowiadają śmiechem.

Ten śmiech jest głosem świata zamkniętego w granicach tego, co widzialne. Człowiek uznaje za niemożliwe wszystko, czego sam nie potrafi uczynić. Chrystus nie wdaje się jednak w spór z tłumem. Każe go usunąć.

Dopiero gdy zgiełk milknie, wchodzi do dziewczynki.

Ujmuje ją za rękę.

Nie odprawia skomplikowanego obrzędu. Nie walczy ze śmiercią jak z równą sobie potęgą. Jego dotknięcie wystarcza. Ta, której ciało otoczono już żałobą, wstaje.

W jednej Ewangelii spotykają się więc dwie ręce. Najpierw drżąca ręka chorej kobiety dotyka płaszcza Jezusa. Potem ręka Chrystusa ujmuje rękę umarłej dziewczynki. W pierwszej scenie człowiek wyciąga się ku Bogu. W drugiej Bóg sam pochyla się nad człowiekiem, który nie może już uczynić żadnego ruchu.

Tak działa łaska. Czasem odpowiada na ostatni wysiłek wiary. Czasem dociera do duszy całkowicie bezwładnej, niesionej przez modlitwę innych. Zawsze jednak źródłem życia pozostaje Chrystus.

Ta Ewangelia nie uczy, że każda doczesna choroba zakończy się cudem, a każda śmierć zostanie tutaj cofnięta. Objawia coś większego: Jezus posiada władzę nad tym, przed czym człowiek jest bezsilny. Choroba nie przekracza Jego mocy. Śmierć nie ma nad Nim panowania. Nawet grzeszna dusza, która wydaje się duchowo martwa, może zostać podniesiona przez Jego łaskę.

Prośba zwierzchnika znajduje odpowiedź dokładnie w geście Chrystusa. Ojciec błagał: „Połóż na nią rękę”. Jezus przychodzi, ujmuje dziewczynkę za rękę i podnosi ją do życia. Wiara ojca nie zatrzymała się na słowach - zwróciła się ku Temu, który rzeczywiście ma władzę spełnić to, o co został poproszony.

Może dziś jesteśmy podobni do chorej kobiety i potrafimy już tylko wyciągnąć rękę. Może przypominamy ojca, który niesie przed Chrystusa kogoś całkowicie bezsilnego. A może stoimy w tłumie i śmiejemy się z nadziei, bo wydaje nam się, że wszystko zostało już przesądzone.

Ewangelia odpowiada jednym obrazem: Chrystus wchodzi tam, gdzie człowiek widzi jedynie koniec - i ujmuje umarłą za rękę.

#Ewangelia #JezusChrystus #Wiara #Uzdrowienie #Wskrzeszenie #ŁaskaBoża #ZaufanieBogu #DuchoweOblicze
1274
Duchowe Oblicze

Kobieta mogła tylko dotknąć płaszcza. Dziewczynka nie mogła już zrobić nic. Chrystus odpowiedział na wiarę jednej i pochylił się nad całkowitą bezsilnością drugiej. Dla Niego żadne cierpienie nie jest niewidzialne, a śmierć nie ma ostatniego słowa.