CHRYSTUS POSYŁA OWCE MIĘDZY WILKI - ALE NIE POZWALA IM STAĆ SIĘ WILKAMI
To jedno zdanie odbiera złudzenie o chrześcijaństwie bez walki. Uczeń Chrystusa nie idzie przez świat jak człowiek, który ma wszystkim się przypodobać. Nie niesie Ewangelii po to, by wilki uznały go za miłego. Jest owcą - nie dlatego, że ma być słaby, lecz dlatego, że nie wolno mu stać się wilkiem.
Chrystus natychmiast dodaje: „Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie”.
Roztropność bez czystości łatwo staje się przebiegłością. Czystość bez roztropności może stać się naiwnością. Jezus żąda obu. Katolik nie ma wystawiać świętości na podeptanie, nie ma bezmyślnie oddawać się w ręce zła ani mylić prostoty z lekkomyślnością. Ale nie wolno mu też kłamać, mścić się, knuć i przyjmować metod przeciwnika. Ma widzieć wilka, ale nie wolno mu nosić wilczego serca.
Potem Pan mówi: „Miejcie się na baczności przed ludźmi”.
Nie z nienawiści do ludzi, lecz z prawdy o człowieku zranionym grzechem. Ten sam człowiek, który potrafi wołać o miłosierdzie, potrafi też wydać niewinnego na sąd. Ten sam świat, który mówi o wolności, nieraz nie znosi prawdy Chrystusa. Gdy Ewangelia przestaje być ozdobą, a zaczyna osądzać grzech, wtedy szybko okazuje się, ile naprawdę kosztuje imię Jezusa.
Apostołowie będą wydawani sądom, biczowani w synagogach, prowadzeni przed namiestników i królów. Nie dlatego, że szukają awantur. Nie dlatego, że pragną cierpienia. „Z mego powodu” - mówi Chrystus. To jest granica, której nie wolno zamazać. Nie każde odrzucenie jest prześladowaniem dla Jezusa. Ale gdy człowiek cierpi dlatego, że nie chce zaprzeć się Jego imienia, Jego nauki i Jego przykazań, wtedy jego cierpienie staje się świadectwem.
I właśnie wtedy Jezus mówi coś, co powinno przebić nasz lęk: „Nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić”.
Nie chodzi o lenistwo, brak przygotowania ani pogardę dla rozumu. Chodzi o godzinę próby, w której człowiek zostaje postawiony przed siłą większą od siebie. Chrystus obiecuje wtedy pomoc Ducha Ojca. Wierny nie jest sam, kiedy staje przed sądem świata. Może być bezbronny zewnętrznie, ale Duch Ojca nie opuszcza tych, którzy mają świadczyć o prawdzie.
Najboleśniejsze słowa przychodzą potem. Jezus nie mówi tylko o wrogach z zewnątrz. Mówi o zdradzie wewnątrz domu: brat wyda brata, ojciec syna, dzieci powstaną przeciw rodzicom. Ewangelia dotyka tu rany najgłębszej. Czasem za Chrystusa płaci się nie tylko opinią obcych, ale także niezrozumieniem, pogardą i odrzuceniem przez najbliższych.
To nie znaczy, że Chrystus niszczy rodzinę. To grzech, niewiara i nienawiść do prawdy rozrywają dom. Jezus jedynie odsłania, że nawet najświętsze więzi ziemskie nie mogą stać ponad Bogiem. Kiedy rodzina żąda zdrady sumienia, milczenia wobec grzechu albo wyrzeczenia się Chrystusa, wtedy trzeba wybrać Pana - choć serce krwawi.
„Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia”.
Nie ma tu miejsca na religię budowaną wyłącznie z akceptacji. Imię Jezusa nie jest neutralne. Jednych prowadzi do zbawienia, innych drażni, innych doprowadza do wściekłości, bo przypomina, że człowiek nie jest bogiem, grzech nie jest prawem, a sąd Boży nie został odwołany.
Ale Chrystus nie kończy na nienawiści świata. Kończy na wytrwaniu: „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”.
Nie ten, kto dobrze zaczął. Nie ten, kto miał wzruszenie. Nie ten, kto przez chwilę mówił odważnie. Ten, kto wytrwa do końca. Do końca pokusy. Do końca osamotnienia. Do końca niezrozumienia. Do końca życia. Wiara nie jest jednorazowym uniesieniem, ale wiernością, która trwa, gdy przychodzi cena.
Jezus pozwala też uciekać z miasta do miasta. To ważne. Męstwo chrześcijańskie nie jest szukaniem śmierci ani udawaniem, że roztropność jest tchórzostwem. Uczeń nie ma prowokować zła dla własnej chwały. Ma pełnić misję tak długo, jak Pan wyznacza mu drogę. Czasem świadectwem jest pozostanie. Czasem świadectwem jest odejście dalej, by głosić tam, gdzie drzwi jeszcze nie zostały zamknięte.
Ta Ewangelia jest jak zimna woda na twarz. Chrystus nie formuje uczniów do wygodnego uznania. Formuje świadków. Nie obiecuje, że wilki przestaną być wilkami. Obiecuje, że Duch Ojca będzie z tymi, którzy nie zdradzą Jego imienia.
Dlatego pytanie nie brzmi, czy świat zawsze nas zrozumie.
Pytanie brzmi: czy kiedy świat nas znienawidzi z powodu Chrystusa, nadal pozostaniemy Jego owcami - roztropnymi, czystymi i wiernymi do końca?
#Ewangelia #JezusChrystus #Prześladowanie #ŚwiadectwoWiary #Wytrwanie #DuchŚwięty #Wierność #DuchoweOblicze