DARMO OTRZYMALIŚCIE - NIE CZYŃCIE Z EWANGELII TOWARU
Bliskość królestwa nie jest tylko pociechą. Jest wezwaniem do decyzji. Skoro królestwo niebieskie jest bliskie, trzeba porzucić grzech, uporządkować sumienie, wrócić do Boga, przestać odkładać nawrócenie na później. Ewangelia nie została dana po to, aby człowiek poczuł się religijnie wygodniej, lecz aby został wyrwany z drogi prowadzącej ku zgubie.
Dlatego zaraz obok głoszenia Chrystus wymienia znaki mocy: chorzy mają być uzdrawiani, umarli wskrzeszani, trędowaci oczyszczani, złe duchy wypędzane. Apostołowie nie zostają posłani jedynie z nauką do przekazania. Niosą władzę otrzymaną od Pana. Królestwo Boże jest rzeczywistym wkroczeniem Boga w nędzę człowieka: w chorobę, nieczystość, śmierć i niewolę złego ducha.
Potem pada zdanie, które powinno oczyścić każde apostolstwo: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.
Nikt nie kupił łaski. Nikt nie zasłużył na Ewangelię własną wielkością. To, co najświętsze, zostało dane z miłosierdzia Boga, dlatego nie wolno robić z tego narzędzia zysku, pychy albo panowania nad duszami. Słowo Boże nie jest towarem. Sakramenty nie są prywatną własnością człowieka. Dar otrzymany od Boga ma przejść dalej czysty, bez handlu prawdą i bez szukania własnej chwały.
Chrystus nie mówi jednak, że robotnik Ewangelii ma być porzucony bez utrzymania. Dodaje: „Wart jest bowiem robotnik swej strawy”. To ważne rozróżnienie. Posłany nie ma sprzedawać łaski ani zabezpieczać się tak, jakby jego misja zależała od złota, srebra i trzosu. Ma ufać Opatrzności i przyjmować to, co potrzebne do służby, nie czyniąc z posługi źródła chciwości.
Dlatego Apostoł ma iść lekko. Bez torby, bez dwóch sukien, bez gromadzenia zabezpieczeń. Nie dlatego, że rzeczy materialne same w sobie są złe, ale dlatego, że serce posłanego nie może być obciążone tym, co zacznie nim rządzić. Kto niesie królestwo niebieskie, nie może wyglądać jak człowiek bardziej zatroskany o własny zapas niż o zbawienie dusz.
Jezus mówi także o domu, który przyjmuje posłanych. Pokój Apostołów nie jest zwykłym życzeniem uprzejmości. Jest znakiem przyjęcia Bożego orędzia. Tam, gdzie dom otwiera się na prawdę, pokój może spocząć. Tam, gdzie prawda zostaje odrzucona, pokój wraca do posłanych.
To uczy nas, że nie każdy pokój jest pokojem Chrystusa. Nie ma prawdziwego pokoju tam, gdzie dom zamyka się na Ewangelię, a jednocześnie chce zachować pozory religijnego spokoju. Pokój Boży nie polega na braku napięcia za wszelką cenę. Rodzi się z przyjęcia prawdy, łaski i porządku Bożego.
Najostrzejsze słowa padają na końcu: „Strząśnijcie proch z nóg waszych”. To nie jest gest urazy ani prywatnej zemsty. To świadectwo. Apostoł ma głosić wiernie, ale nie może zmusić nikogo do przyjęcia słowa. Jeśli miasto odrzuca Ewangelię, odpowiedzialność pozostaje po stronie tych, którzy nie dali posłuchu.
Chrystus mówi nawet, że lżej będzie ziemi sodomskiej i gomorejskiej w dzień sądu niż takiemu miastu. To zdanie odbiera nam złudzenie, że odrzucenie Ewangelii jest czymś błahym. Im większe światło zostało dane, tym poważniejsza odpowiedzialność za jego odrzucenie.
Ta Ewangelia nie pozwala traktować wiary jak dodatku do życia. Królestwo jest bliskie. Słowo zostało posłane. Pokój może wejść do domu. Ale można także zamknąć drzwi przed Chrystusem i zostać z własnym spokojem, który w dzień sądu okaże się pusty.
Pytanie brzmi więc nie tylko, czy słyszeliśmy Ewangelię.
Pytanie brzmi: czy daliśmy jej posłuch?
#Ewangelia #JezusChrystus #KrólestwoNiebieskie #Apostołowie #Prawda #Nawrócenie #SądBoży #DuchoweOblicze