Nihil novi sub sole. Obecne błędy stanowią ściek błędów i herezji dawnych. Koniec II wieku nie różnił się wiele od końca wieku XX i początku XXI w. jeżeli chodzi o tęsknotę za “złotym wiekiem” chrześcijaństwa pierwotnego. Zirytowany obżarstwem, opilstwem i rozwiązłością “burżuazyjnych” chrześcijan, poszukujący dowodów obecności Ducha i tęskniący za charyzmatami czasów apostolskich, podczas gdy “od czasów Jana Duch Św. ucichł”, Tertulian ujął się za podejrzanymi transami wspólnoty Montanusa i napisał obszerne, zaginione dziś dzieło “O ekstazach”. Ostrości polemiki możemy domniemywać z krótszej, zachowanej rozprawy “O poście przeciw “materialistom” (De ieiunio adversus psychicos). To znaczy przeciwko osobom “pękającym z obżarstwa”, do których “poprzez miłość do jedzenia dojście znajduje ukochanie nieczystości”. To właśnie ci obrzydliwi “fizyczni” (psychici) przeciwstawiają się wg Tertuliana “uduchowionym”, “Parakletowi i “Nowym Proroctwom” tj. Montanusowi i jego ruchowi charyzmatycznemu, zarzucając im “Nowatorstwo”, “fałszywe proroctwa” i herezję. “To duch diabelski” – mówisz – “psychiku. I jak to się dzieje że wykonuje on rzeczy, które należą do naszego Boga i sprawia że są Mu składane? Uznaj zatem że albo diabeł działa razem z naszym Bogiem, albo uznają Ducha Św. za szatana”. Oponent Tertuliana - pijak, który z upojenia nie potrafi nawet wyznać wiary w obliczu prześladowań, właśnie z umiłowania pijaństwa (wedle autora), wymyśla oskarżenia o fałszywe proroctwa pod adresem tych, którzy głoszą trzeźwość.
Tertulian pisał owe słowa, gdy sprawa montanistów była już głośna w całym chrześcijańskim świecie – od Frygii, gdzie ruch się pojawił, po Galię i zajął się nią, na prośbę tamtejszego Kościoła, w roku 177 Rzym i Następca Piotrowy – Eleuteriusz. Opis transów wspólnoty Montanusa już przywoływano już na tej stronie za Historią kościelną Euzebiusza z Cezarei, więc nie będę go ponawiał (link – Euzebiusz z Cezarei: Historia kościelna – fragmenty (3)). Ruch pojawił się przypuszczalnie pod koniec życia papieża św. Piusa I (męczennika, którego święto przypada akurat jutro – 11 lipca) w Azji Mniejszej. Według św. Hieronima Montanus był świeżym konwertytą, dawnym kapłanem bogini Kybele. Według relacji Epifaniusza, podczas ekstaz Montanus i jego dwie prorokinie – Maksymilia i Pryska byli opanowywani przez ducha, który twierdził że jest Bogiem. Przesłania dotyczyły wspomnianych już postów, dziewictwa i czystości. Jak pisał Tertulian (De fuga): “ci, którzy przyjmują Parakleta, nie znają ani ucieczki przed prześladowaniami ani przekupstwa”.
To jednak nie nauki o trzeźwości, lecz podejrzane ekstazy Montanusa i prorokiń oraz uznawanie cyklicznych przesłań przez nich głoszonych za nowe, ważniejsze, bo aktualne od “starego” objawienie, sprawiły że proroctwa zostały uznane za fałszywe a ruch za heretycki. Pod koniec IV w. św. Hieronim ze Strydonu tak pisał do św. Pammachiusza: “Niech przepadnie Montanus i jego szalone niewiasty! Montanus, który wrzuciłby upadłych do przepaści, by nigdy już nie mogli powstać.” Ostrość tych słów wskazywała że ostrzeżenie pozostawało mimo upływu 200 lat aktualne.
Wedle zachowanych relacji Pryska (Pryscylla) opowiadała że nawiedził ją Chrystus pod postacią kobiety i przekazał jej mądrość, objawiając że miejscowość Pepuza jest święta i tam zstępuje niebieskie Jeruzalem, co powinno ściągnąć tam pielgrzymki wiernych. Epifaniusz opisuje że zwolennicy sekty ściągali do Pepuzy aby doświadczyć wizji. W sekcie pepuzańskiej ważną rolę – prorokiń i kapłanek odgrywały kobiety. W liście do Marcelli, która miała problemy jeśli chodzi o kontakty ze spadkobiercami duchowymi Montanusa, św. Hieronim wspominał że sekta ma własną hierarchię – najważniejsi byli patriarchowie sekty, potem jej ministrowie zwani namiestnikami, dopiero w dalszej kolejności uznawano zwykłą hierarchię kościelną czyli biskupów.
Z Azji ruch rozprzestrzenił się na zachód, w Rzymie (koniec II w.) bronił go niejaki Prokul, który głosił że Paraklet poprzez Montanusa objawił więcej niż Chrystus w Ewangelii. Bronił go Kartagińczyk Tertulian. Według relacji św. Hieronima montaniści uważali że Duch Święty zstąpił na Montanusa i jego prorokinie aby dopełnić i uzupełnić wcześniejsze Objawienie. Jak pisał we wspomnianym już liście do Marcelii: wedle montanistów Bóg “zstąpił przez Ducha Świętego na Montantusa i owe obłąkane kobiety – Pryskę i Maksymillę i w ten sposób ów kaleki i zniewieściały Montanus posiadał pełnię wiedzy, do jakiej praw nigdy nie rościł sobie Paweł.”
Widać tu że montaniści zaspokajali potrzebę doświadczenia religijnego, wychodząc naprzeciw oczekiwaniu osób, które nie przyjęły błogosławieństwa Chrystusa: “szczęśliwi, którzy nie widzieli a uwierzyli.” Które, zapatrzone w idealizowane, pierwotne czasy apostolskie, pogardzały codziennym, zwyczajnym chrześcijańskim życiem ówczesnej, jeszcze przedkonstantyńskiej “dziury”. Nowa Pięćdziesiątnica i objawienia dostępne “na żądanie” trafiały w religijność, a właściwie pychę religijną, takich osób. Oponentom, oprócz zarzucania grzesznego trybu życia, próbowano zamknąć usta używanym i dziś argumentem, że sprzeciwiają się Duchowi Świętemu. Mimo to ortodoksja po okresie zamętu zatriumfowała a zwolennicy sekty i ich dzieła zniknęli w pomroce dziejów.