Jan Paweł II i Szczyt Religii na górze Hiei
Na fali ducha Asyżu czyli emanacji wojtyłowej rewolucji w Roku Pańskim 1986, będącej konsekwentnym rozwinięciem wcześniejszych poczynań na polu relacji z innymi religiami Jan Paweł II postanowił najwyraźniej zakpić z japońskich katolickich męczenników. I tak wysłał w roku 1987 swojego przedstawiciela - kardynała Arinze na pierwsze międzyreligijne spotkanie na górze Hiei koło Kyoto w Japonii pod nazwą "Światowy Szczyt Religii na Górze Hiei" (por.), organizowane przez japońskie, prowadzone przez miejscowych pogan, stowarzyszenie międzyreligijne. Podobnie jak w Asyżu, przywódcy różnych religii mieli się tam zgromadzić razem by się modlić o "pokój". Imprezie przewodniczył buddysta pan Yamada, który brał udział w Asyżu roku 1986.
Do owego spotkania K. Wojtyła nawiązał już podczas modlitwy na Anioł Pański, 26 lipca 1987, mówiąc (źródło): "Na początku sierpnia liczni przedstawiciele światowych religii zbiorą się w Hiei, w Japonii na dzień modlitw o pokój. Spotkanie to, organizowane …Więcej
Szyderstwem z Prawdy, z pewnością są:
Dokumenty SW2 i ich diabelska realizacja
odpowiednimi "interpretacjami"!!!
W tych interpretacjach rozszerzających celował zwłaszcza papież żydów - jak to określał Szewach W.
Żeby nie było nieporozumień,
domyślam się że chodzi o JPII,
po. Papieża synagogalnego . . .
no wie Pan, czytają nas różni Ludzie,
lepiej nie pozostawiać wątpliwości . . .
SW2 nauczył nas jakie skutki przynosi:
wieloznaczność i
noszenie akcentów po marginesach . . .
Ta pani najwidoczniej nie rozumie, chce być tu super cenzorem i jak faceci w miarę otwartym tekstem wymienią uwagi i wskażą fakty, to straszy.
Szydźcie, szydźcie, zobaczycie jak skończycie...
"Kościół Soborowy" na trzy pokusy z dzisiejszej Ewangelii odpowiedział pozytywnie.
1. Stał się rodzajem pseudo-charytatywnego NGO (we współpracy z innmi, fałszywymi religiami), w którym głównie chlebem człowiek żyje.
2. Stał się instytucją promującą emocjonalną pokazowość i ekscesy w miejscach świętych.
3. Stara się robić wszystko by pozyskać świat, oddając pokłon księciu tego świata.
Proszę się nie wypowiadać eks katedra..ja ciemna nie jestem i mam oczy i swój rozum... a co sie dzieje w tradycji to bym mogła duzo napisać bo 5 lat chodziłam na Msze Święte do tradycjonalistów więc sie napatrzyłam i sama duzo doświadczyłam... dlatego słuchać pogubionych trydoli nie zamierzam.
To że pani chodziła na Msze w rycie ks. Natanka nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi Mszami katolickimi.
Chodziła na Msze Święte w rycie, w którym wy uczestniczycie... na Karolkową w Warszawie...książkę by można było napisać!
Zważywszy że płaszcz od ks. Natanka jest publiczną oznaką akceptacji A. Jezierskiej jako tzw. "widzącej" reakcje mogły być faktycznie różne np. odbiór tego jako prowokacja.
Niezależnie już od kwestii fałszywości objawień z Grzechyni, to tak jakby, powiedzmy, udać się na pogrzeb JPII i siąść w pierwszym rzędzie w koszulce z napisem "MSGR. LEFEBVRE WAS RIGHT"
oj tam oj tam zaraz szyderców... siedzą sobie po prostu chłopcy jak kury na grzędach, a jak nawet szydzą z białego Bwana, to ta ....karma ich załatwi
Grono szyderców i bluźnierców!
Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą niegodziwych, nie stoi na drodze grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców.
Psalmów 1:1
Wulgata ma w Ps1: nie kroczy w radzie bezbożnych, nie stoi na drodze grzeszników i nie zasiada na katedrze zarazy.
Ta wersja bardziej pasuje do Asyżu 1986 i Kyoto 1987 - jako ostrzeżenie żeby takich miejsc unikać.
A skoro lubi pani Psalmy to jeszcze Psalm 95: quoniam omnes dii gentium daemonia - bo wszyscy bogowie pogan to demony.
108
r Jakże szatanowi, Mojemu przeciwnikowi od początku, udaje się was dziś oszukiwać i zwodzić!
s Utwierdza was w przekonaniu, że jesteście stróżami tradycji i obrońcami wiary, gdy tymczasem jako pierwsi upadacie w wierze i niepostrzeżenie popadacie w błąd.„Do Kapłanów Umiłowanych Synów Matki Bożej” - Ks. Stefano Gobbi (1973-1997r)
22.08.1976 | Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Królowej
„A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi …
Rozmawialiśmy już o don Gobbim. W swoich pseudo-lokucjach sugerował że w 1998 Antychryst opanuje Kościół, co raczej kłóci się z pani idolatrią pod adresem JPII.
Chłopaki nawet nie wstali tutaj (Tajlandia 1984)
Tak postępująca rewolucja ma dwa skrzydła i gdy zaczyna pożerać własne dzieci, przelicytowywać poprzedników w aberracjach, to niektórzy z tzw. prawego jej skrzydła "odważnie" powiedzą: mee, nawet bee (oczywiście tylko między słowami). A wcześniej ani me, ani be ani nawet kukuryku. Czemu teraz
Bo tego nie było, panie.... Wcześniej w ich kinie nie grali. I czepiają się takiego Franciszka Bergoglio, że podważał, niszczył, zmieniał. Gdzie tam! On tylko dalej prowadził ten tzw. "parowóz dziejów", mówiąc tak po leninowsku (albo dalej płynął tę ulubioną, dziurawą wojtyliańską Barką....) Tym samym torem!!! Że tor jest zły, że nie tędy droga, że lokomotywa/barka na złom i w ogóle zawrócić trzeba- tego prawacy rewolucji nie powiedzą.
Wolę określenie żyrondyści vs. jakobini albo trockiści vs. leniniści.
Jednak, może zacytujmy, bo na tekstach źródłowych najlepiej ten obłęd widać:
"Czy podobnie krytycznie patrzy Ksiądz na organizowany corocznie od blisko 30 lat Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce?
Paradoks polega na tym, że od samego początku, od zarania, byłem przy tej inicjatywie i ją popierałem. Była dyskutowana przez kilka lat na posiedzeniach Rady Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem, a wtedy jej przewodniczącym był biskup, a potem arcybiskup poznański Stanisław Gądecki. Wówczas na tych posiedzeniach można było rozmawiać, dyskutować, polemizować, uściślać, itd. Głównym celem tego dnia miało być promowanie katolickiej teologii judaizmu na użytek naszych wiernych. Dzięki otwartości biskupa Gądeckiego i właściwemu wyprofilowaniu Dnia Judaizmu, przygotowywane były i drukowane - bez żadnych kosztów ponoszonych przez Kościół! - materiały, które trafiały do wszystkich parafii w Polsce. Nie było tam polityki, nie było wypaczania nauki Kościoła, lecz podstawowy wykład opartej na Piśmie Świętym i Tradycji katolickiej teologii judaizmu. Jedni przyjmowali to z wdzięcznością, inni nieufnie, ale nie było widocznego sprzeciwu czy wrogości, bo dbaliśmy o wymiar wyłącznie religijny. Kiedy arcybiskup Gądecki przestał być przewodniczącym wspomnianej Rady, zmieniono całkowicie jej skład, weszli zupełnie nowi ludzie i rozpoczęła się degrengolada, która trwa do dnia dzisiejszego (...)
Od kilkunastu lat Dzień Judaizmu nabrał rumieńców politycznych, kulturowych, ekonomicznych i często z perspektywą religijną i teologiczną nie ma wiele wspólnego. "
(W. Chrostowski dla kai, bieżący miesiąc - nb. media typu pch24 rozpływały się nad tym wywiadem)
"promowanie katolickiej teologii judaizmu"....? Czyli co te słowa wojtyliańskie z kwietnia 1986 najlepiej przerobić na "jak gdyby" nowy dogmat?
A przecież pewien abp. Grzegorz R stara się- on nie mówi z perspektywy kulturowej, ekonomicznej czy politycznej- jak zarzuca WCH, lecz chyba właśnie tak jak chce ks. Waldemar Chrostowski- ubiera swoje wywody w szaty religijne. Więc o co tu chodzi?
@Index Librorum Falsorum
Chodzi zapewne o to by obronić sprawę nie do obrony i własny w niej, kompromitujący udział. Toteż buduje się takie semi-judaizujące hagady.
Jak się popatrzy na te pierwsze dni judaizmu to one chyba były jeszcze bardziej ideologicznie zaangażowane niż obecnie, bo to przecież był okres pełnego wojtylianizmu i kultu jednostki "największego z rodu Słowian" więc chłopaki (JE Gądecki, ks. Chrostowski) chcieli się wykazać.
Dlatego wprowadzili tę imprezę do posoborowego kalendarza para-liturgicznego.
Od początku popierał Dni J... w Kościele- jak sam przyznaje. To wiele o nim mówi.
Najprościej byłoby wyjść i powiedzieć: przepraszam Boga i Was, myliłem się. Odwołuję swoje słowa.
Mnóstwa tekstów nie odwołał. Tu
muzhp.pl/…2/collectanea_theologica-r1995-t65-n2- …
np. ks. Chrostowski cytuje Jana Pawła II z Moguncji (18 X I 1980): „Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm ”... Tzn. bez "jak gdyby", co świadczy, że te wypowiedzi doskonale zna. A w wywiadach czepia się jak gdyby, niuansuje coś co padło wielokrotnie bez niuansów, bez zastrzeżeń. Smutne to, bo liczne nawiązania do konieczności pogłębienia perspektywy teologicznej wskazują, że to nowa religia już jest, niekatolicka!
"Chrześcijanie potrzebują kontaktów z Żydami i dialogu międzyreligijnego na tem at Jezusa przede wszystkim po to, aby lepiej zrozumieć samych siebie. "
ks. prof Waldemar Chrostowski
prchiz.pl/…kosc-jezusa-chrostowski- …
Tak, znam ten tekst, nawet parę lat temu wrzucałem fragmenty na stronę:
Ks. W. Chrostowski: Żydowskość Jezusa
Natomiast, że za wyznacznik w stosunkach z żydami uchodzi w kręgach niby-katolickich facet, który był szkolony na seminarium rabinicznym a potem był współautorem skandalu dnia judaizmu nad Wisłą i który swych błędów nie odwołał, ba dalej je powiela (por. ostatni wywiad dla ekai) jest dla mnie nie do pojęcia.
"Kluczowe znaczenie dla dialogu religijnego ma nauczanie Jana Pawła II. Trzeba poczynić dalsze starania, aby je uprzystępnić i przypominać zwłaszcza w kościołach. " Ks. prof. Waldemar Chrostowski Abp. Ryś przypomina, zwłaszcza w kościołach więc o co chodzi ks. Chrostowskiemu?
muzhp.pl/…4/collectanea_theologica-r1998-t68-n4- …
Nie wiem o co chodzi ks. Chrostowskiemu. Przecież kard. Ryś jeszcze jak nie był biskupem to mu się Koran na półce kurzył. Dopiero JPII go przekonał, że Koran trzeba czytać (a i pocałować nie zawadzi).
Eminencja Ryś to jest dziecko pokolenia JPII i taki odpowiednik Wojtyły z lat 60-tych w Krakowie na dzisiejsze czasy. Wszystko w rodzinie.
No tu np. ks. Chrostowski (ostatni podany przez pana link) wprost mówi po co był dzień judaizmu dla nadwiślańskich gojów:
"Stało się jasne, że aby nawiązany dialog mógł poczynić dalsze znaczące postępy, niezbędne jest po stronie katolickiej rozwijanie nowej, pozytywnej teologii judaizmu"
Wspomniany wywiad dla KAI 2026.02.06
Pytanie "Może więc Bóg chciał wielości religii?"
odp. ks. prof Waldemar Chrostowski
"Nie wiem, czy Bóg chciał wielości religii. Wielość religii zależy od ludzi, a nie od Boga. Bóg chce jedności rodzaju ludzkiego zbudowanej na wspólnym fundamencie wyznawania Go i pełnienia Jego woli. Natomiast mamy do czynienia ze światem takim, jaki jest. Kwestia więc nie w tym, że Bóg chciał wielości religii, tylko że Bóg - jeżeli mamy użyć antropomorfizmu - musi się pogodzić z wielością różnych religii, bo szanuje wolną wolę ludzi. Zatem w różnych religiach uznaje tę tęsknotę i tę drogę, która tak czy inaczej do Niego prowadzi..."
Ks. prof. Waldemar Chrostowski dla KAI: dialog …dzi..."
Jakże inaczej wyglądała postawa i działalność św. Maksymiliana Kolbe w Japonii !!!
Pan VRS napisał m.in. tak: „Jan Paweł II postanowił zakpić z japońskich katolickich męczenników”.
Czy to prawda? Przyjrzyjmy się:
„[Pawła Mikki i innych katolików w Japonii ] poddano … torturom, poobcinano im lewe uszy, wszystko to po to, aby wyrzekli się wiary. Okaleczonych więźniów zmuszono do marszu kilkaset kilometrów z Kyoto do Nagasaki. Idąc śpiewali Te Deum. Nagasaki było najbardziej katolickim miastem w Japonii. Tam jezuici spotkali się z innymi skazańcami. Aby ich jeszcze bardziej upokorzyć, obwożono ich po mieście z wypisanym wyrokiem śmierci. Paweł Miko wykorzystał okazję, aby zebranym tłumom głosić Ewangelię. Wzbudził szacunek i współczucie wśród Japończyków, którym na dodatek ubiór jezuity – czarna sutanna i pas – przypominał strój samuraja. Do grupy skazanych dołączono jeszcze dwóch chrześcijan, których aresztowano za to, że próbowali nieść pomoc więźniom. Oprócz nich i jezuitów było jeszcze 21 męczenników – sześciu franciszkanów i piętnastu świeckich – tercjarzy, katechistów, ministrantów, tłumacz i lekarz. W wyniku nalegań prowincjała władze zgodziły się, by do skazanych przyszedł kapłan z sakramentami. Dwaj nowicjusze, Jan i Jakub, wykorzystali te okazję i w jego obecności złożyli śluby zakonne, zostając jezuitami. Na jednym ze wzgórz Nagasaki, obecnie nazywanym Wzgórzem Męczenników, ustawiono w jednej linii 26 krzyży, do których przybito męczenników. Paweł Miki jeszcze z krzyża głosił Ewangelię, wyrażając radość z tego, że ma zaszczyt zginąć taką śmiercią. Wszyscy oni w trakcie agonii modlili się, śpiewali psalmy, wielbili Boga. Paweł Miki powiedział wtedy: „Myślę, że skoro doszedłem do tej chwili, nikt z was nie będzie mnie podejrzewał o chęć przemilczenia prawdy. Dlatego oświadczam wam, że nie ma innej drogi zbawienia poza tą, którą podążają chrześcijanie. Ponieważ ona uczy mnie wybaczyć wrogom oraz wszystkim, co mnie skrzywdzili, dlatego z serca przebaczam królowi, a także wszystkim, którzy zadali mi śmierć, i proszę ich, aby zechcieli przyjąć chrzest”. Przeszyci lancami żołnierskimi dopełnili swej ofiary. Śmierć połączyła ich 5 lutego 1597 r. Najstarszy z nich miał 64 lata, a najmłodszy niespełna jedenaście lat.”
źródło Pierwsi męczennicy Japonii
Dokładnie też o o. Maksymilianie pomyślałem.
A z męczenników polskich - o. Wojciech Męciński SJ.
Wojciech Męciński – męczennik z Japonii (1)
Wojciech Męciński – męczennik z Japonii (2)
Wojciech Męciński – męczennik z Japonii (3)
Wojciech Męciński – męczennik z Japonii (4)
Dotarłem do materiałów z obu zjazdów na Hiei - w 1987 i 1997. Niestety pierwsza część jest po japońsku bez ocr. Druga jest po angielsku i są tam takie kwiatki jak legat Wojtyły kard. Arinze cytujący kilkakrotnie... Buddę:
tendai.or.jp/summit/history/pdf/summit10eng.pdf
Jak umierał Ojciec Wojciech Męciński i Jego bracia w Wierze:
„Egzekucję rozpoczęto w ten sposób że żołnierze „ogolili każdemu z nich głowę do połowy, pomalowali karminem, zakneblowali usta i przywiązali nad nimi metalową tabliczkę, na której napisano następujący wyrok: Cesarz japoński skazuje tych na śmierć, ponieważ głoszą wiarę rzymską zakazaną już przed kilkoma laty w jego państwie. Wsadzono ich następnie na juczne zwierzęta i oprowadzano po większych ulicach miasta Nagasaki wśród tłumów ludu, szyderstw i obelg pogańskiej gawiedzi. W takim towarzystwie przybyli na górę położoną za miastem, którą tamtejsi chrześcijanie zwali górą męczenników, ponieważ już setki wiernych na niej stracono. Gdy zsiedli na ziemię, tak długo całowali narzędzia swej męki aż kaci wyrwali im z rąk takowe. Związano im rękę i nogi do pala. Jedna ręka pozostawała wolną do dnia znaku, gdyby który wśród katuszy chciał zaprzeć się wiary. Doły były już wykopane, wrzucono do nich najpierw rozmaite smrodliwe nieczystości, następnie spuszczono po pas męczenników głową na dół, tak jednak, aby kał nie zamykał im oddechu, wreszcie deskami zabito otwór cuchnącej kloaki, pozostawiając jedynie szparę, którą wyglądały nogi uwieszone sznurem do szubienicy.” Źródło: Wojciech Męciński – męczennik z Japonii (4) tutaj
Przed męczęńską śmiercią w Japonii o. Wojciech Męciński napisał do kolegium Jezuitów w Krakowie:
"„Ostatni raz żegnając się z wami do was piszę, ponieważ już Pan Bóg mój wzywa mnie do noszenia Krzyża swego, abym życie położył na tym theatrum, które krwią swoją zbroczyli Jego rycerze (…) Śmierci czekam, która chociaż najokrutniejsza będzie, tylko, że dla chwały Bożej, wesoło przyjmuję. Za niewiele dni, po tym mym pisaniu, zaczynam potyczkę z Tyranem, przed którego nas przywiodą abyśmy wyznali Imię Pana Jezusa. Z Tyranem, mówię, upojonym krwią męczenników. Widzę ja tu powrócenie Dioklecjanowych czasów i wściekającego się diabła około wynajdowania mąk na tych, którzy opowiadają słowo Boże (…) Ale niech to i wszystkie piekielne katownie cierpię, tylko niech z Chrystusem moim będę. Nie mam ja to za męki, ale za korony dawno sercu pragnącemu zgotowane, które bardziej mnie do siebie zapraszają niż odstraszają. Winszujcie mi i weselcie się wespół, że się Panu Bogu podobało ten wschodni ogród krwią północną skropić i za grzechy, za których żem na wielkie karanie zasłużył, do korony mnie wezwać. Dlatego miłosierdzie Jego na wieki będę sławił. (…) Niżeli ten list odbierzecie, już, jak ufam w miłosierdziu Pańskim, zakończę bieg pielgrzymowania mego (…)”. Źródło jak wyżej
Jeszcze jeden komentarz od Index Librorum Falsorum
Bo to taki portal od pewnego czasu jest - nigdy nie wiadomo co się wyświetli na żółto. Może Xi zaczął sponsorować g.tv?
Jan Paweł II powinien wiedzieć, jak wygląda prawdziwy katolicyzm. Jako katolicki papież powinien się odżegnać od obcych ,,religii".