V.R.S.
Znaki czasu (2): Z notatek pandemicznych

Kwiecień 2020

W Wielki Czwartek 2020 władza ludowa Zjednoczonej Nie-Prawicy ogłosiła wszem i wobec:
„Do niedzieli 19 kwietnia 2020 r. [I po Wielkanocy] obowiązują (…) ograniczenia w wydarzeniach o charakterze religijnych – w kościołach może przebywać maksymalnie 5 osób. Zasada obowiązuje również w święta Wielkiej Nocy!” (pogrubienie oryginalne - por.)
Jednocześnie wprowadzano nowe diabelstwo – te same maski, z których jeszcze kilka tygodni wcześniej publicznie szydził główny koordynator „pandemii” nad Wisłą minister Szumowski, mówiąc że nic nie dają i nie wie po co ludzie je noszą.
„Od czwartku, 16 kwietnia 2020 roku wprowadzamy obowiązek zasłaniania ust i nosa. Każda osoba w miejscu publicznym będzie musiała nosić maseczkę, szalik czy chustkę, która zakryje zarówno usta, jak i nos.”
Polakom napluto zatem w twarz a potem nałożono maskę, żeby plwocina lepiej i trwalej przylegała, angażując aparat przemocy totalitarnego państwa do ścigania opornych niezamaskowanych po ulicach, sklepach, szpitalach, kościołach. Początkowo, w ramach gotowania żaby zaoferowano kilka opcji zniewolenia, toteż obok masek, różnego asortymentu, szytych nieraz w czynie społecznych neo-komuna wykreowała modę m.in. na tzw. przyłbice, z których chętnie korzystali duchowni i inni notable. Wśród wyrazów ducha czasu pojawiały się maski i w kolorach liturgicznych oraz kolorze biskupim.
Sprawę masek przedstawiłem w tym krótkometrażowym filmie dokumentalnym z lutego roku 2021 aby każdy mógł sobie przypomnieć jak rzecz wyglądała, bo Polacy poważne problemy z pamięcią mają. Znajdziecie w nim także sporo obrazków ze świata skompromitowanego duchowieństwa, które równolegle dostało dużo wydrukowanego na gwałt (m.in. w formie obligacji) pustego pieniądza (która skutkowała potem hiperinflacją), żeby kasa się zgadzała.
Oczywiście, gdy nadszedł ów 16 kwietnia upadli purpuraci, którzy zwolnili w okresie zadekretowanej epidemii nie tylko chyba wszystkich doradców będących wierzącymi katolikami, ale nawet wszystkich, nawet niewierzących prawników o przeciętnym intelekcie, którzy podpowiedzieliby im jak to wszystko co sitwa pisowska powprowadzała jest sprzeczne z prawem od Konstytucji począwszy, przez Konkordat idąc na samych ustawach „pandemicznych” kończąc (no dobrze – na poważnie najprawdopodobniej kolaborowali nie dlatego że takowych nie mieli, tylko dlatego by zrobić dobrze pisowskiej sitwie, z którą się , o czego żenujących dowodach będzie dalej, zblatowali) postanowili przygotować nieszczęsne owce do nowej mądrości etapu – mądrości pandemicznego fetysza liturgicznego.
15 kwietnia 2020 rzecznik KEP ks. Rytel-Adrianik przypomniał że „zgodnie z projektem rozporządzenia Rady Ministrów, od 16 kwietnia, osoby przebywające w kościołach i kaplicach, mają obowiązek zakrywania ust i nosa za pomocą maseczki lub części odzieży. Z tego obowiązku wyłączeni są duchowni sprawujący „kult religijny, w tym czynności lub obrzędy religijne, podczas jego sprawowania. (…) Rzecznik Episkopatu podkreślił, że przedstawiony w środę projekt rozporządzenia Rady Ministrów zakłada, że obowiązek zakrywania ust i nosa za pomocą części odzieży, przyłbicy, maski albo maseczki, dotyczy również miejsc kultu religijnego. Ks. Rytel-Andrianik dodał, że zgodnie z opublikowanym projektem rozporządzenia, ten obowiązek nie stosuje się w przypadku „duchownego sprawującego kult religijny, w tym czynności lub obrzędy religijne, podczas jego sprawowania”. „Z obecnego zapisu wynika, że księża nie muszą zakrywać ust i nosa tylko podczas sprawowania Mszy św. lub innej posługi liturgicznej. W innych sytuacjach, np. w kościele, na terenie przykościelnym, w zakrystii, w kancelarii parafialnej, są zobowiązani mieć maseczkę ochronną lub – zgodnie z przepisami – zakryć usta i nos” (por.)
Już samo to obrazuje w jakiej paranoi znaleźli się pandemiczni słudzy z KEP – duchowny Adrianik komentował i zalecał księżom i owcom projekt rozporządzenia czyli coś, co jeszcze nie obowiązywało. Jednocześnie, zgodnie z bolszewicką praktyką reżimu pisowskiego, rozporządzenie takie było „projektowane’ do godzin popołudniowych danego dnia, potem ogłaszane w mediach (gdy wciąż jeszcze nie zostało poprawnie ogłoszone), wreszcie w późnych godzinach wieczornych publikowano je w urzędowym dzienniku z datą wejścia w życie o północy. Tak działała piso-komuna o czym osoby obdarzone zaawansowaną demencją nie chcą pamiętać. Wymyślono równocześnie nieznany Konstytucji superstan nadzwyczajny – stan zagrożenia epidemicznego oraz stan epidemii, które dawały pretekst do gwałtu na podstawowych prawach i obowiązkach Polaków. Równocześnie stosowano inną bolszewicką taktykę – na wzór zasady 10 kłamstw w miejsce jednego tj. zarzucania opinii publicznej kolejnymi kłamstwami zanim sprostuje się pierwsze, publikowano kolejne rozporządzenia, co oznaczało, że jak już ktoś wyprocesował się po wielu miesiącach w niezawisłym sądzie, że dane rozporządzenie jest nielegalne, w międzyczasie na jego miejsce pojawiało się kilka następnych, których bezprawność trzeba było znów procesować.
Wróćmy jednak do upadłego episkopatu. Otóż postanowił on wyciągnąć pomocną dłoń do tyranicznego reżimu i ponownie wprowadzić własne rozporządzenia zmuszające nieszczęsne owce do posłuszeństwa a zatem dodatkową – kanoniczną podstawę zamordyzmu. Oto rozporządzenie prymasa Polaka z 17 kwietnia 2020 r. (por.):
„Mając na uwadze nowe decyzje Rządu RP z dnia 15 kwietnia 2020 roku przekazuję Rozporządzenie dotyczące wykonywania posługi duszpasterskiej w czasie stanu epidemii. Zgodnie z zarządzeniem władz państwowych z dniem 20 kwietnia 2020 r. ulega zmianie przepis określający liczbę osób mogących uczestniczyć w liturgii. Liczba osób zostaje uzależniona od powierzchni kościoła, przeznaczonej na modlitwę, przy zastosowaniu przelicznika – 1 osoba/15 m2 . Do liczby tej nie wlicza się kapłana oraz osób posługujących podczas Mszy Świętej. Należy przy tym pamiętać o zachowywaniu odstępu między wiernymi wynoszącego minimum 2 m.”
Jakby jakiś proboszcz chciał powyższe obchodzić poprzez przyjęcie nowych ministrantów prymas Polak uściślał: „Pomimo powyższej regulacji liturgię należy sprawować nadal przy zaangażowaniu minimalnej liczby osób służących.” I dalej: „Na drzwiach kościołów należy wywiesić informację dotyczącą liczby osób mogących uczestniczyć w liturgii w danym kościele i należy ten przepis właściwie egzekwować. Wejście przez zakrystię do kościoła, jak również samą zakrystię, proszę zarezerwować dla duszpasterzy i osób posługujących. Wiernym umożliwić zaś wejście jednym z wejść do kościoła. Przypominam o udzielonej do odwołania wszystkim wiernym archidiecezji gnieźnieńskiej dyspensie od uczestnictwa w Mszach Świętych niedzielnych i świątecznych. Bardzo proszę o jednoczenie się na modlitwie poprzez środki masowego przekazu oraz praktykowanie Komunii duchowej.”
Kościół posoborowy na długie miesiące przedzierzgał się w „Kościół wirtualny”. Wiernych po prostu zastraszono i wystraszono ze świątyń, rujnując i tak coraz gorszą po odejściu z kościołów „pokolenia JPII” frekwencję.
Przy zamknięciu wiernym dostępu do konfesjonałów to zdanie rozporządzenia Polaka zakrawało na szyderstwo: „Jeżeli ktoś znajdzie się w bolesnej niemożności przystąpienia do sakramentu pokuty, winien pamiętać, że po gruntownym rachunku sumienia może on wzbudzić w sobie żal doskonały”.
Rozporządzenie wprowadzało wprowadzenie odstępów 2-metrowych także przy grobie członka rodziny na cmentarzu, wreszcie przechodziło do nakazania nowych liturgicznych fetyszy czyli masek, które nic nie dają i nie wiadomo po co ludzie je noszą:
„Z obowiązku zasłaniania nosa i ust podczas liturgii zwolnieni są jedynie duchowni, którzy ją sprawują. Wierni, uczestniczący w liturgii, zgodnie z przepisami państwowymi, mają obowiązek zakrywania ust i nosa maseczką. Dotyczy to również usługujących przy ołtarzu.”
Stąd też późniejsze zdjęcia zamaskowanych ministrantów zasiadających wraz z przewodniczącym zgromadzenia za posoborowym stołem. Znalazł się też w rozporządzeniu przepis dotyczący Komunii, do której wierni mieli przystępować zamaskowani, odsłaniając otwór gębowy jedynie podczas samego przyjęcia:
„Przystępując do Komunii świętej wierni winni odsłonić usta, nie dotykając zewnętrznej części elementu ochronnego.”
Komunię przyjmowano oczywiście gromadnie na rękę, gdyż, jak tu warto uzupełnić, w ciągu dosłownie kilku tygodni Kościół posoborowy nad Wisłą przeszedł na tę, stosowaną przez jego patrona tj. niedoszłego swego doktora, formę udzielania. Już 28 lutego 2020 roku Ekscelencja Gądecki wydał komunikat by wierni przyjmowali albo Komunię duchową albo Komunię na rękę (por.):
„Ponieważ istnieje wiele dróg przenoszenia się tego wirusa – a komunikacja między ludźmi jest dzisiaj bardzo intensywna – trzeba, aby księża biskupi w swoich diecezjach, w ośrodkach, w których pojawiłoby się takie zagrożenie, przekazali wiernym informację o możliwości przyjmowania na ten czas Komunii świętej duchowej lub na rękę.”
12 marca 2020 Rada Stała Episkopatu wydała zarządzenie nr 1/2020 (por.) głoszące: „przypominamy, że przepisy liturgiczne Kościoła przewidują przyjmowanie Komunii Świętej na rękę, do czego teraz zachęcamy”. Zachęty te kontynuowano w ciągu roku. I tak, m.in. podczas obchodów Bożego Ciała, na początku pandemicznej przerwy wyborczej, tj. 9 czerwca Ekscelencja Gądecki mówił: „Jeśli jest obecny tylko jeden kapłan, proszę, aby udzielał Komunii Świętej najpierw osobom pragnącym przyjąć Ją na rękę, a później tym, którzy pragną przyjąć Komunię Świętą do ust.” Na jesieni 2020 roku Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny (?) Sakramentów KEP wysmażyła komunikat w obronie Komunii na rękę (por.):
„W związku z zapytaniem o publiczne inicjatywy krytyczne wobec Komunii św. na rękę, przypominamy, że chociaż główną formą przyjmowania Komunii w Polsce jest Komunia do ust (Wskazania KEP z 2005 r. nr 40), to jednak nie oznacza to, że inne zatwierdzone przez Kościół formy miałyby być same z siebie niegodne, niewłaściwe, złe lub grzeszne, jeśli spełnia się warunki stawiane w tej kwestii przez prawo liturgiczne. Niewłaściwe i krzywdzące wiernych jest twierdzenie, że przyjmowanie Komunii św. na rękę, jest brakiem szacunku wobec Najświętszego Sakramentu. (…) Nie można też stwierdzić, iż Komunia św. na rękę jest sama z siebie profanacją. W ten sposób zarzucałoby się Stolicy Apostolskiej, która dopuszcza Komunię na rękę, że akceptuje profanację (…) Nie można więc zarzucać profanowania Eucharystii osobom, które z różnych powodów pragną przyjąć z wiarą i czcią Komunię św. na rękę, zwłaszcza w okresie pandemii.”
Podsumowując, tuż po uroczystości Maryi Królowej Polski – 3 maja 2020 Internet obiegły zdjęcia zamaskowanego prezydenta Dudy przyjmującego Komunię na rękę z rąk Eminencji Nycza.
W terenie, nawet w małych miejscowościach, trwały niedzielne naloty milicji pod kościoły, podczas których liczono wiernych i sprawdzano czy nie zapomnieli o narzuconych im fetyszach.


Doskonale zamaskowani biskupi - ingres abp Wojdy do katedry oliwskiej (marzec 2021)
113 tys.
V.R.S. udostępnia to

Ku pamięci, bo w dzisiejszych czasach wielce zawodną jest - Okres Wielkanocny Roku Pańskiego 2020 pod rządami "prawych i sprawiedliwych".

11 tys.
Piotr2000

...pamietam... ale dziekuje, za przypomnienie....i dalej te same kanalie staja nam przed oczyma, mimo uplywu 5 lat... to tak jakby II wojna sie konczyla, a ci dalej robia swoje i pluja narodowi polskiemu w twarz..udajac, ze klekaja, ze chwytaja Komunie sw. w locie, ze dobrze robia Polakom...OHYDA trwa dalej...

m.rekinek
V.R.S.

Który to klasztor?

m.rekinek
seku26

Jedni błogosławili siekiery i widły. Drudzy błogosławią strzykawki nabite bronią mrna w otoczce mordowanych dzieci. Jedni i drudzy brali udział w ludobójstwie Polaków.

Geminiano Secundo udostępnia to

Duchowieństwo nie chce pamiętać o udziale w tej zbrodni przeciwko duszy, rozumowi i ciału człowieka, trzeba więc przypominać, może ruszy ich sumienie.

1 tys.

No ale gdzie byli biskupi i cała mafia zarządzająca kościołami , No gdzie ?

baran katolicki

Stanisław Waldemar Bąk Dostali prykaz od Franciszka jak postąpić mają.

Roj

Warto odnaleźć w internecie i wysłuchać kazania ks. Guza, w którym nazywa wprowadzenie powyższych rozporządzeń najtragiczniejszym momentem w historii Kościoła w Polsce

V.R.S.

Tu ma pan cytaty z najbardziej interesujących części tej wypowiedzi:
Dwóch ostatnich lat nie należy zamiatać pod dywan

Roj

a tu informacja z "pierwszej" ręki, czyli lubelskiego oddziału GW nt. opinii ks. Guza o szczepionkach kowidowych:
Szczepienia porównuje do zbrodni nazistów, rządzących oskarża o współpracę z diabłem. Tak o pandemii "naucza" profesor KUL