NIE KAŻDE ŁZY ZATRZYMUJĄ SIĘ NA WŁASNYM BÓLU
Są łzy, które zamykają człowieka w jego cierpieniu. Są też takie, które uczą widzieć cudzy ból jeszcze wyraźniej.
I właśnie dlatego wezwanie „Krynico łez obfitych, módl się za nami” ma w sobie coś więcej niż tylko wspomnienie cierpienia Maryi.
Jej łzy nie kończą się na Niej.
Matka Bolesna nie jest obrazem człowieka skupionego wyłącznie na własnej ranie. Jest Matką, która zna ból tak głęboko, że może stać blisko tych, którzy sami nie potrafią już nazwać swojego.
Właśnie dlatego Kościół zwraca się do Niej w godzinach żałoby, samotności, lęku i rozpaczy.
Nie dlatego, że Maryja zastępuje Boga.
Dlatego, że jako Matka przynosi nasze cierpienie przed Boga.
To bardzo maryjne: nie zatrzymać bólu na sobie, lecz uczynić z niego wstawiennictwo.
Może więc słowa „Krynico łez obfitych” są także pytaniem do nas.
Czy nasze własne cierpienie uczyniło nas bardziej zamkniętymi?
Czy może nauczyło nas zauważać łzy innych?
„Krynico łez obfitych, módl się za nami.” …Więcej
Najgłębsze cierpienie może człowieka zamknąć albo otworzyć. Maryja Bolesna pokazuje drugą drogę: Jej ból nie uczynił Jej obojętną na ból innych. Dlatego tak naturalnie Kościół widzi w Niej Orędowniczkę cierpiących.