Samochody elektryczne koszmarem unijnych komisarzy. Tracą czas na ładowarkach
W unijnych komisarzach rośnie frustracja związana z flotą służbowych samochodów elektrycznych. Elektryki szczególnie mocno dają się we znaki urzędnikom w czasie służbowych podróży między Brukselą a Strasburgiem. Auta nie są w stanie pokonać 440-kilometrowej trasy bez przymusowego postoju na ładowarce, który wydłuża długą podróż o przynajmniej pół godziny. Unijni Komisarze mają dość służbowych aut elektrycznych. Tracą czas na ładowarkachINTERIA.PL W skrócie Unijni urzędnicy doświadczają narastającej frustracji z powodu konieczności długich postojów na ładowanie samochodów elektrycznych podczas podróży służbowych między Brukselą a Strasburgiem. Auta elektryczne komisarzy nie są w stanie pokonać dystansu 440 km na jednym ładowaniu, co wymusza przystanki w Luksemburgu i wydłuża czas podróży nawet do siedmiu godzin. Niektórzy komisarze decydują się na podróż busem zamiast samochodem elektrycznym, a problem przymusowych postojów na ładowarkach był omawiany podczas spotkania kolegium komisarzy. …