V.R.S.
Od Asyżu do Abu Zabi i Domu Religii Abrahamicznych (4)

Duch Asyżu przed Asyżem (cz. 3)

Rok Asyżu


Rok 1986 stanowił naturalne rozwinięcie i kulminację dotychczasowej konsekwentnej ekumenicznej drogi Jana Pawła II będącej zarazem drogą „Kościoła Posoborowego” i „nowego Adwentu”. Ową drogę i jej ideologiczne podstawy, opisywane obszernie w poprzednich częściach streści potem Jan Paweł II w pigułce podczas audiencji generalnej 9 września 1998 roku, warto zatem owe streszczenie, odwołujące się zresztą wprost do Asyżu jako głównego znaku owej drogi, tu zacytować in extenso (źródło):

„1. Powszechny Sobór Watykański II w deklaracji Nostra aetate o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich stwierdza, że «Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte. Ze szczerym szacunkiem odnosi się do owych sposobów działania i życia, do owych nakazów i doktryn, które chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez niego wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi» (n. 2). (…) Obchody Jubileuszu Roku 2000, uwzględniające tę naukę, «staną się znakomitą sposobnością — także w świetle wydarzeń ostatnich dziesięcioleci — do dialogu międzyreligijnego» (por. Tertio millennio adveniente, 53). Już teraz, w tym roku pneumatologicznym, warto przemyśleć, w jakim sensie i w jaki sposób Duch Święty jest obecny w religijnych poszukiwaniach ludzkości oraz w wyrażających je różnych doświadczeniach i tradycjach.
2. Trzeba przede wszystkim pamiętać, że wszelkie poszukiwania prawdy i dobra, a ostatecznie Boga, podejmowane przez ludzkiego ducha wzbudzane są przez Ducha Świętego. Właśnie z tego pierwotnego otwarcia się człowieka na Boga rodzą się różne religie. Nierzadko ich założycielami byli ludzie, którzy z pomocą Ducha Bożego zdobyli głębsze doświadczenie religijne. Doświadczenie to, przekazane innym, przyjęło postać doktryn, obrzędów i przykazań w różnych religiach.
We wszystkich autentycznych doświadczeniach religijnych, najbardziej charakterystycznym zjawiskiem jest modlitwa. Ze względu na konstytutywne otwarcie ludzkiego ducha na działanie, poprzez które Bóg pobudza go, by przekraczał samego siebie, możemy przyjąć, że «każdą prawdziwą modlitwę pobudza Duch Święty, który w tajemniczy sposób jest obecny w sercach wszystkich ludzi» (przemówienie do członków Kurii Rzymskiej, 22 grudnia 1986 r., n. 11: «L’Osservatore Romano», wyd. polskie, n. 11-12/1986, s. 32). Wymownym przykładem tej prawdy był Światowy Dzień Modlitwy o Pokój, który odbył się 27 października 1986 r. w Asyżu i inne podobne mu okazje nacechowane wielkim natężeniem duchowym.
3. Duch Święty obecny jest w innych religiach nie tylko poprzez autentyczne formy modlitwy. «Obecność i działanie Ducha — jak napisałem w encyklice Redemptoris missio — nie dotyczą tylko jednostek, ale społeczeństwa i historii, narodów, kultur, religii» (n. 28).
Na ogół «poprzez praktykowanie tego, co dobre w ich własnych tradycjach religijnych i postępując zgodnie z głosem sumienia, członkowie innych religii odpowiadają pozytywnie na Boże wezwanie i dostępują zbawienia w Jezusie Chrystusie, nawet jeżeli nie uznają Go za swego Zbawiciela (por. Ad gentes, 3, 9, 11)» (Papieska Rada ds. Dialogu Międzyreligijnego — Kongregacja ds. Ewangelizacji Narodów, Instrukcja Dialog i przepowiadanie, 19 maja 1991, n. 29: Enchiridion Vaticanum 13 [1991-1993], s. 203).
Jak bowiem poucza Sobór Watykański II, «skoro (…) za wszystkich umarł Chrystus i skoro ostateczne powołanie człowieka jest rzeczywiście jedno, mianowicie boskie, to musimy uznać, że Duch Święty wszystkim ofiaruje możliwość dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej paschalnej tajemnicy» (Gaudium et spes, 22). (…)
4. Z przypomnianych wyżej powodów, postawę Kościoła i poszczególnych chrześcijan wobec innych religii charakteryzuje szczery szacunek, głęboka sympatia, a także — jeśli to jest możliwe i stosowne — serdeczna współpraca. (…)
Niechaj w obliczu bliskiego już trzeciego Millennium Duch prawdy i miłości prowadzi nas po drogach zwiastowania Jezusa Chrystusa oraz dialogu pokoju i braterstwa z wyznawcami wszystkich religii!”


Jak widać są tu wszystkie elementy rozsiane wcześniej po dłuższych wypowiedziach Jana Pawła II skondensowane w jednym miejscu. Z takim programem ideologicznym, postępując konsekwentnie na jego drodze, wkroczył zatem Jan Paweł II w ów rok 1986, który miał postawić posążek Buddy na ołtarzu kościoła św. Piotra w Asyżu i doprowadzić do ceremonii modlitwy obok siebie na placu przed bazyliką św. Franciszka osoby pełniącej funkcję Wikariusza Chrystusa oraz duchownych fałszywych religii w ich szerokim spektrum – po pogaństwo i nihilizm.
Podczas ceremonii kończącej tydzień „ekumeniczny” wobec innych grup chrześcijańskich, 25 stycznia 1986 roku, podczas kolejnej ceremonii kończącej Tydzień „ekumeniczny” Jan Paweł II obwieścił (źródło):
„Doświadczenie Nadzwyczajnego Synodu Biskupów pokazało jak żywe jest dziś pragnienie, posłuszne głosowi Ducha by żyć na nowo doświadczeniem tego samego Kościoła, w ranek Pięćdziesiątnicy, w Górnej Izbie w Jeruzalem. (…) Zadanie ekumeniczne zmierza właśnie do tego celu: realizacji Kościoła jako sakramentu symfonicznej jedności różnych form jednej pełni (…) Oby ten liturgiczny moment okazał się culmen et fons odnowionego impulsu ekumenicznego zaangażowania na poziomie ogólnym i indywidualnych lokalnych Kościołów, zwłaszcza Kościoła w Rzymie, gdzie, dzięki Bogu, występują liczne inicjatywy dialogu, słuchania Słowa i współpracy w różnych dziełach miłosierdzia. Kościoły w Italii przywitały z radością międzywyznaniowe tłumaczenie całej Biblii, uroczyście zaprezentowane w tejże Bazylice w ostatnim roku młodzieży na święto Św. Apostołów Piotra i Pawła. Mam nadzieję że wokół odnowionego zainteresowania czytaniem i rozważaniem Słowa Bożego zostanie stworzona nowa mentalność, braterska i wdzięczna za to czego Bóg dokonał w naszym stuleciu, zbierając rozproszonych chrześcijan (…)
Stolica Apostolska pragnie wziąć udział w szerzeniu światowego ruchu modlitwy o pokój, który, wychodząc poza granice poszczególnych narodów i obejmując wyznawców wszystkich religii, doprowadzi do objęcia całego świata (…) Mam nadzieję że to duchowe przedsięwzięcie wielkiej solidarności będzie się szerzyło, gromadząc coraz więcej członków na świecie. Z tej uroczystej okazji pragnę ogłosić w tej kwestii że podejmuję stosowne konsultacje z przywódcami nie tylko różnych Kościołów i Wspólnot Chrześcijańskich, lecz również innych religii świata by propagować specjalne spotkanie modlitewne na rzecz pokoju w mieście Asyżu, miejscu, które seraficka postać św. Franciszka przemieniła w ośrodek powszechnego braterstwa. Będzie to dzień modlitwy, podczas którego wspomniany wyżej ruch duchowy osiągnie jedno ze swoich najważniejszych i największych momentów.”
W kolejnym miesiącu - lutym 1986 roku Jan Paweł II odwiedził Indie, gdzie nawiązywał dialog m.in. z pogańskim politeizmem hinduskim (więcej: 1 / 2 / 3 / 4). Zacytujmy jako typową jego wypowiedź z Delhi w obecności przedstawicieli różnych religii (źródło):
„Sobór Watykański II dostrzegł w naszym świecie ‘narodziny nowego humanizmu, w którym człowiek jest definiowany przede wszystkim poprzez jego odpowiedzialność wobec jego braci i sióstr oraz wobec historii.’ (…) Budowa nowego świata wymaga czegoś głęboko osobistego od każdej istoty ludzkiej. (…) Mówiąc o moich własnych przekonaniach wiem że wiele z nich pozostaje w zgodności z tym co wyraża starożytna mądrość tej ziemi. A w mądrości tej odnajdujemy dziś równie starą co świeżą podstawę do braterskiej solidarności na rzecz sprawy człowieka a zatem, w konsekwencji – w służbie Bogu. Duchowa wizja człowieka, którą India dzieli ze światem jest wizją człowieka szukającego oblicza Boga (…) Religia kieruje nasze żywoty całkowicie ku Bogu i zarazem nasze życie musi zostać całkowicie przeniknięte naszą relacją z Bogiem – aż do tego stopnia że nasza religia staje się naszym życiem. Religia interesuje się ludzkością i wszystkim co przynależne do ludzkości a jednocześnie kieruje ku Bogu wszystko co w nas ludzkie. (…) Ponieważ religia działa na rzecz panowania Boga w tym świecie, próbuje pomóc całej społeczności propagować transcendentne przeznaczenie człowieka. (…) W dzisiejszym świecie istnieje potrzeba współpracy wszystkich religii w służbie ludzkości i czynienia tego z perspektywy duchowej natury człowieka. Dziś, jako hinduiści, muzułmanie, sikhowie, buddyści, jainiści, parsowie i chrześcijanie, zbieramy się w braterskiej miłości by zaświadczyć to samą naszą obecnością. Ponieważ głosimy prawdę o człowieku, uważamy że poszukiwanie przez człowieka pomyślności doczesnej i społecznej oraz pełnej godności ludzkiej odpowiada głębokiemu pragnieniu jego duchowej natury. Działanie na rzecz uzyskania i zachowania wszystkich praw człowieka, w tym podstawowego prawa do czczenia Boga wedle nakazów prawego sumienia oraz wyznawania takiej wiary na sposób zewnętrzny, musi stawać się coraz bardziej przedmiotem międzyreligijnej współpracy na wszystkich poziomach. Owa międzyreligijna współpraca musi również obejmować walkę o eliminację głodu, ubóstwa, niewiedzy, prześladowań, dyskryminacji i wszelkich form zniewolenia ludzkiego ducha. Religia stanowi główną siłę sprawczą społecznego zaangażowania na rzecz sprawiedliwości, zaś współpraca międzyreligijna musi potwierdzić to w praktyce. Wszystkie wysiłki w służbie człowieka są związane ze szczególną wizją człowieka, zaś wszystkie efektywne i pełne starania wymagają duchowej wizji człowieka. (…) To jest humanizm, który jednoczy nas dzisiaj i zaprasza nas do braterskiej współpracy. To jest humanizm, który oferujemy wszystkim młodym tu obecnym i całej młodzieży świata. To jest humanizm, na rzecz którego India może wnieść niezatarty wkład. Na szali spoczywa pomyślność całej społeczności ludzkiej – budowa miasta ziemskiego, które zapowiada to wieczne i zawiera w formie zalążka elementy, które na zawsze stanowić będą część wiecznego przeznaczenia człowieka. (…)”

Oczywiście w powyższym systemie nie mogło zabraknąć szczególnego miejsca dla "religii abrahamicznych". 26 lutego 1986 roku podczas audiencji generalnej przyszła pora na pochwałę islamu i mahometańskiego Koranu (źródło): „Biblia i Koran uczą że miłosierdzie i sprawiedliwość stanowią dwa najbardziej typowe przymioty Boga (…) W dzisiejszym świecie jest ważniejsze niż kiedykolwiek by ludzie wiary stawiali w służbie ludzkości swe religijne przekonania, oparte na codziennej praktyce wsłuchiwania się w Boży przekaz i napotykania Go w modlitewnej nabożności. Moje modlitwy i nadzieje są przy was, gdy podążacie za swą refleksją nad Bogiem miłosierdzia i sprawiedliwości, Bogiem pokoju i pojednania!”

W maju w Watykanie odbyło się spotkanie pod znamiennym hasłem „Świętość w chrześcijaństwie i islamie” – 9 maja Jan Paweł II tak przemawiał do przybyłych mahometan:
“Drodzy przyjaciele,
to dla mnie szczególna radość móc powitać was, naszych gości, którzy wyznają wiarę islamu w Rzymie (…) Jak częstokroć mówiłem podczas innych spotkań z muzułmanami – wasz Bóg oraz nasz jest jednym i tym samym, i jesteśmy braćmi i siostrami w wierze Abrahama. Dlatego naturalne jest że mamy wiele do omówienia w kwestii prawdziwej świętości w posłuszeństwie i czci Bogu.
Wszelka prawdziwa świętość pochodzi od Boga, który jest nazywany “Świętym Jedynym” w świętych księgach żydów, chrześcijan i muzułmanów. Wasz Święty Koran nazywa Boga “Al-Quddus”, jak w wersecie: “On jest Bogiem, Władcą, Świętym Pokoju” (Al-Qur’an 59, 23). (…) Dlatego Koran wzywa was do prawości (al-salah), świadomej pobożności (al-taqwa), dobroci (al-husn) i cnoty (al-birr), które są opisywane jako wiara w Boga, oddawanie bogactw potrzebującym, uwalnianie więźniów, stałość w modlitwie, dotrzymywanie słowa oraz cierpliwość w czasach cierpienia, trudów i przemocy (Qur’an 2, 177). (…)
Niezliczona ilość dobrych ludzi na świecie – chrześcijan, muzułmanów i innych, którzy spokojnie prowadzą życie autentycznego posłuszeństwa, chwalenia i dziękczynienia Bogu oraz bezinteresownego służenia bliźniemu, dają ludzkości prawdziwą alternatywę – “Drogę Bożą”, światu, który w innym wypadku zostałby zniszczony przez egoizm, nienawiść i walkę.”
(źródło)
Skoro już jesteśmy przy islamie, przeskakując nieco w chronologii przenieśmy się do sierpnia 1986, do Casablanki, gdzie Jan Paweł II tak wykładał młodym muzułmanom swoje nauczanie:
„Chrześcijanie i muzułmanie – mamy wiele rzeczy wspólnych, jako wierzący i istoty ludzkie. (…) Wierzymy w tego samego Boga, jedynego Boga, Boga żywego, Boga, który stworzył świat i prowadzi swe stworzenia do doskonałości. (…) W świecie, który pragnie jedności i pokoju a mimo to doświadcza tysięcy napięć i konfliktów, czy wierzący nie powinni popierać przyjaźni między ludźmi i narodami tworzącymi na ziemi jedną wspólnotę? (…) Ze swej strony Kościół Katolicki, 20 lat temu, za czasów Soboru Watykańskiego II podjął w osobie swych biskupów, to jest – swych religijnych przywódców, próbę dążenia do współpracy między wierzącymi. Opublikował dokument o dialogu między religiami (Nostra Aetate). Stwierdza on że wszyscy ludzie, zwłaszcza ci żywej wiary, powinni szanować się nawzajem, powinni wznosić się ponad wszelką dyskryminację, powinni żyć w harmonii, w służbie powszechnego braterstwa (NA 5). Kościół okazuje szczególną uwagę wierzącym muzułmanom, uwagi na ich wiarę w jednego Boga, ich poczucie modlitwy oraz ich szacunek do moralnego życia (NA 3). Pragnie by chrześcijanie i muzułmanie razem “propagowali harmonię wszystkich ludzi, sprawiedliwość społeczną, wartości moralne, pokój, wolność” (tamże). Dialog między chrześcijanami a muzułmanami jest dziś bardziej konieczny niż kiedykolwiek. Wypływa on z naszej wierności Bogu i zakłada że wiemy jak uznawać Boga poprzez wiarę i być jego świadkiem poprzez słowo oraz czyn w coraz bardziej zsekularyzowanym świecie i w czasach nawet już ateistycznych. (…) Dziś powinniśmy być świadkami duchowych wartości, których potrzebuje świat. Pierwszą z nich jest nasza wiara w Boga. (…) To świadectwo wiary, dla nas kluczowe, które nie powinno nigdy tolerować ani niewierności Bogu ani obojętności na prawdę, jest czynione z szacunkiem dla innych tradycji religijnych, gdyż każdy pragnie być szanowany za to kim jest i za to w co świadomie wierzy. (…) Na tych właśnie warunkach może się zrodzić bardziej ludzki, bardziej sprawiedliwy i bardziej braterski świat, świat, w którym każdym może znaleźć swoje miejsce w godności i wolności. To ten świat XXI wieku jest w waszych rękach, będzie taki jakim go uczynicie. (…)
My wierzący wiemy że nie żyjemy w zamkniętym świecie. Wierzymy w Boga. Czcimy Boga. Szukamy Boga. Kościół Katolicki szanuje i uznaje wartość waszego religijnego postępu, bogactwo waszej duchowej tradycji. (…) Uważamy że my, chrześcijanie i muzułmanie, musimy z radością uznać wartości religijne jakie mamy wspólne i podziękować za nie Bogu.
Oboje wierzymy w jednego Boga, jedynego Boga, który jest Sprawiedliwością i Miłosierdziem. Wierzymy w wagę modlitwy, postu, jałmużny, pokuty i przebaczenia. (…)
Lojalność wymaga również byśmy uznali i szanowali różnice między nami. Oczywiście, najbardziej fundamentalną z nich jest pogląd jaki mamy na osobę i dzieło Jezusa z Nazaretu. Wiecie że dla chrześcijan ów Jezus sprawia że wkraczają oni w bliskie poznanie tajemnicy Boga i synowską komunię poprzez jego dary, tak iż uznają go i ogłaszają go swym Panem i Zbawicielem. Są to istotne różnice, które jesteśmy w stanie zaakceptować z pokorą i szacunkiem, we wzajemnej tolerancji. Jest tu tajemnica, którą, jestem pewien, Bóg kiedyś nam rozjaśni. (…) Musimy szanować się nawzajem i pobudzać się nawzajem do dobrych dzieł na ścieżce Boga. (…)
Czyż wierzący, którymi jesteśmy, nie powinni odtwarzać w swym życiu i w swym mieście Najpiękniejsze Imiona, którymi nasze tradycje religijne Go darzą? Obyśmy zatem mogli być do Jego dyspozycji i być podległymi Jego woli, wezwaniom jakie do nas kieruje! W ten sposób nasze życie odnajdzie nowy dynamizm. Jestem zatem przekonany że może narodzić się świat, w którym mężczyźni i kobiety pełni żywej i skutecznej wiary będą śpiewali na chwałę Bożą i będą dążyli do budowy ludzkiej społeczności w zgodzie z wolą Boga. Pragnę zakończyć, wzywając Go osobiście w waszej obecności:
O Boże, jesteś naszym stwórcą. Jesteś bezgranicznie dobry i miłosierny. Tobie należna jest chwała ze strony każdego stworzenia. O Boże, dałeś nam wewnętrzne prawo, którym powinniśmy żyć. Naszym zadaniem jest pełnienie Twojej woli. Podążanie Twymi drogami oznacza znalezienie pokoju duszy. Tobie ofiarujemy nasze posłuszeństwo. Prowadź nas we wszystkich naszych krokach na ziemi. Uwolnij nas od złych skłonności, które odwracają nasze serca od Twojej woli. Nie pozwól byśmy, wzywając Twojego imienia, usprawiedliwiali w jakikolwiek sposób ludzkie niepokoje.
O Boże, ty jesteś sam Jeden, któremu składamy naszą cześć. Nie pozwalaj byśmy oddzielili się od Ciebie. O Boże, sędzio całego rodzaju ludzkiego, pomóż nam należeć do Twoich wybranych w dniu ostatnim. O Boże, twórco sprawiedliwości i pokoju, daj nam prawdziwą radość i autentyczną miłość oraz trwałe braterstwo między wszystkimi narodami. Napełnij nas na zawsze Twymi darami. Amen.”

( źródło )

Jeśli chodzi o kolejną tzw. "religię abrahamiczną" czyli judaizm rabiniczny czy też talmudyczny jednym z najbardziej znaczących gestów Jana Pawła II bezpośrednio poprzedzających Asyż były jego braterskie odwiedziny 13 kwietnia 1986 roku, II Niedzielę po Wielkanocy w rzymskiej synagodze, w której obszernie przemawiał (źródło).:
“(…) Drodzy żydowscy i chrześcijańscy przyjaciele i bracia (…) pragnę przede wszystkim wraz z wami złożyć dziękczynienie i oddać chwałę Panu, który “rozciągnął niebo i założył ziemię” (por. Iz 51, 16) i uczynił Abrahama ojcem wielkiego potomstwa, licznego , jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza” (Rdz 22, 17; por. 15, 5) za to, że zechciał w tajemnicy swojej Opatrzności, by tego wieczoru w waszej Świątyni Większej odbyło się spotkanie wspólnoty żydowskiej, która żyje w tym mieście od czasów starożytnych Rzymian z Biskupem Rzymu i powszechnym pasterzem Kościoła katolickiego. (…) W świetle słowa Bożego, właśnie odczytanego i które “żyje na wieki” (Iz 30, 8), chciałbym, byśmy w obecności Świętego, niech będzie On błogosławiony (jak mówimy w waszej liturgii), zastanowili się wspólnie nad faktem i znaczeniem tego spotkania między biskupem Rzymu, papieżem, a żydowską wspólnotą, która mieszka i pracuje w tym mieście, drogim wam i mnie.
Od długiego czasu myślałem o tej wizycie. Naprawdę, główny rabin w swej uprzejmości przyszedł i spotkał się ze mną w lutym 1981 roku kiedy udałem się na wizytę duszpasterską do pobliskiej parafii (…) Jest dobrze wiadome że główny rabin w noc, która poprzedzała śmierć papieża Jana [XXIII] nie wahał się pójść na plac św. Piotra, w towarzystwie grupy wiernych żydowskich by modlić się i czuwać (…) jakby dając świadectwo, milcząco lecz tak skutecznie, wielkości ducha owego papieża, otwartego na wszystkich bez różnicy, a zwłaszcza na żydowskich braci. Chciałbym nawiązać teraz do dziedzictwa Papieża Jana, który przejeżdżając tędy pewnego dnia – jak przypomniał nam teraz główny rabin – kazał zatrzymać samochód, ażeby pobłogosławić tłum Żydów wychodzących z tej świątyni. Do tego dziedzictwa chciałbym nawiązać teraz, kiedy znajduję się już nie na zewnątrz, ale – dzięki waszej wspaniałomyślnej gościnności – wewnątrz rzymskiej synagogi.
Spotkanie to wraz z pontyfikatem Jana XXIII i Soborem Watykańskim II w pewien sposób wieńczy długi okres, z którego poprzez wysiłek refleksji musimy wyciągnąć właściwą naukę. Oczywiście nie można i nie należy zapominać, że historyczne okoliczności przeszłości znacznie różniły się od tych, które do dziś dojrzewały z trudem przez stulecia; z wielką trudnością przyszła wspólna akceptacja słusznego pluralizmu na poziomie społecznym, obywatelskim i religijnym. (…) Tak, raz jeszcze, poprzez mnie, Kościół, słowami znanej deklaracji Nostra aetate (par. 4) “ubolewa nad nienawiścią, prześladowaniami i wszelkimi objawami antysemityzmu, skierowanymi przeciw Żydom w każdym czasie i przez kogokolwiek”. Powtarzam “przez kogokolwiek”. (…)
Pragniemy, aby dzisiejsza wizyta stanowiła zasadniczy wkład w utrwalenie dobrych stosunków pomiędzy naszymi dwiema wspólnotami, za przykładem wielu mężczyzn i kobiet, którzy z jednej i z drugiej strony pracowali i pracują nad przezwyciężeniem starych uprzedzeń i stworzeniem przestrzeni do coraz pełniejszego uznania tej “więzi” i tego “wspólnego duchowego dziedzictwa”, jakie istnieją między żydami i chrześcijanami. Nadzieję tę wyraża wspomniany przeze mnie czwarty paragraf soborowej deklaracji Nostra aetate o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Ten krótki i zwięzły paragraf stał się punktem zwrotnym w stosunkach pomiędzy Kościołem katolickim a judaizmem oraz poszczególnymi żydami. (…)Kościół Chrystusowy odkrywa swą “więź” z judaizmem “wgłębiając się we własną tajemnicę”. Religia żydowska nie jest dla nas “zewnętrzna”, lecz, w pewien sposób, jest wewnętrzna dla naszej religii. Dlatego mamy do niej stosunek, którego nie posiadamy wobec jakiejkolwiek innej religii. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i – w pewnym znaczeniu – naszymi starszymi braćmi. (…) Nie można mówić, bez względu na to jaka jest świadomość Kościoła co do własnej tożsamości, że Żydzi zostali “odrzuceni czy przeklęci”, jak gdyby było to nauczane lub można było to wyprowadzić z Pisma Świętego, Starego lub Nowego Testamentu. (…) Nasze obecne stosunki opierają się na tych przekonaniach. Z okazji wizyty w waszej synagodze pragnę na nowo je potwierdzić i głosić ich wieczystą wartość. (…)
Jesteśmy dopiero na początku drogi, którą obraliśmy, i że – mimo wielkich wysiłków uczynionych z jednej i drugiej strony – daleko jeszcze do usunięcia wszystkich form, niekiedy utajonych uprzedzeń, do przyjęcia odpowiedniego języka wyrażania siebie, aby zawsze i wszędzie, nam samym i innym ukazywać prawdziwe oblicze żydów i judaizmu, jak też chrześcijan i chrześcijaństwa, i to na każdym poziomie mentalności, nauczania i przekazu. W związku z tym chciałbym przypomnieć moim braciom i siostrom z Kościoła katolickiego, także w Rzymie, że są już dostępne dla każdego narzędzia wprowadzania w życie postanowień Soboru w tej dziedzinie, w postaci dwóch dokumentów ogłoszonych w latach 1974 i 1985 przez Komisję Stolicy Apostolskiej do Spraw Stosunków Religijnych z judaizmem. Należy jedynie przestudiować je z uwagą, wgłębić się w ich naukę i zastosować je w praktyce. Istnieją jeszcze wśród nas pewne trudności natury praktycznej, które czekają na rozwiązanie w ramach braterskich stosunków: są one wynikiem bądź trwającego przez stulecia wzajemnego niezrozumienia, bądź też różnych i niełatwych do pogodzenia stanowisk i postaw w złożonych i ważnych kwestiach. Wiadomo wszystkim, że zasadniczą różnicą jest od samego początku przylgnięcie nas, chrześcijan, do osoby i nauczania Jezusa z Nazaretu, syna waszego narodu, z którego pochodziła także Maryja Dziewica, apostołowie, “będący fundamentem i kolumnami Kościoła”. Oraz większość członków pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej. (…)
Otwarte drogi naszej współpracy, w świetle wspólnego dziedzictwa pochodzącego z Prawa i proroków, są zróżnicowane i znaczące. Po pierwsze, pragniemy przypomnieć współpracę na rzecz człowieka, jego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, jego godności, wolności, jego praw, jego rozwoju w społeczeństwie, której nie jest wrogie, lecz przyjazne i wspierające, gdzie sprawiedliwość i gdzie, w tym narodzie, na kontynentach i na świecie, może zwyciężyć pokój, “szalom” głoszone przez prawodawców, proroków i mędrców Izraela. (…) W społeczeństwie często zatracającym się w agnostycyzmie i indywidualizmie oraz cierpiącym gorzkie skutki egoizmu i przemocy, żydzi i chrześcijanie są strażnikami i świadkami etyki znaczonej Dziesięcioma Przykazaniami, w których zachowywaniu człowiek znajduje swą prawdę i wolność. Propagowanie wspólnej refleksji i współpracy na tym polu jest jednym z wielkich dzisiejszych obowiązków. (…) Czyniąc tak, mogę rzec, będziemy wierni naszym własnym najświętszym obowiązkom, lecz także temu co nas głęboko jednoczy i łączy: wierze w jednego Boga, który “miłuje przybyszów” i “czyni sprawiedliwość wobec sieroty i wdowy”, a także nakazuje nam by ich miłować i im pomagać. Chrześcijanie poznali powyższe od Pana z Tory, którą tu czcicie oraz od Jezusa, który ukazał najwyższy stopień miłości wymaganej przez Torę.
Pozostaje mi teraz jedynie zwrócić, podobnie jak na początku tej przemowy, oczy i umysł do Pana by podziękować mu i pochwalić go za to szczęśliwe spotkanie i dobro, które już z niego wypłynęło, za nowo utworzone braterstwo i nowe, głębsze porozumienie między nami tu w Rzymie oraz między Kościołem i judaizmem wszędzie, w każdym kraju, dla dobra wszystkich (…)”

52 tys.
V.R.S. udostępnia to

Chciałbym nawiązać teraz do dziedzictwa Papieża Jana, który przejeżdżając tędy pewnego dnia – jak przypomniał nam teraz główny rabin – kazał zatrzymać samochód, ażeby pobłogosławić tłum Żydów wychodzących z tej świątyni. Do tego dziedzictwa chciałbym nawiązać teraz, kiedy znajduję się już nie na zewnątrz, ale – dzięki waszej wspaniałomyślnej gościnności – wewnątrz rzymskiej synagogi.
Spotkanie to wraz z pontyfikatem Jana XXIII i Soborem Watykańskim II w pewien sposób wieńczy długi okres, z którego poprzez wysiłek refleksji musimy wyciągnąć właściwą naukę. Oczywiście nie można i nie należy zapominać, że historyczne okoliczności przeszłości znacznie różniły się od tych, które do dziś dojrzewały z trudem przez stulecia;
z wielką trudnością przyszła wspólna akceptacja słusznego pluralizmu na poziomie społecznym, obywatelskim i religijnym.

11 tys.
Izabela Sylwia S.

A myśmy w okresie pontyfikatu Jana Pawła II tak go uwielbiali.

Nie istnieje powietrze, to wytrych mafii produkującej samoloty.

W KK nie istnieje ekumenizm, to modernistyczny wytrych. Sydki z nikim się nie asymilują! Reszta to teatr.

seku26

Ekumenizm to narzędzie do odebrania Katolikom Prawd ich Wiary i pozbycia się świadomości iż Kościół Katolicki to jedyny Prawdziwy Kościół Chrystusowy. Zrobić zupe, dobrze pomieszać i udawać że jest smaczna.