"Telefon komórkowy wraz z dokumentami wpadł do wody w pobliżu przystani, gdzie głębokość wynosiła około 4 metrów. Działania przybyłego zastępu OSP Choczewo polegały na sprawieniu drona podwodnego i rozpoczęciu przeszukiwania akwenu."
Taka akcja to są koszty. A przed przystąpieniem do akcji należałoby rozważyć sens jej prowadzenia skoro woda ma 2 metry mułu. Co po takich wyłowionych dokumentach. Ciekawe jakby padło na Polaka czy by się pokwapili do szukania dronami.
OSP bywa mieszaniną różnych osób i nie jest dla żadnym wzorem . Wiem , mieszkam na głębokiej prowincji i nie kupuję wszystkiego . Najlepiej jest podczas najważniejszych świat kościelnych , widać zakłamanie i uczynki na pokaz . Ciekawe czy PSP by tam pojechała?