Maria Valtorta i objawienia demona
Tekst ten jest ostrzeżeniem. Wszyscy którzy propagują te objawienia z piekła, powielają umieszczają, nagrywają, czytają – nie będzie już usprawiedliwienia: nie wiedziałem/nie wiedziałam.
Od początku. Na teksty Marii Valtorty trafiłem kilka lat temu. W Polsce z grubsza ujmując są dwie wersje skrócona do jednego tomu i rozciągnięta na wiele tomów, znacznie rozbudowana historia.
Sama historia przedstawiać ma niby życie świętej rodziny i Jezusa. I tu już pierwsze pytanie się pojawia? Po cóż tyle nowych tomów mających niby precyzować Ewangelię. Cóż tam jest takiego istotnego, że Zbawiciel miałby uznać, iż Nowy Testament wymaga dopowiedzenia, dopełnienia, skomentowania i dyktuje dłuuuugie teksty, przedstawia wizje biednej chorej kobiecie (kolejna sekretarka Pana Boga?). Zajrzyjmy do środka.
1. 1.To co robi wrażenie na uważnym czytelniku od początku jest to, że te wizje, opisy są słodkie, sentymentalne, ckliwe. Skupienie jest nie na wartościach duchowych, lecz …Więcej
Przy okazji: Maria Magdalena przedstawiona tu jest jako nierządnica, na co nie ma żadnych dowodów w Ewangelii. We wczesnym średniowieczu ze względów dydaktycznych połączono 3 różne osoby i przedstawiano jako Marię Magdalenę. Ktoś wiedząc o tym utożsamieniu (stawiam, że to demon) udający nie tylko Anioła Światłości, ale i Zbawiciela.
Te pseudo- objawienia mają to do siebie, że tak są reklamowane Papież taki (tu najlepiej wymienić jakiegoś przed soborowego, np. Pius XII) powiedział....
Pytania dwa:
1. Jacy są świadkowie, że Papież Pius XII tak powiedział?
2. Czy Papież Pius XII miał czas, żeby przeczytać wszystkie te tomiszcza? Taka teza nie wydaje się prawdopodobna.
Kto przeczyta, ten zrozumie i owszem, że są od demona. Nie uwłaczajmy godności i wiedzy teologicznej Śp. Papieża Piusa XII !
CDN
Uważaj jak się tu wyrażasz o Panu Jezusie. Czas spotkania z łodzią Rzymian, a w niej z Marią z Magdalii to jeszcze nie ukształtowani uczniowie Miłości, a Piotr walczył dla Mistrza jak tylko umiał i gdybyś czytał/a całe To Dzieło... to za papieżem rzec można: kto przeczyta ten zrozumie.
1. Od kiedy jesteśmy na ty?
2. Proszę czytać ze zrozumieniem, a nie wyrywać słowa nie tylko z kontekstu, ale i ze zdania.
Cytują komentarz: „Czas spotkania z łodzią Rzymian, a w niej z Marią z Magdalii to jeszcze nie ukształtowani uczniowie”
1. To jednak już uczniowie i niby-Jezus rozpoczął już nauczanie. Zatem ukształtowani czy nie, sami się nie ukształtują i Zbawiciel na pewno skomentował by Piotrowi Przyszłej Opoce sytuację, w której ten cytuję: „czerwony jak kogucik, ujął się za biodra i sypie w odpowiedzi [WYZWISKAMI] nie oszczędzając nikogo. Rzuca całą litanię wyzwisk, które nie nadają się do powtórzenia z piórem. Trwa to cały czas dopóki wysiłek wioseł nie usuwa niebezpieczeństwa zderzenia”. Tymczasem Jezus jest bierny, wg podanej tu interpretacji nie reaguje na wyzwiska Piotra, bo później się Piotr ukształtuje….Nonsens
2. Cytuję proponowany komentarz dalej: „a Piotr walczył dla Mistrza jak tylko umiał i gdybyś czytał/a całe To Dzieło... to za papieżem rzec można: kto przeczyta ten zrozumie”.
a) To przekłamanie, bo Piotr nie walczył dla Mistrza, lecz wyzywał, klął jak szewc Rzymian w odpowiedzi na ich wyzwisko psy Żydowskie i z opisu wynika że przebił Rzymian, gdyż rzucał mięchem przez dłuższy czas, podczas gdy Rzymianie tylko raz krzyknęli (i co dziwne Rzymianie już nie zareagowali, okupanci Palestyny znieważeni w obecności kobiety wzięli uszy po sobie i już Piotrowi nie odpowiadali, ciekawe…Ktokolwiek czytał o relacjach z rzymianami wtedy w Palestynie, zauważy, że coś tu nie gra...)
b) nawet gdyby Piotr rzeczywiście "walczył dla Mistrza"- cel nie uświęca środków, tak naucza Kościół, zatem Jezus zareagowałby, a nie patrzył w wodę
c) Walczyli dla niby-Mistrza ci, którzy starali się uniknąć zderzenia z łodzią Rzymian- choć nie wiadomo kto, bo niby-Jezus siedzi, Piotr stoi ujął się pod boki i wyzywa.
d) A i owszem rozumiem: KTO CZYTAŁ ZROZUMIE,TAK, TAK, ŻE TO OD DEMONA
Czy Zbawiciel Jezus Chrystus może zachowywać się jak –przepraszam za wyrażenie - naćpany hipis, który nie zwraca uwagi na wyzwiska, wulgaryzmy. A tak tu jest przedstawiony. Nawet jeżeli padają z usta św. Piotra, Skały, Opoki, na której ma być zbudowany Kościół? I samo sformułowanie „LITANIA WYZWISK” (ale dajmy na to, że to od tłumacza). Strona 189.
Powieścidło w typie "Mistrza i Małgorzaty" czy "Ewangelii według Piłata". Katolik omija takie szerokim łukiem.
PS Aktualnie w modzie są podobne seriale. Jak the Chosen.
The Chosen nie znam MiM niestety tak. Szmira, chociaż tego jesiotra 3 klasy świeżości z tej powieści już widziałem na zdjęciu. Rozłożona na trawie, na papierze, obok nie powiem kogo, taaaka ryba
Jeszcze jeden komentarz od Index Librorum Falsorum
Tekst ten jest ostrzeżeniem. Wszyscy którzy propagują te objawienia z piekła, powielają umieszczają, nagrywają, czytają – nie będzie już usprawiedliwienia: nie wiedziałem/nie wiedziałam.
Od początku. Na teksty Marii Valtorty trafiłem kilka lat temu. W Polsce z grubsza ujmując są dwie wersje skrócona do jednego tomu i rozciągnięta na wiele tomów, znacznie rozbudowana historia.
Sama historia przedstawiać ma niby życie świętej rodziny i Jezusa. I tu już pierwsze pytanie się pojawia? Po cóż tyle nowych tomów mających niby precyzować Ewangelię. Cóż tam jest takiego istotnego, że Zbawiciel miałby uznać, iż Nowy Testament wymaga dopowiedzenia, dopełnienia, skomentowania i dyktuje dłuuuugie teksty, przedstawia wizje biednej chorej kobiecie (kolejna sekretarka Pana Boga?). Zajrzyjmy do środka.
1. 1.To co robi wrażenie na uważnym czytelniku od początku jest to, że te wizje, opisy są słodkie, sentymentalne, ckliwe. Skupienie jest nie na wartościach duchowych, lecz na ciele, zmysłowości, bardzo przesłodzonej i naruszającej dobry smak (pocałunki w usta niby apostołów).
2. 2. Inna sprawa stosunek narratora do Marii Valtorty- zimny, lodowaty, bez uczucia, taki jakiego można się spodziewać od demona.
3. 3. Kolejna rzecz to fakt, że całość rozciąga się na tasiemcowe odcinki, zatem mamy serial, operę mydlaną, która rozbudza ciekawość, jak u widza. Tyle, że w wersji książkowej.
4. 4. Podstawową kwestią jest pytanie, czy te pseudo-objawienia są zgodne z Objawieniem i Magisterium Kościoła, bo jeśli nie, to NIE WOLNO TEGO CZYTAĆ i tych niezgodności jest zbyt wiele, by je ignorować, nawet ja je dostrzegam (i w kolejnych postach tu wykażę)
5. 5. W pewnym momencie natrafiam na opis jak niby Jezus wyciąga gdzieś z pieczary rannego nietoperza. Niby św. Piotr mówi coś Panie zostaw go, jednak ten podstawiony Jezus upiera się i bierze leczy mu skrzydło. Tu pytanie: po cóż taki opis miałby się tam znaleźć? Czemu miałby służyć? Co on wnosi? Odpowiadam to drwina demona z nas, z naszej niewiedzy. Bo nawet wikipedia podaje, że NIETOPERZ W KULTURZE
"Nietoperz jako zwierzę związane z nocą i mrokiem kojarzony jest ze złem....
Jest symbolem szatana, nocy i ciemności. Tu
Demony drwią sobie z ludzi, że nie potrafią odczytać tego tak prostego symbolu. Gdy usiłowałem ostrzec osobę, która propaguje te demoniczne objawienia tu na Glorii, mój komentarz został najpierw opatrzony przez innego osobnika tym, że zapewne zbyt dużo horrorów się naoglądałem będąc mały, teraz to odreagowuję. Taki defekt zapewne psychiczny u mnie. Poza tym Pan to co stworzył, to wszystko było dobre.
Tylko co z tego- co ma piernik do wiatraka: przecież akcja tych pseudo objawień dzieje się już po upadku Adama i Ewy, a przed Odkupieniem….?
6. 6. Argument historyczny – o którym też pisałem propagatorowi Valtorty na glorii (nie trafił do niego i wykasował mój post): zeszyty M. Valtorty propagował… Augustino Bea, mimo to trafiły na Indeks i nigdy nie zostały z niego zdjęte.
CDN
Dodaję wspomniany fragment o nietoperzu, który zostaje położony na kolanach niby Jezusa...,
by każdy samodzielnie mógł ocenić.
Fragment pochodzi z wersji pdf dostępnej w Internecie, str. 753:
106. W DOMU W KANIE
Napisane 4 sierpnia 1945. A, 5902-5924 .
Pogrubienia i czerwony kolor tekstu dodałem.