Ostrzeżenie Fultona Sheena jest niepokojąco prorocze
Jeśli ktoś ma chore, niekatolickie pojęcie świętości, to jego problem.
Father Paul Kramer with John Henry Westen of LifeSite News discuss the Fatima Messages and the beginning …
Thank you very much for the link. God bless you.
Una Voce Asks Leo XIV for Concessions - in View of the FSSPX’s Consecrations
Their only concern is to vegetate in peace inside the post-conciliar indult bubble, which BTW is, after Traditionis Custodes, very tiny, no matter what they try to imply in this letter.
Una Voce Asks Leo XIV for Concessions - in View of the FSSPX’s Consecrations
"Una Voce may have the purest of intentions"
---
Actually, they do not have. This grotesque letter is an evidence of it.
Venerable Archbishop Fulton Sheen ~~~ To do God's Will until death, that is the inner heart of all …
Visiting rabbi Tanenbaum at AJC:
"Our meeting was held in his office at the American Jewish Commitee headquarters. The walls are hung with autographed photos- some formal, some candid group shots-of Billy Graham, Archbishop Jakovos, Cardinal Cushing, Cardinal Bea, Cardinal Spellman. Cardinal Cooke, Archbishop Fulton J. Sheen"
…
p. 47
Ostrzeżenie Fultona Sheena jest niepokojąco prorocze
"Więc bezpodstawne są wszelkie osądzenia, przypuszczenia..."
--
To nie jest kwestia przypuszczeń tylko faktów
Venerable Archbishop Fulton Sheen ~~~ To do God's Will until death, that is the inner heart of all …
You can even order a special print ;-)
mediastorehouse.com/…chive/portrait-bishop- …
Venerable Archbishop Fulton Sheen ~~~ To do God's Will until death, that is the inner heart of all …
Another one (i.e. not only Brith Kadosh synagogue in Rochester)
"The Mount Neboh Synagogue here conferred a brotherhood award on Fulton J. Sheen, Bishop of Rochester, at its regular Friday Sabbath service. The ceremony marked the first time in the New York Archdiocese that a Catholic prelate has addressed worshippers from a Jewish pulpit on the Hebrew Sabbath.
The award, an illuminated parchment scroll with doves of peace in 14th century character lettering, opened with an inscription from Psalm 133: “Behold how good and pleasant it is for brethren to dwell together in unity.” Bishop Sheen accepted the award from Dr. Edward Jacobs, president of the Metropolitan Conference of the National Federation of Temple Brotherhoods, and hailed recent advances in ecumenicity within Christianity. He emphasized a growing rapprochement between Jews and Christians."
Bishop Sheen Pulpit Guest at New York Synagogue …
Ostrzeżenie Fultona Sheena jest niepokojąco prorocze
Anyway Jews were delighted with Sheen:
"Dear Rabbi Schindler, Further to our telephone conversation of last February 9th and to my previous letter of last February 17th, I would appreciate your noting once again that you, the Jews will have everything to gain if you will join me in this unique historic Program for All Nations outlined enclosed herewith. You will be again the great Givers, and so you will actually help me save this whole world from final self-destruction. Moreover, you will help me save Two-Thirds of Mankind from the darkest physical amid moral misery in which they live since the day they were born. The magnitude of your gift to Mankind cannot be expressed in words, and by simply joining me in this unique historic Program of VITAL importance for the entire Mankind you will help me save it from death,as mentioned above. The Holy See will join you at once in this Program, although the Holy See never sponsored any theatre programs at all. Now with the new attitude of the Holy See, as revealed many times in his speeches by Pope Paul the Sixth and by top Catholic leaders like Archbishop Fulton Sheen and by top Catholic scholars like Dr. Malachi Martin in his just published book, "The Final Conclave" , I am sure that The Holy See will join us at once in this Program unique in the history of this world." (March 1978)
…
Ostrzeżenie Fultona Sheena jest niepokojąco prorocze
To gdzie abp Sheen jest, jest od pani i ode mnie niezależne, bo wszystko zależy od tego jak zachował się ostatecznie wobec Boga. I wyjdzie dopiero na Sądzie Ostatecznym.
Natomiast, że obiektywnie swymi działaniami wpisywał się w niszczącą Kościół rewolucję, ba przygotował ją (bo USA to było poletko doświadczalne, zanim żydo-amerykany unieszkodliwiły Kościół w Europie przy użyciu przesławnego "soboru") to już odrębna kwestia .
Ostrzeżenie Fultona Sheena jest niepokojąco prorocze
Skoro już w 1939 loża B'nai B'rith doceniła Sheena nagrodą ( B'nai B'rith Honors 4 for 'defense of Human … ), w roku 1954 żydowskie organizacje doceniły jego "nową ewangelizację" w TV, dając Złotą Nagrodę, a później już było tylko lepiej (promowanie "soboru", braterskie wizyty w synagodze i "ekumenizacja" diecezji Rochester), to logiczny wniosek sam się nasuwa.
Świat, człowiek, diabeł według Leśmiana
Z uwagi choćby na tymczasowość Czyściec nie może być uznany za stan pośredni pomiędzy dwoma stanami/celami ostatecznymi człowieka tj. Niebo albo Piekło.
Jeśli chodzi o "umiejscowienie" Czyściec nie posiada żadnej relacji z Piekłem, podczas, gdy jest związany z Niebem jako miejsce przygotowania i oczyszczenia (odbycia kar za grzechy) przez dusze.
Bardziej trafne byłoby już sformułowanie, że dla sporej części odkupionych jest to stan pośredni (w znaczeniu etapu) między życiem ziemskim a Niebem.
Świat, człowiek, diabeł według Leśmiana
Jest znacznie gorzej niż niefortunne, bo wprowadzające w błąd na wielu poziomach (m.in. zmarli w czyśćcu są częścią komunii - obcowania świętych, czego nie można powiedzieć o tych w piekle), jeśli nie otwarcie heretyckie.
Podobnie np. jak baśnie niewierzących o odpustach.
Świat, człowiek, diabeł według Leśmiana
Co do Twardowskiego to sprawa jest ciekawa. Po raz pierwszy, w literaturze pojawia się bodaj w Księdze II "Dworzanina polskiego" Ł. Górnickiego z 1566 a zatem z czasów Zygmunta Augusta w anegdocie lokowanej za czasów jego ojca - Zygmunta Starego:
"Co sie zasię wtórego żartu, abo kunsztownej posługi dotycze, gdzie człowiek sam ułowić sie ma, niewiem, jaki może być lepszy przykład, jako kiedy owo chciwy strzelec na łupieźa zmierza, albo wielki gamrat zaleca sie pacholęciu w tkance, abo co takiego kto na kogo nastawi. Jako jeden dworzanin króla starego znając w towarzyszu swym ten defekt rozumu, iż miał wielką chęć ku czarnksięstwu, i siła o nim dzierżał, zmówił sie z babą, która pod zamkiem Krakowskim, niedaleko lodownice, garce Iłżeckie przedawała, i zapłacił jej wszytki, aby je do jednego kij wziąwszy potłukła w ten czas, kiedyby on na zamku w oknie stojąc znak pewny uczynił. I ukazał jej okno, w którym stać chciał, a znak ten miał być chustka rospostrzona i wisająca z ręki. Gdy to tedy sprawił, szedł na zamek i chodził sobie po wielkiej sieni, czyhając już na tego swego towarzysza, który rychło potym przyszedł; także skoro po daniu dobrego dnia jeden drugiemu począł pytać ten co później przyszedł, czemuby on tak chodził, a do izby wniść niechciał; - a ten mu odpowiedział: Nie masz - prawi - po co, bo król J. M. jeszcze w komnacie, ani tak prędko z niej wynidzie. Ale oto chodźmy tu sobie radniej, abo podźmy do okna, i zaraz szedł w ono naznaczone okno, a towarzysz też widząc, iż niemiał co w izbie sam czynić, szedł s nim pospołu. Także mówiąc to to, to owo, przyszli w rozmowie do czarnoksięstwa, i jął ów, komu to czarnoksięstwo tak barzo smakowało, wychwalać tę naukę, powiedając, iż na świecie nie masz nad nie, a żałując tego, że sie na ten czas nie urodził, kiedy jej w Krakowskich szkołach jawnie uczono. A ten słuchając powiedział: Cobyś dał, kiedyby sie kto obrał, a chciał cię jej nauczyć. A ów zasię rzekł: dałbych - prawi - sto i drugie złotych, ba i dalejby mię wyciągnął. Odpowiedział ten: Kiedybyś to ziścić chciał, a był tajemnym, powiedział bych ja tobie o jednym, który sie u Twardowskiego uczył, i tak wiele, jako on umiał, umie; i jest go s to, że cię nauczyć może. Hnet ów na Bog żywy przysiągł i dał rękę obiecując poczciwym słowem, nikomu na świecie o tym nie powiedzieć ani takiego człowieka wydać. A to ja - prawi - uczeń Twardowskiego, więcej, niż mnimasz, nauczyć cie mogę, jedno mi zdzierż słowo, jakoś obiecał. A umiesz ty (odpowiedział zatym ow) zabitą śmierć, nie takbyś sie ty miał, gdybyś co rozumiał w tej nauce. Rzecze ten zasię: Nie trzeba wiele, hnet sie to pokaże, jeśli co umiem. Atoli roskaż mi co dziwnego uczynić, uźrzysz prawdęli mówię, abo kłamam. A chceszli, uczynię to. Widzisz onę niewiastę, co garce przedaje (i ukazał ją z góry); ta, gdy ja kilka conjuracyi zmówię, potłucze hnet te wszytki garki kijem. Począł ów dopiero tym więcej bić na to i spór dzierżeć, powiedając, żeby tego nigdy dowieść niemiał. Owa sie założyli i sadzili po 30 czerwonych złotych. Zatym ten, obróciwszy sie kilka kroć w koło, pocznie mruczeć wrzeczy conjuracye, a i tedy i owedy słowo jakie niezwykłe głośniej wyrzecze, aby ów mnimał, że djabłów wzywa. Aż dobył kartki jakiejś pergaminowej, na której kilka liter potwornie wymalowanych było, a raz w tę, jako w tęczę, drugi raz w ziemię pilniuchno patrząc, rzekł tak: Patrzże teraz, l spuścił z ręki one chustkę nieznacznie, aby wisiała. A baba widząc znak, zaraz kij porwała, i poczęła tłuc ony garce, tak iż je do jednego potłukła. Zdumiał sie ów, co na to patrzał, a nic nie żałując przegranych pieniędzy uczniem jego być i dać co namienił obiecał. Tegoż dnia królowi ten co wygrał, wszytkę rzecz powiedział. Nazajutrz król uczynił sobie rzecz o czarnoksięstwie z onym dworzaninem, który zakładu przegrał, i dał mu to znać, iżby rad miał takiego człowieka, któryby sie s tym rozumiał. Wnet dobry pan zapomniawszy przysięgi swej, rozumiejąc, że sie miał tym królowi barzo przysłużyć, na onego dworzanina, towarzysza swego, jako jest osobny w tej nauce, i one wszytkę o garcach historyą wypowiedział. Król hnet onego do siebie kazał zawołać i rzekł mu, w oknie stojąc, a na one babę patrząc, która sie znowu na garki była zdobyła: Słysz. A kiedyby znowu co takiego trefnego s czarnoksięskiej nauki uczynić, a chociaż to, aby ta baba zasię garki potłukła. A ten odpowiedział: Miłościwy królu, musiałbych sie znowu z nią zmówić. Słysząc to ów, który przegrał i rozumiejąc po śmiechu, iż król wie o wszytkim, barzo sie sromać musiał, a od tych czasów czarnoksięstwu dał pokój, bojąc sie, aby co gorszego nań nie przyszło."
Kolejny kamyczek dołożył luterański duchowny Świętosław Orzelski - zm. 1598 (Bezkrólewia ksiąg ośmioro)
Potem mamy (lata 20-te XVII w.) Historiam Poloniae Joachima Possela, w której pojawia się również opowieść o przywoływaniu za Zygmunta Augusta ducha Barbary Radziwiłłówny.
A potem to już baśń się rozbudowuje.
Świat, człowiek, diabeł według Leśmiana
"Po chanukowemu . Nie wiem kto z rzymu , a kto nie , kryją się z tym"
---
Przecież dla katolika to widać jak na dłoni. Jeśli baśń przekazuje niekatolicką koncepcję świata widzialnego i niewidzialnego to od razu widać od kogo pochodzi.
Przechodząc do szczegółów:
"Ostatecznie Jan Tajemnik odwołał się do opieki Ojca Niebieskiego i „dłoń wzniósł ku czołu, aby znak krzyża uczynić”. Niestety, dłoń skamieniała dotarłszy do czoła i Tajemnik żadną siłą nie potrafił dokończyć rozpoczętego znaku krzyża, który mógł przynieść mu wybawienie.
Zakończenie – jak to u Leśmiana – jest niespodziewane, a w zasadzie wręcz baśń pozbawiona jest zakończenia: „Minął wiek, minął drugi i trzeci, a Tajemnik dłoń jak trzymał, tak trzyma. Mimo bólu, mimo znużenia nie opuszcza swej dłoni, która znak krzyża jeno zapoczątkować ongi zdołała”. Trudno nie dostrzec tu koincydencji stanu zawieszenia Jana Tajemnika z postacią mistrza Twardowskiego, na trwale osadzonego w legendach polskich. Takie uwięzienie, ugrzęźnięcie w stanie pośrednim, w „międzyświecie”, gdzieś między niebem a piekłem, wskazuje zdaniem niektórych interpretatorów na czyściec."
Nie ma stanu zawieszenia - albo odwołał się do Boskiej opieki i poparł to aktem woli, albo się w ogóle nie odwołał. Tertium non datur. A czyściec to nie jest "stan pośredni, gdzieś między niebem a piekłem" tylko przygotowanie do nieba.
Ostrzeżenie Fultona Sheena jest niepokojąco prorocze
Grzeją teraz ponoć beatyfikację Sheena. B'nai B'rith się ucieszy.
Nota bene emocjonalizm w cytacie w tekście przedni:
"Dlaczego nie widzisz, że po pewnym czasie nasze emocje są jak sprężyna w drzwiach z siatką, ciągle naciągana i rozciągana? Po pewnym czasie traci ona całą swoją wytrzymałość.
A potem, w późniejszym życiu, pojawiają się prawdziwe przedmioty i problemy, które powinny budzić emocje miłości, nienawiści, gniewu, sprawiedliwości i tak dalej, ale są one tak wyczerpane, tak osłabione przez sztuczne naciąganie, że nie budzą już żadnych emocji.
I dlatego w obliczu niesprawiedliwości społecznych, nieuczciwości, dotykających kolejno różne branże i politykę, pozostajemy obojętni"
"Emocje sprawiedliwości"? A cóż to za zwierz?
Dla odmiany:
"Jako wyjaśnienie ważnej tej sprawy [tj. religii] wprowadzają doświadczenie. Cóż ono jednakże pomóc może uczuciu? Prócz większej siły nie przynosi mu ono żadnych korzyści; siłą tą wzmacnia się stosunkowo przeświadczenie o prawdzie przedmiotu. Ale dwa te objawy nie mogą sprawić, aby ono uczucie przestało być uczuciem, nie zmieniają też jego istoty, narażonej zawsze na pomyłkę, jeśli rozum nie włada; potwierdzają nawet oną pomyłkę i powiększają ją, bo im silniejsze uczucie, tym więcej jest uczuciem" [św. Pius X - Pascendi Dominici Gregis]
Unknown ~~ May 1565. 40 000 Ottomans land on Malta to crush a few hundred knights..
Well known for true Catholics.
Patryk Jaki ostro o partii Brauna: To najlepszy prezent dla wszystkich wrogów Polski
Tow. Czarzasty? Ale ostatnio się przydał, bo odrzucił amory Rubio i Netanyahu odnośnie nobela dla Pomarańczowej Skóry. A jak by była np. Witek to nie wiadomo co by mogło się wydarzyć ;)