@MEDALIK ŚW. BENEDYKTA DZIĘKUJĘ!!!! Marzyłem o tym wczoraj, żebyś sprowokowała moje wejście. Wczoraj długo w czasie Różańca rozważałem to jedno zdanie z Izajasza, które niżej przytoczyłem: "nie zagasi knotka o nikłym płomyku". I tym rozważaniem się teraz z Tobą i nie tylko z Tobą podzielę. Knotek jest w świecy. I porównanie do świecy jest tu bardzo wygodne. Dusza-świeca. Często zapalam w domu grubą solidną świecę z parafiny (bo na woskowe nie bardzo mnie stać, ale obydwa gatunki zachowują się podobnie). I wiem z doświadczenia, że to nie tak jak z żarówką, czy nawet z lampką oliwną. Te się palą, świecą i jest ok. O świecę trzeba dbać, wciąż doglądać, tak, żeby paliła się w sam raz - nie za mocno (bo będzie dymić, zbyt szybko się wypali albo nawet się rozleje), nie za słabo (by nie zgasła, no i by dała trochę sensownego światła). Jak się to robi? Przycina się knot, przycina się brzegi świecy, dokłada wosku. Wszystko naraz. Przycinanie można porównać do braterskiego upominania. Dosypywanie …
Pan Jezus(09.2021)
„Bóg jest naprawdę niezmienny, jeśli chodzi o wybór i Miłość”
+ „Nie kocham „za", kocham zawsze”!
*+*
„Niewiele trzeba, Moja Anetko, aby kochać i odkrywać w sobie tajemnicę bycia kochanym. Moja miłość nie zna granic czy też nie umniejsza się wraz z upływającym czasem, a i nie słabnie w zetknięciu z różnymi wydarzeniami w waszym życiu. Niekiedy możecie mylnie interpretować różne wypadki w waszym życiu, jakbym na jakąś chwilę, dłuższą bądź krótszą, zakrył przed wami swoje oblicze. Ach, nie. To raczej wy bywacie skłonni odpaść ode Mnie, kiedy pojawi się jakaś, nawet i drobna, przeciwność w waszych uporządkowanych planach albo ktoś uczyni wobec was coś godnego kary i potępienia. Wtedy wydaje się wam, że Miłość Ojca wobec was nagle osłabła, niczym temperatura spadająca w dół na termometrze, w czasie nadejścia gwałtownego ochłodzenia.
Moja drobinko, grzech zaciemnia wam pole widzenia prawdy o byciu Moimi ukochanymi dziećmi, a odzyskujecie ją w całej pełni, korzystając z …Więcej
@MEDALIK ŚW. BENEDYKTA DZIĘKUJĘ!!!! Marzyłem o tym wczoraj, żebyś sprowokowała moje wejście. Wczoraj długo w czasie Różańca rozważałem to jedno zdanie z Izajasza, które niżej przytoczyłem: "nie zagasi knotka o nikłym płomyku". I tym rozważaniem się teraz z Tobą i nie tylko z Tobą podzielę. Knotek jest w świecy. I porównanie do świecy jest tu bardzo wygodne. Dusza-świeca. Często zapalam w domu grubą solidną świecę z parafiny (bo na woskowe nie bardzo mnie stać, ale obydwa gatunki zachowują się podobnie). I wiem z doświadczenia, że to nie tak jak z żarówką, czy nawet z lampką oliwną. Te się palą, świecą i jest ok. O świecę trzeba dbać, wciąż doglądać, tak, żeby paliła się w sam raz - nie za mocno (bo będzie dymić, zbyt szybko się wypali albo nawet się rozleje), nie za słabo (by nie zgasła, no i by dała trochę sensownego światła). Jak się to robi? Przycina się knot, przycina się brzegi świecy, dokłada wosku. Wszystko naraz. Przycinanie można porównać do braterskiego upominania. Dosypywanie wosku do budujących, pobożnych nauk, przykładów. Zacznijmy od świecy o nikłym, ledwie tlejącym się płomieniu. Z wielkim trudem Duch Święty zapalił taką świecę. Z trudem, bo świeca-dusza ma wolną wolę i może się przeciwstawiać działaniu nawet samego Boga-Ducha Świętego! Ale w naszym przykładzie owa dusza jednak pozwoliła się zapalić. Ledwie się tli bo knot prawie nie wystaje, jest mokry od brudu i spopielały od grzechów, świeca popękana, bez godnego ubrania, dziurawa. Nędza. Ale jakoś się tli. I co? Trzeba nawet uważać, by nie oddychać, by najlżejszy podmuch jej nie zgasił. Czy taką świeczkę będziemy przycinać? Knot ledwie wystaje, jeśli dosypiemy choćby ociupinkę wosku - czyli trochę pouczenia, upomnienia, OSĄDU!!!!, to co się stanie???? Oczywiście, że zgaśnie. Co się robi ze świecą ledwie tlejącą? Czeka, czeka, aż się rozpali większym płomieniem. I potem bierzemy się delikatnie, stopniowo za remont świecy. Spokojnie - bo jeśli nagle wsypiemy dużo wosku, lub nawet mało a gwałtownym ruchem to nawet duży płomyk zagasimy.
Rozumiecie już moją, a właściwie nie moją ludzką, bo wątpię, że pochodzi ona ode mnie-człowieka tę myśl? Można to porównanie dość długo rozwijać, ale myślę, że już dobrze rozumiecie sens porównania. Wróćmy do owej grzesznicy, już bez porównywania do świecy. "Większa radość jest w niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z 99 sprawiedliwych". I od tej radości należy zacząć. Zamknąć oczy na niegodny ubiór, uszy na wyrywające się brzydkie słowa z ust nieokrzesanego grzesznika, któremu zostało całe przyzwyczajenie z czasów grzesznego, złego życia. Ten człowiek szuka Chrystusa, jest jeszcze bardzo chory, przed nim długa droga oczyszczenia, ale zapomnijmy na razie, póki się nie oswoi z nową-Bożą rzeczywistością o tym wszystkim. Tylko czyńmy to, co czyni całe niebo - radujmy się, jak ojciec syna marnotrawnego. Zróbmy wystawną Bożą ucztę, bez osądu - dajmy biedakowi/biedaczce uśmiech płynący od serca. Co do poniższego, frywolnego wpisu Waculi (księdza), że w takim razie można se swobodnie wchodzić do kościoła w ubraniu roboczym, to muszę ostro zaprotestować. Co innego, gdy grzesznik w porywie serca przychodzi do Boga w swojej nędzy, a co innego, gdy ktoś świadomie, już ugruntowany w obyczajowości katolickiej kpi sobie w żywe oczy z sacrum. To drugie to już postawa woli - złej woli - która świadomie rani Serce Boga! Księża świadomi tego co czynią namawiają np z by z hardością i wręcz pogardą przystępować do Komunii św na stojąco, na łapę itd. Ci sami księża nigdy nie zwracają uwagi w swoich kościołach, choćby ogólnikowo, delikatnie, by kobiety (panowie zresztą też) jakoś przyzwoicie się ubierały. Odnosi się wrażenie, że im to pasuje.... Co innego upominać, pouczać, spokojnie. Przypomina mi się wciąż, jak odpisałem kiedyś Jocie-jotce która kłóciła się z Medalikiem o spodnie. Napisałem (coś w tym stylu), że jeśli nie potrafisz uznać argumentacji, to zakładaj porządną spódnicę z miłości dla Pana Jezusa! Właśnie z miłości. Z miłości dla Pana Jezusa i dla bliźniego nie wymagajmy zbyt wiele od początkujących, od nierozgarniętych w życiu Kościoła, od słabych. "Dla słabych stałem się jak słaby (...) stałem się wszystkim dla wszystkich". Na tym świecie, nigdy, przenigdy nie doświadczymy komfortu bycia z braćmi i siostrami w wierze kulturalnie i życzliwie mówiących, postępujących, ubranych itp. Nawet (poza ubiorem....) w zakonach się tego nie doświadcza, bo w praktyce więcej jest zakonników złych niż dobrych i jest coraz gorzej. A i ubiór jest tam problemem. Bo habitu nie chcą nosić. I tak już będzie na tej ziemi. Chrześcijanie są jak na pustyni. My nie możemy oczekiwać miłości, dobrych manier itd od innych. I raczej jej nie doznamy. To my mamy kochać, mieć litość współczucie!!!!
I teraz kochany Medaliku, wrócę do porównania ze świecą, ale tym razem będzie o Tobie i Tobie podobnych. Otóż są świece które płoną prawdziwie wielkim, wspaniałym płomieniem. Kiedyś, późnym wieczorem właśnie tak paliła się moja świeca w czasie modlitwy. Byłem sam, inni już spali, chciałem jeszcze jakąś modlitwę odmówić i pomyślałem, że przy tak wspaniale palącej się świecy nie zasnę. Jak tylko pomyślałem, tak oczywiście zasnąłem. Obudził mnie prawie pożar: owa wspaniała świeca wręcz była ogniskiem, pękła wzdłuż na pół, pełno rozlanego wosku, dymu. Gdybym się nie obudził mogło dojść do pożaru. W świecie świec takie coś zdarza się bardzo rzadko, w świecie dusz baaaardzo często. Bo zbyt piękne świecenie prowadzi do pychy. Czy to oznacza, że złem jest tak pięknie płonąć? Nie, ale wszędzie potrzeba pokory. Pokory, połączonej z wyrozumiałością dla słabości bliźnich może nauczyć tylko Bóg. Owe świece dumne i piękne to naprawdę dobrzy i często świątobliwi ludzie. Podam przykład. Jesteście, wspaniałe świeczki, podobne do pierwszego Papieża - św. Piotra. Na pewno było radością dla Jezusa usłyszeć na Ostatniej Wieczerzy słowa płonącego wielką miłością apostoła: "życie moje oddam za Ciebie". Jednak Jezus nie takiej miłości, dumnej, pewnej oczekiwał od swojego Namiestnika. Dlatego przyszła próba. Jeden z najstraszliwszych upadków w dziejach ludzkości - trzykrotne zaparcie się Mistrza. Jak w moim wypadku ta rozwalona świeca w czasie nocnej modlitwy. Ale to nauczyło Piotra pokory. (Moja świeca, ta z wypadku, jest teraz super, przeszła remont, pali się grzecznie....) Do końca życia nauczył się wielkiego wyrozumienia i współczucia dla grzeszników, dlatego jego połów był wielki. Wchodził nawet w Rzymie do domów publicznych i łowił tam skutecznie prostytutki (źródło "Poemat Boga Człowieka" Marii Valtorty). Ciekawe, jak wyglądały owe lafiryndy na wspólnych modlitwach w katakumbach?! Ciekawe, czy św. Piotr przegonił choć jedną za ubiór?! Rozumiecie, ukochane skarby Kościoła, starsze rodzeństwo duchowe syna marnotrawnego? Rozumiecie? Kiedyś bogatemu młodzieńcowi Pan Jezus powiedział, czego mu jeszcze brakuje. W waszym wypadku brakuje wam już tylko tego, co otrzymał św. Piotr po zgrzeszeniu i szczerym nawróceniu się. I tego szukajcie - nie zgrzeszenia oczywiście, ale proście, proście o dar pokory i wielkiej wyrozumiałości dla bliźnich!
Jestem_z_wami
,,Jeśli chodzi o to zdanie o stroju to w mojej ocenie jest ono poprawne i pochodzi od Pana Jezusa. Ale nie stanowi to zachęty do chodzenia do kościoła niestosowanie ubranym ani nie znosi żadnych wymagań w tym zakresie. Gdyby pani tak postąpiła byłoby to grzechem nieuszanowania Boga. Gdy jednak postąpi tak ktoś kto ledwie wyrwał się ze szponów diabła nie tylko nie obraża Boga ale jest przez Niego mile widziany. Komu więcej dano od tego więcej wymagać się będzie. Ta niestosownie obrana osoba otrzymała bardzo niewiele i bardzo niewiele się od niej - póki co - wymaga.''
***************************************
Niestety jestem pewna, że Jezus tak nie powiedział. Moje przemyślenia przedstawiam w trzech punktach:
1.Przede wszystkim nie zgadza się to z Pismem Świętym i z nauką Kościoła.
2. Jezus by nie namawiał do bezczeszczenia Świątyni Boga, przez nieuszanowanie miejsca Świętego golizną.
3.Ilu mężczyzn zgrzeszyłoby w myślach widząc goliznę i rozpraszało się podczas Sprawowania Najświętszej Ofiary, nie pomijając w tym Kapłana.
Takich kwiatków niezgodnych z Pismem Świętym wyłapałam więcej w tych Orędziach.
Poza tym ,,wizjonerka'' ma dużą pychę. Gdy zwróciłam uwagę na moje spostrzeżenia, nie przyjęła krytyki i zablokowała mnie.
Także nikt mnie nie przekona do czytania tych orędzi. Zresztą już ich dzięki Bogu nie ma.
@Iwi Grzelak a właśnie apropo Zresztą już ich dzięki Bogu nie ma. :) Gdzie podziały się moje ukochane orędzia. Kto odpowiada za ich zniknięcie? Kto odebrał to powietrze świeże?
MEDALIK ŚW BENEDYKTA
Poraz pierwszy odniosę się do pani komentarza (proszę nietraktować tego jako atak bo nie taki jest mój cel)
Domniemam że pani jest starszą osobą która jest praktykująca od "małego" i nie mieści się pani w głowie takie zdarzenie( proszę czytać ze zrozumieniem orędzie, nie chodzi o to że mamy przyzwolenie na to aby frywolnie się ubierać do Kościoła ) Ale zapewniam panią że zdarzają się osoby pociągnięte przez łaskę i taka sytuacja może się zdarzyć, naprawdę takie osoby nowo nawracające się gdzie nigdy w Kościele niebyły ani nie miały przykładu w rodzinie nie pomyślą o swoim stroju ba nawet niewiedzą jak się zachować w Kościele, Duch Boży ich poprowadzi i zapewne będą wiedziały jak się ubierać i zachowywać z czasem , lecz mają na ten moment łaskę szukania Boga i to jest to czego my nie widzimy bo niewiemy co ta osoba ma w sercu, a może mieć taką skruchę jakiej i może nam teraz brakować niejednemu bo się uważamy za sprawiedliwych.
Myślę że pani źle zrozumiała tekst.
Kolejna sprawa odnosi się pani na Ewangelię ze to jest niezgodne. To jak pani rozumie Łk 7-36 kiedy to jawnogrzesznica całuje, umywa i wyciera swoimi włosami nogi Pana Jezusa, nie śmiem myśleć jak zgorszeni byli ci faryzeusze jak taka osoba CAŁOWAŁA i się jeszcze ośmieliła to zrobić. Jak pani rozumie czy miała do tego prawo, czy jej wypadało a może nie wypadało, przecież była jawnogrzesznicą a jaki jej strój był skoro była jawnogrzesznicączyż Pan nie spojrzał na jej serce pełne skruchy i miłości do Niego i to był ten moment kiedy odmieniła swoje życie.
Następna rzecz nieośmieliłabym się pisać na pani miejscu że to "orędzia diabelskie" bo może pani oskarżać samego Boga i historia się powtarza jak Jezusa od belzebuba wyzywano 2 tyś lat temu przez pewnych PRAKTYKUJĄCYCH faryzeuszów.Jak pani niewierzy to ok pani sprawa. Nie mam zamiaru przekonywać pani o prawdziwości tych pism i osób które je wyszydzają. Było by dla mnie niepokojące gdyby dzieło Boże spotkało się z samą tylko aprobatą, wtedy i ja miałabym wątpliwości co do prawdziwości tego dzieła.
Następna sprawa nie jestem "ktosiem" podającym się za Pana Jezusa lecz tylko udostępniającym zaledwie kilka tekstów. Jeśli chodzi o mnie nie widzę tu błędów jak i również kilku teologów , również nie znalazło błędów i raczej opieram się na kilku aspektach i faktach a nie na swoim zdaniu czy na melodii typu "wydaje mi się bo takie osoby nie powinny mieć wstępu". Gdybym tylko domniemała że Słowa te mogą pochodzić od Boga i jeszcze podobają mi się bo przypadły mi do gustu, nie wzięłabym takiej odpowiedzialności nigdy by je udostępniać.!
Powołuje się pani na badanie duchów, a może czas by i pani z tego skorzystała.
Polecam pani przeczytanie dzieła bł Katarzyny Emmerich i znaleźć sobie jak wyglądało spotkanie św Magdaleny (I jak wyglądała na pierwszym spotkaniu) i jak potem jej droga wyglądała ku świętości Polecam również"Dialog Opatrzności Bożej" jak Bóg przemawia do św Katarzyny że Sieny i znaleźć fragmenty o osądzaniu.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia w tych orędziach Pan Jezus mówi i uczy nas słuchania Słowa Bożego zwłaszcza rozważania Ewangelii z danego dnia i kładzie na to nacisk, nie jest jak pani zasugerowała ważniejsze od Pisma Św.
A teraz z innej beczki
Byłam jako jedyna osoba w Kościele bez maski i na znak pokoju kiedy ludzie odwracają się na siebie zostałam zlinczowana wzrokiem gorzej jakbym naga była
Podam tobie przykład:
Kobieta ubrana bezwstydnie wchodzi do kościoła na modlitwę. Kto z was spojrzy na nią z życzliwością? Ach, prawda, powinna szanować miejsce święte i znaleźć sobie inny strój; wówczas jej zawód nie rzucałby się wam w oczy i nie budził negatywnych emocji. A jeśli ona nie ma innych strojów?
Tymczasem Duch, który wieje, gdzie chce, owładnął jej sercem i przyszła do Mnie. Czy od razu musi odbierać duchową chłostę w myślach tych, co mają siebie samych za sprawiedliwych i pobożnych?
--------------
Jakby się do tego orędzia odniósł o. Pio lub Pius XI
PIUS XI - O STROJACH NIEWIAST - Instrukcja Św. Kongregacji Soboru
Bo ja nie wyobrażam sobie O. Pio, żeby wpuścił gołą babę do Kościoła. Nie zrobiłby tego, nawet jeśli Anioł z Nieba, lub Matka Boża by mu się objawiła. Nie ma żadnych wyjątków dla nikogo. Duch Święty na pewno by gołej baby nie posłał do Kościoła Świętego , żeby profanować Miejsce Święte a co gorsze narażać mężczyzn na pokuszenie!
------------
Ja nie piszę tego złośliwie i nie chcę nikogo obrażać, ale trzeba mieć rozeznanie, jaki duch mówi. Bo były przypadki, że wizjoner otrzymywał orędzie, rzekomo od Jezusa, na temat długości przyrodzenia i na temat sprośnego seksu, a także był namawiany do cudzołóstwa. I też twierdził ,że to orędzia są od Jezusa.
A to komentarz Waculi
,,Więc do kościoła może wejść i modlić się każdy nawet w ubraniu roboczym i gorszym jeszcze''
"Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników" - to Prawda aż do bólu. Prawda odrzucana wciąż przez "sprawiedliwych". Prawda wciąż niewygodna. Trzeba upominać (np strój kobiet), ale nigdy nie "łamać trzciny nadłamanej, nie zagasić knotka o nikłym płomyku".
Ale do Kościoła nigdy nie wolno było chodzić w stroju niegodnym. A w tym orędziu ktoś podający się za Pana Jezusa, zezwala na to i wszyscy są zadowoleni. Nikt nie widzi podstępu szatana i niezgodności z Pismem Św. i z nauką Kościoła?
,,8 Ale gdybyśmy nawet my lub Anioł z Nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!''List do Galatów 1,8-9
Czy O. Pio też by wpuścił do Kościoła babę w stroju prostytutki, bo ktoś by się powołał na te orędzie, że to sam Jezus teraz pozwala. Czy Jezus może zmieniać zdanie? Czy to orędzia są teraz ważniejsze od nauki kościoła?
,,Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. (1J 4,1)