Duchowe Oblicze

🖤 POD KRZYŻEM USŁYSZAŁA: „OTO SYN TWÓJ”

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

W najboleśniejszej godzinie życia Maryi Jezus nie mówi do Niej tylko o sobie.

Wskazuje na stojącego obok ucznia i mówi: „Niewiasto, oto syn Twój”.

To jedno z najbardziej zdumiewających zdań wypowiedzianych z Krzyża. Chrystus kona. Jego Ciało jest przybite do drzewa. Świat widzi hańbę, uczniowie widzą klęskę, Serce Matki zostaje przeszyte mieczem boleści. A jednak właśnie wtedy Jezus daje.

Daje uczniowi Matkę.

I Matce powierza ucznia.

To nie jest drobny gest czułości na marginesie Męki. To testament Ukrzyżowanego. Słowa wypowiedziane z Krzyża nie są przypadkowe. Każde z nich ma ciężar Ofiary. Każde wychodzi z Serca, które oddaje się do końca.

Maryja słyszy: „Oto syn Twój” właśnie wtedy, gdy patrzy na śmierć swojego Syna.

Tu odsłania się tajemnica Matki Bolesnej.

Jej macierzyństwo nie zostaje zamknięte w cierpieniu ani sprowadzone do samej straty. W godzinie, w której po ludzku wszystko zostaje Jej odebrane, Chrystus otwiera przed Nią nową misję. Nie daje Jej Jana zamiast siebie, jakby uczeń miał zastąpić Syna Bożego. To nie jest pocieszenie w miejsce Jezusa. To dar wypływający z woli samego Ukrzyżowanego.

Maryja otrzymuje ucznia z rąk Chrystusa.

Uczeń otrzymuje Maryję z ust konającego Pana.

To bardzo ważne. Jezus nie daje nam swojej Matki w Betlejem, gdy wszystko otacza cicha radość narodzenia. Nie daje Jej w Kanie, gdy objawia swoją moc w znaku weselnego wina. Daje Ją w godzinie Ofiary, bólu i zbawienia.

Dlatego nie można zrozumieć maryjnego macierzyństwa bez Kalwarii.

Maryja jest Matką Chrystusa. Tego nikt nie może dotknąć ani pomniejszyć. Ale pod Krzyżem, z woli Syna, Jej macierzyństwo wobec uczniów zostaje uroczyście objawione i powierzone słowem Ukrzyżowanego. Kościół od wieków widzi w Janie nie tylko jednego człowieka stojącego obok Maryi, lecz ucznia umiłowanego, w którym można rozpoznać tych, którzy należą do Chrystusa.

To znaczy, że Matka Bolesna nie jest jedynie obrazem cierpienia.

Jest Matką otrzymaną od Jezusa w godzinie, gdy On oddaje życie za grzeszników.

A to zmienia wszystko.

Nie idziemy do Maryi po to, żeby zatrzymać się obok Ofiary Syna. Nie uciekamy do Niej, aby ominąć Krzyż. Jej macierzyństwo nie zasłania Odkupienia, bo pochodzi z woli Tego, który na Krzyżu nas odkupił.

Słowa Jezusa są precyzyjne i bolesne.

„Niewiasto, oto syn Twój”.

Maryja ma przyjąć ucznia - człowieka słabego, potrzebującego łaski, należącego do tych, za których Jej Syn przelewa Krew. To nie jest macierzyństwo łatwe. Matka Bolesna nie otrzymuje dzieci w godzinie triumfalnego orszaku, lecz tam, gdzie cena ich zbawienia jest widoczna w ranach Chrystusa.

Dlatego prawdziwa pobożność maryjna musi mieć w sobie powagę Krzyża.

Nie może być tylko czułym schronieniem dla duszy, która nie chce nawrócenia. Nie może być dekoracją religijną ani zbiorem pięknych słów bez posłuszeństwa Ewangelii. Kto przyjmuje Maryję spod Krzyża, musi pamiętać, że otrzymuje Ją z miejsca, gdzie Chrystus oddaje życie za grzeszników i gdzie miłość objawia swoją cenę.

Potem Jezus mówi do ucznia: „Oto Matka twoja”.

To zdanie jest równie mocne.

Uczeń nie wybiera sobie Maryi jako dodatku do wiary. Otrzymuje Ją od Chrystusa. Nie bierze Jej z ludzkiej tradycji oderwanej od Ewangelii. Przyjmuje Ją z ust konającego Pana.

Maryja nie jest więc przeszkodą na drodze do Jezusa.

Jest darem Jezusa dla ucznia.

Ewangelia dodaje, że od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Nie tylko usłyszał piękne słowo. Przyjął Matkę. Zrobił dla Niej miejsce. Pozwolił, aby testament Ukrzyżowanego zmienił jego życie.

I tu dzisiejsze święto dotyka nas bardzo mocno.

Można mówić o Matce Bożej, znać modlitwy, święta i obrazy, a jednak nie wziąć Jej naprawdę „do siebie”. Nie pozwolić, aby uczyła czystości serca, posłuszeństwa Chrystusowi i nienawiści do grzechu, który kosztował Syna Bożego taką cenę.

Matka Bolesna nie jest dodatkiem do sentymentalnej pobożności.

Jest Matką z testamentu Ukrzyżowanego.

Jeżeli chcesz zrozumieć, dlaczego Kościół nazywa Maryję Matką, wróć na Kalwarię. Nie do miękkiego obrazu bez ceny. Nie do pobożności oderwanej od Ofiary. Do słów Jezusa:

„Oto Matka twoja”.

Dlatego 15 września nie jest tylko dniem współczucia dla cierpiącej Matki. Jest także dniem wdzięczności za Tę, którą Chrystus powierzył uczniowi w godzinie Ofiary. Dniem, w którym trzeba zobaczyć, że pod Krzyżem Pan nie tylko oddaje życie Ojcu. On także zostawia Kościołowi Matkę.

Bóg daje nam Maryję tam, gdzie człowiek najłatwiej czuje się opuszczony.

Nie po to, aby zastąpiła Chrystusa, lecz aby jako Matka dana przez Niego prowadziła ucznia zawsze ku Ukrzyżowanemu Synowi.

Matko Bolesna, powierzona nam przez Jezusa w godzinie Ofiary, przyjmij nas pod swoją macierzyńską opiekę.

Ucz nas brać do serca testament Ukrzyżowanego.

Prowadź nas tak, abyśmy nigdy nie oddzielili Twojego macierzyństwa od Krzyża Chrystusa.
1590
Duchowe Oblicze

Tradycja katolicka odczytuje słowa Jezusa z J 19,26-27 nie tylko jako troskę o Maryję i Jana, ale także jako testament miłości wobec uczniów Chrystusa.
Umiłowany uczeń stoi pod Krzyżem i słyszy: „Oto Matka twoja”. Dlatego Kościół widzi w Maryi Matkę daną nie poza Ewangelią, ale z samego serca Męki Pańskiej.