Gest Piłata
Gest Piłata.Nie dlatego, że jest brutalny, lecz dlatego, że jest chłodny, racjonalny i „rozsądny”. Piłat nie krzyczy, nie bije, nie nienawidzi. On po prostu nie chce brać odpowiedzialności. Wie, że skazuje niewinnego, ale znajduje sposób, by zachować spokój sumienia. Ten gest nie należy wyłącznie do historii. On trwa i jest zaskakująco aktualny.
Współczesne „umywanie rąk” rzadko przybiera formę otwartej niesprawiedliwości. Częściej objawia się jako wycofanie, neutralność, dystans. To postawa człowieka, który widzi zło, ale nie czuje się zobowiązany, by mu się sprzeciwić.
Który mówi: „to nie moja sprawa”, „taki jest świat”, „nic nie mogę zrobić”. Umywanie rąk polega na zgodzie, aby niesprawiedliwy wyrok zapadł bez naszego udziału.
Piłat jest szczególnie niebezpieczny dlatego, że działa w imię pokoju i porządku.
Chce uniknąć zamieszek, konfliktu, problemów politycznych. Nie jest fanatykiem ani tyranem. Jest pragmatykiem. Właśnie dlatego jego postawa tak łatwo powtarza się w naszych czasach. Ile razy wybieramy święty spokój zamiast prawdy? Ile razy kalkulujemy, że sprzeciw się nie opłaca, że lepiej zachować dystans, relacje, bezpieczeństwo?
Współczesne umywanie rąk przybiera też formę przerzucania odpowiedzialności. Winny jest „system”, „prawo” albo „okoliczności”. Człowiek chowa się za strukturami, procedurami i statystykami. Przestaje widzieć twarz konkretnego człowieka, tak jak Piłat przestał widzieć w Jezusie niewinnego. Gdy odpowiedzialność się rozmywa, sumienie milknie.
Ten mechanizm działa zarówno w życiu społecznym, jak i osobistym. Umywamy ręce, gdy milczymy wobec niesprawiedliwości w pracy, bo „nie chcemy problemów”. Gdy akceptujemy kłamstwo, bo „wszyscy tak robią”. Gdy pozwalamy, by słabszy był krzywdzony, bo „to nie nasza rola”. W każdej z tych sytuacji nie czynimy zła bezpośrednio, ale pozwalamy, by się działo.
Chrześcijaństwo widzi w postawie Piłata nie tylko błąd moralny, ale dramat sumienia. Piłat nie był nieświadomy. On wiedział i właśnie dlatego jego gest jest tak oskarżycielski. Pokazuje, że największym zagrożeniem dla dobra nie jest jawna nienawiść, lecz obojętność ubrana w rozsądek. Zło triumfuje nie wtedy, gdy jest agresywne, ale gdy jest tolerowane.
Współczesna kultura często usprawiedliwia umywanie rąk jako dojrzałość, neutralność lub realizm. Tymczasem Ewangelia nazywa to ucieczką. Nie każdy jest wezwany do heroizmu, ale każdy jest wezwany do odpowiedzialności. Milczenie wobec zła nie jest neutralnością. Jest wyborem zła.
Piłat chciał zachować czyste ręce. Stracił sumienie. To ostrzeżenie również dla nas. W świecie, który oferuje tysiące sposobów usprawiedliwienia bierności, gest umywania rąk staje się jedną z najbardziej powszechnych postaw. Pozostaje więc pytanie osobiste: co Ty zrobisz z prawdą, którą widzisz?
Współczesny Piłat już nie stoi w pretorium. Siedzi przy biurku, za ekranem, z telefonem. I za każdym razem, gdy mówi: „to nie moja sprawa”, woda znów spływa po dłoniach. Tylko że odpowiedzialność – tak samo, jak wtedy – nie znika.
Ks. Tomasz Białoń,