Bos016

Dzisiaj wspominamy św. Szarbela, libańskiego mnicha i pustelnika, orędownika w szczególnie trudnych sprawach.
Ojciec Charbel.
Urodził się w ubogiej libańskiej rodzinie jako Józef. Nie miał wielkich możliwości ani wpływów. Miał jednak serce, które od najmłodszych lat szukało Boga bardziej niż czegokolwiek innego. Kiedy w wieku dwudziestu trzech lat przekroczył próg klasztoru, zostawił za sobą nie tylko rodzinny dom. Zostawił również pragnienie, by żyć dla siebie. Przyjął imię Charbel i odtąd każdego dnia uczył się jednego kochać Boga całym sobą.
Ostatnie dwadzieścia trzy lata spędził w pustelni. Dla wielu ludzi byłoby to życie puste i samotne. Dla niego było pełne. Pełne modlitwy, pracy, milczenia i obecności Boga. Bo cisza nie jest brakiem dźwięków. Cisza jest miejscem, w którym człowiek wreszcie zaczyna słyszeć to, co naprawdę ważne.
Nie dokonał wielkich rzeczy w oczach świata. Nie budował pałaców, nie pisał książek, nie przemawiał do tłumów. A jednak tysiące ludzi do dziś przychodzą do niego. Dlaczego? Bo świętość nie rodzi się z tego, co spektakularne. Świętość rodzi się z codziennej wierności. Z modlitwy odmawianej wtedy, gdy nikt nie patrzy. Z pracy wykonywanej uczciwie. Z pokory, która nie szuka oklasków.
Po jego śmierci zaczęły dziać się rzeczy niezwykłe. Liczne uzdrowienia ciała i duszy, pielgrzymki ludzi z całego świata, a także tajemnica jego ciała, które przez długie lata pozostawało nienaruszone i wydzielało pachnącą krwawą surowicę. Dla jednych były to znaki cudu. Dla innych zaproszenie, by zadać sobie pytanie: jak trzeba żyć, aby nawet po śmierci prowadzić ludzi do Boga?
Ojciec Charbel przypomina nam, że Bóg nie potrzebuje ludzi niezwykłych. Potrzebuje ludzi oddanych. Nie pyta najpierw o talent, wykształcenie czy sukces. Pyta o serce. Bo właśnie z serca rodzi się świętość.
Patrząc na jego życie, można odkryć prostą prawdę. Największe cuda zaczynają się tam, gdzie człowiek przestaje stawiać siebie w centrum, a pozwala, by pierwsze miejsce zajął Bóg. Wtedy nawet zwyczajne życie staje się drogą do niezwykłej świętości
Ojciec Charbel wciąż przyciąga ludzi z różnych narodów i religii. Nie tylko dlatego, że proszą o cud. Przychodzą, bo w jego życiu widzą dowód, że człowiek naprawdę może należeć do Boga. A kiedy należy do Boga, staje się światłem dla innych.
Świętość Ojca Charbela nie polegała na nadzwyczajnych zjawiskach. One były tylko owocem. Korzeniem było życie przeżyte z miłością, pokorą i bezgranicznym zaufaniem. I właśnie to jest najważniejsze przesłanie jego życia: nie trzeba być kimś wielkim, aby stać się świętym. Wystarczy każdego dnia wiernie otwierać serce na Boga. Resztę On potrafi uczynić sam.

1751
Bos016