APOSTOŁ NIE IDZIE WE WŁASNYM IMIENIU
Dwunastu nie wybiera sobie samodzielnie zadania, miejsca ani godności. Nie zgłasza się do misji z własnej ambicji. Wszystko zaczyna się od głosu Jezusa. Zanim człowiek zostanie posłany do innych, sam musi przyjść do Pana, słuchać Go i pozwolić się uformować.
To pierwszy porządek apostolstwa: nie aktywność, lecz bliskość z Chrystusem. Kto przestaje słuchać Posyłającego, szybko zaczyna głosić siebie. Może nadal używać religijnych słów, działać, przemawiać i gromadzić ludzi, lecz jego dzieło traci źródło.
Potem Jezus udziela im władzy.
Apostołowie nie posiadają jej z natury ani z osobistych zasług. Otrzymują ją od Chrystusa. Mają wypędzać duchy nieczyste, leczyć choroby i słabości, ponieważ działa przez nich moc większa niż ich własna.
To ważne: posługa Kościoła nie jest jedynie ludzką działalnością dobroczynną ani przekazywaniem mądrych zasad. Chrystus przyszedł wyrwać człowieka spod panowania grzechu i szatana, uzdrowić jego rany i otworzyć mu drogę do królestwa niebieskiego. Apostoł zostaje włączony właśnie w tę walkę.
Władza otrzymana od Pana nie czyni jednak człowieka właścicielem dusz. Ma służyć temu, co Chrystus ustanowił. Apostoł nie może zmieniać nauki według własnego gustu, łagodzić przykazań dla zdobycia popularności ani używać świętego urzędu do budowania własnego znaczenia. Jest sługą powierzonych mu tajemnic, nie ich twórcą.
Ewangelista podaje imiona wszystkich Dwunastu. Nie mówi o bezimiennej grupie. Chrystus zna każdego osobiście: Piotra i Andrzeja, Jakuba i Jana, Mateusza z jego przeszłością celnika, Tomasza z jego przyszłą próbą wiary.
Na początku listy stoi Szymon nazwany Piotrem. Nie jest jedynie jednym z wielu wymienionych przypadkowo; otrzyma wśród Apostołów szczególną odpowiedzialność. Ale w tej samej liście znajduje się także Judasz - „ten, który Go zdradził”.
To powinno budzić bojaźń.
Samo powołanie nie odbiera człowiekowi wolności. Bliskość Chrystusa, otrzymany urząd i udział w dziełach apostolskich nie zastępują osobistej wierności. Można chodzić z Jezusem, słuchać Jego słów, otrzymać święte zadanie - a jednak dopuścić zdradę do serca.
Dlatego nikt nie powinien chlubić się samym miejscem zajmowanym w Kościele. Im większy dar, tym większa odpowiedzialność. Urząd nie uświęca automatycznie człowieka, jeśli ten nie współpracuje z łaską i nie strzeże serca.
Na końcu Chrystus wysyła.
Misja nie jest bezładnym biegiem we wszystkie strony. Jezus wskazuje konkretny kierunek: najpierw owce, które poginęły z domu Izraela. Nie oznacza to odrzucenia innych narodów. Przyjdzie czas powszechnego posłania. Teraz jednak Apostołowie mają zachować porządek wyznaczony przez Pana, a nie własne wyobrażenia o skuteczności.
Ich orędzie jest krótkie i stanowcze: „Bliskie już jest królestwo niebieskie”.
Nie zostają posłani, aby opowiadać ludziom o sobie. Nie mają zdobywać uznania ani tworzyć własnego programu. Mają ogłosić, że Bóg przybliżył się do człowieka i że wobec Jego królestwa trzeba podjąć decyzję.
Królestwo niebieskie nie jest tylko obietnicą pocieszenia. Jego bliskość domaga się nawrócenia. Skoro przychodzi Król, człowiek nie może dalej żyć tak, jakby sam był panem swojego sumienia, ciała, czasu i wieczności.
Ta Ewangelia pokazuje cały porządek prawdziwej misji: Chrystus przywołuje, Chrystus udziela władzy, Chrystus określa drogę i Chrystus daje treść przepowiadania.
Apostołowi pozostaje jedno: nie przesłonić sobą Tego, który go posłał.
#Ewangelia #JezusChrystus #Apostołowie #ŚwiętyPiotr #Powołanie #KrólestwoNiebieskie #Wierność #DuchoweOblicze