Scalfari: głupiutki Franciszek znowu pobiegł do spowiedzi
Podobnie jak Franciszek, Scalfari zawsze był po stronie tych, którzy byli u władzy. Był członkiem Partii Faszystowskiej i redaktorem naczelnym Roma Fascista. Po wojnie szybko ożenił się z Żydówką. Za pieniądze dwóch socjalistycznych oligarchów założył fałszywy tygodnik.
1 sierpnia Scalfari poinformował na Repubblica.it, że spotkał się z Franciszkiem 30 lipca w Santa Marta na prawie godzinę – podczas gdy Franciszek nie ma czasu dla swoich kardynałów. Bezbożni wciąż nazywają Franciszka "naszym papieżem", a nawet "Jego Świątobliwością".
Żartując z Franciszka, Scalfari pisze, że Franciszek odkrył "w ostatnich miesiącach" problem "ziemskiego klimatu". Encyklika klimatyczna Franciszka pochodzi z maja 2015 roku.
Scalfari ujawnia, że od czasu ich spotkania wymienili wiele listów: "jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi". Pomimo koronawirusa "spotkaliśmy się fizycznie i psychicznie".
Ich rozmowa obracała się wokół spraw nieistotnych: klimat, bycie "nowoczesnym", upodobanie Franciszka do socjalizmu, polityka włoska.
Franciszek powiedział Scalfariemu, że Kościół musi troszczyć się o "zmiany klimatyczne" i kształcić w poszanowaniu środowiska naturalnego. Oczywiście, Franciszek nie wie, że w wielu częściach świata "Kościół" nie jest w stanie nawet nauczyć dzieci Ojcze Nasz.
Plus jest taki, że kiedy Franciszek odejdzie, skończy się obsesja Watykanu na punkcie "zmian klimatycznych".
Franciszek mówił o znaczeniu "bioróżnorodności" w Amazonii i w dorzeczu rzeki Kongo. Znowu Scalfari kpi sobie z "przyjaciela", cytując go: "znaczenie takich miejsc dla całej planety i dla przyszłości ludzkości jest bardzo ważne".
Kontynuując kpiny, Scalfari nazywa Franciszka filarem nie tylko Kościoła Katolickiego, ale "wszystkich kościołów i religii świata". W poprzednich wywiadach Scalfari wyznał, że nie wierzy ani w boskość Chrystusa, ani w piekło.
Na szczęście "ubodzy" nie mają dostępu do tego artykułu, ponieważ Scalfari chce za to opłaty.
Grafika: © wikicommons, CC BY-SA, #newsHazvluetjn