Uczniowie
Siedzimy w świata tego lasach,
niczym jałowy las szkieletów,
zrezygnowany cień Atlasa,
myśląc czy może w naszych czasach
dobrego przyjść coś z Nazaretu?
I, zamiast wiernie trwać przy Słowie,
szukamy obcych nut zdradliwych,
wolimy, jak Gromu Synowie,
by ogień spoczął na Sodomie
miast liczbę zwiększać sprawiedliwych.
Wspaniałość cudów miłą dla nas,
ale niech z dala krzyż zostanie,
tak, zatopieni w naszych planach,
ryzykujemy, że od Pana
znów usłyszymy: precz szatanie!
Lecz, gdy się ziemia rozstępuje,
to członki wesprzeć chce zwątlałe
Ten, co świat cały podtrzymuje,
i do każdego głos kieruje:
tu, pod twym drzewem, cię widziałem.
I w złego miasta niepokojach
chce cię przygarnąć w swe pobliże,
przy krwi i wody żywych zdrojach,
gdzie powie: oto Matka twoja,
kochany uczniu, pod tym krzyżem.
I da ci swoje przebaczenie,
choć tyleś razy zdradził Jego,
byś rzec mógł z wiarą, gdy cierpienie,
nawet wśród pogan na arenie:
Tyś Mesjasz, Boga Syn żywego.
I, zamiast wiernie trwać przy Słowie,
szukamy obcych nut zdradliwych,
wolimy, jak Gromu Synowie,
by ogień spoczął na Sodomie
miast liczbę zwiększać sprawiedliwych.