,,Późną wiosną garnki uboższych mieszkańców wypełniały wroniaki. Ludzie wybierali z gniazd nieopierzone pisklęta wron i gotowali z nich rosół. Za sałatkę i dodatek do chleba służył drobno posiekany, surowy tatarak, w kubkach parowały ciepłe napoje z palonych żołędzi - kawa,, - zapisujmy te przepisy, na przednówku 2027 mogą się przydać
Jak głód to…do lasu? Zielarska tradycja Polski,, cenne okazywały się też pokrzywy, szczaw i nasiona różnych traw. Szukano żołędzi, szyszek i liści niektórych drzew, mielono korę, wykopywano młode korzonki. Wśród leśnego inwentarza znajdowały się rośliny, które w zwykłych okolicznościach uchodzą za niejadalne, ale też dodatki cenione nawet dziś, jak woda z brzozy czy syrop klonowy,,
W najbiedniejszych domach jedzenie trzeba było skrupulatnie rozdzielać. W pierwszej kolejności trafiało ono do głowy rodziny. Ci, którzy najciężej pracowali, musieli się „najeść”, a dla starszych osób pozostawały jedynie ostatki. W rodzinach byli oni postrzegani jako najmniej produktywni