magdalena Kozłowska

,,Późną wiosną garnki uboższych mieszkańców wypełniały wroniaki. Ludzie wybierali z gniazd nieopierzone pisklęta wron i gotowali z nich rosół. Za sałatkę i dodatek do chleba służył drobno posiekany, surowy tatarak, w kubkach parowały ciepłe napoje z palonych żołędzi - kawa,, - zapisujmy te przepisy, na przednówku 2027 mogą się przydać

ciekawostkihistoryczne.pl

Jak głód to…do lasu? Zielarska tradycja Polski

Polskie herbarze Na długo przed tym, jak w polskich kuchniach pojawiła się herbata, a w aptekach syntetyczne leki, ludzie ufali roślinom. Usystematyzowane zielarstwo, znane na ziemiach polskich przynajmniej od średniowiecza, rozwijało się dwojako. Z jednej strony wiele zachowanej wiedzy zawdzięczamy duchownym zakonnym, zwłaszcza benedyktynom. W przyklasztornych ogrodach rosły szałwia, dziurawiec i mięta, a zakonnicy skrzętnie notowali efekty swoich eksperymentów w księgach. Najstarsze polskie dzieło w całości poświęcone roślinom powstało prawdopodobnie w 1534 roku — mowa o książce Stefana Falimirza O ziołach i o mocy ich. fot.Stefan Falimirz / domena publiczna Strona tytułowa pierwszego wydania O ziołach i mocy ich . Biblioteka Książąt Czartoryskich Natomiast najstarszy dobrze zachowany polski zielnik został sporządzony przez Georga Andreasa Helwinga w XVIII wieku. Obecnie znajduje się w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie. Polskie herbarze, obok włoskich i niemieckich, były …

2932
magdalena Kozłowska

Jak głód to…do lasu? Zielarska tradycja Polski,, cenne okazywały się też pokrzywy, szczaw i nasiona różnych traw. Szukano żołędzi, szyszek i liści niektórych drzew, mielono korę, wykopywano młode korzonki. Wśród leśnego inwentarza znajdowały się rośliny, które w zwykłych okolicznościach uchodzą za niejadalne, ale też dodatki cenione nawet dziś, jak woda z brzozy czy syrop klonowy,,

magdalena Kozłowska

W najbiedniejszych domach jedzenie trzeba było skrupulatnie rozdzielać. W pierwszej kolejności trafiało ono do głowy rodziny. Ci, którzy najciężej pracowali, musieli się „najeść”, a dla starszych osób pozostawały jedynie ostatki. W rodzinach byli oni postrzegani jako najmniej produktywni