Kiedyś znałem staruszka zapoznanego w domu opieki społecznej, który potrafił recytować z pamięci Pana Tadeusza. Dziwne było to, że nie pamiętał co wczoraj jadł na obiad. Tutaj nie chodzi o automatyczną pamięć lecz o rozumną pamięć.
Ten chłopiec nawet nie wymawia poprawnie dykcyjnie słów. Należałoby najpierw popracować nad jego dykcją. Rodzice "prący" do kariery swoich dzieci od najmłodszych lat, to oszołomy zaciemnione przez zło. Uczenie dzieci wierszyków ma sens, bo rozwija mózg. Ale zmuszanie trzylatka do recytacji słów, których znaczenia nawet nie rozumie, jest ciężkim nadużyciem i powinno być karane. Ile czasu to dziecko było zmuszane, aby zapamiętać tak długi, a dla niego skomplikowany i nic nie mówiący tekst?
A imię Monika to imię kobiece czy męskie? Co za dziwne pytania Pan zadaje. Nie musi się Pan zgadzać ze mną i nawet nie zakładałam, że Pan się zgodzi, kiedy zachwyca się Pan dzieckiem recytującym słowa, których znaczenia nie rozumie.