Poniesione ręce Papieża to raczej obrona przed zamaskowanymi niż błogosławieństwo. Jak można zresztą błogosławić człowiekowi bez twarzy. Bezpośrednio pomagający Benedyktowi XVI maski nie ma, ale biskup owszem, zgodnie z duchem koronawirusa.
Niech Bóg ma w opiece Benedykta XVI w Rzymie, gdyż "biskup Rzymu" ze swoją świtą zaczął przyzwyczajać się do nieobecności Papieża. A tutaj zonk, Papież wraca na tron Piotrowy.
Po co im te namordniki?