Dlaczego ludzie nie chcą mieć dzieci?
DLACZEGO CORAZ WIĘCEJ OSÓB NIE CHCE MIEĆ DZIECI?
Czytam ciągle setki komentarzy.
Kobiet.
Mężczyzn.
Z dziećmi.
Bez dzieci.
Wkurzonych.
Refleksyjnych.
Przerażonych.
I wiecie, co widzę najmocniej?
Nie kryzys pieniędzy.
Nie kryzys prawa.
Nie kryzys dzietności.
Widzę kryzys dojrzałości.
Jedni piszą:
„Prawo jest przeciwko mężczyznom.”
„Alimenty.”
„Sądy.”
„System.”
Inni:
„Kobiety są roszczeniowe.”
„Mężczyźni to wieczni chłopcy.”
„Trzeba przywrócić władzę ojca.”
Jeszcze inni:
„Nie stać mnie.”
„Nie chcę biedy.”
„Boje się rozwodu.”
A prawie nikt nie pisze:
Czy ja jestem gotowy być dorosły?
Widziałem też coś jeszcze.
W wielu komentarzach pojawia się obraz świata,
w którym kobieta to „bankomat emocjonalny
albo koszt”, a mężczyzna to „bankomat finansowy albo problem”. Jedni piszą, że kobiety „nie chcą stać przy garach”. Drudzy, że jedyną odpowiedzialną za dziecko ma być matka.
Zamiast współpracy — wzajemne oskarżenia.
Zamiast budowania — uprzedzenia jeszcze zanim coś powstanie.
Ludzie, którzy mogliby stworzyć coś razem,
już na starcie zaczynają się nienawidzić.
To nie jest kryzys płci.
To jest kryzys relacji.
Dojrzałość to nie jest:
- tatuaż
- konsola
- piwko
- kariera
- kredyt
- hasło „wróćmy do tradycji”
Dojrzałość to zdolność:
- wziąć odpowiedzialność
- postawić granicę
- znieść frustrację
- zrezygnować z części ego
- budować coś długofalowo
A to boli.
Zauważyłem coś jeszcze.
Gdy temat dotyczy kobiet - pojawia się dyskusja.
Emocjonalna, ale merytoryczna.
Gdy temat dotyczy mężczyzn - część reaguje
jak w piaskownicy:
„Pierdoły.”
„Stygmatyzacja.”
„Atak.”
Zamiast argumentu — etykieta.
Zamiast rozmowy — podważanie autora.
To nie jest siła.
To jest defensywa.
Tak, pieniądze mają znaczenie.
Tak, prawo bywa niesprawiedliwe.
Tak, czasy są inne.
Ale prawda jest taka:
Rodzina wymaga dojrzałości.
A dojrzałość oznacza rezygnację z części ego.
I to jest najtrudniejsze.
Dziecko to nie piesek.
Nie projekt.
Nie podniesienie statusu.
To konfrontacja z własnym niedorozwojem emocjonalnym.
I wielu ludzi to czuje.
Dlatego wolą:
- scrollować
- grać
- zmieniać partnerów
- szukać „wysokiej brunetki 170+” jakby to były
jeansy w sklepie
- kłócić się w komentarzach zamiast pracować
nad sobą
A potem pisać, że świat się zepsuł.
To nie jest atak na mężczyzn.
To nie jest atak na kobiety.
To jest zaproszenie do odpowiedzialności.
Jeśli coś Cię uwiera w tych słowach,
zamiast pisać, że to głupoty,
zadaj sobie pytanie:
Dlaczego mnie to rusza?
Jeśli trafiasz w życiu na niewłaściwe relacje,
ciągle liczysz, że „to nie ten moment”,
a gdzieś w środku czujesz, że można inaczej
- to może właśnie jest dobry moment,
żeby coś zmienić.
Można się obrażać.
Można zaprzeczać.
Można wyśmiewać.
Albo można też wreszcie dorosnąć.
Wybór jest Twój.
facebook.com/profile.php?id=100083471075775