V.R.S.

Znaki czasu (4): Z notatek pandemicznych

Czerwiec - sierpień 2020

31 marca 2020 roku, tj. w momencie zamknięcia kościołów przed Ludem Bożym i przyjmowania pakietu zamordystycznych przepisów KEP wydał coś, co nazwano Notą Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski w związku z pandemią koronawirusa (por.). Jest to dokument interesujący albowiem obrazuje jakie główne zagrożenia dostrzegał wówczas KEP. Nie było to bynajmniej odcięcie ludu od kościołów. Jak czytamy:
„Oprócz rozmaitych przejawów strachu, będącego spontaniczną reakcją ludzi na dostrzegane niebezpieczeństwa, pojawia się także negatywne zjawisko sztucznego wywoływania lęku generowane przez współczesnych proroków pesymizmu, apokaliptycznego końca świata i rzekomej „godziny działania karzącego Boga”. Głównym błędem owych samozwańczych proroków jest nieprawomocne i zarazem sugestywne wypowiadanie się w imieniu Boga, promowanie prostych i naiwnych „recept” na zmianę sytuacji, błędne pojmowanie Opatrzności Bożej jako mechanicznej i natychmiastowej interwencji Bożej na zawołanie człowieka. W obliczu realnego niebezpieczeństwa płynącego z faktu pandemii rodzą się ze strony pseudoreligijnych interpretatorów szkodliwe postulaty. Niezgodne z biblijnym obrazem Boga jest ukazywanie Go jako niemiłosiernego sędziego, bezdusznego kontrolera ludzkich działań, mściwego tyrana lub przeciwnie – obojętnego władcy świata, zdystansowanego obserwatora ludzkiego teatru dziejów.”
O niedostrzeganiu działań bezdusznych ludzkich tyranów ani słowa. Dostało się też dopuszczającym się „lekceważenia zasad bezpieczeństwa podczas liturgii. Niedopuszczalne jest magiczne traktowanie sakramentów i sakramentaliów, promowanie wizji Kościoła jako bezpiecznej arki, przeznaczonej wyłącznie dla świętych i sprawiedliwych.”
Promowano jednocześnie „kościół wirtualny”:
„Konieczne dla walki z epidemią ograniczenia swobody przemieszczania się i gromadzenia są szczególnie bolesne dla wiernych, pozbawionych bezpośredniego dostępu do Eucharystii i sakramentów Kościoła. Możemy jednak łączyć się duchowo z Chrystusem Eucharystycznym za pośrednictwem transmisji telewizyjnych, radiowych oraz internetowych.”
Jak wołano dalej w owej nocie z internetowego pulpitu KEP, czyli organu posoborowej „faith based organization”, akcentując międzyreligijne braterstwo:
Pandemia ogarniająca wszystkie kraje świata odsłania naszą kruchość egzystencjalną i złudne poczucie samowystarczalności. Jednocześnie mobilizuje do odkrycia braterstwa i przynależności do jednej rodziny ludzkiej. Możemy ją odczytać jako globalny „znak czasu” będący wezwaniem do jedności, współpracy, solidarności i odpowiedzialności ludzi wierzących i niewierzących, chrześcijan i wyznawców innych religii.”

Trwający obłęd wymagał jakiegoś odreagowania także na poziomie czysto naturalnym.

W purpurowych maseczkach, stroniąc od głodówki,
tuż za stołem, gdzie świece, wino i kremówki,
siedzieli wkrąg zebrani, potakując głową,
by nikt ich nie oskarżył o złe anty-słowo.

Siedział Wojciech tam prymus, z twarzą strachem zdjętą,
co chciał zamknąć świątynie na największe święto.
Siedział Grzegorz, co z gracją drapieżnego ssaka,
po przewrotu pochodach sprawnie ciągle skakał.

Siedział Staś muzealnik, co – każdy pamięta –
dla narodu wprowadził nowe w styczniu święta.
Siedział Andrzej co obcych lubił spraszać gości,
by otwartej nauczać owce tożsamości.

Siedział wreszcie Kazimierz, co w miodowe lata
nową wiarę promował na różnych warsztatach.
Był też ten, co nie lubił, gdy ciągnięto sznurek
by stary Dąbrowskiego posłyszeć mazurek.

Tylko Tonio wciąż krążył po obszernej sali,
wspominając jak z rządem ongiś się gibali.
Teraz jednak się bali złączyć w rytmie dłonie,
bowiem trwali w bojaźni wirusa w koronie.

Lecz Tonio, co swobodnie czuł się wszędzie wiecznie,
szukał dwojga do tanga, chociaż bezskutecznie.
Zatem potem wśród ciszy rozmowę zagaił,
tak jak wtedy, gdy dziatkom program rządu raił.

Do współbraci się zwrócił, patrząc w lica blade:
„Opowiem wam przypowieść czy raczej hagadę.
Rafał by to rozstrzygnął, lecz go nie ma z nami,
bo podążył z pielgrzymką cacyków śladami.

W ramach ruchu reformy czy raczej rebelii
paramy się głoszeniem nowej ewangelii.
Lecz by przewrót ten szybciej w umysłach się ziścił
potrzebni są nam nowi też ewangeliści.

Szczęściem czas tej pandemii panteon wzbogacił,
bo się z nieba zjawili świetni kandydaci.
Co to znacznie przyćmili, jak wywieść zamierzam,
świetną Hannę drogiego brata Kazimierza.

Pierwszy Mateusz, mniejszy prezes tego kraju,
drugi Łukasz profesor od zdrowego raju,
w którym to wszystkie owce, w którą spojrzysz stronę,
nie giną, bo liczone są i wyszczepione.

Gdzie kultu w telewizji jest miejsce bezpieczne
a publiczne ofiary są już niekonieczne.
Gdzie resztki dawnych rubryk, niedzisiejszych, marnych
zastąpiono reżimem nowym – sanitarnym.

Tego kto go naruszył podczas tych miesięcy,
słuszna kara spotkała trzydziestu tysięcy.
A prawi – sprawiedliwi wśród wielkiej radości
w Jeruzalem wkroczyli nowej normalności.

Tych dwóch ewangelistów chwalmy tutaj społem
wraz z Andrzejem co nowym naszym apostołem.
Przyjaciół republikę głosi, wszyscy wiemy,
co ją z serca wprowadzić na tej ziemi chcemy.

I teraz bój ostatni z hydrą straszną toczy,
z szatanami czynnymi, których dar proroczy
rychło przejrzał Prezesa, co nad bitwy planem
mężnie czuwa jak Dawid ze swym Jonatanem.”

Tu zakończył i deptał po śródstopia kości,
bo jak Dawid chciał tańczyć z wielkiej wesołości,
ale w swym entuzjazmie nie znalazł posłuchu,
bo tymczasem współbracia już upadli w duchu.

Do kaplicy więc przeszedł, czując wieku trudy,
gdy nagle, przed obrazem, cień mu przemknął rudy.
Już pomyślał, że mają gdzieś w winnicy lisa,
lecz to weszła za pulpit Jadzia diakonisa.


Czerwiec 2020 przyniósł mi powyższy eskapizm w gorzką satyrę pt. Pan Mateusz czyli Pierwsza Pandemia w Koronie, którą pisałem odcinkami trzynastozgłoskowcem na wzór mickiewiczowskiego Pana Tadeusza. Oczywiście, satyrę opartą na faktach – w tym tej oto wypowiedzi tanecznego Ekscelencji Długosza z Jasnej Góry. Nowa ewangelizacja wymagała najwyraźniej nowych ewangelistów – i oto się pojawili: pandemiczny premier Mateusz i pandemiczny minister Łukasz zmieniający maski i stosunek do nich jak rękawiczki. Kilkanaście dni później na tej samej Jasnej Górze, w kaplicy Cudownego Obrazu, wpuszczono za ambonkę "nową ewangelistkę" czyli wicepremierkę Emilewicz. Szmer oburzenia tym razem rozszedł się po kraju i KEP łagodnie upomniał gospodarza miejsca. Tymczasem ambasadorka biblijnego pana Trumpa nad Wisłą Żorżeta Moszbacher przypomniała o wadze środowisk LGBTW w dojrzałej jak gotowy do zerwania owoc demokracji oraz roli Wielkiego Brata zza Wielkiej Wody w ich propagowaniu w środkowoeuropejskiej kolonii (por.)

W czerwcu 2020 roku wspomniana w cytowanym wyżej dokumencie KEP pandemiczna „kruchość egzystencjalna” musiała wreszcie ustąpić twardej, pragmatycznej logice wyborczej – lud wzięty za przysłowiowe „mordy” zbyt długo może niechętnie głosować na ciemiężycieli. W Rzeczpospolitej Przyjaciół panów Dudy i Kaczyńskiego zapanowała zatem wyborcza odwilż pandemiczna, podczas której, przy udziale spolegliwych hierarchów, wymazano ekspresem narodowi pamięć ostatnich miesięcy i dano mu oddech przed kolejną falą zamordyzmu. Pozamykane i sprofanowane kościoły, poddani terrorowi fizycznemu i psychologicznemu wierni – rzecz, bez precedensu w dziejach Polski - nic to. W czasie odpływu zamordystyczny pan Duda został wykreowany na obrońcę cywilizacji chrześcijańskiej, czy raczej, używając jego słów własnych (1 / 2 / 3) judeochrześcijańskiej, o czym zresztą otwartym tekstem zapewniało kilka miesięcy wcześniej reżimowe radio: „Słuchając Dudy słyszymy lidera narodu upominającego się o prawdę historyczną i sprawiedliwość, obronę cywilizacji judeochrześcijańskiej”.
Potem wyborczo-wakacyjne okienko się skończyło i już 7 sierpnia Ekscelencja Gądecki wzywał (por.):
„W poczuciu odpowiedzialności za życie i zdrowie Polaków, apeluję ponownie do wszystkich wiernych o ścisłe przestrzeganie zaleceń służb sanitarnych, a zwłaszcza o zakrywanie ust i nosa podczas nabożeństw religijnych. Apeluję do kapłanów, aby przypominali uczestnikom zgromadzeń religijnych o tym obowiązku oraz by stwarzali wiernym możliwość przyjmowania Komunii Świętej na rękę, według szczegółowych przepisów diecezjalnych.”
26 sierpnia, w homilii na Jasnej Górze prymas Polak, strasząc lud, afirmował straszliwą moc dolegliwości z 99-procentową przeżywalnością (por.):
„Czy trwająca wciąż pandemia koronawirusa, codzienne raporty na temat osób zakażonych i zmarłych, nie napełniają nas smutkiem, nie budzą lęku i bezradności? Pandemia – mówił niedawno papież Franciszek – nadal powoduje głębokie rany, a wirus, nie czyniąc jakichkolwiek wyjątków między ludźmi, powiększa i tak już głębokie nierówności i dyskryminację. (…) Tak. To prawda – powtórzę jeszcze raz za papieżem – niezbędne jest znalezienie lekarstwa na małego, ale strasznego wirusa, który rzuca cały świat na kolana.”
Oczywiście znalezienie lekarstwa wg życzeń prymasa Polaka było niemożliwe z tej prostej przyczyny, że wówczas niemożliwe byłoby wypuszczenie eksperymentalnej wyszczepionki w trybie nadzwyczajnym.

Warto odnotować, że w tym samym miesiącu ukazał się dokument KEP o tzw. LGBT, w którym zapewniano:
“Pełniąc swoją posługę, Kościół jest otwarty na dialog z każdym „człowiekiem dobrej woli”, szukającym prawdy i pytającym na wzór ewangelicznego młodzieńca: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Łk 10,25). Wzorem takiej postawy Kościoła pozostaje dziś papież Franciszek, który spotyka się z osobami identyfikujących się z LGBT+, wyciąga do nich życzliwie rękę, wyraża zrozumienie dla skłonności, ale jednocześnie nie unika jasnego przedstawienia nauki Kościoła na temat ideologii gender oraz praktyk przeciwnych naturze i godności człowieka zawartej w jego oficjalnych dokumentach i syntetycznie przedstawionej w Katechizmie Kościoła Katolickiego (por. nry 2357-2359). (…)

Postulat szacunku dla każdej osoby, w tym osób identyfikujących się z LGBT+, jest w pełni słuszny, zaś demokratyczne państwo prawa powinno zadbać o to, aby żadne z podstawowych praw tych osób nie stojące w oczywistej sprzeczności z ludzką naturą i dobrem wspólnym (jak monopłciowy związek czy adopcja dzieci przez takie związki) nie było naruszane. Nie do zaakceptowania są więc jakiekolwiek akty przemocy fizycznej lub werbalnej, wszelkie formy chuligańskich zachowań i agresji wobec osób LGBT+. Analogicznie, jak wszyscy inni obywatele, w ramach przewidzianych przez prawo, mogą przedstawiać swoje postulaty w celu budowania bardziej sprawiedliwego społeczeństwa i realizować je na drodze demokratycznych przemian (…)
Sobór Watykański II przypomina, że Kościół „jest w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele «Lumen gentium». Rzym 1964 nr 1) i konsekwentnie dąży on do tego, aby „wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (Konstytucja o liturgii świętej «Sacrosanctum Concilium». Rzym 1964 nr 5; dalej KL;1 Tm 2,4). Stąd przynależność do społeczności LGBT+, identyfikowanie się z jej ideologią i publiczne solidaryzowanie z nią nie może automatycznie skutkować wykluczeniem ze wspólnoty Kościoła (…)
Obecność w Kościele osób reprezentujących postawy charakterystyczne dla LGBT+ nie neguje jego świętości. (…) Drzwi Kościoła nie mogą być zamknięte przed nikim, kto do niego przychodzi. Uniwersalny zasięg mają słowa Pana Jezusa: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień” (J 8,7) (…) Obecność osób transseksualnych (transpłciowych, transgenderycznych, transwestytów) we wspólnocie kościelnej zakłada uwzględnienie ich problemów z autoidentyfikacją płciową. Dotyczy to najczęściej transseksualistów i transwestytów. Pierwszą grupę charakteryzuje niespójność między genetyczno-anatomiczną budową ciała i świadomością posiadanej płci. Rozbieżność ta jest połączona z pragnieniem (o różnym stopniu nasilenia) „zmiany płci”, zarówno w wymiarze jej społecznej akceptacji, wpisów metrykalnych, ubierania się, zachowań i pełnienia określonych ról (niekiedy tylko w tym wymiarze), jak też w wymiarze hormonalnej i chirurgicznej zmiany płci genitalnej (na poziomie anatomicznym)(…) Kościół nie odmawia osobom transseksualnym prawa do przynależności do Kościoła, a więc nie odmawia im również chrztu świętego, jak i pozostałych sakramentów świętych, jeżeli spełniają fundamentalne warunki ważnego i godziwego ich przyjęcia.”


Przywodziło to wszystko na myśl proroctwo Micheaszowe (III):
Tak mówi Pan przeciw prorokom,
którzy zwodzą mój lud,
którzy, gdy mają usta pełne,
głoszą pokój,
a jeśli kto nic nie włoży w ich usta,
ogłoszą wojnę przeciw niemu.

Przeto noc będzie dla was bez widzenia
i ciemność dla was bez wieszczby;
zajdzie słońce nad prorokami
i zaćmi się dzień nad nimi.

Zawstydzą się wtedy widzący,
wieszczkowie się zarumienią,

i zasłonią wszyscy swe brody,
bo nie będzie Bożej odpowiedzi.


Andrzej Duda na Jasnej Górze przed wyborczym odpływem pandemicznych fali - koniec maja 2020
42 tys.
m.rekinek
V.R.S.

Sanitarna profeska.

m.rekinek
rybiszon

Niżej upaść chyba już nie można.