BAH
16:24

2012-07-31 pustelnia.
źródło:christusvincit-tv.pl
(publikowane za zgodą ks. Piotra)

297 tys.

MASONERIA - AUTOSTRADA DO PIEKŁA
Waldemar Jan Rajca - 2007
Św. Hugh z Lincoln napisał kiedyś, że: ”Księgi są radością i skarbem w czasach pokoju, tarczą i orężem w czasach wojny, strawą w głodzie i lekarstwem w chorobie”(!!!).
Od wielu lat czytam książki, które nazywam książkami nadal drugiego obiegu, bo w żadnej księgarni nie można ich kupić, księgarni ANTYK już nie ma- i jeśli coś się ukazuje niepoprawnego politycznie, historycznie i niezgodnego z wytyczoną linią oficjalną- muszę zamawiać wysyłkowo, bo jeszcze kilka osób zajmuje się sprzedażą i kolportażem, legalnych, acz nie reklamowanych pozycji.
O masonerii mam kilkanaście książek, część przeczytałem, część –nie, bo rasowy czytelnik ma zawsze część książek nie przeczytanych na regale, które jako zapas , czekają na swoją kolej..
Dzisiaj chciałbym parę słów napisać o tzw. przedszkolu masonerii czyli Rotary Club. O żłobkach masonerii nie słyszałem, ale już samo przedszkole budzi lęk., tym bardziej, że przy jakiejś dyskusji o masonerii, stwarza się wrażenie , że czegoś takiego nie ma, tak jak w przypadku diabła, którego największym sukcesem jest fakt, że przekonał on, że go nie ma. Dokładnie jest z hasłem, że winni są: Żydzi i cykliści” sugerując, że z tymi Żydami, to bajki i przesada, a w ogóle spiski to wymysł oszołomów i ludzi niespełna rozumu..
Tymczasem rytów masońskich jest setki, kilka lub kilkanaście dominujących, i moim zdaniem jest ich tak wiele dlatego, żeby ukryć te prawdziwe, które mają rzeczywisty wpływ na to co się dzieje nie tylko w Polsce- ale i na świecie… No powiedzmy sobie jeszcze nie wszędzie…
W Polsce pierwszy klub rotariański powstał w 1930 roku w Warszawie, ale w roku 1938 tak jak pozostałe masonerie – został zdelegalizowany przez prezydenta Mościckiego dekretem.
W ogóle masoneria istnieje od 1717 roku a rotary cluby od 1905 roku i powstały w Chicago, a jej założycielem był Paul Harris. Jego następcy i prekursorzy ruchu rotariańskiego w USA i Europie( H.W.Wood i U.Fabre) również byli znanymi masonami.
W „Rocznikach Wielkiego Wschodu Francji” rotary cluby –wymieniane są na liście bractw masońskich.
W Polsce rotary cluby reaktywowano w 1989 roku z inicjatywy M. Średniawy, a pierwsze posiedzenie odbyło się 27. listopada 1989 roku na Zamku Królewskim w Warszawie, prasa zwróciła wtedy uwagę, że na uroczystość przybyli: Zofia Kuratowska, Aleksander Gieysztor oraz Bronisław Geremek. Pierwszym aktem rotary club w Polsce było przyznanie Tadeuszowi Mazowieckiemu nagrody rotariańskiej- Nagrody im. Paula Harrisa.
W tym samym okresie rotary cluby powstawały w Rosji, a należało do nich większość współpracowników Borysa Jelcyna. Obecny prezydent Rosji jest bardziej wstrzemięźliwy w tym zakresie..
W Polsce jest obecnie ponad 50 klubów rotary, do których :” Klub Rotary jest organizacją skupiającą przywódców gospodarczych i profesjonalnych określonej społeczności( miasta, dzielnicy, obszaru komunalnego). Celem działalności klubu jest koleżeńska współpraca i uczynność(…) Członkami klubu są osoby dorosłe o prawym charakterze i dobrej reputacji, które są właścicielami, współwłaścicielami, członkami Zarządu lub menadżerami przedsiębiorstw, lub pracują w określonej profesji, lub które piastują ważne funkcje z kompetencjami dyrektorskimi oraz osoby emerytowane, a uprzednio pracujące lub zajmujące w\w stanowiska”( Encyklopedia Białych Plam, tXV, str 304)(!!!)
Przed wojną poseł Dudziński, główny inspirator antymasońskich inicjatyw parlamentarnych, głosił publicznie, że kluby te są przybudówką masonerii.
W Bydgoszczy proboszcz kościoła farnego wielokrotnie ostrzegał wiernych przed przynależnością do organizacji rotariańskiej i nawet założyciel Rotary Club w Bydgoszczy Esden Kempski zabiegał u prymasa Hlonda, aby wyjaśnić mu rzeczywiste cele i znaczenie ruchu rotariańskiego. Czekając na orzeczenie Najwyższej Kongregacji Świętego Oficjum, prymas Hlond stwierdził:” tymczasem należy przestrzegać przed zapisywaniem się katolików do tej organizacji, która ma niewątpliwie kontakty z masonerią”(!!!).
Swojego czasu w „Wolnomularzu Polskim”(nr5) opublikowany został zapis rozmowy, która odbyła się w redakcji krakowskiego „Czasu” z panem( mistrzem) Wysockim, reprezentantem polskiej masonerii rytu francuskiego i redaktora naczelnego” Wolnomularz Polski.” Pytający dziennikarz zapytał:” Skoro trudno jest mówić o żyjących masonach, powiedzmy coś o organizacjach Lions Club, Rotary Club i YMCA”.
Redaktor- mistrz Wysocki odpowiedział:” Bezspornym faktem jest, że przy tworzeniu tych organizacji dużą rolę odegrali wolnomularze. Są tam jednak nie tylko masoni. Można natomiast stwierdzić, że organizacje te realizują programy zbliżone do celów wolnomularstwa”( papieże zawsze twierdzili, że celem wolnomularzy jest walka z kościołem i tworzenie ponadnarodowych struktur). Dalej redaktor Wysocki mówi:” W odróżnieniu od wszystkich innych organizacji, do masonerii się nie wstępuje, tylko jest się do niej przyjmowanym. W odniesieniu do Lwów i Rotarian uważam, że musi istnieć jakaś forma działalności społecznej, żeby kandydat na masona mógł sprawdzić, pokazać co potrafi. Taki Lions Club to raczej rodzaj sita, a nie szukanie poputczików”(???).
Masonerią od lat zajmuje się profesor Ludwik Hass, który na ten temat napisał kilka książek, jest z pewnością znawcą tematu( nie wiem jaki jest jego status osobisty?) i wiele informacji można znaleźć u niego, jako komunista publikował na łamach „Argumentów”( dzisiaj „Fakty i Mity”), gdzie publikował swojego czasu też Bronisław Geremek i Mariusz Ziomecki., red. Naczelny „Superekspresu” i „Przekroju”. Jego była żona Ewa Junczyk- Ziomecka doradza obecnie panu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu jako minister w jego Kancelarii.
W swojej książce pt:” Zasady w godzinie próby. Wolnomularstwo w Europie środkowo-wschodniej 1929- 1941” pisze:” część austriackich rotarzystów usiłowała odgrodzić się od opinii publicznej od wolnomularstwa ścisłego. Argumentowała, że w odróżnieniu odeń ich kluby nie występują przeciwko papiestwu ani nie zajmują w jakichkolwiek sprawach stanowiska politycznego, dlatego też nie ma w nich lożowego obowiązku zachowania tajemnicy. Koła kierownicze Wielkiej Loży Wiednia zareagowały na to zachowanie się dość ostrym artykułem w swoim organie”.
W tej samej książce prof. L.Hass stwierdza, że masoni, nie chcąc kompromitować Rotary Club, masowo wystąpili z tej organizacji. Po tym fakcie stanowili oni w Rotary Club „tylko 13,1% jego członków”(???).
Członkowie masonerii okresu międzywojennego, jak stwierdza L. Chajn w książce „Wolnomularstwo w II Rzeczpospolitej” nazywali rotary cluby „lożą przemysłowców i kapitalistów”(!!!).
Współczesnie rotary cluby deklarują się jako organizacje parające się działalnością charytatywną, pogłębieniem ponadnarodowych kulturowych więzi, dystansują się od masonerii..
Być może to tylko przedszkola masonerii, w odróżnieniu od masonerii prawdziwej i wpływowej, na przykład loży B’nai B’rith,( Synowie Przymierza) której inaugurację działalności w Polsce” przeżywaliśmy” we wrześniu ale nie w świetle kamer wszelkich telewizji, i dziwnym trafem na stronie internetowej „Wydarzeń prasowych” zamieszczanych na oficjalnej stronie Prezydenta RP nie znalazła się informacja o spotkaniu minister Ewy Junczyk-Ziomeckiej z jej przedstawicielami ani tekst jej wystąpienia. Dlaczego prezydent ten fakt ukrył! To ciekawe?
Angielska wersja wystąpienia pani Ewy Junczyk-Ziomeckiej znajduje się na stronie: www.bnaibr-ith.org.
B’nai B’rith będzie walczyło z antysemityzmem Radia Maryja, TV Trwam, Naszego Dziennika i pragnie przyczynić się do uregulowania polskich zaległości dotyczących wypłat miliardów dolarów z kasy polskiego państwa..
Polski tekst wystąpienia pani Ewy Junczyk- Ziomeckiej z dnia 9 września mam u siebie w wersji polskiej…
Wkrótce zobaczymy, czy – jak ktoś powiedział- masoneria to autostrada do piekła???

TU JEST CHRYSTUS !
O Znaku Zwycięstwa dla Polski i Sąsiadów
ks. Stanisław Małkowski
On powiedział: „jestem z wami”.
Tu jest Jasnogórska Matka Miłosierdzia! Tu jest Kościół! Tu jest Polska!
Tu są Węgry, Białoruś, Ukraina.
Tu jest jazda Polska, rycerstwo Chrystusa Króla i Maryi Królowej Korony Polskiej!
Tu jest wspólnota miłości i prawdy, gromadząca się wokół Jasnej Góry zwycięstwa, zdążająca ku wiecznej ojczyźnie, budująca po drodze do nieba Ojczyznę wolną, Polskę niepodległą, suwerenną, bo tak jak nie ma Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie, tak nie ma Polski niepodległej bez Polski sprawiedliwej i solidarną, matkę przygarniającą wszystkie swoje dzieci; tu jest zgromadzenie święte widzialne i niewidzialne, rozjaśnione światłem Chrystusa, światłem Eucharystii, światłem Krzyża, światłem promieni miłosierdzia Bożego Serca i światłem promienia miłości Niepokalanego Serca Maryi.
Chrystus zwyciężył, to wykonało się, abyśmy zwyciężyli z Nim. Przybyliśmy do naszej Matki Maryi Jasnogórskiej w niedzielę Palmową Męki Pańskiej. W liturgii słowa Mszy świętej wspominamy dwa wydarzenia: uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy oraz drogę Jezusa przez mękę i śmierć na krzyżu.„Król twój przybywa na osiołku” mówi proroczo Zachariasz.
Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie”wołają świadkowie cudów Jezusa i Jego triumfu. W odpowiedzi na faryzejskie upomnienie: „zabroń tego swoim uczniom” słyszymy słowa Jezusa: „jeżeli oni umilkną, kamienie wołać będą”. Wołanie uczniów oraz wołanie kamieni: jesteś Królem! Wzywa nas do intronizacji Jezusa na Króla Polski.
Inne jest wołanie kamieni w proroctwie Habakuka: „Kamień ze ściany zawoła: biada temu, kto buduje na przelanej ludzkiej krwi”.
Zależnie od naszej postawy, miłości i wiary przyjmujemy błogosławieństwo, albo wskutek niewiary i pogardy wobec ludzkiego życia ściągamy na siebie przekleństwo Króla.

Króluj nam, Chryste! Rozciągnij swoje panowanie na Ojczyznę posłuszną Tobie i Twojemu prawu miłości. Współcześni budowniczowie przelewający ludzką krew niech usłyszą Chrystusowe: biada wam!
Jezus Chrystus ogarnia nas błogosławieństwem miłosierdzia, wie, że drugi Katyń rok temu, podobnie jak pierwszy Katyń 71 lat temu jest otwartą raną Ojczyzny. Dzięki wierze żadna kropla krwi nie będzie zmarnowana, ale stanie się zasiewem takiego Królestwa Chrystusa i Maryi, o jakie walczyły z różańcem i krzyżem w ręku pokolenia Polaków.
Smoleńsk – drugi Katyń stał się duchową placówką Królestwa, o którą potknie się pycha oprawców.
Ujawnienie prawdy jest szansą ocalenia Polski i nawrócenia oprawców. Bóg widzi cierpienie i krew Narodu. Gdy trwa destrukcja Polski: narodu i państwa, kultury i własności, jedynie Bóg mocen jest uratować Ojczyznę. Od święta Miłosierdzia 1 maja do niedzieli Zesłania Ducha świętego trwa szczególny czas modlitwy słowami sługi Bożego niebawem beatyfikowanego Jana Pawła II: „niech zstąpi Duch Twój, Boże, i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!”. Oby przez te dni trwała w Polsce krucjata różańcowa. Tylko mocą Ducha Świętego w świetle Krzyża zdolni jesteśmy budować cywilizację miłości i życia, Polskę wierną prawdzie o Bogu i Człowieku, prawdzie o tradycji i kulturze, prawdzie
o powołaniu do świętości.
Bóg króluje. Naród Starego Przymierza trwał we wspólnocie i zwyciężał wrogów, gdy uznawał królewską władzę Boga. A gdy przyszedł Chrystus Król, któremu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi z woli Boga Ojca, stał się On znakiem jedności i zwycięstwa dla tych, którzy Go przyjęli, a wyzwaniem dla tych, którzy GO odrzucili. Obok wołania: „króluj nam, Chryste!”, „trzeba aby On królował”, rozlega się głos: „regnare Christe nolumus! – nie chcemy, aby On królował”.
Przyjęcie z wiara i miłością Chrystusa Króla, który uznaje naszą wolność i rozumność, daje nam życie wieczne w szczęściu nieba oraz pomyślność (według Bożej myśli) doczesną w pokoju. Ukryta i jawna wojna przeciwko Bogu Trwa. Chrystus Król pokoju wzywa do zaniechania tej wojny dla dobra ludzi, rodzin, wspólnot, narodów, państw, Polski i Węgier, całego świata.
Naglącym wezwaniem, które Jezus Chrystus Król kieruje do Polaków oraz innych narodów, jest przesłanie przyjęte przez sługę Bożą Rozalię Celakównę w latach 30-tych XX wieku. Warunkiem ocalenia narodów jest intronizacja Jezusa jako Króla przez obie władze: kościelną i państwową, uznanie Jego władzy w sprawach osobistych, rodzinnych, społecznych i państwowych.
To zbawienne wezwanie spotyka się w Polsce ze sprzeciwem ludzi, zarówno obcych jak i swoich.
Obcy chcą współczesnego pogaństwa przez wprowadzenie dyktatury relatywizmu (wielobóstwa) i praktyki nihilizmu.
Natomiast swoi motywują swój sprzeciw trojako:
1. Chrystus jest Królem Wszechświata, więc nie trzeba Go intronizować;
2. Chrystus jest Sługą;
3. intronizować można i należy Boże Serce.

W skrócie odpowiedź na te sprzeciwy jest taka:
1. intronizacja jest aktem rozumu i wolnej woli ludzi, natomiast Król Wszechświata panuje z woli Boga Ojca;
2. Chrystus jest Sługą Jahwe (wg. Izajasza) a wobec ludzi jest Królem, który służy, bo gdyby był sługą ludzi, to człowiek stałby się królem w duchu niechrześcijańskiego humanizmu;
3. Bożemu Sercu trzeba się oddać zgodnie z tradycją Kościoła i przesłaniem św. Małgorzaty Marii Alacoque, natomiast intronizacja odnosi się do całej Osoby Boga Człowieka.
Zadaniem Polaków jest modlitwa o światło Ducha Świętego dla biskupów, a także działania społeczne i polityczne w celu odsunięcia od władzy złoczyńców, formacji złodziejsko-agenturalnej, ludzi zaprzedanych ideologii globalistycznej, uczestniczących w spisku przeciwko życiu: ludzi, rodzin i narodów.
Wobec utopijnego totalitarnego projektu destrukcji narodu i państwa, kultury i dobra wspólnego, budowania cywilizacji śmierci, jedynie odwołanie się do najwyższej władzy Boga danej Polsce w Osobie Jezusa Króla może nas ocalić.
Intronizacja Jezusa na Króla Polski dla ocalenia Polski oraz innych narodów jest odpowiedzią na programową detronizację Jezusa Chrystusa. Dobroczynne królowanie Matki Najświętszej w Polsce na mocy Jej intronizacji w roku 1656 jest precedensem wobec intronizacji Jezusa.
Nie chodzi tu o akt tylko symboliczny. Matka Boża nie jest symbolem, ale Osobą, podobnie Jezus. Także królewska władza Maryi i Jezusa nie jest symbolem, ale rzeczywistością, której odrzucenie jest droga do nikąd.
Drugą sprawą służąca ocaleniu Polski, Rosji i Europy jest ofiarowanie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi (zgodnie z orędziem Matki Bożej Fatimskiej) przez Ojca Świętego w jedności z biskupami Kościoła powszechnego.
Ofiarowanie narodów bez wymieniania Rosji dokonało się już 25 marca 1984 roku z woli sługi Bożego Jana Pawła II i przyniosło błogosławione owoce. Ale o pokoju w Europie i nawróceniu Rosji według zapowiedzi Matki Bożej nie da się jeszcze mówić. Ofiarowanie może i powinno być ponowione, jeżeli już nie jest za późno. Po 27 latach pokolenia odchodzą i nowe przychodzą, a Rosja wraca na drogi imperialnej agresji, która dotyczy także nas Polaków, czego szczególnym wyrazem była zbrodnia drugiego Katynia z 10-go kwietnia 2010 roku. To, że zamach smoleński dokonał sie w wigilię święta Bożego Miłosierdzia, jest znakiem Bożej woli, aby z tego nieszczęścia wyprowadzone było dobro, aby z tych śmierci wyrosło nowe życie dla Polski, tak jak z Krzyża Zmartwychwstanie. W znaku krzyża widzimy zapowiedź zwycięstwa. Wrogowie Krzyża przegrają, obrońcy Krzyża zwyciężą dzięki Krwi Baranka – Jezusa Króla.
Kościół jako mistyczne Ciało Chrystusa i społeczność miłości Nowego Przymierza trwa poprzez wieki, bo„bramy piekła go nie przemogą”, bo Jezus Chrystus jest z nami „po wszystkie dni aż do skończenia świata”,bo autorytet Jezusa dany jest Jego uczniom, apostołom i ich następcom („kto was słucha, Mnie słucha, kto wami gardzi, Mną gardzi”). Wiara w Chrystusa nie da się odłączyć od wiary w Kościół nieomylny w swoim urzędzie apostolskim, we władzy następców św. Piotra, gdy chodzi o prawdę, wiarę i moralność.
Natomiast postawa przedstawicieli Kościoła w sprawach społecznych, politycznych, narodowych i państwowych poddana jest zmieniającym się uwarunkowaniom.
Okoliczności przejścia od PRL do III-ciej RP, od komunizmu do postkomunizmu poddane są dążeniu, aby nihilizm totalitaryzmu zastąpić dyktaturą relatywizmu w przybraniu demokratycznym. Ponieważ jednak demokracja bez prawdy przemienia się zgodnie z przestrogą bł. Jana Pawła II w zakamuflowany bądź jawny totalitaryzm, zasadniczej różnicy pod względem stosunku do prawdy między PRL a II RP nie ma. Zakłamana III RP jest kontynuacją PRL-u. Ujawnia się to w odniesieniu do trzech zbrodni:
I Katynia,
zamęczenia bł. Ks. Jerzego Popiełuszki
i II Katynia.
O ile I Katyń wraz z kłamstwem katyńskim jest aktem założycielskim PRL,
o tyle morderstwa na kapłanach w latach 1984 i 1989 są aktem założycielskim III-ciej RP, która nie chce ich wyjaśnienia,
ani ujawnienia prawdy o II-gim Katyniu.
II Katyń podobny do I Katynia ma być „utrwalaczem władzy ludowej”, pseudodemokratycznej III-ciej RP.
Utopijny projekt komunistyczny nie widział miejsca dla wolnej, niepodległej i suwerennej Polski. Nowa globalistyczna utopia również miejsca dla wolnej i niezawisłej Polski nie przewiduje. Dlatego służalcze i zdradzieckie władze III RP dążą do prędkiej destrukcji państwa, narodu, rodziny, kultury, religii i wspólnego dobra w Polsce. Symbolem tych niszczycielskich dążeń jest walka z krzyżem.
Brak zainteresowania prawdą odnośnie do morderstw z lat osiemdziesiątych i zbrodni sprzed roku jest symptomem zgody na nowe zniewolenie.
Poparcie dla antynarodowych rządów ujawnia się jako obojętność lub niechęć wobec postaw patriotycznych, prospołecznych i propaństwowych.
Prawda żąda odwagi i ofiary. „Jam jest prawda” mówi Jezus. On sam pierwszy złożył ofiarę z siebie na ołtarzu krzyża za zbawienie świata. Pascha Chrystusa stała się naszą paschą. Pascha to zwycięskie przejście Chrystusa przez krzyż do nieba, przez śmierć i grób do chwały Zmartwychwstania.
Słowa Jezusa: „beze Mnie nic uczynić nie możecie” są wezwaniem, które przyjmuje Kościół jako wołanie św. Pawła: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.Mocą niemocnych jest Krzyż.
W Skoczowie 22 maja 1995 roku Jan Paweł II powiedział: „na naszej polskiej ziemi krzyż ma długą, już ponad tysiącletnią historię. Jest to historia zbawienia, która wpisuje się w historię tej wielkiej wspólnoty ludzkiej, jaką jest naród. W okresach najcięższych dziejowych prób naród szukał i znajdował siłę do przetrwania i do powstania z dziejowych klęsk właśnie w nim – w Chrystusowym Krzyżu! I nigdy się nie zawiódł! Był mocny mocą i mądrością Krzyża! Czy można o tym nie pamiętać?”.
A w Zakopanem dwa lata później usłyszeliśmy słowa Papieża:„Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby imię Boże było obrażane”.
Bolesna Królowa Polski powiedziała w Licheniu w roku 1850: „Ku zdumieniu wszystkich narodów świata z Polski wyjdzie nadzieja udręczonej ludzkości. Jeżeli naród polski się poprawi będzie pocieszony, ocalony i wywyższony”. Bp Jan Cieplak powiedział: „Dla tych, co cierpią, przyjdzie dzień wesela, dla tych, co wątpią, dzień sądu i kary. Niech się nasz naród burzy nie ulęknie, gdy Bogu ufa, to w gromach nie pęknie”.
W sytuacji bezkrólewia w Polsce, gdy rząd uprawia nierząd, zbiorowym interrexem jest Kościół.
Naglącym wezwaniem Jezusa skierowanym do Polaków jest Intronizacja dokonana przez obie władze – kościelną i państwową.
Od przesłania Maryi: „chcę być Królową Korony Polskiej” do Jej intronizacji w roku 1656 w katedrze lwowskiej minęło kilkadziesiąt lat.
Od Jezusowego wezwania z lat 30-tych mijają kolejne dziesięciolecia.
Polsko, jak długo jeszcze każesz czekać? Wróć z dalekich bezdroży; czy wolisz być świniopasem
u obcych, którzy lepiej traktują swoje świnie, niż ciebie?
Polsko, nie zwlekaj, czas nagli; czas prawdy, czas Króla, czas Intronizacji nadchodzi.

Niech się tak stanie!
AMEN.

Ks. Stanisław Małkowski
Jasna Góra, 17.04.2011 r.

Jeszcze jeden komentarz od Króluj nam Chryste !

ENCYKLIKA LEONA XIII PAPIEŻA
O MASONII
BP JAN CHRYZOSTOM JANISZEWSKI (*)
Jak wszystkie poprzednie Encykliki Leona XIII, tak szczególnie ostatnia Humanum genus z dnia 20 kwietnia r. b. odsłania i leczy zarazem najniebezpieczniejsze rany i choroby naszego wieku.
Jakoż Encyklika Quod apostolici muneris wytyka i gromi potworne i przewrotne zasady socjalizmu i komunizmu, które wyrosły z tak nazwanej umiejętności oderwanej od Boga, a raczej z zaprzeczenia istności Najwyższej Istoty, Pana i Stwórcy wszechrzeczy. W Encyklice Arcanumbierze Leon XIII świętość i nietykalność związku małżeńskiego w obronę, a z nim rodzinę chrześcijańską przeciw zamachom tejże fałszywej nauki, które ten najgłębszy i ostateczny fundament społeczeństw i państw podważają! Z świętością bowiem tego związku runąć musi cała budowa na tej podstawie spoczywająca. W EncykliceDiuturnumprzypomina Leon XIII całemu światu odwieczną naukę chrześcijańską o władzy politycznej i wykazuje, jak cudownie zgadza się z przyrodzonym rzeczy porządkiem.
W ostatniej Encyklice, o której mowa, obejmuje Leon XIII wszystko, co w poprzednich powiedział, a w szczególności obejmuje rodzinę, społeczeństwo, Kościół i państwo i odsłania całemu światu źródło, z którego wszelkie złe, co ludzkość, a zwłaszcza w obecnych czasach trapi, wypływa, a tym złem jest silnie i misternie zorganizowana sekta masońska, która się teraz po całym świecie nad miarę rozwielmożniła i uzuchwaliła. Jej najprzedniejszym zadaniem jest, wykorzenić religię chrześcijańską, odbudować społeczeństwo na podstawie czysto przyrodzonej, bez Boga, bez wiary w nieśmiertelność duszy, a następnie bez kary lub nagrody, jednym słowem wyzuć rodzinę, społeczeństwo i państwo z wszelkiego charakteru chrześcijańskiego. Stąd zdarcie świętości z węzła małżeńskiego i zamienienie go na umowę zwyczajną, czyli kontrakt cywilny, stąd odjęcie szkole publicznej charakteru religijnego, zaniedbanie ćwiczeń religijnych, wyrzucanie ze szkoły krzyżów; stąd wykluczenie religii z życia publicznego i politycznego – saluberrimam religionis catholicae virtutem, są słowa Encykliki, a legibus, ab administratione reipublicae excludunt – stąd ubóstwienie państwa, bo, jeśli człowiek sam sobie Bogiem i panem, jakżeby nim nie miało być państwo?Szalona i fałszywa wolność przedzierzga się tu, jak zwykle wszystkie wyuzdane ostateczności, w tyranię prawdziwie pogańską, bo trudno sobie wyobrazić okropniejszy stan niewoli, jak być zaprzedanym duszą i ciałem urojonemu bałwanowi państwa.
Ojciec Święty widząc z wyżyn swego najwyższego pasterstwa jaśniej, niż ktokolwiek inny, a nadto wsparty łaską Tego, którego zastępuje na ziemi, groźne dla swej trzody niebezpieczeństwa, poucza ją i ostrzega przed sidłami zaciętych przeciwników jej zbawienia. Sam to wypowiada, w jakiej myśli tę Encyklikę ogłasza: "W tak oczywistej potrzebie, w tak okrutnej i uporczywej walce przeciw wszystkiemu, co imię chrześcijańskie na sobie nosi, poczytujemy za Naszą powinność, zwrócić uwagę na niebezpieczeństwa, wskazać nieprzyjaciół i, o ile zdołamy, stawić ich planom i podstępom opór, aby ci, których zbawienie Nam poruczone, nie zginęli na wieki,aby królestwo Jezusa Chrystusa, którego strzec mamy, nie tylko się ostało i w całości utrzymało, ale nadto wzrastało i szerzyło się po całej kuli ziemskiej". Trudno streścić osnowę tej Encykliki, której każde niemal słowo na złotej odważone szali pełne jest treści. Lecz, aby o niej mówić, trzeba się tego podjąć.
Ród ludzki na dwa rozpada się obozy, chrześcijański i antychrześcijański, królestwo Boże i królestwo szatańskie. Od wieków walczyły te dwa obozy z sobą, ale nigdy z taką zapalczywością i gwałtownością, jak w naszych czasach. Sprawcą tej walki i wodzem w boju jest sekta masońska, silnie i sztucznie zorganizowana i po całym świecie rozgałęziona. Dziś doszła ona już do takiej potęgi, że się z swymi zamiarami zburzenia Kościoła katolickiego w tym stopniu, jak dawniej, taić nie potrzebuje i jawny przeciw majestatowi Boskiemu rokosz podnosi.
Idąc śladem poprzedników swoich, a mianowicie: Klemensa XII, Benedykta XIV, Piusa VII, VIII i IX i Grzegorza XVI, którzy pod surowymi karami kościelnymi zakazali do sekt tego rodzaju przystępować, uważa Leon XIII za rzecz bardzo znowu potrzebną przypomnienie wiernym nauk i przestróg przez Kościół danych. To wystąpienie Papieży oburzyło wolnomularzy czyli masonów, ale mądrzy i roztropni ludzie, a nawet i państwa niektóre przyznały Papieżom słuszność. Jakoż w Holandii, Austrii, Szwajcarii, Bawarii, Hiszpanii, Sabaudii i wielu innych została sekta masońska prawem zakazana. Lecz nie wszędzie i nie zawsze znalazł głos Papieży powolność. Stąd poszło, że ta sekta w ciągu półtora wieku ponad wszelkie oczekiwanie wzrosła w potęgę. Zuchwałością swoją i podstępami zdołała się wcisnąć w wszystkie rangi urzędów tak, iż dziś, jak się zdaje, całe opanowała państwa. Skutkiem tego było i jest podkopanie powagi tak kościelnej jak świeckiej, a z nimi upadek dobra pospolitego. O przyszłość zatem należy się lękać, nie dla Kościoła, bo on ma silniejsze, niż złość ludzka, fundamenta, ale o państwa i społeczeństwa, w których ta zaraza górę bierze.

Od samego początku Naszego pontyfikatu stawialiśmy na różnych polach opór temu złemu, wytykając socjalne niedostatki i szkodliwe wady, na jakie ta sekta całe społeczeństwo naraża. Tym razem postanowiliśmy w samo źródło złego ugodzić, w samą sektę masońską, w jej naukę w ogólności, w jej plany, sposób myślenia i działania, aby odsłonić i stawić wiernym przed oczy całą szkaradę tej zarazy. Wszystkie tajne sekty, z jakiegokolwiek wypływają źródła, jakąkolwiek noszą nazwę, z masonii ostatecznie wiodą swój początek i do niej znowu wracają. Jakkolwiek dziś ośmieleni swobodą i potężnymi protekcjami, występują jawnie i festyny swoje publicznie obchodzą, ukazują jednak tyle tylko swego oblicza, ile im dogodnie, reszta zaś czyli istota rzeczy pozostaje pod ziemią; co zatem świat widzi, jest tylko pozorem, obsłoną okrywającą to, co światła nie znosi. Co więcej, sami nawet członkowie dzielą się na rozmaite stopnie, urzędy, dostojeństwa itd., z których najwyższym tylko znane są ich cele, środki itd. reszta zaś nic o tym nie wie i przeznaczona jest do najściślejszego wykonywania rozkazów, milczenia i bezwzględnego posłuszeństwa. Straszliwą przysięgą krępują się wstępujący i poddają najsurowszym karom, a nawet karze śmierci w razie nieposłuszeństwa, wydania tajemnicy itp. Nie wiedząc na co i po co, bo ostatecznego celu nie zna, oddaje się człowiek z duszą i ciałem w najstraszniejszą niewolę bez świadomości komu; jest to obrazą zdrowego rozumu i przyrodzonej etyki. Słusznie przeto nazywa Encyklika to postępowanie dzikością sprzeciwiającą się przyrodzeniu – immanitas quaedam est, quam rerum natura non patitur. Ojciec Święty zastrzega się tu wyraźnie, że mówi o samej sekcie tylko, o jej pryncypalnych zasadach i organizacji, nie zaś o pojedynczych osobach do niej należących, pomiędzy którymi może być wielu, którzy nie są wprawdzie bez winy, że się bez świadomości w taką zaprzedali służbę, ale mogą jednak nie podzielać niecnych celów całej sekty.
Ostatecznym masonów zadaniem jest wytępienie religii chrześcijańskiej, a mianowicie katolickiej, a następnie wszelki jej wpływ, a nawet ślad z ustroju państw, z instytucyj publicznych wyniszczyć i wszystko na czysto naturalnych podstawach odbudować. Z tego wynika, że odrzucając nadprzyrodzone objawienie Boskie, muszą także odrzucać Kościół katolicki, który jest właśnie stróżem przechowującym ten skarb nauki objawionej. Z tej przyczyny Kościół katolicki musi być przedmiotem ich szczególnej nienawiści, dlatego także walka przeciw niemu najzaciętsza, nieubłagana, bo on jest jedyną i zarazem najpotężniejszą przeszkodą do osiągnienia ich celów. Gdzie przeto mogą i jak mogą, jawnie i skrycie, gwałtem lub podstępem, nie przebierając w środkach, prześladują go na każdym kroku, wykluczają z prawodawstwa, administracji, sądownictwa, szkoły, jednym słowem z całego obszaru życia publicznego, bo jego wpływ stoi im wszędzie i zawsze na zawadzie. Jak łatwo pojąć, wzmaga się i zaostrza ta nienawiść przeciw Papiestwu. Obdarli je najpierw z władzy świeckiej, do utrzymania niezawisłości swej nader potrzebnej, a potem jęli się rączo do pracy nad jego zburzeniem zupełnym, aby namiestnika Chrystusowego nie było na ziemi.
Nieświadomych i nieostrożnych uwodzą, przedstawiając im, że przez wstąpienie do masonii nie mają potrzeby wyrzekać się religii katolickiej, że owszem masoni szanują wszystkie religie i wyznania przez przestrzeganie tolerancji. Poniewczasie dopiero przekona się każdy, co to jest ta tolerancja. Gdzie bowiem wszystkie religie bez wyjątku równego doznają poszanowania, tam niewątpliwie nie masz żadnej.
Na tej pochyłej drodze dochodzą szybko do zaprzeczenia istności Boga, rządów Opatrzności i nieśmiertelności duszy. Jedne loże przyjmują jeszcze, że Bóg jest, drugie zaś utrzymują, że Go nie masz i od niejakiego czasu spory z sobą o to wiodą. Z upadkiem zaś tych teoretycznych podstaw runąć muszą wszelkie fundamenta przyrodzonej nawet etyki. O wyższych, nadprzyrodzonych cnotach, których bez łaski Boskiej nabyć nie można, nie mówimy tu wcale; albowiem z takim przewrotem naturalnego rzeczy porządku i naturalne cnoty tracą swoją podstawę. Wszystkie te niedorzeczne twierdzenia opierają się na tej głównej fałszywej zasadzie, że natura ludzka, rozum, wola, uczucia nie zostały przez grzech pierworodny skażone, a następnie, że człowiek z natury nie ma skłonności do złego; walka zatem z namiętnościami, złymi skłonnościami jest urojeniem – zaspokojenie ich jest jedynym i skutecznym lekarstwem. Stąd pochodzi, że masonia tego ohydnego naturalizmu w najrozmaitszy używa sposób, aby przez prasę, teatra, a nawet przedmioty sztuki te namiętności podsycać, a potem im schlebiać. Przebiegłość ich odgadła tę tajemnicę, że powolniejszych do swych robót nie znajdą służalców, nad ludzi na duchu upadłych i namiętnościami strawionych. Dlatego w nieograniczonej wolności pozwalają pić z kielicha rozkoszy, aby z nich mieć ślepe narzędzia na swoje usługi. Jak małżeństwo, będąc świecką czysto sprawą, świeckim tylko ulegać ma prawom, tak i szkoła oswobodzona być powinna z wszelkiego wpływu religii, a zwłaszcza takiej, która stałe i niewzruszone ma zasady. Każde dziecko, gdy dorośnie, może sobie potem obrać religię, jaka mu się spodoba. Z tego powodu duchowni nie mają mieć przystępu do szkoły. Do dopięcia tego celu wszystkie środki są godziwe.
Państwo bez Boga musi być koniecznie i bez religii. Po 1800 latach chcą wskrzesić pogaństwo. Szalona to bezbożność. Jest to prawdziwie szatańska nienawiść ku Chrystusowi. Upadek taki jest daleko cięższy, niż dawnych pogan, którzy utrzymywali, że łatwiej miasto w powietrzu zbudować, niż państwo bez religii. Jak bowiem każdy pojedynczy człowiek życie i wszelkie dobra od Boga odbiera, za to Mu dzięki składać powinien, tak samo państwa i narody. Bóg jest Stwórcą i najwyższym Panem wszechrzeczy, od Niego także może tylko wszelka władza na ziemi pochodzić. Podwładni zatem nie mają prawa zwalniać się od obowiązku posłuszeństwa według swego upodobania, bo władza ma swoje ostateczne źródło w Bogu.
Jakkolwiek masoni sami nie przyznają się do tego, aby socjalizm i komunizm był dzieckiem ich sekty, to jednak zbyt oczywistą jest rzeczą, że zasady i doktryny masońskie konsekwentnie wprost do niego prowadzą. Pozbycie się bowiem bojaźni Bożej, odrzucenie przykazań Bożych, wzgardzenie wszelką powagą i władzą, rozpuszczenie cugli namiętnościom, schlebianie masom obietnicami, które nigdy ziszczone być nie mogą, musi ostatecznie do najzupełniejszego przewrotu wszech rzeczy doprowadzić.
Nareszcie potwierdzając wszelkie przez poprzednich Papieży wymierzone przeciw masonom kary kościelne, wzywa Leon XIII biskupów, aby wszelkiego dołożyli starania do ukrócenia zuchwałych tej sekty zapędów. Sam zaś z swej strony poleca biskupom następujące w tej mierze środki. Najpierw zdzierać maskę z tego związku i ukazać go wiernym w jego całej przewrotności i szkaradzie, aby się nikt pozorem zewnętrznym nie dał ułudzić i uwieść. Narażanie się lekkomyślne na takie niebezpieczeństwo, już jest grzechem i dlatego Kościół tak surowo tego zakazuje. Po wtóre, gruntowne oświecenie wiernych o prawdach chrześcijańskich w naukach katechizmowych, które jest najsilniejszym puklerzem przeciw potwornym błędom i ponęcie do skażenia dobrych obyczajów. W tej mierze powinno biskupów całe duchowieństwo, a nawet i świeccy przejęci duchem miłości Boga i swej ojczyzny wszelkimi siłami wspierać. Pożytecznym nader do tego celu jest wstępowanie do trzeciego zakonu św. Franciszka. Przezeń bowiem ćwiczą się ludzie coraz bardziej w cnotach chrześcijańskich, a nadto, co w naszych czasach socjalną ma wartość, zbliżają się do siebie i bratają się z sobą wszystkie warstwy i klasy nie w sposób masoński i komunistyczny, ale prawdziwie chrześcijański. Po trzecie, zakładanie szkół rzemieślniczych pod przewodnictwem duchownych. Pięknym by to było zadaniem większych szczególnie przedsiębiorców, gdyby w ten sposób nad robotnikami i ich rodzinami taką rozciągnęli opiekę. Do tego celu najskuteczniejszym środkiem być mogą konferencje św. Wincentego à Paulo. Po czwarte, pilne i baczne czuwanie nad szkołami i zakładami, w których się wychowuje młodzież, nadzieja przyszłości. Zbawienną byłoby rzeczą, aby po dobrym się przygotowaniu każdy młodzieniec, zanim przystąpi do pierwszej komunii św., złożył przyrzeczenie, że nie przystąpi do żadnego związku, dopóki się pierwej swego proboszcza lub spowiednika nie poradzi. Na koniec, ponieważ wszystkie wysilenia ludzkie bez błogosławieństwa Bożego pożądanego nie zdołają przynieść owocu, przeto poleca Ojciec Święty modlitwę i wzywanie przyczyny Najświętszej Maryi Panny i wszystkich Świętych.
Oto w krótkich słowach nauki i przestrogi, jakie Leon XIII daje wiernym w przedmiocie sekty wolnomularskiej i zarazem środki, których przeciw tej zarazie ze skutkiem użyć należy. Encyklika ta podobnie jak wyżej wymienione, nie ma charakteru definicji dogmatycznej, ale mimo to ma jednak znaczenie aktu wykonywającego urząd najwyższej powagi nauczycielskiej Namiestnika Chrystusowego. Należy to do praw i powinności następcy Piotra św., któremu Pan polecił: Paś baranki moje, paś owce moje. Papież, spełniając rozkaz Zbawiciela i wykonywując tym samym akt swego posłannictwa, ma prawo jako najwyższy pasterz żądać, aby wierni jego głosu z uległością słuchali. Sprzeciwiać się zatem słowom z tego miejsca wypowiedzianym, byłoby szalonym zuchwalstwem i zgorszeniem.
Encyklika ta, określając ściśle zdrową naukę chrześcijańską o podstawach i najgłówniejszych prawach rodziny, społeczeństwa i państwa, przemawia wprawdzie do biskupów tylko formalnie, ale przemawia tak, iż głos jej wszyscy wierni słyszeć mogą i do niego zastosować się powinni. Papież, odzywając się formalnie tylko do biskupów, korzysta tylko z ich pośrednictwa i zwraca ich uwagę na to właśnie, co uważa teraz za najpilniejsze.
W toku samej Encykliki, jak słuszna, nie zapuszcza się Papież w poszukiwania historyczne o początkach tej sekty, czy je wywodzi z Egiptu, Starego Testamentu czy z klasycznego pogaństwa, o jej dziejach, przekształceniu, o ich rozmaitych obrządkach szkockich, niemieckich, o jej licznych i rozmaitych stopniach, bo to są przedmioty, które mogą być podane w wątpliwość, chociażby jak najrzetelniej zostały przedstawione. Natomiast bierze i roztrząsa to tylko, co jest zupełnie pewnym, co przez samych nawet wolnych mularzy nie może być zaprzeczonym. Encyklika bowiem nie jest uczoną rozprawą, nie ubiera się także w żaden aparat uczoności, a mimo to czuć jednak w każdym zdaniu, w każdym niemal słowie głębokie zrozumienie i przeniknienie rzeczy całej na wskroś. Ci, co są bliżej z naturą tej sekty obeznani, znajdą jeszcze w tej Encyklice pod tym nawet względem bardzo wiele rzeczy ciekawych, a zwłaszcza, co do jej ocenienia. Że jest na czasie, że dla obudzenia czujności biskupów i wiernych była potrzebną, że do dziś dnia jest bardzo wielu, którzy w swej dobroduszności nie wierzyli, aby to było prawdą, co im się zdarzyło o masonach słyszeć, nie przypuszczali, aby masonia pod ziemią kierowała wypadkami politycznymi i sprawami publicznymi, z dotychczasowej obojętności przebudzi i do pilniejszej baczności zachęci, o tym ani na chwilę nie wątpimy, bo tyle przynajmniej zrozumieją, żeby Papież przeciw czczym marom i urojeniom w tak uroczysty sposób głosu swego nie podnosił, nadto, że do tego potrzeba niepospolitej odwagi, aby tak dotkliwie zataszczyć tę podziemną potęgę, która zdołała swoich zwolenników z nicości lub niemocy wydźwignąć i na tronach osadzić. W swej mądrości i przezorności nie byłby Leon XIII takiej walki rozpoczął bez dostatecznej i niezbędnej potrzeby. Sam fakt zatem, że to uczynił, powinien by każdego, który sobie dotąd rzecz tę lekceważył, do głębszego się nad nią zastanowienia i troskliwszego czuwania nad sobą i tymi, których Opatrzność jego pieczy poruczyła, pobudzić. Mamy nadzieję, że pomiędzy innymi ta Encyklika i ten owoc przyniesie, a to samo już by dla tej sekty ciężkim było ciosem.
W trzech szczególnie punktach wykazuje ta Encyklika szkodliwy wpływ tej sekty, obejmujący niezmierne obszary. Najpierw burzy wszelką religię, bo nie tylko znosi cały skarb objawienia Boskiego, ale nadto wywraca swoją przewrotną doktryną przyrodzone nawet prawdy religijne, tj. te, których człowiek za pomocą przyrodzonego światła rozumu nabyć może. Po wtóre wykazuje, że bez tych prawd teoretycznych nie masz na czym oprzeć przyrodzonej nawet moralności tak w pojedynczych ludziach, jak w całości. Po trzecie wyjaśnia, że zastosowanie tych przewrotnych zasad masońskich podważa fundamenta rodziny, społeczeństwa i państwa.
Co do pierwszego, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że zasady masonii tak tych lóż, które jeszcze uznają egzystencję Boga przez swoją wyobraźnię wymarzonego, jak tych, które jej zaprzeczają, w samym założeniu swoim wszelką religię, a nawet wyobrażenie o niej znoszą. Bo kto niby przyznaje egzystencję Boga, a odmawia Mu mocy objawienia, odezwania się do swego stworzenia, nadania mu swego przykazania, rządzenia nim, wymierzenia mu kary lub nagrody, zaprzecza w istocie Jego egzystencji. Cóż to bowiem za Bóg, który nie może nic mówić, nic działać, niczym na swoje stworzenie wpłynąć, nim kierować? Czyż to nie martwy, nikczemny bałwan, dłutem z kamienia wykuty? Jakże człowiek rozumem i wolą obdarzony mógłby do niego się modlić, jemu dzięki lub uwielbienie składać? Czy sobie kto ten utwór wyobraźni lub myśli ludzkiej wystawia jako jakąś niepojętą istotę rzeczywistą, czy jako ideę, absolut w Heglowskim, czy jako substancję w całym świecie rozlaną Spinozy i innych indyjskich lub greckich filozofów znaczeniu, w każdym razie na jedno wypadnie, bo któż z rozumnych ludzi przed takim bożyszczem myśli lub wyobraźni ludzkiej na kolana upadać i cześć Boską oddawać mu będzie? Swojemu własnemu Bogu, jak go sobie wymarzyli Spinoza, Hegel itp., nie byli zdolni ołtarzy stawiać. Czymże tedy są te wszystkie marzenia w szumne, napuszone i na pozór uczone przybrane frazesy i słowa wobec Boga prawdziwego, jak nam Go najprostszy katechizm chrześcijański przedstawia? Takiego Boga, jak nam go masonia wraz z swoimi mędrcami podaje, nikt się nie boi, nikt nie czci, nikt nie wielbi, nikt w swoich uczynkach i sprawach na niego się nie ogląda. Dziś, a mianowicie w Niemczech opanowały masonię wyobrażenia panteistyczne podług zakroju Hegla, a w siedemnastym wieku podług wyobrażeń Spinozy, który podobnie, jak w naszych czasach Hegel, był w owym czasie ich ulubieńcem. Oni go w swym czasie wzięli pod swoją opiekę przed prześladowaniem żydów, jego współwyznawców. Jak u Hegla, tak i u niego jest Bóg i świat tą samą substancją, która się w dwojakiej formie objawia, w formie myśli (duch) i w formie przestrzeni (materia). Z tej ogólnej substancji, którą zowie natura naturans, rodzą się wszystkie kształty całego świata, które zowie natura naturata. Masoni w ciągu wieków rozmaitym hołdowali systematom filozoficznym, które nic albo bardzo mało miały wspólnego z prawdami chrześcijańskimi, ale z żadnym tak się ściśle nie połączyli i nie zrośli, jak właśnie z panteistycznymi. Teraz Hartmann, autor "filozofii nieświadomego" (des Unbewussten) stanie się niewątpliwie ich teoretyczną podstawą.
Kto jakośkolwiek obeznał się z ich obrządkami i symbolami, jak cyrkla, trójkąta itd., zrozumie to łatwo. Dla zupełnych zaś "profanów" w tej sztuce, a szczególnie dla młodzieży, którą zewnętrzny aparat umiejętny łudzi, a tajemniczość nęci, jest to rzeczą nader niebezpieczną, bo spodziewają się, że pod tą wspaniałą obsłoną znajdą rzecz odpowiednią a gdy doznają zawodu, już sobie przysięgą zamknęli wrota do odwrotu na zawsze. Straszna to łapka dla młodych niejasnymi i czczymi ideałami uniesionych!
Z takich luźnych, mglistych i ciemnych wyobrażeń o Bogu, jakże łatwe, a nawet nieuchronne przejście do wyraźnego ateizmu! W istocie każdy mason i panteista jest już w gruncie ateistą, bo te zasady prowadzą drogą logicznej konieczności do ateizmu. Słusznie przeto Ojciec Święty mówi, że to jest albo skutkiem ułomności albo pychy ludzkiej. – In maximis enim rebus tota errare via audacter ingressi, praecipiti cursu ad extrema delabuntur, sive humanae imbecillitate naturae, sive consilio justas superbiae poenas repetentis Dei. W łonie bowiem samej sekty powstały niesnaski o to, czy Bóg jest, lub czy Go nie masz, które się zakończyły tym, że postanowiono przyjmować do związku tak deistów jak ateistów. "Każdego, mówi jeden z najidealniejszych masonów niemieckich, Dr. Seydel, przyjmujemy, żyda, muzułmanina lub poganina, katolika lub protestanta, mistyka lub racjonalistę, materialistę lub Heglistę". W takim położeniu rzeczy o cóż się w istocie swarzyli? Zaiste nie o uznanie istności Boga, ale raczej o przestarzałą formułę ich dokumentów i urzędowych odezw, które się rozpoczynają szumnym nagłówkiem: "na chwałę najwyższego Budownika światów itd." (le grand architecte de l'univers). Używamy tu tego wyrazu "Budownika światów", bo go tak polskie loże nazwały. To wyrażenie czcze i puste jeszcze niektórym lożom ateistycznym niemile przypominało egzystencję Boga, dlatego w r. 1866 domagały się zmiany tej formuły. Spór ten rozstrzygnął Wielki Wschód belgijski oświadczając: "Jeżeli idea Boga występuje w lożach pod nazwą wielkiego «Budownika światów», to w tym wyrażeniu przechowuje się tylko tradycja zakonu, ale przez to Wielki Wschód nie myśli narzucać jakiegoś dogmatu." (Les franc-maçons et les sociétés secrétes par Alex. de St. Albin etc.Paris 1867, str. 349). Jakże się dziwić, że wśród takiego chaosu wyobrażeń, do dziś dnia ateizm wszystkie już opanował loże?
Zresztą pomiędzy jednym a drugim kierunkiem, czyli pomiędzy deizmem, jak go masoni uważają, a ateizmem mniejsza w istocie zachodzi różnica, niżby się na pozór wydawać mogło. Najpierw deizm, jakeśmy to już wyżej pokazali, prowadzi konsekwentnie do ateizmu, oba zatem w dalszych wynikach dochodzą z czasem do tych samych rezultatów. Jakoż oba kierunki odrzucają objawienie Boskie, a następnie upadek człowieka i skażenie natury ludzkiej przez grzech, uważają zatem człowieka co do jego stanu umysłowego i moralnego za doskonałego z przyrodzenia. Ojciec Święty kładzie szczególniejszy przycisk na ten fałsz, który najfatalniesze pociąga za sobą następstwa, kiedy z odwołaniem się do Soboru Trydenckiego powiada: parentem humani generis negant deliquisse; proptereaque liberum arbitrium nihil viribus attenuatum et inclinatum putant. Przeciwnie przyrodzone siły i przezacność natury ludzkiej ponad wszelką wynoszą miarę (exaggerantes naturae virtutem et excellentiam). Że te fałszywe przypuszczenia czynią całe dzieło Odkupienia rodu ludzkiego niepotrzebnym, zbytecznym, ci tym samym je znoszą, któż tego nie widzi? Bo, po cóż podnosić tego, który nie upadł, po co oczyszczać tego, który już czysty, wieść do doskonałości już doskonałego, jednym słowem po co odkupienie, kiedy nie ma nikogo potrzebującego odkupienia? Lecz mimo tej przewrotnej teorii nie są w stanie zaprzeczyć, że na świecie jest dobra, ale także i zła wola, że są dobre, ale także i złe skłonności w człowieku, że "niestety, to złe do wielkiej wzrasta potęgi". Nie masz bowiem w całych dziejach ludzkości faktu wybitniej i wyraźniej występującego nad ten, że prawdy, prawidła moralności, mowa tu jedynie o przyrodzonych, tylko wśród ustawicznej i zaciętej walki utrzymane być mogą, a często pod nawałą błędu i złego upadać się zdają. Tego i sami masoni mimo błędnej podstawy teoretycznej zaprzeczyć nie śmieją, to poganie nawet w znanych powszechnie słowach:
Video meliora proboque, deteriora sequor,
głośno wyznają. Wreszcie całe pogaństwo mimo wysokiej cywilizacji klasycznej jest jednak tak w dziedzinie umysłowego obłąkania, jak zepsucia obyczajów i niemocy wydźwignienia się z tego upadku o własnych siłach najoczywistszym dowodem ciężkiego skażenia natury ludzkiej. Jakże tu wybrnąć z tej sprzeczności? W nauce chrześcijańskiej rozwiązują się te zagadki same jasno i nie pozostawiają najmniejszej wątpliwości. Zadaniem bowiem odkupieniajest, nie tylko przywieść człowieka do nadprzyrodzonej szczęśliwości, ale nadto naturę jego przez grzech skażoną do pierwotnej przywrócić czystości i do najwyższej doprowadzić doskonałości. Tym ideałem, w którym człowieczeństwo blaskiem swej prawdziwej piękności opromienione jaśnieje, jest sam Odkupiciel. Na ten wzór niedościgły wszyscy się zapatrywać, do niego myśl, wolę i serce podnosić powinni. W nim jedynie, a potem w naśladowcach jego, jest, iż tego sponiewieranego użyjemy wyrazu, "humanitaryzm" prawdziwy, chrześcijański. Ten ideał, którego nikt z ludzi w zupełności osiągnąć nie zdoła, jest celem pracy i usiłowań całego życia nad udoskonaleniem siebie. Lecz chrześcijanin wierzy, że tę doskonałość osiągnąć tylko może w Chrystusie i przez Chrystusa, nie zaś własnymi, niedołężnymi siłami. To uświęcenie czyli udoskonalenie się, jest zatem dziełem łaski Boskiej i pracy ludzkiej. Jakże u masonów?
Tu siły Boskiej nie masz, bo ją odrzucili, Któż tedy tego dzieła doskonałości ma dokonać? Niedołężny człowiek przez niedołężnego człowieka, skażona natura przez skażoną naturę, schorzałe serce przez również schorzałe ma być uleczone. Cóż to za przewrotność! Na czym chrześcijanin kończy, na osiągnieniu doskonałości, od tego mason zaczyna, bo się doskonałym rodzi. Z tej właśnie przyczyny, że wychodzi z fałszywego i urojonego ideału, popada koniecznie w dalszych następstwach w otchłań ciemności umysłowej i traci sternika woli, tam brak światła, a tu mocy.
Z tego pokazuje się jasno, że teoretyczne zasady masonii w tak uderzającej znajdują się sprzeczności z chrześcijańskimi, a w szczególności katolickimi, iż jedne wykluczają drugie. Rzetelny zatem chrześcijanin, katolik, nie może być bez ciężkiej obrazy sumienia masonem, chociażby nawet nie było kar kościelnych, chyba, że ani jednym ani drugim nie jest rzeczywiście, co także jest zdrożnym, bo albo zdrowy rozum albo prostą uczciwość obraża. Niechże to nasze zdanie potwierdzi własnymi słowy jeden z wysokich dostojników masonii: "Jakże się dziwić, że dawna nieprzyjaźń pomiędzy Kościołem katolickim a masonią trwa do dziś dnia, że w państwach katolickich loże surowo zakazane? Masonia i katolicyzm wykluczają się nawzajem, to są antypody.Jeśli katolicyzm i protestantyzm w swoich fundamentalnych zasadach nie są w stanie zgodzić się z sobą, to tym mniej może to nastąpić z masonią, która przyznając się do nauki li tylko ludzkiej, tak Boga jak człowieka samym tylko mierzy rozumem. Fundamentalna idea masonii spoczywa tylko na intelligencji ludzkiej... Czyż ta idea sama nie musi być silną nieprzyjaciółką katolicyzmu? Nie jestże mu logicznie wprost przeciwną, nie jestże z swej istoty wprost przeciwną tak samo ortodoksji protestanckiej i pietyzmowi?... Pytam się zatem, czy podobną jest rzeczą, aby katolik mógł zostać prawdziwym masonem? Jakim sposobem, przyznając się do doktryn masońskich, które są w oczywistej z Kościołem jego sprzeczności, mógłby pozostać wiernym swej religii?... Znam wprawdzie członków Kościoła katolickiego, którzy lubią uczęszczać na kazania protestanckie, znam żydów, którzy uczęszczają do Kościoła chrześcijańskiego. Ale tego rodzaju ludzie nie są już prawdziwymi żydami. Katolik, żyd, który jest masonem, jest nim tylko pozornie. Dwa bowiem przekonania różne od siebie, nie mogą w jednej duszy razem z sobą zamieszkać, jedno z nich musi być koniecznie dla formy tylko, dla oka. Jeżeli katolik lub żyd szczerym jest zwolennikiem masonii, nie może być szczerze przywiązanym do Papieża lub Mojżesza; może dla oka pozostać członkiem swego Kościoła, może wypełniać jego przepisy i zachowywać zwyczaje, ale wewnątrz jest zwolennikiem racjonalizmu masońskiego." (Die Gegenwart und Zukunft der Freimaurerei in Deutschland. Leipzig 1854, wyjęte z dokumentów Neut'a I, str. 170).
Jaką na ruinach najwyższych prawd teoretycznych zbudować etykę, łatwo bardzo wyciągnąć konsekwencje tak dla pojedynczych ludzi, jak całych społeczeństw. Kładzie na to przycisk Encyklika w tych słowach: "His autem dilapsis, quae sunt tanquam naturae principia... quales futuri sini privati publicique mores, facile apparet". Nad tym zatem nie potrzebujemy się długo zatrzymywać. Kto bowiem w Boga, w nieśmiertelność duszy itd. nie wierzy, w jakimże może pozostawać do Niego stosunku? Na tym jeszcze nie koniec, gdyż ateizm prowadzi konsekwentnie, a nawet i psychologicznie do nienawiści Boga (odium Dei). Wiadomo, że kiedy Proudhon był przyjmowany do sekty masońskiej, na zapytanie mistrza: "co winien Bogu?" odpowiedział: "wojna Bogu". System nie uznający istności Boga, w którym człowiek sam sobie Bogiem i panem, może się tylko zdobyć na etykę tak nazwaną "autonomiczną", podług której człowiekowi wszystko wolno, co tylko chce i co może. Brak możności jest jedyną dla uczynków jego granicą. To jest wolność w ich rozumieniu tego wyrazu. Zastosować tę zasadę do moralności indywiduów, społeczeństw i państw, zbyt jest rzeczą prostą i jasną, abyśmy o niej mówić potrzebowali; a zwłaszcza, że zbyt często obecnie na jej panowanie patrzeć musimy. Z tej przyczyny pozostawiamy czytelnikowi samemu wyprowadzić sobie z niej wyniki.
Natomiast zwracamy raczej uwagę na rzecz, która na pozór zdrożnością swoją mniej razi, a mimo to niezmierną ma pod względem moralności "doniosłość", tj. "tajemniczość", tajność masonii. Dziś są wprawdzie sprawki masonów tajemnicą tylko dla tych, którzy nie chcą wiedzieć i przekonać się o prawdzie; ale masonia sama jest nią jednak i otacza się pewnym urokiem, pewną ponętą, która jest wyborną i prawie niezawodną łapką dla niedoświadczonej młodzieży. Ostentacyjnie mówią o swej tolerancji i głoszą publicznie, że przez przystąpienie do masonii nikt się nie potrzebuje swej religii wyrzekać, owszem, że w niej może wszystkie powinności religijne z największą swobodą wypełniać. Co więcej, aby wobec świata udowodnić, że ich twierdzenia są rzetelne i pozyskać u ludu zaufanie i dobre imię, polecają nawet swoim członkom branie udziału w nabożeństwach publicznych. W tym celu wielki mistrz Verhaegen w Brukseli z książką do nabożeństwa pod pachą regularnie w niedziele i święta do kościoła uczęszczał. Słusznie przeto zwraca Ojciec Święty szczególnie na ten wyrafinowany podstęp uwagę wiernych. Tajemnica ta jest tym ściślejsza, im ją troskliwiej przechowują nie tylko na zewnątrz, wobec "profanów", jak wszystkich niemasonów nazywają, ale nawet w swym własnym łonie. To, co się dzieje w stopniach wyższych jest zupełną tajemnicą dla tych, którzy się znajdują na niższych, a każdemu się wydaje, że wie wszystko. Szczególnie trzy pierwsze stopnie:uczeń, czeladnik i mistrz, którą powszechnie niebieską lub symboliczną nazywają lożą, służą masonii istotnie tylko za narzędzie, za prostych egzekutorów jej postanowień i rozkazów. Mimo to, że jeszcze nic nie wie, musi jednak każdy pierwej, niż zostanie na kandydata, ucznia przyjęty złożyć przysięgę straszliwą. Aby przekonać czytelnika o prawdziwości tego, co o tym przedmiocie mówi Encyklika, przytaczam jednę rotę tego rodzaju przysięgi dosłownie: "Przysięgam w imię najwyższego Budownika wszechświata, że nigdy nie wyjawię sekretów, znaków, dotykań, nauk i zwyczajów wolnych mularzy, i że nadto wieczne zachowam milczenie. Obiecuję i przysięgam Bogu, że nigdy nic nie wyjawię, ani piórem, ani znakiem, ani słowem, ani ruchem, że nigdy nie dam nic pisać, litografować, ani wyryć, ani drukować, ani publikować z tego, co mi do tej chwili zostało i co mi jeszcze w przyszłości powierzonym zostanie. Gdybym zaś słowo dane miał złamać, przyjmuję i poddaję się następującej karze: żeby usta moje rozognionym palono żelazem, żeby mi rękę ucięto, żeby mi język wyrwano, żeby mi gardło przerznięto, aby ciało moje w czasie przyjmowania nowego brata na hańbę mej niewierności i przerażenia drugich, wisiało w loży, aby je potem spalono i popiół z niego na wiatr rzucono, iżby najmniejszego nie pozostało śladu mej zdrady. Tak mi dopomóż Panie Boże i Jego św. Ewangelia. Amen". Loże nie uznające istności Boga zmieniły pewno w niektórych punktach tę formę. Sławny nawet Voltaire, który przecież dostateczne złożył dowody swego uzdatnienia do tej sekty masońskiej, musiał tę przysięgę złożyć. Prócz tego musi się każdy przed przyjęciem zobowiązać do bezwzględnego posłuszeństwa. Sam akt złożenia takiej przysięgi już jest straszliwym grzechem i nieledwie owocem obłąkania. Czymże są śluby zakonne w porównaniu z takim się zaprzedaniem z duszą i ciałem w najstraszliwszą niewolę? Komu się zaprzedaje? Nie wie. W jakim celu? Nie wie. Jedno tylko wie z pewnością, że w razie niedotrzymania przysięgi, zginie. Możnaż się pod cięższe i okrutniejsze jarzmo poddać? Tymczasem w zakonie wszystko jest jawne, każdy, nim zostanie do złożenia ślubów przypuszczony, musi się z regułą swego zakonu poznać gruntownie, zna cel, do którego ma dążyć, środki, których ma do jego osiągnienia używać, wie, komu ślubuje posłuszeństwo i zna jego granice, wie, że go może przełożonemu odmówić, gdyby mu miał coś złego nakazać. Cóż to za jasne i wydatne różnice pomiędzy tajemniczością masonii, a jawnością zakonów, za którymi rozum i prawidła moralności głośno przemawiają, a mimo to wszystko, nie masz jednak, krom Papiestwa, przedmiotu, którego by masonia więcej nienawidziła, jak zakony; podnosi przeciw nim krzyk, jako zakładom ujarzmiającym ducha wolności i swobodę myśli, jednym słowem obsypuje te instytucje katolickie gradem najdosadniejszych i najsilniejszych frazesów potępienia, na jakie się język ludzki zdobyć zdoła. To są manewry godne tej sekty. Co jeszcze dziwniejsza, że te niewolniki w nieznane sobie zaprzężone jarzmo, nie wiedzące nawet, kto je pogania, śmią wyrzucać katolikom, że się poddają Boskiej Kościoła powadze, jawnej, znanej całemu światu. Trudno o większą przewrotność!
Przyrodzone światło rozumu i prawidła moralności zakazują człowiekowi przystępować do związku, którego ustaw, celu i środków do jego dopięcia używanych nie zna. Już Sokrates z tego powodu odmówił przystąpienia do misteriów Eleuzyńskich, oświadczając, że, jeżeli to, co tą tajemnicą okrywają, jest czymś dobrym, należy go udzielić wszystkim, a jeżeli złym, tak samo, aby go się strzegli, w żadnym przeto razie nie godzi mu się zobowiązywać się do sekretu. W naszych szczególnie czasach, w których najwięcej prawią o godności, a najmniej o powinnościach człowieka, poniewierają ją w sposób uderzający. Bo w istocie niegodną jest rzeczą człowieka obdarzonego rozumem i wolą łączyć się z sprawą, której nie zna, zobowiązywać się do pracowania nad dziełem, o którym nie wie, czy złe lub dobre, godziwe lub niegodziwe, a co jeszcze niegodniejszą, zobowiązywać się w sposób, który wycofanie się czyni niemożebnym. Takiego nierozważnego kroku rozsądny i sumienny człowiek nie powinien uczynić. Wszystkie inne stowarzyszenia ogłaszają, publikują swoje statuta i na mocy zapoznania się z nimi wzywają do brania w nich udziału, tymczasem masonia odwrotną obiera sobie drogę. Sam zatem akt przystąpienia już jest uczynkiem niemoralnym, bo się sprzeciwia rozumowi i przyrodzonym prawidłom moralności.
Zajrzyjmy tylko do niektórych sfer społecznych, aby w nich ocenić wpływ masonii. Nie mówimy tu już o rodzinie, bo wartość węzła małżeńskiego w ich oczach, o czym wyżej była mowa, wystarcza, aby z tego odpowiednie wyniki wyciągnąć. Tu tylko nadmieniamy, że masoni od dawna wszelkich dokładali usiłowań, aby i niewiastę do swego związku wciągnąć, co im się nareszcie udało. Pomiędzy innymi założyli w tym celu lożę tak zwaną "mopsa" dla niewiast, która na początku bieżącego stulecia rozlewała swoją truciznę po Warszawie. Mistrzyni miała tytuł "wielkiej mopsy". Bezecny akt przyjęcia i połączone z nim ceremonie poniżają i poniewierają płeć niewieścią do tego stopnia, iż ta, która się na przebycie tych prób narazi, do wszystkiego może być zdolną, prócz do założenia i pielęgnowania ogniska rodziny chrześcijańskiej. Przebiegłość masonów przeniknęła tajemnicę potęgi niewiasty w obrębie rodziny i z tego właśnie powodu ugodziła w tę stronę, aby z tej królowy rodziny zedrzeć urok majestatu i wcisnąć się do niej. Któż jest w stanie obliczyć, ile ta zaraza już zrządziła i jeszcze zrządza spustoszenia moralnego: "Swobodna miłość", "emancypacja kobiet" itp., są pierwszymi jawnymi owocami tego masońskiego wpływu.
Aby ocenić doniosłość szkodliwego wpływu tej masońskiej tajemniczości na moralność publiczną, rzućmy choćby tylko pobieżnie okiem na szersze koła społeczne. Masoni sami opisują najwyborniej swoją tajną egzystencję wśród ludzi. "Najwięksi, najmędrsi ludzie, nadali naszemu związkowi taką konstytucję, która o ich mądrości wiecznie świadczyć będzie. W potrójnej ukryci nocy, chodzimy pomiędzy naszymi wrogami i niepostrzeżeni przenikamy ich słabości i zdobywamy sobie w ten sposób panowanie nad ich umysłem i sercem. Ich namiętności służą nam w chwili, kiedy sami tego nie przeczuwają, za bodziec do poruszenia ich i wciągnienia w naszą grę, aby ich znienacka zmusić do wspólnego w duchu naszym pracowania z nami, podczas gdy mniemają własne zaspakajać życzenia. Wystąpienie jawne do boju byłoby nieroztropnością, przez rozpowszechnianie liberalizmu trzeba było zwolna to olbrzymie dzieło, jakie sobie pycha zbudowała, podkopywać. W własnym cieniu swej powagi pracuje masonia nad spełnieniem wielkiego powierzonego jej dzieła. Potężna, straszliwa masonia na każdym kroku was ściga, wasze poruszenia tropi, w najskrytsze tajniki duszy waszej wrasta i wśród ciemności, jakimi się otaczacie, nie spuszcza was z oka. Jej tajny a niechybny wpływ porozbija wasze plany; jej potężne ramię wywinie wam sztylet z ręki."(Wiener Journal für Freimaurer, Manuscript für Brüder. Jahrgang II, Heft I, s. 66. Wyjęte z Eckerta: Die Frage der staatlichen etc., gdzie autor tych słów użył za motto). Cóż to za stan społeczeństwa, w którym tyle istot ukrytych uwija się, aby talenta, dobroć itp. "profanów" wyzyskać! Jeden człowiek w licznym towarzystwie, o którym się wie, że jest tajnymi węzłami skrępowany, wystarczy, aby wszystkich pozbawić swobodnej i wesołej rozmowy; a cóż dopiero w całym społeczeństwie? Mason wie, kogo ma przed sobą, kim i czym jest ten, z którym ma do czynienia, a "profan" nie przeczuwa nawet, z kim się wdaje, i wskutek tego jest wobec niego bezbronnym. Jakiż to okropny musi wywrzeć wpływ na ukształcenie charakteru tych ludzi, którzy żyją połową pod i połową nad ziemią? Nigdy się nie zdradzić z tym, czym w istocie jest, czego chce, ciągle się taić, ukrywać wobec "profanów" w mowie, uczynkach, a nawet gestach, a jednak z nimi przestawać, czyż to wszystko nie musi z samego przyzwyczajenia i nałogu prowadzić do obłudy, wobec której i Faryzeuszowie byli jeszcze dziećmi. W społeczeństwie zatem, w którym ta sekta licznych ma zwolenników, zostaną wszystkie stosunki pomiędzy ludźmi zatrute nieufnością i podejrzliwością. Możeż to być moralnie dozwolonym?
Gdybyśmy ten szkodliwy wpływ tajemniczości masońskiej tropić chcieli po obszerniejszych i ważniejszych obrębach społeczeństwa i państwa, jak np. w sądownictwie, administracji, parlamentach, wyborach, a nawet w radach wielkich gmin miejskich, przeraziłby nas widok tego, co się tam za kulisami dzieje. Ułomność i krewkość serca ludzkiego, której masoni nie uznają, taki w powszechnym przekonaniu stanowi pewnik, że się z nią prawodawstwa nawet liczą i szkodliwemu jej wpływowi zapobiegają. Jakoż zazwyczaj bliski krewny nie może sądzić sprawy krewnego, świadectwo bliskiego krewnego przeciw krewnemu, lub za nim nie ma tej wagi, co świadectwo obcego, co więcej, w niektórych radach publicznych ograniczona jest także liczba krewnych, jaka do nich może być przypuszczona. Dzieje się to oczywiście z przyczyny, aby zapobiec niebezpieczeństwom, jakie z słabości serca ludzkiego wyniknąć mogą dla wymiaru sprawiedliwości i słuszności. Temu złemu stara się przezorność ludzka zaradzić, bo te stosunki są jawne i dlatego mogą podlegać kontroli tak zwierzchności, jak całej publiczności, a mianowicie części interesowanej. Ale jakże tego dopełnić z masonami "którzy w potrójnej ukryci nocy", są tak dla zwierzchności jak dla publiczności niewidzialnymi, a następnie żadnej nie ulegają w tej mierze kontroli? Czyż zatem nie mogą często zachodzić przypadki, że "brat brata" sądzi, "brat brata" promuje bez najmniejszego względu na sprawiedliwość przynależną "profanom?" Na to mają masoni tylko wykręty i wybiegi, ale zaspokajającej odpowiedzi nie dali i nie są w stanie dać. A cóż tu powiedzieć o politycznych ciałach czyli parlamentach? Biedni wyborcy, których serca kandydat kilku szumnymi i dosadnymi frazesami sobie zdobędzie; mniemają, żeznaleźli dzielnego swoich interesów obrońcę, a nie wiedzą, że ich wybraniec już jest w innej, tajnej i niewolniczej służbie, w której odbiera komendę z sfer nikomu nieznanych i pod najsurowszą karą słuchać jej musi. Zwracamy tu tylko uwagę na te przedmioty, pozostawiając wyciąganie wniosków i rzucenie okiem na to, co się w świecie dzieje, czytelnikowi, bo dalszym rozprowadzeniem rzeczy przekroczylibyśmy ramy tej rozprawki.
Wszystko to razem dowodzi, jak potrzebną, jak pożyteczną jest ta Encyklika, w której Ojciec Święty przypominając przestrogi poprzedników swoich, daje nam nauki zastosowane nie już do czasów, ale nawet do dni, w których żyjemy. Wszystkie wielkie loże Niemiec w końcu maja zgromadzone oświadczyły, że nie dadzą urzędowej odpowiedzi na Encyklikę papieską. Pojmujemy, bo dobra odpowiedź niepodobna, lepsze zatem milczenie. W chwilach, w których nie masz nic tak świętego, czego by ząb wątpliwości nie naruszył, nic tak niedorzecznego i przewrotnego, czego by nie utrzymywano i nie broniono, podnosi serce katolika głos, dochodzący go z opoki Piotra św. i zapewniający, że idąc przezeń wskazaną drogą wśród powszechnego zamieszania, nigdy nie zbłądzi. Chociażby zatem ta Encyklika nic nam więcej nie była przyniosła nad to zaręczenie, czego się wśród tej zarazy trzymać, a czego i jakimi sposobami jej unikać mamy, już by dla nas była nieocenionym dobrodziejstwem. Każdy inny może się wahać, katolik nie ma wątpliwości. Szczególnie chwyta za serce rada Ojca Świętego, aby młodzi przy pierwszej komunii św. złożyli przyrzeczenia proboszczom lub spowiednikom swoim, że bez ich rady do żadnego związku nie przystąpią. Czyżby tego świętego obowiązku nie powinni dopełnić i rodzice w chwili, kiedy dzieci swoje spod rodzicielskiego wypuszczają oka? Daj Boże, aby skorzystali z ojcowskiego upomnienia Głowy Kościoła!
X. Biskup Janiszewski.
Artykuł z czasopisma "Przegląd Powszechny", Rok pierwszy. – Tom III (lipiec, sierpień, wrzesień 1884), Kraków 1884, ss. 169-188.

kasienka

Do Nowy 2017
Dziekuje bardzo za pozdrowienia, ja rowniez Ciebie pozdrawiam.
Dziekuje za sugestie tej ksiazki, dobrze jak znajdziesz a necie prosze mi dac znac. Jak nie ,to wiem juz gdzie ja zdobyc . Jeszcze raz dziekuje

kasienka

do stanislawp
Dziekuje slicznie za wyjasnienia , ktore pozwola na lepsze zrozumienie, ale im glebiej to wszystko jest zawiklane .....

Dokąd uciekną dzisiejsi naśladowcy zbrodniczego króla
Ład jako sprzeciw wobec bezładu i bezsensu
Ks. Stanisław Małkowski

Warszawska Gazeta, nr. 19.11-17 maja 2012
Patron Polski, święty Stanisław, biskup i męczennik jest patronem ładu moralnego w ojczyźnie. Ład moralny oznacza uznanie najwyższej władzy Boga, od którego wszelka władza pochodzi (Rz 13,1).
Bóg jest źródłem władzy i prawa, dlatego Boga trzeba słuchać bardziej niż ludzi (Dz. 5,29).
Zadaniem i obowiązkiem ludzkiej władzy jest poddanie się władzy Chrystusa Króla i Jego Królestwa, które nie pochodzi z tego świata (J. 18,36), bo pochodzi od Boga, ale jest na tym świecie i sprawia, że świat staje się Boży i ludzki. Próba odebrania władzy Bogu natomiast sprawia, że świat staje się zarazem bezbożny i nieludzki.
Ludzie poddani bezbożnej władzy żyją i umierają na nieludzkiej ziemi. Państwo totalitarne przyznaje sobie prawa władzy Boskiej. Taka odmowa służenia Bogu oznacza szatańskie non serviam, przyjęcie władzy od demonów, czemu sprzeciwił się Jezus w czasie kuszenia (Łk. 4, 5-8) i do takiego sprzeciwu my jesteśmy zobowiązani. Jest więc władza, której trzeba okazać posłuszeństwo i lojalność, ale jest też władza, której można i trzeba się sprzeciwić.
Bo posłuszeństwo Bogu i ludziom Jemu wiernym łączy się z nieposłuszeństwem wobec władców, wykraczających poza swoje uprawnienia. Nie tylko władcy totalitarni dążą do zajęcia miejsca Boga na ziemi. Każdy, kto upatruje źródło władzy w człowieku indywidualnym lub zbiorowym, postępuje podobnie. Jeżeli źródłem władzy i prawa jest naród, co uroczyście stwierdza się w Konstytucji uchwalonej w Polsce 3 maja, w dniu wówczas obchodzonego święta Stanisława biskupa, to tworzy się podstawy demokracji, ludowładztwa bez istotnego odniesienia się do władzy Boga,mimo formalnych deklaracji.
Upatrywanie źródeł władzy nie w Bogu, lecz w człowieku „wyzwolonym" spod władzy prawdy i dobra, upodabnia demokrację do totalitaryzmu i ułatwia przejście od demokracji do totalitaryzmu i z powrotem. Wydawało się, że Polska przeszła od totalitaryzmu do demokracji w wyniku przemian sprzed 20 przeszło laty. A tymczasem fasadowa demokracja w Polsce przekształciła się prędko w zakamuflowany najpierw, a następnie coraz bardziej jawny, cyniczny, bezczelny, arogancki totalitaryzm. O ile jednak w totalitaryzmie komunistycznym władzę sprawowali ludzie bezbożni, o tyle w totalitaryzmie post-demokratycznym władzę sprawują ludzie formalnie i zewnętrznie pobożni.
Król Bolesław Śmiały, który rozkazał zabić i poćwiartować Stanisława biskupa w odpowiedzi na ekskomunikę rzuconą na chrześcijańskiego władcę, który łamał prawo Boże i krzywdził poddanych, musiał następnie uciekać z Polski na Węgry do Osjaku, gdzie umarł jako pokutnik. Dokąd uciekną dzisiejsi naśladowcy zbrodniczego króla i czy będą pokutować za krzywdy i szkody wyrządzone Polsce za zdradę i zbrodnię smoleńską? Czy fałszywych katolików dotknie ekskomunika i czy okaże się ona tak skuteczna, jak niegdyś? Dobry pasterz - święty Stanisław naśladując Chrystusa oddał życie za krzywdzonych przez szaleństwo króla.
Jego obecny następca rok temu w kazaniu powiedział, że nieszczęściem Polski jest to, iż politycy się kłócą a naród jest podzielony. Oto według tego rozumowania biedny biskup Stanisław ze Szczepanowa kłócił się z królem, niepotrzebnie dzielił naród. Lepiej było przyjaźnić się z władzą i zaprosić króla z jego świtą na spotkanie rekolekcyjne w Tyńcu, w klasztorze, który Bolesław Śmiały ufundował. Jeżeli kłótnią nazwie się sprzeciw wobec zła, to i sam Jezus zamiast zaprzyjaźnić się z przywódcami żydowskimi, kłócił się z nimi i poniósł tego konsekwencje. Mamy w Polsce piękną tradycję wierności aż po męczeństwo, sprzeciwu wobec zła, aż po krzyż. Dlatego nie chcemy znać pojęcia pokoju i zgody za wszelką cenę. Pokój płynie z ładu Bożego, z wierności Bogu, Honorowi i Ojczyźnie.

stanislawp

Nie rozumiem tylko tego skoro duchowni wiedza ze to byla tylko dyspensa dlaczego wprowadzaja to w Polsce?
kasienka
=======
re
Niestety jest to zorganizowana akcja prosto z Watykanu.
Gołym okiem można zaobserwować zsynchronizowane działania dezinformujace z prawie najwyższych biurek watykańskich podkopujących pozycję Papieża.
Pamiętam, kiedy Kardynał Glemp wystąpił o Indult dla Polski w odpowiedzi otrzymał pismo z wprowadzeniem... z radościa udzielamy wam Indult na Komunię na stojąco....
Żaden Papież nie wyrażał tej radości z odstępstwa, więc rozumiem, że tą radość Komunia na rękę sprawia buntownikom.
Indulty mają tą własność, że z czasem same wygasają, tak jak to się stało z Indultem o Oczyszczaniu Świętych Naczyń Liturgicznych przez świeckich. Już mają to zakazane!
Jesli chodzi o Polskę to trudno mi to powiedzieć czemu kilku biskupów masonów z czasów PRL trzęsie całym Episkopatem w liczbie 135!
W Jezusie Królu cała nadzieja, że będzie ich zabierał w kwiecie wieku aby nie sprowadzali owczarni na manowce, tak jak to się stało z biskupem Życińskim.
Umarł zdrowy i w kwiecie wieku.
Jezu ufamy Tobie że pomożesz Twoim wyznawcom w Polsce.
A gdyby przeżyli to co mason Geremek to by się przekonali jak Szatan ich oszukuje obiecując tysiace lat szcześcia na ziemi.
Geremek poznał Wszechmoc Boga i miał zamiar się ochrzcić do 30 grudnia 2007.
Zginął tragicznie 13 lipca 2007.

Jeszcze Polska nie zginęła, chociaż ginie
Ks. Stanisław Małkowski, listopad 2011 Warszawska Gazeta
Pytanie o motyw i cel sprzeciwu wobec nie liczącej się z prawem Bożym władzy albo kolaboracji z nią, a następnie pytanie o sens negocjacji z terrorystą albo wspólnictwa z nim, wymaga myślenia i szukania prawdy. Właśnie w imię prawdy trzeba rozróżniać motywy i cele czyjegoś postępowania, o co chodzi dzisiejszym kłamcom i złoczyńcom działającym na szkodę Polski oraz ich współpracownikom.
Słuchałem kilka lat temu 8-go maja homilii młodego dominikanina. Kaznodzieja zestawił św. Stanisława biskupa - męczennika z Władysławem Bartoszewskim. Wspólnym mianownikiem obu postaci okazała się według homilety przyzwoitość zawarta w tytule książki wyróżnionego bohatera (choć jeszcze nie świętego): „Warto być przyzwoitym” .
Inny kaznodzieja (zresztą biskup) porównał postawę sługi Bożego ks. prymasa Stefana kardynała Wyszyńskiego z postawą Jacka Kuronia, gdy ujawniła się zawartość szafy Lesiaka: warto, a nawet trzeba było rozmawiać z komunistami.
Pytanie o motyw i cel sprzeciwu wobec nie liczącej się z prawem Bożym władzy albo kolaboracji z nią, a następnie pytanie o sens negocjacji z terrorystą albo wspólnictwa z nim, wymaga myślenia i szukania prawdy.
Właśnie w imię prawdy trzeba rozróżniać motywy i cele czyjegoś postępowania, o co chodzi dzisiejszym kłamcom i złoczyńcom działającym na szkodę Polski oraz ich współpracownikom.
Po owocach poznajemy rodzaj i jakość drzewa. Jest drzewo Krzyża, które daje owoce życia, jest drzewo samowolnego decydowania, co jest dobre a co złe, które daje owoce śmierci. „Kładę przed wami życie i śmierć (…), wybierajcie więc życie, abyście żyli.” - mówi Mojżesz w imieniu Boga (Ks. Powt. Pr. 30,19) .
Boże wezwanie na koniec roku liturgicznego i początek Adwentu określa motyw i cel naszych decyzji i wyborów. Koniec świata, czyli kres doczesności i początek wieczności spełnia się wśród znaków wobec których trzeba się opowiedzieć po jednej albo po drugiej stronie, po stronie ziemi, która usuwa się spod nóg albo po stronie Nieba, które zstępuje na Ziemię, po stronie śmierci albo życia. Są znaki, które zwiastują ludzką bezsilność, bezradność wobec sił nie do opanowania przez człowieka. Są też znaki nadziei ukazujące moc z wysoka.
Szczególnym polskim doświadczeniem dzisiejszego czasu jest brak oparcia w tym, co widać. Czy nie jest to wezwanie, aby szukać oparcia w tym, czego nie widać? Gdy ludzkie środki zawodzą, szukamy środków niezawodnych. I takie daje nam Bóg w postaci modlitwy, pokuty, nawrócenia, Krucjaty Różańcowej, poddania się najwyższej władzy Jezusa Króla Polski.
Jezus przychodzi w Adwencie jako Boże Dzieciątko, ukryte pod sercem Maryi Matki. Gdy Dzieciątko się urodzi, od razu stanie się znakiem wspólnoty i znakiem sprzeciwu. Jedni z miłością oddadzą Dzieciątku pokłon, inni spróbują Je zabić. Dzieciątko Jezus jest w drodze. Król nadchodzi. Adwentowe przygotowanie do spotkania się z Chrystusem może stać się narodowymi rekolekcjami przed upragnioną intronizacją Jezusa na Króla Polski. Społeczne panowanie Jezusa Chrystusa było darem odrzuconym przez naród wybrany, przez przywódców Izraela. Czy ten dar przyjmą Polacy, aby Polska żyła w drodze ku Wiecznej Ojczyźnie? Uznanie władzy Jezusa tak, jak to uczynili trzej królowie, wprowadza właściwy porządek społeczny, polityczny, państwowy, wszelki.
Czy Polacy wybiorą władze, które nas uratują i obronią, czy wybiorą (a niestety już w dużej mierze wybrali) władze, które nas zniszczą. Czas nagli. Jeszcze Polska nie zginęła.

Komu chcecie służyć?
Warszawska Gazeta 23 - 29 grudnia 2011 r.
Czy to jawa, czy sen? - pytamy patrząc na medialny, parlamentarny i rządowy cyrk w Polsce. Sytuacja staje się zarazem groźna i niepoważna. Publiczne błazeństwa odwracają uwagę od tego, co ważne i prawdziwe. Dlatego chodźmy do Betlejem oddać pokłon Dzieciątku, odzyskajmy pokój i radość serca, ciepło. Światło Betlejemskie niech nas ogrzeje i oświeci.
Ks. Stanisław Małkowski
„TAK" -Maryi powiedziane Bogu i Jego posłańcowi Archaniołowi Gabrielowi w Nazarecie pozwoliło Synowi Bożemu przyjąć ludzką naturę w łonie Najświętszej Maryi Panny. Słowo stało się Ciałem, Bóg stał się Człowiekiem, przyjęty przez Matkę i jej męża Świętego Józefa. Bóg znalazł dla siebie dom i wspólnotę u ludzi. Zadomowienie się Boga we wspólnocie małżeństwa i rodziny powiększyło się, gdy Chrystus narodził się w Betlejem. Oto spieszą do żłóbka ubodzy pasterze i mądrzy królowie. Pokora ludzi ubogich i mądrych oddaje hołd wcielonemu Bogu, który swoim betlejemskim ubóstwem nas ubogaca i mądrością ratuje. Natomiast głupota ludzi mądrych i bogatych we własnych oczach, w swojej samoocenie mówi Chrystusowi - "nie! Odejdź!” Tak było niegdyś, tak jest i dzisiaj.
Chrystus daje dom i wspólnotę, Jego wrogowie dom i wspólnotę usiłują rozbić. Herod i późniejsi prześladowcy Jezusa mają swoich naśladowców, których pełne pychy dążenia niosą światu bezdomność, samotność i śmierć.
Odrzucenie Chrystusa, "NIE" powiedziane Bogu i Jego posłańcom staje się siłą destrukcji wobec ludzi i ludzkich wspólnot, takich jak małżeństwo, rodzina i naród. Dzisiejsze zastępowanie wspólnot partnerstwem,wspólnictwem, porozumieniem przestępczym, tworzeniem form autorealizacji poza miłością i prawdą jest drogą do nikąd, zmierzaniem ku śmierci. Śmierć zadana Bogu jest zarazem śmiercią człowieka.
Posłańcy śmierci w Polsce z uporem dążą do niszczenia tego, co dobre w wymiarze ciała i duszy, materii i ducha. Troska o wspólne dobro i o ducha naszego narodu każe nam walczyć o Polskę, polskie rodziny, życie każdego człowieka od poczęcia po naturalną śmierć, polską własność i wolność.
Demokratyczny kamuflaż nowego totalitaryzmu, który tworzy się w Polsce, Europie i na świecie, usypia ludzką trzeźwość i czujność. Śpiący rycerze nie są zdolni do walki. Śpiący rozum nie widzi zagrożenia.
Senne koszmary paraliżują wolność
Czy to jawa, czy sen? - pytamy patrząc na medialny, parlamentarny i rządowy cyrk w Polsce. Sytuacja staje się zarazem groźna i niepoważną. Publiczne błazeństwa odwracają uwagę od tego, co ważne i prawdziwe. Dlatego chodźmy do Betlejem oddać pokłon Dzieciątku, odzyskajmy pokój i radość serca, ciepło. Światło Betlejemskie niech nas ogrzeje i oświeci. Jezus króluje.
Te ludzkie władze, które poddają się Jemu, służą ludziom i dobru. Władze zbuntowane, opętane staraniem aby za wszelką cenę władzę utrzymać i z jej przywilejów korzystać, nie cofną się przed herodową zbrodnią (np.zamachem smoleńskim). Komu 'chcemy służyć? Jaką władzę wybrać i jak władzę sprawować? O to właśnie chodzi w pytaniu, czy chcemy aby Chrystus królował, czy nie chcemy. Czy mówimy Jezusowi - "przyjdź, bądź z nami”, czy mówimy "odejdź, a jeżeli już chcesz być Królem, to króluj nad odległymi mgławicami albo odległą przyszłością eschatologii. Skoro masz gdzieś być, to bądź jak najdalej”. Bliskość Chrystusa jako Bożego Dzieciątka jest wezwaniem - nie lękaj się przyjąć go, spraw, aby twoje życie wewnętrzne, razem z wymiarem społecznym człowieczeństwa, stało się nowym Betlejem, w którym Bóg jest z nami a my z Nim.

kasienka

Do stanislawp
Nie to nie jest dokument orginalny .
Wynikiem tej dyspesy jest taka sytuacja jaka mamy, a szczegolnie w krajach zachodnich .
Nie rozumiem tylko tego skoro duchowni wiedza ze to byla tylko dyspensa dlaczego wprowadzaja to w Polsce?

PiusX

7 kłamstw o Komuni na rękę
7 kłamstw o Komuni na rękę

stanislawp

re kasienka
========
Twój link prowadzi do komentarzy na temat Indultu a nie do Dokumentu
Indult nie jest opcją i zezwoleniem
Jest Wyjątkiem od Prawa a nie Dekretem Prawnym.
Studiując sam Indult przekonasz się, że Indult był pomyślany jako tymczasowa dyspensa dla Biskupów, którzy już zabrnęli w odstępstwo i miał na celu dać im czas na powrót do Prawa.
Prawo o Komunii na Kolanach i do ust nigdy nie wycofano ani nie zmieniono w KK
Papież podaje przykład jak go naśladować.
Od 2008 Papież nikomu nie daje Komunii na rękę.

kasienka

Dziekuje Slawku za umieszczenie tych informacji, ja wczesniej bylam nieswiadoma , ze jest to niewlasciwa droga, ale zrozumialam po kazaniach ks. Piotra

kasienka

Do Stanislawap
Wlasnie znalazlam ten Indult (wyjatek ) np. dla Stanow ktory przedstawilam ponizej

stanislawp

Pius...
re
Nikt nie dał zezwolenia na usuwanie Klęczników i balasek a idą w ogień /na spalenie/ Na Zachodzie już wszystkie spalone..
Kto ma bronić wiernych i kto ma bronić Papieża?
Czy biskupi mogą się obyć bez Papieża?
Czy my się możemy obyć bez paru zbuntowanych biskupów, którzy zastraszają innych biskupów?
Wiele pytań...
Apokalipsa i 3 Tajemnica Fatimska mówią o buncie biskupów nie tylko przeciw Papieżowi ale też przeciw Bogu.

Slawek

Kasiu - ks. Natanek wyjaśniał już o wczesnych praktykach chrześcijańskich, ale były to sytuacje szczególne, prześladowanie i zagrożenie życia, później jednak od tego odstąpiono.
Dam Ci współczesny przykład, co Pan Jezus sam mówi o przyjmowaniu Go na rękę do Cataliny Rivas - współczesnej stygmatyczki.
JEZUS SKAZANY NA ŚMIERĆ
O poranku Kajfasz zarządził, żeby Mnie zaprowadzono przed Piłata na ogłoszenie wyroku śmierci. Piłat wypytywał Mnie, pragnął bowiem znaleźć jakiś powód, żeby Mnie skazać, ale jednocześnie zadręczała go świadomość i odczuwał wielki strach przed niesprawiedliwością, jaką zamierzał popełnić. W końcu znalazł wykręt i rozkazał, aby Mnie zabrano do Heroda.
Piłat dokładnie odzwierciedla dusze, które czują poruszenie łaski, a zarazem swoich namiętności, opanowane są potrzebą uznania w oczach ludzi, zaślepione miłością własną i strachem przed wyśmianiem. Dusze te sprawiają że łaska przemija.
Nie odpowiedziałem na pytania Piłata. Jedynie, kiedy Mnie zapytał: „Czy Ty jesteś królem żydowskim...?" - wtedy z powagą i doniosłością odpowiedziałem: „Jak rzekłeś! Jestem Królem, ale moje królestwo nie jest z tego świata.. Tymi słowami chciałem nauczyć wiele dusz, że gdy pojawia się okazja do zniesienia cierpienia czy poniżenia, którego można by łatwo uniknąć, mają odpowiadać wspaniałomyślnie: Moje królestwo nie jest z tego świata, to znaczy, że nie szukam uznania u ludzi. Nie tutaj jest moja Ojczyzna. Odpocznę w tej, która jest nią naprawdę. A teraz mam odwagę do wypełnienia mojego obowiązku bez zważania na opinię świata. To, na czym mi zależy, to nie jest wasz szacunek, lecz podążanie za głosem łaski, gaszącej porywy natury. Jeśli nie jestem w stanie zwyciężyć sam, poproszę o siły i radę, gdyż w wielu momentach, namiętności i nadmierna miłość własna - zaślepiają duszę i popychają ją do czynienia zła.
Katów, którzy rozdzierają Moje Ciało, nie jest ani dziesięciu, ani dwudziestu. Jest bardzo wiele dłoni, które zadają ból Mojemu Ciału przyjmując Komunię św. na rękę - świętokradzkie dzieło szatana!
Jak można patrzeć na Mnie w tym morzu bólu i goryczy, a serce mieć nieporuszone współczuciem? To jednak nie kaci mają Mnie pocieszać, ale wy, dusze wybrane, macie Mi przynosić ulgę w bólu. Kontemplujcie Moje Rany i rozglądnijcie się, czy jest ktoś, kto wycierpiał tyle, co Ja, aby okazać wam miłość.

kasienka

Ja nie jestem za Komunia na reke tylko przedstawiam jak oni to tlumacza zeby ludziom wytlumaczyc i pomieszac w glowie

PiusX

Wymuszenia na Biskupach i Papieżu Komu ni na rękę to dzieło Masonów i heretyków modernistów

kasienka

Wyglada na to ze papiez Pawel VI dal mozliwosci decezjalnym biskupom w krajach anglojezycznych do mozliwosci przyjmowania Komunii na reke wedlug ich wlasnej decyzjii to wszystko dzieje sie po roku 1969.
PaulVI gave the United States the indult in 1977. For more information, go here lub www.ewtn.com/…/communion_in_ha…

PiusX

Kasieńko głupoty piszesz Komunia na rękę to wymysł Masonów i heretyków protestanckich Modernistów wrogów kościoła katolickiego