Niemcy: Biskup przewodniczący trzykrotnie atakuje Franciszka, chce "pozytywnego spojrzenia" na grzechy seksualne
Bp Bätzing przemawiał podczas premiery swojej książki "Rzym nie jest wrogiem. Dlaczego Kościół potrzebuje reform" 27 maja we Frankfurcie. "Reforma" w tym kontekście oznacza "dekadencję".
Oświadczenie Franciszka zostało złożone jedynie w wywiadzie i dlatego nie należy do Magisterium Kościoła, uspokaja bp Bätzing: "Nigdy wcześniej nie słyszałem, by wypowiadał się w ten sposób, a często rozmawiałem z nim osobiście na te tematy".
Bp. Bätzing przedstawia Franciszka jako "otwieracza drzwi", który sam nie chce wprowadzać żadnych fundamentalnych zmian w doktrynie.
Natomiast Bätzing uważa, że obecnej "kultury" w Kościele [niemieckim] "nie da się odwrócić", co jest prawdą, ponieważ Kościół w Niemczech jest klinicznie martwy i utrzymuje się wyłącznie z państwowych podatków kościelnych. Sam Bätzing o tym wie, ponieważ zadaje pytanie "ile czasu pozostało Kościołowi w Niemczech".
Słusznie atakuje Franciszka, ponieważ Franciszek nieustannie beszta Kurię i duchowieństwo. Bätzing odczuwa "fizyczny ból", gdy Franciszek potępia klerykalizm: "On naprawdę w to uderza, czego tak naprawdę nie mogę zrozumieć".
Bätzing atakuje Franciszka (ponownie "zirytowany"), ponieważ Franciszek "wielokrotnie wypowiadał się nieco lekceważąco o parlamentaryzmie w kontekście synodalności".
W swojej książce Bätzing pisze, dlaczego odrzuca nauczanie Kościoła w kluczowych kwestiach, takich jak grzechy homoseksualne i kapłaństwo: "Dla mnie ewangelizacja, która sięga tak głęboko, że dotyka i kształtuje życie, jest nie do pomyślenia w naszym kontekście społecznym bez sprawiedliwości płciowej, bez pozytywnego spojrzenia na seksualność poza małżeństwem [=grzech], bez nowego uznania dla osób homoseksualnych".
Bätzing jest hipokrytą, ponieważ "ewangelizacja" - z grzechami seksualnymi lub bez nich - jest źle widziana i dosłownie zakazana w niemieckim Kościele od czasu Soboru Watykańskiego II.
Tłumaczenie AI