Cukier krzepi –głosiła przedwojenna reklama.
Wódka lepiej- mawiali cynicy.
Poemat Marii Valtorty- mdli- co wykażę.
Cukier krzepi
Dla tych z Państwa, którzy nie rozpoznają hasła i fotek. Polski pisarz –Melchior Wańkowicz wpadł na pomysł -przed wybuchem II wojny światowej- sloganu reklamowego: „cukier krzepi”. Właśnie z przedwojennej kampanii propagandowej cukrowników polskich pochodzą załączone zdjęcia jpg. (Wikipedia, domena publiczna). Wańkowicz otrzymał chyba wówczas najwyższy na świecie zarobek „za dwa słowa”- 5000 przedwojennych złotych. [1]
Poemat Marii Valtorty mdli
Wiele wskazuje na to, że Poemat Valtorty ma źródło demoniczne (perfidia, którą wykazałem np. w przedstawieniu Najświętszej Marii Panny w części VI i VII, a o którą trudno podejrzewać biedną, przykutą do łóżka kobietę). Nie pokrzepi zatem nikogo, chyba że chodzi o pokrzepienie: pychy, zmysłowości, miłości własnej, niezdrowych ciągot.
Co miało widziadło na myśli- jaką zmysłowość rozbudzić ukazując coś takiego?
„Napisane 16 maja 1945. A, 5049-5060
Jezus się uśmiecha, siada na posłaniu z liści nazbieranych w lesie.
Pochyla się i całuje w policzek Swego Jana, który otwiera oczy i nieruchomieje jak posąg na widok Jezusa. Siada nagle i mówi:
«Potrzebujesz Mnie? Oto jestem.»
«Nie. Obudziłem cię, jak wszystkich pozostałych. Jednak ty wziąłeś Mnie za swoją mamę.
Pocałowałem cię więc, jak to robią mamy.»
Jan ma na sobie jedynie spodnią szatę, bo wierzchnią i płaszczem był przykryty. Tuli się do szyi Jezusa i chroni głowę między Jego ramieniem a policzkiem mówiąc:
«O! Ty jesteś kimś więcej niż matka. Ty!... Ją opuściłem dla Ciebie, lecz Ciebie nie opuściłbym dla niej! „STR 491 PDF „WYBÓR DWUNASTU APOSTOŁÓW”
Czy naprawdę ktoś wierzy, że tak to było, by Odkupiciel tak to ukazał/opisał?
W jakim celu? Po cóż tu jest tu mowa o skąpym odzieniu Jana?
Poniżej zacytuję Poemat- to sceny zapodane przez Pseudo-Jezusa, jako nowa ewangelia, która nie ma zastępować, a uzupełniać Ewangelię. Chociaż przy końcu książki mamy takie dictum Widziadła: „Przyjmijcie więc to i powstańcie. Są to nowe nuty w śpiewie moich Ewangelii… Maria Valtorta POEMAT BOGA CZŁOWIEKA TOMY I-IV wydawnictwo Michalineum, Marki, ISBN 83-7019-198-3 str.507. Zatem demon najpewniej był marksistą, bo prezentował podejście dialektyczne. Wcześniej obiecywał, że ewangelia „małego Jana”- tj. Valtorty nie zmienia Ewangelii:
Albo taki szczegół:
Jezus Chrystus: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28).
Podróbka Jezusa:
To do kogo, chyba teraz wypada ruszyć po pisma Valtorty, bo skoro wszyscy maja zaczerpnąć…
Przecież w Piśmie Świętym jest "Woda Żywa" (J 4,10).
Poemat Valtorty: „Boska woda".
Nadal nie zmienia?
Wiem, poemat nie zmienia Ewangelii.
Z pośrednictwem poematu ktoś usiłuje Ewangelię zastąpić, wyprzeć, stalmudyzować. W ten sposób zatruwając źródło, zatrujemy tych, którzy z niego czerpią.
Weźmy tego pseudo-Jezusa z poematu, przyjrzyjmy się, jak on żali się niczym niedoceniony połykacz ognia, że płomieni to on połknął więcej niż dwa. Albo jak magik z taniego jarmarcznego przedstawienia: tych królików to on wyciągnął z kapelusza cały miot, nie trzy- które mu teraz tylko pamiętają. To nieporozumienie…
Czy tak żaliłby się Król Królów, Pan, Zbawiciel, że więcej cudów było, a gawiedź tego nie spostrzegła ? To jest Syn Boży, Słowo Wcielone, a w poemacie usiłuje się Go sprowadzić do magika, cudotwórcy, licytującego się co do liczby swoich cudów.
A przecież skoro w Ewangelii Jana stoi:
Wiele też innych jeszcze cudów uczynił Jezus wobec uczniów swoich, które nie są w tej księdze spisane Te zaś spisane są, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym, i żebyście przez wiarę żywot mieli w imię jego. (Jan 20:30-31)
Wiele też innych rzeczy uczynił Jezus, ale gdyby każdą z nich opisywać, to myślę, że nie pomieściłby świat cały ksiąg, które by się miało napisać (21:25)
Zatem chyba sprawa uznana została za zakończoną?
Nie, bo widmo uważa inaczej. I nadal nie zmienia, nie wywraca obrazu Boga na magika z odpustu wioskowego?
Chodzi o to byśmy prawdziwego Boga nie poznali, wtedy droga do zbawienia zamknięta, bo zamiast boga, czcimy bałwana
Oto fragmenty
Maria Valtorta POEMAT BOGA CZŁOWIEKA TOMY I-IV wydawnictwo Michalineum, Marki, ISBN 83-7019-198-3 str.507-508.
[1] Obecnie ta kwota odpowiada ok 50 000 złotych. Pamiętać trzeba, że przedwojenne społeczeństwo żyło bardzo ubogo, sporo ludzi znajdowało się w nędzy. Przeciętnie robotnik zarabiał 143 złotych Jak podaje Rafał Kuzak – historyk „Najgorzej wiodło się jednak robotnikom rolnym. Przeciętna stawka za dzień harówki w polu wynosiła marne 1,7 zł. Nawet przy pracy bez przerwy, sześć dni w tygodniu [nie pięć jak dziś z wolną sobotą wtrącenie moje BL] trudno było wyciągnąć miesięcznie 50 zł A więc – odpowiednik dzisiejszych 500 złotych”. Zatem robotnik rolny za miesiąc harówki 6 dni w tygodniu zarabiał 100 razy mniej niż wyniosło honorarium za dwa słowa Melchiora Wańkowicza. Wojskowym, policjantom i sanacyjnej elicie jednak żyło się bardzo dobrze. Kapitan Wojska Polskiego zarabiał 400 zł miesięcznie, major 490 zł , a pułkownik 713 zł (podobnie Policja). Generałowie, a także ministrowie, sędziowie około 1000 złotych. Cytuję za linkowanym artykułem
historyka „Andrzej Wierzbicki, który piastował funkcję prezesa zarządu Centralnego Związku Polskiego Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów „Lewiatan” [!] oraz zasiadał w radach nadzorczych wielu spółek inkasował wówczas miesięcznie, bagatela, 32 tys. Zł (320 tys. obecnych złotych). Z kolei dyrektor generalny Huty „Pokój” Antoni Lewalski mógł pochwalić się zarobkami wynoszącymi 22,5 tys. złotych miesięcznie.”