Franciszek oskarżył "Zachód" o zamordowanie Muammara Kaddafiego i Saddama Husseina oraz pozostawienie krajów, gdzie rządzili, w kompletnym chaosie (LaStampa.it, 23 października, fragmenty nowej książki "Nie jesteś sam: Wyzwania, odpowiedzi, nadzieje").
Pomimo iż postawiona ocena polityki zagranicznej Zachodu jest słuszna, to rzucanie takich stwierdzeń stanowi nadużycie urzędu papieskiego, tym bardziej, że Franciszek robi to samo we własnym gnieździe.
Franciszek krytykuje porażkę "Zachodu" w próbie zainstalowania swojego własnego "typu demokracji" w określonych krajach o odmiennych kulturach. Papież wspomina Libię, która niegdyś miała tylko jednego Kaddafiego, a teraz ma ich pięćdziesięciu trzech".
Idąc o krok dalej, Franciszek określa Wojnę w Zatoce Perskiej jako jedną z największych kompromitacji". Sam przyznaje, że Hussein "zdecydowanie nie był święty", ale Irak uchodził za względnie stabilny kraj - "Uwaga: Nie staję w obronie Kaddafiego ani Husseina". Papież jedynie pyta, co te wojny zostawiły po sobie - "Zorganizowaną anarchię i więcej przemocy".
Franciszek, który to przyznaje się do "ignorancji w kwestii polityki", zauważa, że "powstanie ISIS było skutkiem niefortunnych wyborów Zachodu".
Grafika: © Mazur/cbcew.org.uk, CC BY-NC-ND, #newsRhlbawcswb