Mistyczna noc Kościoła.
W tym samym czasie odpada kawał tynku w bazylice Watykańskiej, spadając nieopodal kaplicy z figurą Matki Bożej trzymającej na kolanach martwe Ciało swego Syna, Odkupiciela. wiadomosci.onet.pl/…/yg43p40
"Kawałki tynku posypały się na posadzkę w pobliżu kaplicy, w której znajduje się Pieta Michała Anioła i niedaleko grobu św. Jana Pawła II."
Nie wierzę w takie przypadki. Mistyczny Kościół cierpi z Chrystusem, zdradę większa niż zdrada judaszowa....
Szatan nienawidzi Ogrójca, gdzie Bóg powiedział "nie moja ale twoja wola się niech wypełni". Nienawidzi krzywdy przyjętej przez Niewinnego za winnych... i tego, że potem zmartwychwstał. Wycie z piekła się rozlega pełne nienawiści i rozpaczy, kiedy Chrystus oddaje życie. Zły wie, że Ofiary i Ołtarza nie zwycięży i tego nienawidzi.
Dlatego tak opętuje przed tymi świętami we wściekłości i rozpaczy, chcąc choć przeszkodzić ludziom w uklęknięciu i zobaczeniu w Umierającym - rozpaczy grzechu który sprowadza śmierć i ciemność, nienawiść i podłość z jaką niszczono Chrystusa, ale i zmartwychwstanie, przebóstwienie, światłość i "stanie się jako bogowie" kiedy się zjednoczy z męką Chrystusa i żałuje za grzechy i nawraca się, i z Nim umiera. Tą świadomość diabeł chce wyrwać ludziom w te święta.
Luter powiedział, że Bóg nie mógłby być Bogiem gdyby najpierw nie stał się szatanem. Luter powiedział, że reformacji nauczył go szatan. Franciszek w tamtym roku powiedział to samo co Luter - Że Bóg jest wężem i diabłem. Ciekawe, kto go tego nauczył? Teraz stwierdził, że piekła nie ma a dusze złe rozpadają się w nicość... kto jest inspiracją takich słów? ... Reformacji nauczył mnie szatan - powiedział Luter. Ciekawe co by powiedział Franciszek.... to by tłumaczyło nagłe uzłośliwienie jego umysłu przeciw prawdom wiary katolickiej, jakie go napadają przed zwycięstwem Boga nad piekłem. Gdyby to była prawda, że piekło nie istnieje, nadaremna byłaby walka Chrystusa z mocami śmierci. Skoro zmartwychwstał, jest życie po śmierci albo chwalebne albo potępione. A wmawianie ludziom, że potępionego nie ma to starania piekła, żeby mieć jak najwięcej ofiar. Straszna walka na szczytach hierarchii, apokaliptyczna.
Wyraźnym znakiem jest to, że w Wielki Czwartek spada tynk najważniejszego kościoła świata i rozpryskuje się o podłogę przy kaplicy z Pietą. Cóż to znaczy? Że mogą się walić mury Kościoła, mogą spadać tynki, ale Ołtarz z Chrystusem, na kolanach zawsze wiernej Matki, nie zostanie zniszczony. Wszystko może się walić, każdy mur może upaść ale Ciało Chrystusa pozostaje w Kościele. Jego Ofiara, dla której wznoszono te walące się dzisiaj mury, nie zginie. Co więcej - w szalejącym zniszczeniu, walącym się Kościele, On zwyciężą. Zdradzony - umiera. W cierpieniu i samotności Ogrójca, gdzie wszyscy posnęli. W samotności Krzyża, gdzie czuwały dwie kobiety i jeden mężczyzna. Na tylu, co w Niego wierzyło, na tłumy chodzące za Nim.... dwie kobiety i jeden mężczyzna z całego świata.
Mamy więc, nawet w ciemnościach, prześladowaniach iść pod Krzyż. Czcić Ciało Boga zabitego, i Żyjącego. W Nim, Jego Krwi Kościół żyje, niezależnie od tego, ile murów wokół się wali. Mogą padać mury, mogą walić się tynki, świat może się rozsypywać wokół a Pan zamordowany przez nasz grzech, umiera. Wstępuje do piekieł - których według Franciszka - nie ma, i otwiera Niebo duszom wiernych.
Jego Krzyż zwycięża wszystko.
Nie wolno porzucać Ogrójca i Krzyża, póki Pan nie przyjdzie. Nie wolno dać się wypchnąć poza Kościół, poza obręb prezbiterium Kościoła, bo poza nim mrok tężeje i pochłania, tam władzę przejmuje szatan, burząc mury i przejmując duszę władz ziemskich i wielu tworzących "mury" Kościoła.
Niech nie przerażają walące się mury i spadające tynki. To tylko obraz duchowych spustoszeń, które były zapowiedziane. Sypie się bazylika Św Piotra? Było zapowiedziane, że tak się stanie. Trzeba się zbliżyć do Ołtarza i iść pod Krzyż, gdzie Matka z Chrystusem na kolanach adoruje Boga. Tam moc szatana nie sięga. Tam można opłukać swe szaty we Krwi Baranka i zwyciężyć. Wiedzieć, że zmartwychwstanę jeśli umiem z Nim umierać.
"I rzekł do mnie:
"To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku
i opłukali swe szaty,
i w krwi Baranka je wybielili.
Dlatego są przed tronem Boga
i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy.
A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi.
Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć,
i nie porazi ich słońce ani żaden upał,
bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu,
i poprowadzi ich do źródeł wód życia:
i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu". " Ap 7, 14-17.