Castelnuovo Don Bosco, 2 czerwca 2017 roku. Z bazyliki stojącej w miejscu narodzin św. Jana Bosko znika relikwiarz. W środku znajduje się szklana ampułka zawierająca fragment mózgu świętego.
Sprawą zajmują się karabinierzy i prokuratura w Asti. Na miejscu zabezpieczono odciski palców, analizowano monitoring i ślady obuwia. Trop doprowadził śledczych do 42-letniego mieszkańca Pinerolo, wcześniej notowanego przez policję. Ustalono też, że przed kradzieżą kilkakrotnie pojawiał się w pobliżu bazyliki.
15 czerwca, trzynaście dni po kradzieży, karabinierzy weszli do jego domu.
Podczas przeszukania zajrzeli do kuchennej szafki. Stał tam miedziany czajnik.
W środku znajdowała się zaginiona relikwia św. Jana Bosko.
Szklana ampułka nadal zawierała fragment mózgu, a salezjanie potwierdzili, że ona i zabezpieczające ją pieczęcie pozostały nienaruszone.
Pozostało pytanie: dlaczego ktoś miałby kraść taką relikwię?
Odpowiedź okazała się znacznie bardziej przyziemna. Według ustaleń śledczych mężczyznę nie interesował Jan Bosko ani religijne znaczenie przedmiotu. Najprawdopodobniej uznał pozłacany relikwiarz za wykonany z litego złota i liczył, że sprzeda go za dużą sumę.
Dopiero później zorientował się, że się pomylił.
Tak zakończyła się jedna z dziwniejszych współczesnych kradzieży relikwii. Nie było tajnego rytuału, wielkiego kolekcjonera ani okupu. Były odciski palców, monitoring, policyjna obserwacja i przeszukanie zwykłego mieszkania.
A na końcu - kuchenna szafka i miedziany czajnik.
16 sierpnia 2017 roku relikwia wróciła do bazyliki. Do świątyni wnieśli ją dwaj karabinierzy uczestniczący w jej odzyskaniu.