Ktoś powiedział, że przez milczenie ludzi dobrych, zło się rozrasta i nabiera siły.
Nie wiem kogo to słowa, to nie jest istotne, ale są one do bólu prawdziwe. Zwłaszcza dzisiaj.
„Ja się modlę, przystępuję do Sakramentów Świętych, i po co się wychylać, nie jestem w końcu księdzem.”
Impreza rodzinna, pijemy kawkę i miło jest na powierzchni. Pod spodem jednak kocia łapa, piorun i księża wszyscy to pedofile.
Ktoś coś pomyśli inaczej, ale... nie warto.
Cisza i... kogut zapiał pierwszy raz
Jesteśmy w knajpie, pizza na stole, dziesiątki osób i myśl nagle przychodzi „przeżegnaj się chociaż”.
Udajemy głuchego i pieje po raz drugi.
Siadamy po pracy i czwarty sezon, siódmy odcinek PLAY. Po trzech godzinach, padając na łóżko, w locie się przeżegnamy i sen. Trzeci raz zapiał kogut.
W tym momencie Pan Jezus sam odchodzi na Golgotę, a przychodzi do nas strach.
Chcemy zjeść ciastko i mieć ciastko.
Chcemy mieć święty spokój i zarazem owoce Ducha Świętego.
Impreza rodzinna, pijemy kawkę i miło jest na powierzchni. Pod spodem jednak kocia łapa, piorun i księża wszyscy to pedofile.
Nagle mówisz, że to grzech i... konsternacja przy stole, ktoś otworzy szeroko oczy, ktoś to obróci w żart i... masz już etykietę katola do końca życia.
90% imprez rodzinnych wyparowało właśnie jak wczorajszy śnieg.
Zostałeś sam, dwoje przyjaciół i cała potęga Królestwa Niebieskiego.
Warto?... warto.
Jesteśmy w knajpie, pizza na stole, dziesiątki osób i myśl nagle przychodzi „przeżegnaj się chociaż”.
Niby nikt nie widzi, a jednak ktoś widzi. Robisz powoli „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen”.
Ten ktoś tego potrzebował, to była kropla, która przelała szalę goryczy w jego życiu i o tym się nigdy nie dowiesz. Idzie do Spowiedzi po dwudziestu latach.
Maryja przysiada się do twojego stolika.
Siadamy po pracy i czwarty sezon, siódmy odcinek PLAY.
Po minucie przycisk STOP i dociera do ciebie, że to nie ma końca, a i tak pustka zostaje. Zaczynasz się nudzić, nosi ciebie i odpalasz FB. Trafiasz na Teobańkologię i dajesz radę do końca.
Następny dzień, tydzień i kilka miesięcy tak walczysz. Strach ulatuje jak woda w czajniku. Hałasuje, gwiźdże w całym domu, ale w końcu jest cisza.
W końcu jest to, czego Netflix nie ma w swojej ofercie.
Pokój Święty.