Edward7

Pułapka testów na Hantę i Ebolę

Selektywne testowanie i tworzenie „ognisk” -testy napędzają epidemię....

MIKE STONE

Seria ViroLIEgy Boosters* dostarcza szybką, potężną dawkę krytycznego myślenia – krótkie, szybko działające artykuły czerpiące z badań, raportów i archiwalnych ustaleń. Zaprojektowane z myślą o znajdowaniu kluczowych materiałów w czasie rzeczywistym, stanowią warstwę szybkiego reagowania dla bieżącej dokumentacji i odświeżania pojęć, z podstawowymi źródłami dla tych, którzy chcą zgłębić temat.

Szybko zmieniające się spostrzeżenia.
Bieżąca dokumentacja.
Przyszłe, dogłębne analizy w przygotowaniu.


*Skutki uboczne tej dawki przypominającej mogą obejmować: przewlekły cynizm wobec PCR, ostry ból kręgosłupa szyjnego w diagnozie i stały opór wobec narracji.

Nie miało to być tematem inauguracyjnego wydania serii ViroLIEgy Boosters , ale właśnie takie momenty są powodem, dla którego ją stworzyłem. Kiedy narracje o strachu zaczynają nabierać tempa w mainstreamowych mediach, informacja i jasność muszą płynąć równie szybko. W miarę jak obecny cykl wokół „hantawirusa” i „wirusa Ebola” nabiera tempa jako „stanów zagrożenia zdrowia publicznego”, nadszedł idealny moment, aby ujawnić sztuczki testowe wykorzystywane do tworzenia iluzji epidemii. Wcześniej analizowałem tę sztuczkę diagnostyczną w swoim artykule „Magia odry” podczas próby ponownego rozpalenia histerii na temat odry w 2024 roku. Ta sama taktyka jest tu stosowana po raz kolejny.

System ostrzegawczy CDC
Współczesne narracje o „epidemiach” zawsze zaczynają się od zsynchronizowanego scenariusza: pracownicy służby zdrowia otrzymują pilne ostrzeżenia, aby aktywnie poszukiwać chorób związanych z konkretnym, znanym „patogenem”. Przemysłowa machina strachu opiera się na pojedynczym schemacie, wdrażanym w szybkim tempie.

Rozważ pasujące podpórki do książek, które CDC wprowadziło na rynek w maju 2026 r.:
8 i 18 maja CDC publikuje ostrzeżenia zdrowotne dotyczące wielonarodowego ogniska hantawirusów powiązanego ze statkiem wycieczkowym w 2026 r ., nakazując lekarzom dokładne badanie w kierunku „zespołu płucnego hantawirusowego” (HPS).
19 maja Zaraz po tym agencja ogłasza kolejny alert: wybuch epidemii choroby Ebola w Demokratycznej Republice Konga i Ugandzie , domagając się natychmiastowej czujności w związku z „chorobą wirusową Ebola” (EVD).

Na pierwszy rzut oka te zalecenia wydają się być drobiazgowymi środkami ostrożności opartymi na danych. Jednak głębsza analiza ujawnia, że ​​w obu zaleceniach zastosowano wysoce selektywny system testowania, zaprojektowany w celu wykonania jednego zadania: stworzenia optycznej iluzji epidemii.

Mechanizm testowania selektywnego

Aby przeprowadzić tę diagnostyczną sztuczkę, ramy instytucjonalne opierają się na tajemnicy poliszynela: wczesne objawy obu docelowych „patogenów” są całkowicie niespecyficzne, ogólne i klinicznie nieodróżnialne od codziennych chorób. CDC otwarcie przyznaje, że istnieje pewne nakładanie się diagnostyczne w obu grupach:

W przypadku „hantawirusa” agencja stwierdza, że ​​wczesne objawy „łatwo pomylić z grypą lub innymi chorobami wirusowymi”, dodając, że diagnoza kliniczna „może być trudna, szczególnie w ciągu pierwszych 72 godzin od wystąpienia objawów, zanim wirus zostanie dokładnie wykryty”.
W przypadku
wirusa Ebola: CDC zaleca klinicystom zwracanie uwagi na szereg objawów, które otwarcie określają jako „ogólne” lub „suche” – gorączkę, zmęczenie, złe samopoczucie, bóle mięśni, ból głowy i ból gardła. Wyraźnie przyznają, że lekarze rutynowo mylą wirusa Ebola z malarią, grypą, durem brzusznym, zapaleniem płuc lub standardowymi „infekcjami” bakteryjnymi.

Nawet charakterystyczny objaw kliniczny, którym terroryzuje się opinię publiczną – niekontrolowane krwawienie – jest mitem. WHO przyznaje , że „pomimo powszechnego przekonania, że ​​krwawienie jest objawem, zdarza się to rzadziej”. CDC potwierdza, że ​​krwawienie „nie występuje powszechnie”, co jest rzeczywistością tak rażącą, że środowisko medyczne zostało zmuszone do zmiany nazwy schorzenia z gorączki krwotocznej Ebola (EHF) na całkowicie niejednoznaczną chorobę wirusową Ebola (EVD). To prowadzi do fatalnego paradoksu naukowego. Jeśli pacjent zgłaszający się z gorączką, problemami żołądkowo-jelitowymi, zmęczeniem lub niewydolnością oddechową wygląda identycznie jak pacjent cierpiący na standardową grypę, malarię lub zapalenie płuc, obserwacja kliniczna jest całkowicie nieskuteczna. Ponieważ te nakładające się objawy nie mogą jednoznacznie zidentyfikować konkretnej choroby, środowisko medyczne całkowicie odrzuca rzeczywistość kliniczną. Narracja epidemiologiczna musi wkroczyć do akcji. Osoba nie jest już wybierana do diagnostycznego badania laboratoryjnego ze względu na swoją unikalną chorobę fizyczną; jest wybierana, ponieważ pasuje do wcześniej zatwierdzonej historii narażenia.

CDC udostępnia lekarzom bardzo szczegółowe listy kontrolne, które pozwalają na filtrowanie tych ogólnych chorób:
Filtry „hantawirusowe”: wejście na pokład konkretnego statku wycieczkowego, narażenie na gryzonie lub kontakt z osobą „podejrzewaną” zarażoną.
Filtry dotyczące wirusa Ebola: podróż do regionu, w którym wybuchła epidemia, uczestnictwo w obrzędach pogrzebowych lub dotykanie nietoperzy (znów?).


Gdyby nie te dowolne powiązania epidemiologiczne, te same choroby można by po prostu zaklasyfikować jako zwykłą grypę, chorobę układu pokarmowego, zapalenie płuc lub malarię. Te uproszczone ramy całkowicie eliminują istnienie wieloczynnikowej choroby. Ciężka niewydolność oddechowa lub ostra niewydolność przewodu pokarmowego mogą być wynikiem współwystępowania lokalnych toksyn środowiskowych (takich jak nadchlorany, azotany, arsen lub cyjanek), ostrego zanieczyszczenia powietrza, zatrucia chemikaliami przemysłowymi, ciężkiego niedożywienia lub niepożądanych reakcji farmaceutycznych. Wtłaczając te szerokie, nakładające się na siebie profile objawów do jednego, „wirusowego” kanału śledzenia, rzeczywiste środowisko życia pacjenta jest systematycznie eliminowane z równania.

Pętla potwierdzenia kołowego

Po wejściu do lejka przesiewowego, diagnoza opiera się na badaniach laboratoryjnych – głównie PCR i testach na obecność przeciwciał (IgM/IgG) – służących do „potwierdzenia” „zakażenia” w obrębie wstępnie wyselekcjonowanej populacji. Jest to jednak poważny problem, ponieważ testy te nigdy nie zostały odpowiednio skalibrowane i zwalidowane na oczyszczonych cząsteczkach, które pierwotnie okazały się czynnikami sprawczymi .
Struktura staje się samowzmacniająca:

Zidentyfikowano szerokie objawy
Kryteria narażenia
określają kwalifikowalność
Wybrane osoby są testowane
Testy „potwierdzają” założenie
Potwierdzone przypadki potwierdzają pierwotny alert

Powstaje zamknięta pętla, w której założenia epidemiologiczne definiują, kto jest testowany, a następnie niepotwierdzone wyniki testów służą do potwierdzenia tych założeń.

Sieć epidemiologiczna
Ten mechanizm nie pozostaje jedynie teorią. 20 maja 2026 roku lot Air France lecący do Detroit został nagle przekierowany do Montrealu w Kanadzie po tym, jak odkryto, że pasażer z Demokratycznej Republiki Konga został omyłkowo wpuszczony na pokład, pomimo tymczasowych ograniczeń w podróżowaniu do USA. Deborah Mistor, pochodząca z Michigan kobieta , opisała panikę, jaka natychmiast zapanowała wśród pasażerów : „Jestem bardzo zaniepokojony faktem, że ten pasażer leciał samolotem pełnym setek ludzi, a nie mamy pewności, czy dana osoba została narażona na zakażenie wirusem Ebola ani czy znajdowała się na obszarze, na którym epidemia ta była powszechna”.

Ten incydent doskonale ilustruje, jak system selektywnych badań przesiewowych funkcjonuje w praktyce. Służby zdrowia publicznego potwierdziły później, że pasażer był całkowicie bezobjawowy – na pokładzie nie było żadnego nagłego wypadku medycznego. Samolot został przekierowany wyłącznie ze względu na biurokratyczny protokół trasowania podróży. Spójrz jednak, jak szybko przejęła kontrolę machina strachu. Gdyby władze uznały tego bezobjawowego pasażera za „przypadek podejrzany”, zgodnie z wytycznymi CDC, cała lista pasażerów zostałaby natychmiast wciągnięta w epidemiologiczną sieć obław. Byliby monitorowani, izolowani i poddani badaniom laboratoryjnym. W konsekwencji, każdy, kto wszedł w interakcję z tymi pasażerami po wylądowaniu, stałby się potencjalnym „kontaktem”. Mała sieć zaprojektowana, by złapać pojedynczego podróżnego, może zostać natychmiast rozszerzona do tysięcy osób, po prostu rozszerzając definicję „narażenia”. Właśnie tak powstaje „epidemia” z niczego.

Obserwujemy rozwój tej infrastruktury w czasie rzeczywistym. W maju 2026 roku CDC szybko rozszerzyło zakres wzmocnionej kontroli wjazdowej w ramach zdrowia publicznego, wyznaczając międzynarodowe lotnisko Dulles w Waszyngtonie oraz międzynarodowe lotnisko Hartsfield-Jackson w Atlancie do badania powracających obywateli pod kątem „wirusa” Eboli. Choć to wielowarstwowe podejście, spakowane jako środek bezpieczeństwa, łączące kontrolę wyjazdową z zagranicy, zgłaszanie chorób w liniach lotniczych oraz monitorowanie zdrowia publicznego po przylocie, stanowi fizyczną architekturę sieci obławy. Gwarantuje ono, że aparat instytucjonalny jest idealnie przygotowany do wychwytywania, śledzenia i monitorowania ogromnych grup podróżnych. I odwrotnie, ponieważ specjalistyczne testy są wdrażane tylko wtedy, gdy organy ochrony zdrowia ogłaszają te konkretne alerty, te „rzadkie” choroby znikają z pola widzenia opinii publicznej w momencie wyłączenia systemu testowania. Oznacza to w istocie, że rozpowszechnienie tych chorób jest całkowicie sztuczne: „przypadki” można sfabrykować, modyfikować lub obniżyć zależnie od woli ram instytucjonalnych.

Skalowanie iluzji: plan masowych testów
Aby zrozumieć prawdziwe zagrożenie, jakie niesie ze sobą ten system, wystarczy sięgnąć do podręcznika dopracowanego w erze „Covid”. Co się stanie, gdy organy zdrowia publicznego przejdą od ukierunkowanych badań przesiewowych do testów masowych? Odpowiedzią jest całkowite oderwanie danych od rzeczywistości klinicznej. Jeśli populację poddaje się masowym testom wyłącznie ze względu na bliskość geograficzną lub narracje o szerokim narażeniu, zachodzą dwa odrębne zjawiska:

W wyniku obławy — zdrowych osób, u których wynik wysoce czułego testu PCR okazał się pozytywny.
Tworzy to Tysiące osób cierpiących na codzienne choroby endemiczne – takie jak malaria, dur brzuszny czy standardowa grypa – zostaną wciągnięte w ten proces, ponieważ ich ogólne objawy pokrywają się z profilem choroby docelowej.

Gdy pozytywny wynik badania laboratoryjnego potwierdzi ich obecność, faktyczna choroba, a raczej jej brak, zostaje wymazana, a osoby te zostają wrzucone do jednego worka ze statystykami „Ebola”. Społeczeństwu przedstawia się wówczas rosnącą „liczbę przypadków”, która charakteryzuje się skrajnie nieregularnymi objawami choroby, tworząc przerażającą iluzję szybko mutującego, wieloobjawowego „superwirusa”. W rzeczywistości jedyną rosnącą siłą jest skala diagnostycznej sieci obławy.

Diagnostyka iluzji
Ostatecznie jesteśmy świadkami nie nagłego wzrostu liczby „śmiertelnych patogenów”, lecz wysoce skoordynowanego wdrożenia architektury diagnostycznej. Poprzez ustanowienie ram epidemiologicznych, w których niejasne, codzienne objawy są analizowane tylko w kontekście konkretnej historii podróży, rejsu statkiem wycieczkowym lub listy kontaktów, organy ochrony zdrowia skutecznie oddzieliły wskaźniki „epidemii” od rzeczywistej rzeczywistości klinicznej. Media wywołują panikę, CDC dostosowuje sieć badań przesiewowych, a testy laboratoryjne dostarczają danych niezbędnych do potwierdzenia pierwotnego nagłówka.

Oto fundamentalny sekret nowoczesnego zarządzania zdrowiem publicznym: to nie epidemia napędza testy, to testy napędzają epidemię. Kiedy zrozumiesz, że wskaźniki „częstości występowania chorób” są całkowicie kontrolowane przez instytucjonalnych strażników, którzy decydują, kiedy, kogo i jak testować, iluzja pryska. Następnym razem, gdy główne nagłówki będą krzyczeć o przerażającym, nowym zagrożeniu „wirusowym”, spójrz poza liczby i przeanalizuj sieć. Przekonasz się, że jedyną rzeczą, która naprawdę się rozprzestrzenia, jest sama narracja.

1. Hanta Hustle - ​The Hanta Hustle
2. Wirus Ebola, część 1 - The Ebola “Virus” Part 1
3. Wirus Ebola, część 2 -The Ebola “Virus” Part 2
4. Argumenty przeciwko przeciwciałom - The Case Against Antibodies
5. Testy PCR - PCR Tests – ViroLIEgy

ViroLIEgy Boosters: The Hanta and Ebola Testing …

...

Niezwykle" etyczni" i odpowiedzialni naukowcy "chronią" nas przed straszliwymi pandemiami, tworząc je w laboratoriach. Och, czekaj... Mutacje zyskujące funkcję w hantawirusach finansowane przez NIH/NIAID stworzyły w 2018 r. „wysoce zakaźną” chimerę

JON FLEETWOOD
Recenzowane badanie finansowane przez Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH) i opublikowane w 2019 r. donosi, że naukowcy celowo zmutowali glikoproteiny hantawirusa i wykorzystali pasażowanie seryjne, aby stworzyć to, co samo badanie określiło jako „wysoce zakaźne” rekombinowane "systemy wirusowe". Odkrycie to nastąpiło w czasie domniemanego wybuchu epidemii hantawirusa powiązanego ze statkiem wycieczkowym MV Hondius, który wypłynął z Argentyny w kwietniu 2026 r. Prace nad ponownym zyskaniem funkcji zostały sfinansowane w ramach wielomilionowego grantu NIH/NIAID AI132633 na Albert Einstein College of Medicine. Z zapisów NIH RePORTER wynika, że ​​projekt rozpoczął się w 2017 r. i był aktywny także w 2018 r. podczas eksperymentów, w wyniku których powstały mutacje zwiększające zakaźność opisane w artykule. Badanie opublikowane w czasopiśmie mBio dowodzi, że naukowcy zaczęli od glikoprotein dzikiego typu wirusa Hantaan (HTNV), o których uważano, że słabo reagują na ratunek i replikację w rekombinowanym systemie wirusa pęcherzykowego zapalenia jamy ustnej (rVSV). Jeden z głównych autorów artykułu, dr Kartik Chandran , pełni obecnie również funkcję kierownika projektu w ramach programu PROVIDENT NIAID, którego budżet wynosi 70 mln dolarów , a który właśnie zakończył bezprecedensowe mapowanie hantawirusów w Andach oraz prace inżynieryjne nad platformą szczepionek przed wybuchem epidemii w 2026 r.

Według artykułu: „Namnażanie i rozprzestrzenianie się wczesnego pasażu rVSV zawierającego HTNV Gn/Gc było słabe, ale uległo znacznej poprawie po trzech kolejnych pasażach w komórkach Vero”. Według badania: „Ten wzrost sprawności wirusa wiązał się z nabyciem dwóch mutacji punktowych”. Następnie naukowcy celowo przebudowali te mutacje z powrotem w rekombinowane konstrukcje wirusowe. W artykule czytamy: „próbowaliśmy uratować wirusy rVSV-HTNV Gn/Gc z cDNA, włączając każdą mutację osobno i łącznie”. Powstały w ten sposób podwójnie zmutowany patogen chimeryczny charakteryzował się znacznie zwiększoną zakaźnością i rozprzestrzenianiem. Według artykułu: „Podwójny mutant wirusa Gn/Gc (I532K/S1094L) rozmnażał się i rozprzestrzeniał szybciej niż którykolwiek z wirusów z pojedynczym mutantem”. W artykule czytamy dalej: „wirusy pVSV zawierające podwójny mutant wirusa HTNV Gn/Gc (I532K/S1094L) wykazywały wyższą swoistą zakaźność (na cząsteczkę)”. Już sam tytuł artykułu opisywał ostateczną konstrukcję w następujący sposób: „Wysoce zakaźne rekombinowane wektory wirusa pęcherzykowego zapalenia jamy ustnej”. W artykule otwarcie udokumentowano seryjną selekcję pasaży, a następnie celową mutagenezę, która doprowadziła do powstania znacznie bardziej zakaźnych chimer związanych z rekombinowanymi hantawirusami, w ramach projektu finansowanego przez NIH/NIAID. Według przeglądu z 2022 r. opublikowanego w Advances in Applied Microbiology : „Badania nad wzmocnieniem funkcji wirusów zwiększają ich zdolność do przenoszenia się, replikację, wirulencję, zakres żywicieli, unikanie odpowiedzi immunologicznej lub oporność na leki i szczepionki, co pozwala na lepsze zrozumienie mechanizmów działania wirusów, tworzenie i analizowanie modeli zwierzęcych, przyspieszenie opracowywania leków i szczepionek oraz poprawę gotowości na pandemie”. Badanie mBio wpisuje się w tę definicję, ponieważ naukowcy zastosowali metodę pasaży seryjnych i celowych mutacji glikoproteinowych, aby stworzyć rekombinowane chimery spokrewnione z hantawirusami, charakteryzujące się zwiększoną zakaźnością, wydajnością replikacji i rozprzestrzenianiem się z komórki do komórki.

Podsumowanie - W artykule wykazano, że finansowani ze środków federalnych naukowcy celowo wybierali i modyfikowali genetycznie mutacje glikoproteiny hantawirusa, które przekształcały rzekomo słabe układy rekombinowane w to, co samo badanie wielokrotnie określało mianem „wysoce zakaźnych” chimer wirusowych. NIH/NIAID-Funded Hantavirus Gain-of-Function …

Jedyny sposób na rozprowadzenie wysoce śmiertelnej broni biologicznej to zastrzyki (w marginalnym stopniu; opryski, leki, żywność, woda...) . Nanocząsteczki lipidowe (LNP) - z tlenkiem grafenu, wykorzystane do stworzenia fałszywego „wirusa Covid typu GOF”.

SASZA ŁATYPOWA
Pomimo masowej propagandy obu stron wolności, twierdzącej, że Ralph Baric, Peter Daszac, Anthony Fauci i Wuhan stworzyli wirusa o zwiększonej funkcjonalności i wypuścili go na świat, moi czytelnicy wiedzą, że to wieczna bzdura. Te narracje są forsowane, by utrzymywać ignorantów w ciągłym strachu, wpędzać ich w pułapki „testowania i śledzenia kontaktów” oraz, oczywiście, czerpać zyski z masowego zatruwania przez iniekcje dla globalnej mafii gotowości na pandemię. Mogą nawet zakazywać tych poważnych przestępstw co kilka lat – za Nixona, Obamy, Trumpa, Bidena, Trumpa (jestem pewien, że zakazów jest więcej, niż wiem) i kontynuować tę samą szaradę, bo głupi wieśniacy nigdy nie wyciągają wniosków.

Oto nasz ulubiony propagandzista GOF, Rand Paul, forsujący tę narrację i próbujący oskarżyć Fauciego za niemożliwe do udowodnienia przestępstwo, którego nie popełnił (tworzenie wirusów GOF) , jednocześnie starannie unikając wspominania o przestępstwach, które popełnił - kłamstwach o "naturalnie ewoluujących wirusach pandemicznych", kłamstwach o "tworzeniu wirusów GOF", nielegalnych eksperymentach na ludziach (w tym na dzieciach i kobietach w ciąży), zatruwaniu niczego niepodejrzewających osób szczepionkami i lekami, przekazywaniu miliardów dolarów podatników na oszustwa naukowe i korporacyjne programy prania pieniędzy, a także po prostu masowych morderstwach itp. Jeśli myślisz, że Rand Paul, Bobby Kennedy lub MAHA poważnie myślą o ściganiu Fauciego, mam dla ciebie alternatywę. Wszyscy teraz płaczą z powodu przedawnienia, które upływa dziś, 11 maja. Proszę!

Wiele osób pytało mnie, skoro nie ma GOF, to czym jest choroba „covidowa”? Wielokrotnie powtarzałem, że pomimo tego, że niektórzy komentatorzy twierdzili, że to nic takiego, przereklamowana grypa, hipochondria itp. w połączeniu z oszustwem PCR, nie zgadzam się z tym. Występowała prawdziwa, odrębna choroba z charakterystycznymi objawami, takimi jak utrata smaku i węchu, anoreksja, niedotlenienie, zapalenie płuc, a w niektórych przypadkach nawet bardziej nasilone objawy zatrucia chemicznego, takie jak wypadanie włosów. Jedną ze znanych metod wywoływania objawów węchowych i oddechowych jest rozpylanie metali, takich jak kadm i siarczek cynku (także tlenek grafenu) – mieszanki stosowanej przez Departament Obrony USA od dziesięcioleci do rozpylania aerozoli w całym kraju.

Podejrzewałem również, że puste LNP mogłyby być wykorzystywane w aerozolach lub innych zastosowaniach. Więcej danych potwierdza, że ​​rzeczywiście jest to możliwe. Dowody pochodzą z programów rozwoju leków mRNA. Jak niedawno donosił Endpoints News (podkreślenie dodane): Firma Vertex Pharmaceuticals poinformowała, że ​​zrezygnowała z prac nad lekiem na mukowiscydozę opartym na mRNA z powodu problemów podobnych do tych, z jakimi borykały się inne dziedziny w zakresie opracowywania leków genetycznych. Firma z Bostonu poinformowała o wstrzymaniu programu z powodu „utrzymujących się problemów z tolerancją”, co skłoniło ją do wstrzymania badania klinicznego fazy 1/2 w zeszłym roku. Badanie to obecnie dobiega końca.Firma Vertex opracowała terapię mRNA o nazwie VX-522 we współpracy z Moderną w ramach partnerstwa, które rozpoczęło się dekadę temu. Ta terapia wziewna miała pomóc pacjentom, którzy nie są leczeni istniejącymi lekami Vertex na mukowiscydozę. Dostarcza ona mRNA CFTR za pośrednictwem nanocząsteczek lipidowych (LNP). W komórkach płuc mRNA ma tworzyć funkcjonalne kopie białka CFTR, którego brakuje pacjentom z mukowiscydozą. Dyrektor generalna Vertex, Reshma Kewalramani, ujawniła w poniedziałek, że „problem z tolerancją” wynikał ze stanu zapalnego płuc, „prawdopodobnie będącego reakcją na LNP stosowany w celu dostarczenia” terapii.

Och! Naprawdę? Wdychane LNP powodują zapalenie płuc? Nie powiesz! Czy powodują zapalenie płuc i matowe szkło na zdjęciach rentgenowskich? Założę się, że tak. Oprócz dowodów z nieudanego programu Vertex-Moderna, mamy również trwający program Intellia Therapeutics. Intellia opracowuje to, co nazywa terapią genową CRISPR na obrzęk naczynioruchowy. Produkt to mRNA zapakowane w LNP, niczym zasadniczo nie różniące się od szczepionek przeciwko COVID-19. Jest on reklamowany jako przełomowy sukces, pomimo że FDA kilkakrotnie wstrzymywała ich programy kliniczne z powodu toksyczności wątroby, niewydolności wątroby i zgonów uczestników badań klinicznych. Przejrzałem ich opublikowane dane i, o dziwo! Wszyscy 10 uczestników badania fazy I doświadczyło licznych zdarzeń niepożądanych, a u 6 na 10 rozwinął się COVID-19! Nazywają to „dobrze tolerowanym”. Następnym razem, gdy przeczytasz te słowa w komunikacie prasowym lub propagandzie CDC – nie idź, biegnij.

mRNA wstrzyknięte za pomocą cudownego soku Intellia nie jest „kodem białka szczytowego SARS-cov-2”, jest czymś zupełnie innym, dlatego LNP ( z tlenkiem graafenu dopow) są jedynym możliwym wektorem wspólnym dla „covid”. Oczywiście jest wysoce prawdopodobne, że wszyscy 10 uczestników badania zostali już zaszczepieni szczepionkami mRNA przeciwko covid przed dołączeniem do badania. Jest również wysoce prawdopodobne, że ich „dziedziczny genetyczny obrzęk naczynioruchowy” jest skutkiem szczepienia przeciwko covid lub innego urazu poszczepiennego/lekowego. Jednak 60% (!!) wskaźnik zachorowań na covid w tej próbie jest znacznie wyższy niż obserwowany w ogólnej populacji zaszczepionej przeciwko covid. Z badania wykluczono „osoby, u których stwierdzono negatywną reakcję lub nadwrażliwość na którykolwiek ze składników nanocząsteczek lipidowych (LNP)”, tj. firmy farmaceutyczne wiedzą, że LNP są czynnikiem zatruwającym. Aerosolized lipid nanoparticles (LNPs) could …

Nanocząsteczki lipidowe (LNP) to mikroskopijne pęcherzyki (zazwyczaj poniżej 100 nm) służące do bezpiecznego transportowania i wprowadzania delikatnych kwasów nukleinowych (takich jak mRNA czy siRNA) do wnętrza komórek. Stanowią one kluczowy element nowoczesnych terapii genowych oraz szczepionek. [1, 2, 3]... Dzięki technologii LNP możliwe stało się stworzenie i masowe wdrożenie m.in. szczepionek mRNA przeciw COVID-19 (firm Pfizer/BioNTech czy Moderna). Oprócz tego trwają zaawansowane badania nad wykorzystaniem LNP w celowanych terapiach nowotworowych, chorobach rzadkich oraz inżynierii genetycznej. [1, 2, 3] sigmaaldrich.com/…proaches-to-the-design-of-lipid…

Szczepionki mRNA to fikcja. Ludzie dostają zastrzyk nanotechnologii
Technologia szczepionek mRNA i „technologia pandemii oddechowej” to te same technologie nanocząsteczkowe. Nanotechnologie kationowe… samoorganizujące się białka i technologie nanocząsteczkowe”, które można znaleźć we wstrzyknięciach COVID-19 (zgodnie z zastrzykami, patentami na szczepionki mRNA , stronami internetowymi producentów i FDA). Nanotechnologia LNP to broń biologiczna, która w 2020 roku zachorowała wielu ludzi i na całym świecie, co zostało potwierdzone przez EcoHealth Alliance w 2018 roku dla DARPA. Koncepcja wynalezienia „ technologii szczepionek mRNA ” jest błędną nazwą i fikcją. Termin „ szczepionka mRNA” jest przykrywką dla nanotechnologii, która jest wykorzystywana jako technologie edycji genów i biologiczne środki bojowe na obywatelach USA i świata. „W załączeniu przesyłamy ogólnoświatowy patent na szczepionki zawierające nanocząsteczki lipidowe mRNA (LNP). Wierzę, że dojdą do wniosku, że szczepionki COVID-19 są bronią biologiczną pod przykrywką terapeutycznych szczepionek mRNA… Zgodnie z patentem, LNP mogą atakować określone narządy i układy w całym ciele, w tym między innymi układy rozrodcze, sercowo-naczyniowe, płucne i narządy ośrodkowego układu nerwowego, w szczególności przekraczające barierę krew-mózg. »

„ Szczepionka mRNA” to błędne określenie. Nikt nie otrzymał zastrzyku „ lipidów biologicznych” ani „ szczepionki mRNA”. Pfizer nawet nie odnosi się do swojej technologii edycji genów mRNA jako terapii, ponieważ mRNA NIE jest terapią . Technologia mRNA to szkodliwa i śmiercionośna platforma broni biologicznej do celów transhumanizmu, która została sprzedana cywilom na całym świecie jako „technologia szczepionek”. Ponad 265 milionom Amerykanów wstrzyknięto nanotechnologię do edycji genów w największym zbrodniczym eksperymencie na ludziach w historii ludzkości. To wojna biologiczna. Czy zaufani eksperci inwestują w człowieczeństwo czy transhumanizm? Big pharma, biotechnologia i inne organizacje oraz osoby, które inwestują w tę nanotechnologię edycji genów, nazywają ten diabelski wynalazek „szczepionkami mRNA” terapiami genowymi tylko dlatego, że nikt inny nigdy nie zgodziłby się na „szczepienie”, gdyby powiedziano im, że zastrzyki zawierają geny… edycja nanotechnologii. » Jeśli wiarygodny ekspert mRNA byłby uczciwy wobec narodu amerykańskiego i powiedział światu, że NIE wstrzyknięto mu „szczepionki mRNA” , ale wstrzyknięto mu modyfikację genetyczną broni biologicznej mającą na celu zranienie go i skrzywdzenie, wierzę, że ludzkość obudziłaby się i fakt, że wszyscy zostaliśmy nieświadomie zmuszeni do udziału w największym zbrodniczym eksperymencie na ludziach, jaki kiedykolwiek przeprowadzono w historii ludzkości. K. Kingston... Szczepionki mRNA to fikcja. Ludzie dostają …
435
Joa him udostępnia to
39