Z WIZYTĄ W STOLICY KORONOWIRUSA - NA TARGU W WUHAN. TAM NIKT NIGDY NIE SPRZEDAWAŁ NIETOPERZY. MIESZKAŃCY REAGUJĄ ŚMIECHEM. WIELKIE OSZUSTWO.
Sytuacja na miejscu przedstawiała jednak zupełnie inny obraz, jak donoszą doniesienia.
Mieszkańcy reagowali śmiechem, pytani o rzekome pochodzenie wirusa. Targ – który został już przeniesiony – nigdy nie sprzedawał nietoperzy. Co więcej, nietoperze nie są tradycyjnie składnikiem lokalnej kuchni w regionie Wuhan. Targ istnieje od wielu lat i wcześniej nie wykazywał żadnych oznak nieprawidłowości higienicznych ani epidemiologicznych.
„Co za oszustwo” – piszą komentatorzy, odnosząc się do międzynarodowych doniesień z ostatnich lat.
Właśnie dlatego, jak argumentują, od samego początku potrzebny był „żywiciel pośredni”, aby wyjaśnić rzekome przerzucenie wirusa ze zwierząt na ludzi. Z biegiem czasu w debacie publicznej pojawiały się różne zwierzęta jako potencjalni kandydaci – od jenota i cywety po szczury bambusowe.
Obserwatorzy zauważyli, jak odruchowo ludzie trzymają się tej teorii. Na kluczowe pytania często nie odpowiadają nowe dowody, ale ośmieszenie lub osobiste poniżenie pytających.
Kolejna kwestia rodzi kolejne pytania: Wuhan, oficjalne epicentrum pandemii, liczył w 2020 roku około 12,6 miliona mieszkańców. W tym czasie odnotowano około 3000 zgonów z powodu COVID-19 – około 0,03% populacji. Od tego czasu populacja miasta wzrosła o około milion.
Komentatorzy są zgodni: rozbieżność między dramatycznym obrazem globalnym a lokalnymi obserwacjami w Wuhan jest znacząca. Wizyta na targu wzmacnia wrażenie, że kluczowe założenia dotyczące genezy pandemii opierają się nie tyle na ustalonych faktach, co na narracjach ustalonych na wczesnym etapie.
Jak świat został oszukany!
x.com/annstrikje/status/2007800779764093282