Martyr Martyr

martyr.pl
ABY KATOLICY SIĘ ZORGANIZOWALI. ODDOLNIE.
Zdjęcie pt. Z RĘKI DO RĘKI autorstwa KŻ
W niektórych kręgach karierę robi obecnie słowo „antysystemowy”. „Antysystemowość” „antysystemowców” nie polega jednak, niestety, na wrogości wobec systemu jako takiego; oni chcieliby zniszczyć system obecny i na jego miejscu wznieść własny.
Dlatego lepiej mówić o potrzebie działania POZA SYSTEMEM. Pozasystemowość.
Aby uniknąć tworzenia własnego systemu, w którego szufladki chciałbym upchnąć poszczególnych ludzi, powinienem skupić się na przekształcaniu rzeczywistości wokół siebie, na odpowiednią skalę. Jak pokazuje nam przykład sławetnego studenta z Rejsu, istnieje niebezpieczeństwo tworzenia sobie czegoś takiego jak własny intymny świat – ale w naszym przypadku nie musi się tym skończyć. Można zbudować coś sensownego i trwałego wśród najbliższych, przyjaciół, znajomych... i umieć się ograniczyć. Co to znaczy?
Aby nie tworzyć własnego systemu – ale własną niezależną działalność; aby realizując z powodzeniem zadanie budowania świata bardziej Bożego (i przez to bardziej ludzkiego) w takim zakresie, w jakim przewidział to Stwórca, potrafić się pohamować i powiedzieć: „Mój lokalny sklepik odnosi sukcesy; mam stałych klientów, znam ich, potrafię im podpowiedzieć, co nabyć, dbam o jakość towarów – sklepik cieszy się popularnością. Nie, nie założę kolejnej filii; nie zdołałbym być w obu miejscach równocześnie, ucierpiałyby na tym relacje z klientami, zacząłbym się koncentrować wyłącznie na maksymalizacji sprzedaży zamiast pamiętać o jakości produktów”. A więc skupiam się na solidnym wykonywaniu moich zadań w tym zakresie, w jakim otrzymałem je od Pana Boga, odkładając między bajki megalomańskie sny o potędze światowej i mając w pamięci, że było już Napoleonów wielu, ale zdrowy na umyśle chyba żaden.
W wyniku takiego „samoograniczenia się” i wykwitnięcia tysięcy lokalnych inicjatyw, powstaje porządek oparty o liczne naczynia połączone cieszące się dużym stopniem niezależności.
W takich warunkach łatwiej o kolejne działania pozasystemowe.
Pewien polityk stwierdził niegdyś, odnosząc się do demonstracji niezadowolonych Amerykanów: „Niech sobie maszerują, ile chcą – dopóki płacą podatki”.
Trafił w sedno. Zwrócił naszą uwagę na to, co najsilniej uderza w system: nie – krzyczenie o jego niesprawiedliwości, nie – manifestacje, nie – setki najbardziej naukowych i przekonujących publikacji i wystąpień; ale odcięcie jego funkcjonariuszy od środków umożliwiających im działanie. Gdy uda się to osiągnąć, te dotychczasowe darmozjady będą zmuszone podjąć pracę ocenianą przez wolny rynek jako potrzebna (pomyłka: wcale nie „zmuszone”; zdrowy, zdolny do pracy człowiek może się wałkonić – ale w społeczeństwie wolnorynkowym poważnie grozi mu śmierć z głodu).
I tu pytanie: czy nie jest czasem tak, że półgębkiem krzyczę przeciw systemowi, ale pełną gębą korzystam z państwowych dotacji i nie widzę w tym sprzeczności, a nawet jest mi z tym dobrze? Że oddaję systemowi to, czego system niesprawiedliwie się domaga, a swoje prawdziwe pasje – prawdziwe powołanie – realizuję „po godzinach”?
Jak to zrobić, aby dało się żyć i zarabiać na tym, co jest moim powołaniem, a nie stawać się trybikiem w machinie systemu, rzeczy faktycznie wartościowe robiąc jakby pokątnie?
Przede wszystkim wierzyć i mieć szerokie horyzonty. Zamyślać przedsięwzięcia na 5, 10, 20, 50 lat – myśleć długowzrocznie. W niedawnej rozmowie wysunąłem tezę, że sposób na naprawę Polski polega na tym, że w setce, tysiącu, stu tysiącach miejsc naszej ojczyzny pojawiają się zdrowe, oddolne inicjatywy.
Zapał w dążeniu do normalności mógłby podpowiadać nam, że trzeba zdobyć władzę polityczną, a następnie odgórnie wprowadzić mądre rozwiązania. Nic z tego. Nie da się. Z natury rzeczy wynika, że proces przywracania normalności rozpoczyna się od poziomu każdego człowieka, rodziny, społeczności lokalnej – dopiero później mamy naród i społeczeństwo. A zatem: Nie próbujmy w sztuczny i niesprawiedliwy sposób przyspieszać owego procesu. Sancte Ioseph, speculum patientiae, ora pro nobis!
(Bolączką czasów dzisiejszych jest powszechne lekceważenie znaczenia czasu; krótkowzroczności myślenia sprzyja niestabilność prawa i państwowo-bankowy kartel fałszerzy pieniądza, w zasadniczy sposób zaburzający wolny rynek).
W odpowiedzi na tezę przedstawioną trzy akapity wyżej słyszałem niejednokrotnie: „Bądź realistą”; „To się nie uda”; „Trzeba by na to tysiąca lat”. Tysiąca? Niekoniecznie. Modlitwa, trud i ofiarność przynoszą błogosławione owoce – nieraz o wiele szybciej niż byśmy się tego po ludzku spodziewali.
Wbrew temu, co twierdził Cyryl Parkinson, jest coś bardzo ważnego w stwierdzeniu: „Wszystko zależy od Ciebie”. Oczywiście, trzeba wziąć poprawkę na to, że nie należy rozumieć go na sposób pogański – tak jakbyśmy stanowili o sobie na zasadach wyłączności, z pominięciem Pana Boga i bliźnich – ale jako wezwanie do mądrego przekształcania rzeczywistości i pamiętania o tym, że NASZE CZYNY MAJĄ SWOJE ZNACZENIE I KONSEKWENCJE.
Niewiele jest rzeczy boleśniejszych niż usłyszeć od kogoś bliskiego: „nie uda ci się” – zamiast choćby słowa zachęty albo propozycji konkretnej pomocy.
Właśnie dlatego chwilowo zdajemy się przegrywać. Lekce sobie ważymy własny wpływ na rzeczywistość („Cóż ja na to poradzę?”; „Nic się nie zmieni”; „Dalej tak będzie” i podobne malkontenctwa).
Chciałoby się zakrzyknąć: LUDZIE, POZNAJCIE SIŁĘ SWOJEGO DZIAŁANIA! UŻYJCIE NARZĘDZI, KTÓRE MACIE DO DYSPOZYCJI! SAMI TWÓRZCIE ZDROWE ŚRODOWISKO WZROSTU DLA WASZYCH RODZIN! NIECH DZIECI UCZĄ SIĘ ŻYCIA, A W STOSOWNYM CZASIE WYFRUWANIA Z DOMU, OD BLISKICH – NIE ODDAWAJCIE ICH DO ŻŁOBKA ANI DO PRZEDSZKOLA! W ODPOWIEDNIEJ CHWILI SAMI ZNAJDUJCIE DLA NICH SENSOWNYCH NAUCZYCIELI! GDY TYLKO SIĘ DA, UNIKAJCIE KORZYSTANIA Z PAŃSTWOWEGO „PIENIĄDZA” (kiedy na targu warzywnym po raz pierwszy usłyszę w odpowiedzi na pytanie o cenę pyrów: „pół grama złota” – będzie to widomy znak, że zaszły realne zmiany)! WOBEC WROGICH WAM PRZEDSIĘWZIĘĆ ZASTOSUJCIE PIĘKNE I SKUTECZNE NARZĘDZIE W POSTACI BOJKOTU! ZAŁÓŻCIE WŁASNY WARSZTAT PRACY!
Takim mniej więcej trybem (rozkazującym) krzyczą do nas barwne reklamy – których styl niekoniecznie chcemy naśladować; nie o reklamę tu jednak idzie, ale o życie.
Pamiętamy równocześnie, że nie same hasła zmienią człowieka – do zmian każdy potrzebuje dojrzeć we własnym wnętrzu.
Jak zatem walczyć z systemem? Każda zdrowa oddolna inicjatywa, nawet niedoskonała, jest krokiem w dobrym kierunku.
Kiedy znajomy mówił o tym, jak organizuje niezależny od władz państwowych egzamin maturalny, zwracano się do niego z pytaniem: „A kiedy zorganizuje Pan taki egzamin u nas?”. Otóż dowcip polega na tym, że TO WY SAMI POWINNIŚCIE TAKI EGZAMIN U SIEBIE ZORGANIZOWAĆ! Nie oglądając się na „centralę” (typowy, a jakże niszczący dla zdrowo rozumianej niezależności odruch), zastosować w praktyce metodę „oporu bez przywódcy”. Samemu. Na własną rękę. Oddolnie.
martyr.pl

12 tys.
Martyr Martyr udostępnia to

martyr.pl
Potrzeba katolickiej organizacji. Od podstaw. martyr.pl

783

Kiedyś gloria to była skarbnica wiadomości..teraz prawdę banują..