dlaczego słowa wypowiadane nie pokrywają się z ustami. mam wrażenie że ten człowiek o czym innym mówił
To był wielki pontyfikat. Boży Wojownik Benedykt XVI – być może jako ostatni papież – zawalczył o duszę Europy, ale także wytyczył nowe szlaki w dziedzinie nie tylko liturgii czy teologii, ale także ekumenizmu. A jednocześnie pozostał do głębi sobą, spokojnym, cichym, pokornym człowiekiem, który nie chce pełnić eksponowanych funkcji.
Teraz widać doskonale, że ten Boży Siłacz, Wojownik Pański, pokładał zaufanie jedynie w łasce Pana, w modlitwie wiernych, i sam siebie uważał za słabego, zwyczajnego, człowieka, który niesiony jest tylko modlitwą wiernych i zaufaniem do Pana. Od pierwszych wypowiedzi, o miotanej falami „łodzi Kościoła”, która potrzebuje sternika, czy od gorącej prośby o modlitwę, by pasterz nie uląkł się wilków. - Módlcie się za mnie, żebym nie bał się wilków, które przychodzą do owczarni Chrystusowej – mówił na początku pontyfikatu Ojciec święty. I przez dziewięć lat swojego pontyfikatu papież wziął się za bary z wilkami, które wtargnęły do owczarni, często w przebraniu owiec.
To zresztą ogromny dar dla Kościoła, że ostatnie pontyfikaty – choć tak różne – są tak pełne wielkości i świętości. W ten sposób wyraźnie Bóg przygotowuje nas do trudnych czasów, do nowych prześladowań i do wielkiej walki z dyktaturą relatywizmu.
Boży Wojownik fronda.pl
Świetna wypowiedź. I tu jest sens tego wszystkiego Kosciół musi być oczyszczony. Nie za wszelką cenę jedność. Nie ilość, a jakkosć. Potrzeba chirurga. Tak dobrego i twardego jednocześnie. Nieustępliwego.