abi abigel abi

Ile dzieci zabito przez nieprawidłowe diagnozy prenatalne?

Na kanwie historii Weroniki, którą niesprawiedliwie skazały sądy dwóch instancji, a ułaskawił Prezydent Karol Nawrocki, trzeba poruszyć ważny wątek. Chodzi o propozycję aborcji na dziecku, które ma być chore, a okazuje się całkowicie zdrowe. Aborter Piotr A. twierdził, że synek Weroniki ma zespół Downa i proponował, że go „usunie”. Chciał to zrobić w swoim gabinecie, co samo w sobie byłoby już złamaniem prawa – aborcja w warunkach pozaszpitalnych jest zakazana w każdym przypadku. "Po co ci Down w domu?"– zapytał A. przestraszoną matkę. Weronika odmówiła aborcji, a jej dziecko przyszło na świat bez zespołu Downa. A ile takich dzieci zostało zabite, bo matki uwierzyły lekarzom-aborterom…?

Nieprawidłowe diagnozy prenatalne, sugestie aborcji
Wiele razy do Fundacji Życie i Rodzina docierają głosy od kobiet, które były namawiane do aborcji pod pretekstem choroby dziecka.
„Jestem mamą dziecka, które miało być niepełnosprawne, a urodziło się zdrowe. Gdybym zrobiła aborcję, nie byłoby go dziś ze mną.”
„Lekarz mówił, że nie ma tętna płodu i wysyłał mnie na łyżeczkowanie. Gdybym poszła tak jak sugerował, zabiłabym żywe dziecko. Po prostu ciąża była nieco młodsza.”
„Mój ginekolog zmierzył kark dziecka w usg i powiedział, że to będzie dziecko z zespołem Downa. Moja córka nie ma zespołu Downa.”
Takie wiadomości i komentarze pod naszymi postami i tekstami pojawiają się niemal codziennie. Ginekolodzy – jak każdy człowiek – mogą się czasem mylić co do oceny sytuacji. W gabinecie lekarskim zwykła pomyłka zamienia się jednak często w wyrok śmierci. Aborter zaczyna namawiać na pozbycie się problemu, matka wpada w panikę – a taka sytuacja służy lobby aborcyjnemu. Można wtedy skierować spanikowaną kobietę do podstawionego psychiatry (co robią organizacje feministyczne), a następnie do szpitala – na aborcję pod pretekstem dyskomfortu psychicznego u matki.
Sekcja zwłok po aborcji? Nikt tego nie robi
Polskie szpitale nie robią sekcji zwłok po aborcji. Nie ma takiego wymogu, a próba sprawdzenia, czy dziecko naprawdę miało wadę, mogłaby odkryć prawdę niewygodną dla lekarzy. Tym bardziej nie robią sekcji zwłok aborterzy tacy jak Piotr A. – przestępcy, którzy łamią nawet dziurawe polskie prawo. Nikt nie ma interesu, aby upewniać się, czy postawiona prenatalnie diagnoza była trafiona.
Każda aborcja jest zła – także dokonana na dziecku z wadą lub niepełnosprawnością. Nie ma dobrych aborcji. Warto jednak postawić pytanie: ile dzieci już zginęło, bo ginekolog namawiał na aborcję pod pretekstem wady u dziecka? Ilu kobietom lekarze odebrali radość z ciąży, informując, że z dzieckiem jest źle, choć nie było?
Szacunek dla Weroniki i wszystkich kobiet, które nie uległy aborcyjnej presji, gdy lekarze mylili się co do diagnoz. Albo celowo wprowadzali w błąd, by zarobić pieniądze za nielegalny zabieg – tak jak mogło to mieć miejsce w przypadku Piotra A. ze Starogardu Gdańskiego.
Tekst: Grzegorz Gielert
683