Sytuacja Trumpa robi się coraz trudniejsza.
J. D. Vance po jednym dniu intensywnych, wielogodzinnych rozmów opuścił Pakistan z niczym. Wprawdzie mamy pewien przełom, bo strona amerykańska po raz pierwszy od 1979 roku w ogóle przeprowadziła jakieś rozmowy z Irańczykami, ale podstawowe kwestie sporne nie zostały w żaden sposób rozwiązane. Właściwie potwierdzono jedynie istniejący protokół rozbieżności, zaś postulaty Teheranu nie uległy większej zmianie, szczególnie jeśli chodzi o kontrolę nad Cieśniną Ormuz.
W tym kontekście w USA pojawiają się głosy krytyki pod adresem administracji Trumpa. Na przykład emerytowany generał Jack Keane twierdzi (thehill.com/…ternational/5827300-keane-trump-iran…), że amerykański prezydent powinien skontaktować się z przywódcą Chin Xî Jinpingiem, by Pekin pomógł w odblokowaniu korytarza morskiego wiodącego do Zatoki Perskiej. Keane twierdzi, że amerykańska flota jest w stanie przeprowadzić skuteczną akcję militarną w cieśninie, choć nie precyzuje w jaki sposób miałaby się ona odbyć.
Tymczasem Trump napotyka bardzo istotne problemy w Kongresie. Amerykański parlament nie zamierza bowiem asygnować jakichkolwiek dodatkowych środków na Pentagon z przeznaczeniem na operacje przeciwko Iranowi. Rośnie fala sprzeciwu wobec kolejnych wojennych planów amerykańskiego prezydenta. Lewe skrzydło Partii Demokratycznej planuje na 1 maja ogólnokrajowe protesty antywojenne, mające być również wyrazem sprzeciwu wobec polityki imigracyjnej obecnej administracji (chodzi o twarde, znajdujące się na granicy prawa działania ICE - Immigration and Customs Enforcement). Protesty te mają w istocie stanowić element kampanii wyborczej przed jesiennymi wyborami cząstkowymi do Kongresu.
Właściwie nie widać już żadnych szans na to, by Republikanie kojarzeni z Trumpem i jego polityką mogli w tych wyborach odnieść jakiś większy sukces, tym bardziej, że coraz bardziej wykrusza się baza niegdysiejszego ruchu MAGA, którego najbardziej prominentni przedstawiciele mówią już wprost o zdradzie trumpizmu przez… Donalda Trumpa.