Włócznia Św. Maurycego
Jest 3 kwietnia 33 roku n.e., choć niektórzy badacze upierają się, że to rok zaledwie 30. Przyznajmy jednak - w kontekście tego, co wydarzyło się tego dnia, wszelkie spory dotyczące 3 zaledwie lat, jawią się jako pozbawione wszelkiego znaczenia. Przed chwilą Ziemię całą ogarnął mrok, a konający na krzyżu Jezus Chrystus zawołał donośnie: "Eli, Eli, lama sabachthani!". Kiedy wyzionął ducha, stojący pod krzyżem setnik, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, wyszeptał: "Prawdziwie, Ten był Synem Bożym". Zgodnie z rzymską tradycją, ciało Jezusa przebito jeszcze włócznią, która przeszła przez prawe płuco, między piątym i szóstym żebrem, pod takim kątem, aby trafić w serce. Uczynił to rzymski setnik Gajusz Kasjusz, który nawróciwszy się później na chrześcijaństwo, przyjął imię Longinus. To jego, zanurzona w krwi Chrystusa włócznia, stać się miała później jedną z najważniejszych relikwii w dziejach chrześcijaństwa.Tajemnice zresztą, towarzyszyły włóczni od samego jej początku. Jeszcze na Golgocie, wg legend, miała ujawnić swoje cudowne właściwości. Kiedy Longinus przebił bok Jezusa, kropla krwi Chrystusowej wpadła mu do oka. Rzymski legionista, który zmagał się był rzekomo ze ślepotą, przejrzał nagle na oczy. To ten właśnie fakt zaważył na tym, iż przeszedł on później na chrześcijaństwo. Co działo się z włócznią po śmierci setnika - tego nie wiadomo. Wiemy jedynie tyle, iż około roku 290 właścicielem relikwii został niejaki Maurcy, który według tradycji był rzymskim oficerem służącym w legii tebańskiej, stacjonującej na terytorium Helwecji. Również i on został świętym, kiedy poniósł męczeńską śmierć wraz z innymi żołnierzami, odmówiwszy złożenia pogańskiej ofiary. Od tego też momentu chrześcijanie uznali Maurycego za świętego, a włócznię nazwano jego imieniem.