V.R.S.

Socjalizm tak – wypaczenia nie czyli dobry dzień judaizmu ks. Chrostowskiego

Świetlane początki i degrengolada
Przypomnijmy: ks. Waldemar Chrostowski w lutowym wywiadzie dla kai nie ma sobie nic do zarzucenia, że wprowadzał nad Wisłą w Roku Pańskim 1998 wraz z Ekscelencją Stanisławem Gądeckim skandal tzw. "dnia judaizmu". Przeciwnie, jak mówi, "dzień judaizmu" to była wspaniała sprawa tylko potem się zdegrengolowała. Czy jakoś tak. Zresztą zacytujmy:
"Paradoks polega na tym, że od samego początku, od zarania, byłem przy tej inicjatywie i ją popierałem. Była dyskutowana przez kilka lat na posiedzeniach Rady Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem, a wtedy jej przewodniczącym był biskup, a potem arcybiskup poznański Stanisław Gądecki. Wówczas na tych posiedzeniach można było rozmawiać, dyskutować, polemizować, uściślać, itd. Głównym celem tego dnia miało być promowanie katolickiej teologii judaizmu na użytek naszych wiernych. Dzięki otwartości biskupa Gądeckiego i właściwemu wyprofilowaniu Dnia Judaizmu, przygotowywane były i drukowane - bez żadnych kosztów ponoszonych przez Kościół! - materiały, które trafiały do wszystkich parafii w Polsce. Nie było tam polityki, nie było wypaczania nauki Kościoła, lecz podstawowy wykład opartej na Piśmie Świętym i Tradycji katolickiej teologii judaizmu. Jedni przyjmowali to z wdzięcznością, inni nieufnie, ale nie było widocznego sprzeciwu czy wrogości, bo dbaliśmy o wymiar wyłącznie religijny. Kiedy arcybiskup Gądecki przestał być przewodniczącym wspomnianej Rady, zmieniono całkowicie jej skład, weszli zupełnie nowi ludzie i rozpoczęła się degrengolada, która trwa do dnia dzisiejszego (...) Od kilkunastu lat Dzień Judaizmu nabrał rumieńców politycznych, kulturowych, ekonomicznych i często z perspektywą religijną i teologiczną nie ma wiele wspólnego. "

U schyłku "Nowego Adwentu"
Zobaczmy zatem jaki to wspaniały charakter miał Dzień Judaizmu roku 1998, pomijając dla celów tych rozważań samą szkodliwą aberrację takiej inicjatywy co do zasady. Przypomnijmy kontekst historyczny. Wojtylianizm roku 1997 był wojtylianizmem Asyżu, "starszych braci w wierze Abrahama", końca Nowego Adwentu, który miał być świętowany m.in. razem z żydami i mahometanami (por. list Tertio millenio adveniente). Na wiosnę tego roku, w przemówieniu do członków Papieskiej Komisji Biblijnej Jan Paweł II powiedział (To the Pontifical Biblical Commission (April 11, …): "To co ma miejsce najczęściej to ignorancja głębokich więzi między Nowym Testamentem a Starym, ignorancja, która sprawia niektórym ludziom wrażenie że chrześcijanie nie mają nic wspólnego z żydami. Stulecia wzajemnych uprzedzeń i opozycji stworzyły głęboką przepaść, przez którą Kościół próbuje teraz przerzucić most, skłoniony do tego przez stanowisko Soboru Watykańskiego II. (…) Jesteście wezwani by pomóc chrześcijanom dobrze zrozumieć ich własną tożsamość (…) Chrześcijanin musi wiedzieć że poprzez przynależność do Chrystusa stał się “potomstwem Abrahama” (Ga 3,29) i został wszczepiony w uprawiane drzewo oliwne (Rz 11,17-24), to jest włączony w grono ludu Izraela (…) Jeśli posiada on owo mocne przekonanie, nie może pozwalać by żydami jako takimi się gardziło, czy, co gorsza, źle ich traktowało.”

Starsi bracia Polaków w wierze
Pod koniec maja 1997 roku Karol Wojtyła udał się w podróż apostolską do Polski, gdzie pierwszym punktem wizyty był udział w Kongresie Eucharystycznym we Wrocławiu. Przylatując do kraju Jan Paweł II przypomniał Polakom bez ogródek o ich rzekomych "starszych braciach w wierze" (źródło): “Pozdrawiam braci i siostry Kościoła prawosławnego oraz Wspólnot reformowanych, a także naszych starszych braci w wierze Abrahama i wyznawców islamu żyjących na naszej ziemi.”
Oddajmy głos panu Jerzemu Kichlerowi, wówczas przewodniczącemu gmin żydowskich w Polsce, który w swojej zamieszczonej w książce “Dialog chrześcijańsko-żydowski w Polsce” pod red. ks. G. Ignatowskiego tak opisuje Kongres we Wrocławiu z udziałem Jana Pawła II:
“Ważnym spotkaniem z ekumenizmem była dla mnie modlitwa w Hali Ludowej we Wrocławiu, podczas Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w roku 1997, na który zostali zaproszeni liczni przedstawiciele bratnich Kościołów chrześcijańskich: prawosławny patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II, rektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej bp Jeremiasz, bp Ryszard Bogusz z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, Andrzej Kerer z Kościoła Baptystów i wielu innych. Stałem wówczas w tłumie zebranych, gdy ku memu zaskoczeniu do wspólnej modlitwy zaprosił mnie biskup Alfons Nosol, a za moim przykładem poszli dwaj obecni członkowie zarządu Gminy Wyznaniowej żydowskiej. O ile wiem, było to wydarzenie bez precedensu w historii żydów polskich – po raz pierwszy żydzi brali udział we wspólnej, publicznej modlitwie wraz tysiącami chrześcijan.” Kichler zamienił również parę słów z papieżem. Media żydowskie odnotowały jednak bardziej fakt wspomnienia przez papieża Holokaustu podczas uwag po odprawionej w Kaliszu 4 czerwca Mszy (Pope recalls Jewish victims of Holocaust on …, Viaggio apostolico in Polonia: 4 giugno 1997, …).

Antyjudaizm na cenzurowanym
W październiku 1997 roku, w Watykanie odbyło się sympozjum na temat relacji z judaizmem pod hasłem “Korzenie antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim“. 31 tego miesiąca Jan Paweł II wygłosił do zgromadzonych z tej okazji przemówienie (To the participants in a symposium on the roots …). Jak mówił: “Jestem szczęśliwy, że mogę was powitać w czasie waszego sympozjum na temat korzeni antyjudaizmu (…) Wasze kolokwium stanowi element przygotowania do Wielkiego Jubileuszu; w związku z nim wezwałem synów Kościoła do dokonania bilansu minionego tysiąclecia, a zwłaszcza naszego wieku, w duchu koniecznego “rachunku sumienia”, zapoczątkowującego okres mający być czasem nawrócenia i pojednania (patrz Tertio millennio adveniente, nn 27-35). (…) Tematem tego sympozjum jest prawidłowa teologiczna interpretacja relacji między Kościołem Chrystusowym a ludem żydowskim. Soborowa deklaracja Nostra aetate położyła pod powyższe fundamenty, a ja sam, wykonując moje Magisterium, miałem okazję wielokrotnie o nich mówić. (…) Ów lud trwa na przekór wszystkiemu ponieważ jest ludem Przymierza, a pomimo ludzkiej niewierności, Pan jest wierny swemu Przymierzu.
Jak widać Jan Paweł II po raz kolejny głosił tu niekatolickie brednie, że żydzi zachowują jakieś ekskluzywne przymierze, w oderwaniu i w sprzeciwie wobec powszechnego Nowego Przymierza (teologiczną kwalifikację tych bredni pozostawiam Kościołowi).

Chanuka w Watykanie
W Wigilię Bożego Narodzenia 1997 świat obiegły zdjęcia chanukowego zapalania świec w Ogrodach Watykańskich. Zacytujmy z jednej z relacji ( Vatican Lights Its First Candle for Hanukkah ):
“Budując na swych więzach z Izraelem i swej próbie pojednania rzymskich katolików i żydów, Watykan świętował we wtorek po raz pierwszy Chanukę, zapalając świecę w zamkniętym ogrodzie, w którym od stuleci spacerowali papieże. “Jest wiele ciemności w świecie wokół nas. Jest wielka potrzeba światła” – oświadczył Kardynał Edward Cassidy przed zapaleniem w imieniu Papieża Jana Pawła II świecy, osłoniony się przed popołudniową mżawką przez trzymaną przez pomocnika parasolkę. Jak dodał australijski kardynał: “Mamy nadzieję że te obchody przyniosą wiele radości ludowi Izraela, światło tym, którzy rządzą państwem i pokój wszystkim żyjącym w jego granicach”. (…)
Ze wszystkich światowych obchodów [chanuki] te pod ceglanymi blankami otaczającymi Watykan od IX wieku były przypuszczalnie najbardziej poruszające. Zostały pobłogosławione przez papieża, który uczynił więcej niż wszyscy jego poprzednicy by pozbyć się ze swego kościoła antysemityzmu (…) Cassidy – przewodniczący watykańskiej komisji ds. relacji z żydami nazwał bitwę świętowaną podczas Chanuki “zwycięstwem zasady nad kompromisem, wiary nad siłą, prawdy i zdrowego życia moralnego nad oszałamiającymi i uwodzicielskimi atrakcjami bogatego i potężnego imperium, prawdziwego Boga nad fałszywymi imitacjami bóstwa. Istnieją wartości, które żydzi i chrześcijanie mogą i powinni dzielić” – dodał. Kardynał zapalił menorę pożyczoną z żydowskiego muzeum w Rzymie i postawił na stole utworzonym z drzewa oliwnego. Drzewo to zostało zasadzone po raz pierwszy w Jerozolimie, w roku 1965 aby zaznaczyć odejście od historycznej wrogości między katolikami i żydami (…) W czerwcu roku 1995 drzewo zostało przesadzone do Ogrodów Watykańskich jako symbol dyplomatycznych stosunków Watykanu z Izraelem, ustanowionych 18 miesięcy wcześniej. Owe więzy zostały umocnione w minionym miesiącu poprzez umowę umieszczającą rzymskokatolickie instytucje w Izraelu pod jurysdykcją żydowskiego prawa (…) Odwijając prezent na Chanukę od Żydów, Cassidy znalazł mosiężną menorę i przyznał, że nigdy takiej nie używał. Powiedział że po raz pierwszy zdał sobie sprawę, że takiej pragnie kiedy Lindy Boggs, nowa ambasador USA przy Stolicy Apostolskiej pojawiła się w ostatnim tygodniu ze swoją menorą – przyznaną jej siedem lat temu przez Żydówki z Nowego Orleanu za jej pracę ekumeniczną. “Byłem zazdrosny o Lindy Boggs” – powiedział kardynał – “Pomyślałem: to dla mnie bardzo niemiłe, że kieruję stosunkami z żydami a nie mam świecznika. Teraz jestem bardzo wdzięczny że go mam”.”

Projekt Dnia Judaizmu nad Wisłą

W takim to momencie dziejowym i pod takimi auspicjami - w cieniu Chanuki w Watykanie oraz Jubileuszu końca Nowego Adwentu, zaś w kraju - w cieniu chęci ułaskawienia żydów w związku z trwającym konfliktem o oświęcimskie "Żwirowisko" organizowany był I Dzień Judaizmu ks. Chrostowskiego (od roku 1991 współprzewodniczącego Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów) i Ekscelencji Gądeckiego. Opowiada o tym po latach następująco ten drugi:
"25 lat temu (tj. w roku 1997) – po rozmowach, jakie prowadziłem z włoskimi organizatorami wizyty św. Jana Pawła w rzymskiej synagodze (13. kwietnia 1986) – wniosłem na sesję Konferencji Episkopatu projekt ustanowienia Ogólnopolskiego Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce, zwanego też Dniem Dialogu z Judaizmem. Projekt ten został przyjęty i Polska stała się drugim, po Włoszech, europejskim krajem, w którym zaczęto organizować takie obchody. Później do tej inicjatywy przyłączyły się m.in. Austria, Holandia i Szwajcaria. Pierwszy taki dzień obchodziliśmy centralnie w Krakowie (17.01.1998). Ta znamienna wizyta św. Jana Pawła II w rzymskiej synagodze zwróciła wyraźniej uwagę Kościołowi na potrzebę przezwyciężeniem starych uprzedzeń i zbudowaniem podstaw do pełniejszego uznania tej „więzi” i „wspólnego duchowego dziedzictwa”, jakie istnieją między Żydami i chrześcijanami. (…) Po pierwsze, wgłębiając się we własną tajemnicę, Kościół Chrystusowy odkrywa więź łączącą go z judaizmem. Religia żydowska nie jest dla naszej religii rzeczywistością zewnętrzną, lecz czymś wewnętrznym." (źródło i całość)

Żydowskie korzenie Kościoła Ekscelencji Gądeckiego
Aby jednak uniknąć możliwych przekłamań optycznych retrospekcji sięgnijmy do źródeł współczesnych. Wydana w roku 1998 przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów książeczka “Kościół katolicki o swoich żydowskich korzeniach” miała promować wśród wiernych dialog ks. Chrostowskiego i Ekscelencji Gądeckiego. We wstępie wyraźnie zakreślano nowe relacje "Kościoła posoborowego" z żydami:
"kolejne dokumenty Kościoła, łącznie z nowym Katechizmem, a także pewne wydarzenia związane z pontyfikatem Jana Pawła II dowodzą tej odnawiającej się świadomości, którą wyraził On słowami: "Żydzi są naszymi starszymi braćmi w wierze". Zdanie to ma podwójny wydźwięk: po pierwsze oznacza, że jesteśmy z ludem Izraela powiązani najgłębszą więzią, więzią zbawczą, że Kościół od niego pochodzi i w nim jest zakorzeniony, idąc podobną do niego drogą wiary; po drugie wynika stąd niezbędna potrzeba otwarcia się na dziedzictwo Żydów i ich religijne doświadczenie. Nie możemy zrozumieć samych siebie bez Jezusa Chrystusa - i bez Żydów. Nie chodzi więc we wzajemnych relacjach jedynie o sam dialog, o "moralny" stosunek do innego narodu, innej religii, o wyznanie naszych win (...) Publikację tę kierujemy zwłaszcza do katechetów i uczniów ostatnich klas szkół średnich"
W przedmowie do tej książeczki Ekscelencja Gądecki, w roku 1995 mianowany przez Jana Pawła II na członka Papieskiej Komisji do spraw Stosunków Religijnych z Judaizmem palacza chanukowego czyli kard. Cassidy’ego, pisał: Dialog w odniesieniu do relacji między chrześcijanami a żydami oznacza najpierw odejście od formy dysput teologicznych, które w dużej mierze określały dotychczasowe wzajemne odniesienia członków obu tych religii do siebie. W dysputach tych ze strony chrześcijańskiej szło zasadniczo o to, aby Żydów nawrócić na chrześcijaństwo, Żydom zaś o to, aby dać teologiczny odpór chrześcijaństwu. Szybko wszelako okazało się, że dysputy teologiczne nie dają pożądanych rezultatów. Z drugiej strony coraz bardziej umacniało się przekonanie, że judaizm i chrześcijaństwo mają tak wiele do zrobienia we współczesnym świecie, że nie ma czasu na jałowe dysputy.”
Biskup Gądecki nakreślił w przedmowie również cele owego dialogu międzyreligijnego, pisząc: Dzięki niemu chrześcijanie mają stawać się lepszymi chrześcijanami, a Żydzi – lepszymi Żydami”. Jak wskazywał dalej biskup różnice między obiema religiami “odczuwamy jako część nas samych. Wszyscy bowiem składamy się na pełnię obrazu, którego oryginał znajduje się tylko w Bogu. (…) Do rozwinięcia metody dialogu przyczynili się niemało trzej ludzie: Ferdinand Ebner, Franz Rosenzweig i Martin Buber. Idąc wytyczoną przez nich drogą formułowano reprezentatywne dokumenty dialogu: chrześcijańskie, żydowskie albo mieszane – z udziałem obu stron.”

Ks. Chrostowski i zmartwychwstanie
Sam ks. Chrostowski w części dotyczącej dialogu z judaizmem pisał:
"Jakie są podstawy dla rzeczywistego wstrząsu w Kościele katolickim, który stał się zasadą i fundamentem dialogu z Żydami i judaizmem? Należy tu wskazać zwłaszcza trzy okoliczności. Pierwszą stanowi zagłada europejskich Żydów, obejmowana nazwą Holocaust albo Szoah (...) Druga okoliczność dialogu to ustanowienie państwa Izrael. O ile Szoah można porównać do śmierci, o tyle narodziny i okrzepnięcie Izraela trzeba określić jako zmartwychwstanie. (...) Po prawie 19 stuleciach, wydarzyło się coś nowego: Żydzi rozpoczęli odbudowywanie życia narodowego i religijnego we własnym państwie, w Ziemi Izraela. Ta część chrześcijan, która w wielowiekowym losie Żydów upatrywała karę Bożą, musiała stanąć wobec pytania o to, jakie jest religijne znaczenie powrotu Żydów do ziemi przodków. Wprawdzie Izrael jest takim państwem, jak każde inne, ale wiele składników tradycyjnych zapatrywań chrześcijan na Żydów musiało ulec zakwestionowaniu. Znowu chodzi nie tylko o odejście od pewnych stereotypów, lecz i o wypracowanie czegoś jakościowo nowego. Przełomowym wydarzeniem stało się nawiązanie pod koniec 1993 r. stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską i Izraelem.
I wreszcie okoliczność trzecia, z teologicznego punktu widzenia najważniejsza, chociaż silnie związana z dwoma poprzednimi: nowa samoświadomość Kościoła. Jej wyrazem stało się spotkanie Jana XXIII z przedstawicielami Żydów i jego słowa: "Ja jestem Józef, brat wasz!". Ta postawa została podjęta przez II Sobór Watykański (1962-1965), gdy Kościół "wgłębiając się we własną tajemnicę, na nowo odkrył głęboką więź łączącą go z judaizmem" (Nostra aetate, 4). (...) Soborowe nastawienie i nauczanie podjął Paweł VI i Jan Paweł II. Żaden inny papież w historii Kościoła nie dokonał w dziele dialogu z Żydami i judaizmem tyle, co Papież z Polski! (...)
Wiele jest spraw, które łączą chrześcijan i wyznawców judaizmu. (...) Chodzi bowiem o wiarygodne świadectwo dawane wspólnie jedynemu Bogu oraz o zbawienie świata. Wprawdzie Dawcą zbawienia jest Bóg, lecz obie wspólnoty religijne, tak mocno i na wiele sposobów ze sobą związane, powinny Go w tym dziele wspomagać. ks. Waldemar Chrostowski."

W dalszej części owych materiałów można było przeczytać m.in. tekst ks. Czajkowskiego sławiący nowy paradygmat posoborowy: “Bóg odrzucił swój lud, Kościół zajął miejsce Izraela – takie było powszechne przekonanie chrześcijan od początku Kościoła aż do Soboru Watykańskiego II. Przekonanie nasze, które zbyt drogo kosztowało Żydów w ciągu całej historii chrześcijaństwa (…) Ich straszliwe cierpienia zrodziły “teologię po Oświęcimiu”. Wreszcie: "Kościół jest więc Izraelem - odnowionym i rozszerzonym - ale i Synagoga jest nadal Izraelem, nadal jest i aż do końca ludem wybranym, bo Bóg nie cofa słowa, nie odbiera miłości. Wybranie narodu żydowskiego trwa nadal." Z kolei z tekstu Ekscelencji Muszyńskiego czytelnik dowiaduje się m.in. iż teza "iż Żydzi zabili Chrystusa" to "antysemickie zarzuty".

Kto spotyka Chrystusa spotyka talmudyzm?

Na hasło I Dnia Judaizmu Ekscelencja Gądecki wybrał cytat z przemówienia Jana Pawła II do żydów w Moguncji (RFN), w roku 1980: "Kto spotyka Jezusa Chrystusa spotyka judaizm". Można by było naiwnie przypuszczać, że chodzi o słowa Pisma Świętego jak to Chrystus i Jego krzyż są znakiem, któremu sprzeciwia się talmudyczny judaizm, kamieniem obrazy, o który judaizm ów się potknął, kamieniem węgielnym, który odrzucił, wreszcie zgorszeniem dla żydów, ale nie - zacytujmy z tego przemówienia Karola Wojtyły do jego "starszych braci w wierze Abrahama":
"Jeśli chrześcijanie muszą uważać się za braci wszystkich ludzi i odpowiednio zachowywać, ów święty obowiązek jest tym bardziej wiążący, gdy stają przed członkami ludu żydowskiego! W Deklaracji o stosunkach Kościoła z judaizmem z lipca tego roku biskupi Republiki Federalnej Niemiec umieścili na początku następujące stwierdzenie: “ktokolwiek spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm”. Stwierdzenie to pragnę uczynić moim własnym. Wiara Kościoła w Jezusa Chrystusa, syna Dawida i syna Abrahama (Mt 1,1), w istocie obejmuje to co biskupi w oświadczeniu nazwali “duchowym dziedzictwem Izraela dla Kościoła” (dokument Pars alters), żyjącym dziedzictwem, które my, chrześcijanie katolicy musimy zrozumieć i zachowywać w jego głębi i bogactwie. Konkretne braterskie stosunki między żydami a katolikami w Niemczech przyjmują szczególną wartość z uwagi na ponure tło prześladowań oraz próby wyeliminowania judaizmu w tym kraju. (...) Zachęcającym znakiem było również spotkanie Międzynarodowego Komitetu Współpracy Kościoła Rzymsko-katolickiego i judaizmu w poprzednim roku, w Ratyzbonie. To nie tylko kwestia skorygowania fałszywego religijnego postrzegania ludu żydowskiego, które na przestrzeni dziejów stanowiło współ-przyczynę odrzucenia i prześladowań, ale, przede wszystkim – dialogu między dwoma religiami, które – razem z islamem – były w stanie przekazać światu wiarę w jednego, nieopisanego Boga, który do nas przemawia oraz które chcą służyć mu w imieniu całego świata.
Pierwszy wymiar tego dialogu to jest – spotkanie między ludem Boga Starego Przymierza, nigdy nie odwołanego przez Boga (Rz 11,29) i tym Nowego Przymierza jest zarówno dialogiem wewnątrz naszego Kościoła, jak również dialogiem między pierwszą a drugą częścią Jego Biblii. (…) Drugim wymiarem naszego dialogu – prawdziwym centrum – jest spotkanie między dzisiejszymi kościołami chrześcijańskimi i dzisiejszym ludem przymierza zawartego z Mojżeszem. Oznacza to “że chrześcijanie – stosownie do posoborowych dyrektyw – zmierzają do lepszego zrozumienia podstawowych elementów religijnej tradycji judaizmu oraz uczą się które z podstawowych linii są kluczowe dla religijnej rzeczywistości przeżywanej przez żydów, stosownie do ich własnego zrozumienia” (wprowadzenie). (...) Chrześcijanie i żydzi jako dzieci Abrahama są wezwani do bycia błogosławieństwem dla świata"

Jak widać - całkowity, niekatolicki obłęd, łącznie z rojeniem sobie, że talmudyczni żydzi są "ludem przymierza" (podobny obłęd nota bene głosi lex orandi posoborowej wiary w sprzyjającej herezji wielkopiątkowej modlitwie za żydów).

Duchowe braterstwo z żydami
Tyle o dewizie pierwszego Dnia Judaizmu, jak widać powyżej - wziętej z błędnej, niekatolickiej teologii. Jak hasło to rozwinięto zobaczmy na przykładzie przesłania Ekscelencji Gądeckiego na I. Dzień Judaizmu:
"Wzajemne odkrywanie duchowego braterstwa zakłada spojrzenie na dwutysiącletnią wspólną historię, pełną nieporozumień, zawiści i nieprzyjaźni, coraz bardziej oddalających obie wspólnoty, jak też – co o wiele ważniejsze – dostrzeżenie i docenienie tego, co budowało i posiadało moc jednoczącą, co nawzajem ubogacało. Obustronne, poważnie przygotowane i medytacyjnie zgłębiane orędzie Pisma Świętego oraz historii otwiera przed nami nowe perspektywy budowania ludzkiej wspólnoty miłości i miłosierdzia, która tak bardzo odpowiada człowieczym potrzebom i przeznaczeniu. Dla nas, Polaków, Dzień ten może mieć szczególne znaczenie. Jeśli stanie się on okazją do przyswojenia sobie nauczania Kościoła katolickiego dotyczącego Żydów i judaizmu, wówczas pogłębi się również nasza świadomość chrześcijańska. Już choćby dlatego Dzień Judaizmu jest bardzo potrzebny Kościołowi katolickiemu w Polsce. Jeśli zaś w tym Dniu modlitwy będą organizowane wspólnie z Żydami, przynieść mogą one duchowe dobro obu wspólnotom, czego wyrazistym przykładem pozostaje wizyta Ojca Świętego Jana Pawła II w synagodze rzymskiej."
Podsumujmy zatem ten cytat i zasady, na których Ekscelencja Gądecki i ks. Chrostowski oparli ów "dzień judaizmu": 1) "duchowe braterstwo" z talmudycznymi żydami, 2) budowanie wspólnoty w tymiż, 3) przyswojenie wiernym nauczania - tego rewolucyjnego, posoborowego oczywiście, bo przecież nie tego wyrażonego do rządów Roncallego w lege orandi Kościoła - w rycie Chrztu św. pod określeniem "perfidii (wiarołomności) żydowskiej", 4) modlitwy "organizowane wspólnie z Żydami".

"Skażone nasiona antyjudaizmu"
Z lat kolejnych zwraca uwagę przesłanie przygotowane na koniec wojtyliańskiego "Nowego Adwentu" czyli "Rok Jubileuszowy" 2000 (szerszy kontekst - por.: 1 / 2). Zawiera ono bowiem ową fałszywą pedagogikę wstydu, którą Jan Paweł II próbował w swym zaślepieniu narzucić Kościołowi: "Pokoleniu końca drugiego tysiąclecia przychodzi przeprosić za grzechy, które popełnili synowie i córki Kościoła wobec wyznawców innych religii, także wobec Żydów. (...) Kościół idzie w ich ślady i prosi o przebaczenie historycznych win swoich synów i córek popełnionych wobec Żydów. Skłania go do tego uznanie wspólnotowego wymiaru grzechu."
W materiałach na ten dzień cytowano m.in. przemówienie Jana Pawła II podczas audiencji 28 kwietnia 1999 roku wskazujące iż "dialog międzyreligijny (...) dotyczy przede wszystkim Żydów, "naszych starszych braci"" oraz że "stosunki z braćmi Żydami były trudne" a zakończone obłędnymi (biorąc pod uwagę że judaizm talmudyczny jest antychrześcijaństwem) słowami "Pamięć smutnych i tragicznych faktów przeszłości może otworzyć drogę odnowionemu poczuciu braterstwa, będącego owocem łaski Bożej oraz zaangażowaniu ażeby skażone nasiona antyjudaizmu i antysemityzmu nie zapuszczały już korzeni w sercu człowieka (...) Pragnę by u świtu trzeciego tysiąclecia, szczery dialog między chrześcijanami a Żydami przyczyniał się do tworzenia nowej cywilizacji, opartej na jedynym świętym i miłosiernym Bogu".
Aby owo potępienie "skażonych nasion antyjudaizmu" zostało utrwalone ponowiono je w homilii. Z kolei modlitwa wiernych przewidywała m.in. intencję o "wysiłek dialogu i pojednania między religiami", o "owoce niestrudzonych wysiłków na rzecz dialogu i zbliżenia Kościoła z Żydami i judaizmem", za: "naród Bożego wybrania, naszych "starszych braci" w wierze", o "pomyślność" "wyznawców judaizmu i wyznawców innych religii w Polsce".
Tak właśnie wyglądało, używając słów ks. Chrostowskiego cytowanych na wstępie: "promowanie katolickiej teologii judaizmu", "właściwe wyprofilowanie Dnia Judaizmu", gdzie "nie było (...) polityki, nie było wypaczania nauki Kościoła, lecz podstawowy wykład opartej na Piśmie Świętym i Tradycji katolickiej teologii judaizmu".

Ekscelencja Gądecki otrzymuje za niewypaczony i "niezdegrengoladowany" Dzień Judaizmu Menorę Dialogu, obok rabin M. Schudrich, rok 2007
61 tys.
Index Librorum Falsorum

I jak pan VRS zauważył obecny stan sam się nie zrobił. Za rewolucją zawsze stoją konkretni ludzie, także, gdy po latach byli [?] rewolucjoniści nie przyznają się do udziału we wdrażaniu jej planów, założeń i polityk (co akurat raczej nie dotyczy ks. Chrostowskiego). Choć obecny etap na swoim odcinku ks. prof. określa jako „parodię”. To on ją tworzył. To jest parodia, zgoda. Parodia nakazu Pana naszego Jezusa Chrystusa z Mat 28, 19-20: „Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Nauczając je chować wszystko, cokolwiek wam przykazałem….” A także i parodia miłości bliźniego, dla której nie ma już miejsca w dialogowaniu: „Kto uwierzy i ochrzci się, zbawion będzie, a kto nie uwierzy, będzie potępion” (Mar,16,6).

darek104 ...

A bo i Lednica2000 po śmierci o. Góry została przejęta przez czosnkowych. Ktoś zauważył ?

V.R.S.

Tego Góry?
"Oprócz pracy duszpasterskiej, ojciec Góra był także bardzo zaangażowany w działalność ekumeniczną i międzyreligijną"
10. rocznica śmierci o. Jana Góry
"Msza Święta to jest spotkanie z Jezusem w dialogu. Ja mówię swoje, on mówi swoje i to jest najcudowniejsza chwila, ten dialog z Jezusem, to że się mu można totalnie ofiarować"
O suchym pysku nie wyjedziecie - co, jak i do …

Rzetelny tekst, zwierający fakty. Zatem prawdę może dziś niewygodną dla ks. prof. Chrostowskiego.
To jednak prawda. Ci, którzy prawdy nie miłują, zginą- nie będą zbawieni, jak uczy św. Paweł (2Tes2,8-9).

V.R.S.

@Index Librorum Falsorum
Przyznam mnie najbardziej rozbiły problemy z pamięcią ks. Chrostowskiego.
No bo teraz udaje, że nie wie w ogóle co to za "starsi bracia w wierze" i że to jakieś nieporozumienie.
A w tej cytowanej wyżej publikacji z 1998 pod auspicjami bp Gądeckiego i Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów - ks. Chrostowski w 1998 był współprzewodniczącym tego gremium - pisze się we wstępie jak wół:
"kolejne dokumenty Kościoła, łącznie z nowym Katechizmem, a także pewne wydarzenia związane z pontyfikatem Jana Pawła II dowodzą tej odnawiającej się świadomości, którą wyraził On słowami: "Żydzi są naszymi starszymi braćmi w wierze"."
A w tekście już indywidualnym ks. Chrostowskiego w ww. pozycji książkowej wskazuje on że pojawiła się "nowa samoświadomość Kościoła" w kwestii żydów i judaizmu.

A mnie cytowana książeczka z 1998roku adresowana do uczniów i katechetów... Ujawnia nową ideologię mającą być „teologią” braterstwa i to od razu bez „jak gdyby”, „tak jakby” za to z wdrażanym meaculpizmem… Już wtedy, tj. 28 lat temu, mowa jest tam m.in. o wyznaniu „naszych win” we wzajemnych relacjach z mianowanymi na braci starszych wyznawcami judaizmu.