Islam jawi się jako religia sprzeciwu, jako
negacja wiary chrześcijańskiej w tym, co w niej najistotniejsze, co stanowi je j fundament, dzięki islamowi na Środkowym Wschodzie zanikło chrześcijaństwo, spoiwem islamu jest strach i zastraszania swoich wyznawców i prześladowania nie-muzułmanów.
Islam zwalcza dogmat o Trójcy Świętej i o
Wcieleniu, nie może nie mieć w nienawiści również
prawdy o Odkupieniu także neguje bóstwa Chrystusa
„Chrześcijanie powiedzieli: „Mesjasz jest synem Boga". Niech Bóg ich unicestwi (S. 9, 30)„Allah nie przebacza tym, którzy Jemu dodają współtowarzyszy" (S. 4, 48)
Muzułmanie powtarzający zapamiętale słowa
szahady: „Nie ma boga prócz Allaha, a Mahomet jest
jego prorokiem." (dwadzieścia pięć razy dziennie ze szczytu minaretów) w istocie utwierdzający się w nienawiści do tych, których uważają za odrzuconych i potępionych przez Allaha,zdają się podnosi okrzyk sprzeciwu wobec Boga i jego wiernych:
„Nie! Bóg nie stał się człowiekiem! Nie! Jezus nie jest Synem Bożym, który przyjął ludzką naturę, by zbawić ludzkość!"
Pomyślmy: czyż owo „nie " nie przypomina okrzyku
anioła, który zbuntował się przeciw swojemu Bogu? Sza-
tana, który wedle Ojców Kościoła w momencie ogłoszenia w niebiesiech Wcielenia Syna Bożego wykrzyknął:
„Non serviam! „Nie będę służył!"....
...
Podczas, gdy chrześcijański dogmat mówi o Trójjedynym Bogu (czyli „Jednym Bogu w Trzech Osobach"),
islam z uporem głosi, że „chrześcijanie modlą się do trzech bogów" i wzywa do „dżihadu"\ Motywacją dla owej „świętej wojny" jest pomszczenie zniewagi, jakiej
doznaje Allah, któremu usiłuje się „przydać współtowarzyszy", zaś jej celem - wybicie „bezbożników" ostrzem miecza, a właściwie... szabli:
„Zabijajcie ludzi Księgi (chrześcijan), gdyż są bezbożni i nie wierzą w Allaha." (S. 9, 29)
„O wy, którzy wierzycie, zwalczajcie niewiernych, którzy są blisko was; niechaj odnajdą w was twardość(S. 9, 123)„Ci, którzy nie chcą wierzyć [w Allaha] są
bezbożnikami; ileż wybiliśmy przed nimi pokoleń
niewiernych, którzy krzyczeli, gdy nie było już dla
nich ratunku." (S. 38, 2), etc.
Jak widzimy, islam wręcz szczyci się swymi niezliczonymi zbrodniami!
Wreszcie Koran stawia kropkę nad „i":
„Ludzie Księgi, którzy są niewierni - do piekła; oby
pozostali w nim na wieki! Oni są najgorsi ze stworzeń."
(S. 98, 6).
Takie złorzeczenia przewijają się przez cały „el Qoran el Karim" — „świętą Księgę" islamu! Rzeczywiście, w Koranie aż roi się od takich wezwań do „walki z niewiernymi", czyli do „dżihadu". Na marginesie warto zaznaczyć, że słowo „dżihad" bywa niezupełnie prawidło-
wo tłumaczone jako „święta wojna". Otóż islamowi znane jest wyłącznie pojęcie „wojny karnej", której celem jest pomszczenie Allaha, znieważanego przez „muszrikun"...
...
Koran, który nieustannie nawołuje do rozprawienia się z odwiecznym wrogiem, czyli z chrześcijanami, czasami chce, by
muzułmanie czynili chrześcijan swoimi przyjaciółmi?
Czy jest tutaj ukryty jakiś wyrzut sumienia, czy też wynika to z chwilowego przypływu cieplejszych uczuć?
Tymczasem rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste: wiąże się z kwestią tłumaczenia bądź interpretacji tekstu Koranu. Typowym koranicznym terminem na określenie chrześcijan jest wyrażenie „ludzie Księgi", a także „muszrikun" (czyli, ściśle rzecz biorąc, „ci, którzy
dodają Allahowi współtowarzyszy")• Natomiast jeśli chodzi o arabskie słowo „nasara", błędnie tłumaczone jako „chrześcijanie", nie oznacza ono (zgodnie z naszym
wyjaśnieniem zawartym w części historycznej) chrześcijan, lecz „nazarejczyków", zwanych też „ebionitami" - tych samych, od których wywodzą się muzułmanie.
Stąd bierze się nieporozumienie czy raczej jawny nonsens, jeżeli takie mylne tłumaczenie pojawia się za każdym razem, gdy w Koranie mowa jest o „nasara” Bo jak już wcześniej wspomnieliśmy, „nazarejczycy" byli adeptami chrześcijańskiego odłamu, który nie
uznawał bóstwa Chrystusa. Otóż ludzie nieuznający bóstwa Chrystusa nie mogą mienić się „chrześcijanami", albowiem właśnie ten odrzucony dogmat jest fundamentem chrześcijaństwa! Tylko jako tacy-jak o nazarejczycy zaprzeczający boskości Mesjasza i będący
„protoplastami" muzułmanów - „nasara” mają by uważani za przyjaciół przez islam. Nie ma zatem w Koranie żadnego wersetu, z którego wynikałoby, że Allah nawołuje swych wyznawców do przyjaźnienia się z trynitarnymi chrześcijanami - wszak owi „muszrikun" byli
przezeń zawsze potępiani (co znajduj e skądinąd odbicie we współczesnych postawach islamu).
...
Więc gdyby jacyś muzułmanie pogubili się i zamierzali odnosić słowo „nasara" do chrześcijan, aby się z nimi, nie daj Boże, zaprzyjaźnić, natychmiast na odsiecz dżihadowi pospieszy odpowiedni „werset anulujący" i wszystko wróci do normy. Teoria wersetów anulujących
jest więc łatwym i jakże „praktycznym" sposobem rozstrzygania tego typu dylematów.
„Zabijcie ich wszystkich, gdziekolwiek ich dopadniecie." (S. 9,5)
W ten sposób anulowano takie wersety, jak: „W kwestii religii nie ma przymusu"
„ Cierpliwie znoście niewiernych,"
c
Nienawiść do Krzyża
Niemcy stają się coraz bardziej muzułmańskie
Kardynał Marx strofuje Bawarię za eksponowanie krzyża na budynkach państwowych
Islam nie tylko odrzuca Krzyż, a w konsekwencji Odkupienie, lecz zakazuje także związanych z nim
zewnętrznych znaków. Możecie się o tym przekonać, podchodząc z krzyżem na piersiach do muzułmanina. Natychmiast zauważycie u niego odruch awersji. W najlepszym razie całe „zajście" zakończy się gniewną uwagą z jego strony i pospiesznym oddaleniem się; ale możecie
się też spotkać z wyzwiskami, które niekoniecznie będą dla was zrozumiałe (a trzeba wiedzieć, że język arabski dysponuje tu szerokim repertuarem!).
Anne-Marie Delcambre, doktor cywilizacji islamskiej, w jednej ze swoich książek wyjaśnia przyczyny owej awersji:
„[W islamie] nie wolno wspominać o Wcieleniu. To, że Bóg stał się człowiekiem, jest całkowicie
odrzucane, podobnie, jak to, że Jezus został przybity do krzyża jak zwykły niewolnik. Proroka nie może spotkać tak haniebny los! A skoro tak, w ostatniej chwili ktoś został ukrzyżowany zamiast niego... Oto, dlatego symbol krzyża budzi u pobożnego muzułmanina odrazę " („L'Islam des interdits", DDB, s. 59)
Żeby zilustrować tę wyraźną odrazę muzułmanów do Krzyża, przytoczę obecnie kilka autentycznych świadectw. Niedawno młody ksiądz z regionu Paryża opowiedział mi, z jaką agresją spotkał się ze strony muzułmanina w dzielnicy, w której prowadził działalność misyjną. Młody Arab, którego przechodzący kapłan widział pierwszy raz w życiu, przyskoczył do niego i
chciał ze- rwać wiszący na jego piersi krzyż. Nie tracąc zimnej krwi, kapłan spojrzał napastnikowi prosto w oczy i spytał, dlaczego to robi. Ten, zbity z tropu,
dał nagle drapaka, odstąpiwszy od swojego zamiaru. Inny francuski ksiądz w rozmowie ze mną wspomniał o dzieciach pochodzenia arabskiego, które regularnie go odwiedzały, aby dostać trochę łakoci. Raz, oczekując w przedsionku plebanii, zauważyły wiszący w
salonie krucyfiks. Gdy ksiądz się pojawił, jedno z dzieci wykrzyknęło:
„Czemu wisi u ciebie krzyż?"
Ksiądz chciał skorzystać z okazji, by w kilku słowach przybliżyć im tajemnicę nieskończonej miłości Boga do ludzi. Ale ledwo zaczął, dzieci, obrzucając krucyfiks nienawistnym spojrzeniem, uciekły, zapominając nawet o łakociach. Już nigdy więcej nie przyszły. Kapłan
dzielił się ze mną swoim „ojcowskim" bólem, ponieważ
czuł, że je stracił, cho zawsze z dobrocią serca je częstował.
I jeszcze jeden przykład, świadczący o nienawiści muzułmanów do krzyża. Mieszkając w Kairze wszedłem raz do małego sklepiku z zamiarem zrobienia paru zakupów. Zaraz po mnie do tego samego sklepu wszedł kapłan koptyjski w długiej sutannie i z krzyżem na piersi.
Kiedy stanął w kolejce, zauważył go muzułmański przechodzień i natychmiast obrzucił go wyzwiskami, a na ziemi narysował palcem krzyż, po czym zaczął na niego
pluć i znieważać go bez jakiegokolwiek powodu - wszak nie doznał
żadnej krzywdy ani ze strony tego krzyża, ani ze strony czekającego w kolejce kapłana.Ta nienawiść jest więc czymś irracjonalnym, niezrozumiałym nawet dla tych, którymi targa!
Dzieci na froncie walki ideologicznej
Coś podobnego także mnie się przytrafiło, a miano- wicie idąc z krzyżem na szyi alejkami osiedla położone- go na peryferii małego miasta, natknąłem się na
gromadkę dzieci w wieku 7-8 lat, które obrzuciły mnie wyzwiskami. Potem spytały wyzywająco:
„Czemu nosisz krzyż? My nie lubimy krzyża” Ich nienawistne spojrzenia dosłownie mnie zmroziły.
Pamiętam je do dziś - i stale powraca dręczące pytanie: jak to jest, że tak małym dzieciom, które zazwyczaj w tym wieku są zupełnie beztroskie, można wpoić takie uczucie nienawiści? Czy niewinność tych dzieci musi być tak wcześnie niszczona przez religijny fanatyzm? Jak to
możliwe, żeby wykorzystywać tych maluczkich? Zmuszać ich do tego, by byli
żołnierzami na froncie walki religijno-ideologicznej? Krępowana pętami pogardy i nienawiści, z których będzie się im bardzo trudno wyswobodzić? W czyjej głowie zrodził
się pomysł, żeby wciela dzieci do „armii Allaha", ćwiczyć je w tak skrajnych
postawach? Wreszcie: czy wolno komukolwiek odbierać im dzieciństwo, i to w imię jakże ponurych ideałów? Biada tym, którzy wyrządzają krzywdę owym maluczkim - ja k rzekł nasz Pan Jezus Chrystus, który sam
wolny był od nienawiści względem swoich oprawców:
„Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, temu byłoby lepiej kamień
młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza."
(Mt 18, 6)
Mniejsza nawet o powody tej nienawiści: już samo to, że się po nią sięga, jest godne potępienia!
Ten organiczny wstręt muzułmanów do Krzyża jest czymś, co wynika z natury islamu, albowiem w samej swej istocie odrzuca on chrześcijaństwo i zbawczy dar Chrystusa Odkupiciela. Zresztą jakie inne wytłumaczenie można byłoby tu przedstawić, kiedy się zna genezę islamu i wie, że żadna inna społeczność nie przejawia tak daleko posuniętej awersji do Krzyża?
Tak często spotykane na kartach Ewangelii określenie „Syn Boży", stosowane do Jezusa, było w świecie żydowskim jednoznacznie kojarzone z Bogiem i jasno
wskazywało na boską naturę tego, który był tak nazwany.
I to właśnie wskutek takiego nazwania siebie przez Jezusa został on skazany na śmierć. Islam, będący „duchowym synem" judaizmu , odczytywał to w taki sam sposób, i podobnie jak judaizm odrzucił tę prawdę, a w konsekwencji tych, którzy ją głosili.
Islam odmawia Chrystusowi bóstwa. W Koranie Jezus jest przedstawiany jako zwykły śmiertelnik. Często pojawia się tam wyjaśnienie, że Mesjasz nie może by Bogiem, albowiem jest synem innej ludzkiej istoty,
Maryi. I tak możemy przeczytać:
„Ci, którzy mówią: „Bogiem jest Mesjasz,
syn Maryi", są bezbożnikami." (S. 5, 72)
...
Islam zarzuca też, że chrześcijanie są „triteistami" głoszącymi w swoim dogmacie o Trójcy Świętej wiarę w „trzech bogów" (Jezusa, Maryję i Allaha). Ten pogląd na
doktrynę chrześcijańską, od samego początku rozpowszechniany przez islam wśród jego wyznawców, jest oczywiście wykoślawioną wersją katolickiego dogmatu o
Trójcy, bo po pierwsze trzecią Osobą Trójcy nie jest Maryja, lecz Duch Święty, a po drugie w swej doktrynie trynitarnej Kościół nigdy nie przepowiadał „trzech bogów", lecz zawsze „Jednego Boga w trzech Osobach"
...to o rzuca wiele światła na sposób postrzegania chrześcijan w islamie: są oni tam traktowani jak najgorsi zbrodniarze, przeto muszą by
„zwalczani aż do unicestwienia" (to jeszcze
jedno określenie z Koranu).
„Religia tych, którzy są poddani" Zatem dla muzułmanina owa uległość
polega na wyłącznym i bezwarunkowym stosowaniu się do przykazań Allaha, „objawionych"
za pośrednictwem Mahometa i spisanych w Koranie. Sens tych przykazań sprowadza się głównie do obowiązku zwalczania „niewiernych", aby zaprowadzi islamski „raj", który według islamu ma by „królestwem pokoju na ziemi". Ale ponieważ wobec dzisiejszych dramatycznych wydarzeń ta propaganda jest trudna do przyjęcia, islam gra odtąd na podwójnym
rejestrze „pokoju" i „uległości". Słowo 'islam' powstało na bazie czasownika 'aslama
oznaczającego „poddać się" albo „oddać się" „muslim' to „ten, który jest poddany"
Holokaust chrześcijan.
www.mpolska24.pl/post/6737/holokaust-chrzescijan
Uwaga bardzo drastyczne , to samo będzie w Europie po osiągnięciu przez muzułmanów ponad 50% zaludnienia, muzułmanie zaczną innych „uszczęśliwiać” własną „religią pokoju”(system wojskowy -terroru)."Pokój" zapanuje gdy wszyscy nie muzułmanie zginą.
„Kiedy muzułmanie zabijają niewiernych, w
rzeczywistości to Allah ich zabija." (S. 8, 17)
muzułmanin ma uważa siebie za całkiem niewinnego, nie ponoszącego żadnej odpowiedzialności za popełniane zbrodnie! To nie on działa: to działa Allah... Allah „bierze na siebie"
całą odpowiedzialność za krwawe czyny swoich wyznawców! Czy my, ludzie Zachodu, zdajemy sobie sprawę z przewrotności takich wersetów i z realnego
niebezpieczeństwa, jakie z sobą niosą? Przecież oznaczają one de facto uwolnienie wyznawców Allaha od jakiejkolwiek winy za zabicie nie-muzułmanina!
...
W islamie życie duchowe w polega zasadniczo na duchu walki! O ile w przypadku chrześcijanina modlitwa jest czasem spotkania z Bogiem i wielbienia Go, czyli aktem wewnętrznym, o
tyle w kontekście islamskim staje się ona aktem, który każe muzułmaninowi natychmiast wyjść na zewnątrz, aby zwalcza „niewiernych"...
islam sam w sobie nie jest formą „duchowości", lecz przede wszystkim „walką religijną" - celem działania i racją bytu muzułmanina jest bowiem zwalczanie wrogów Allaha.„ W islamie wojna z niewiernymi jest bożym nakazem, albowiem religia ta przeznaczona jest dla
wszystkich ludzi i muszą ją oni przyjąć, czy to po dobroci, czy pod przymusem."
Odmawiając codziennie Szahadę (25 dziennie), muzułmanin umieszcza dżihad w centrum swej wiary, traktując ową walkę z „niewiernymi" jako swoje pierwsze i podstawowe zadanie.
...
Tak więc dżihad jawi się jak o sama istota islamu,
racja jego istnienia. Doskonale wyraża to, czym jest islam. Islam nie istnieje tedy bez dżihadu, a dżihad bez
islamu. Nie ma właściwie między nimi zasadniczej różnicy: razem składają się na jedną całość, na tę samą rzeczywistość; zaiste - jedn o stanowią: islam, to dżihad, a dżihad, to islam!
Wartości muzułmańskie nie są, rzecz jasna, tymi, które znane są nam na Zachodzie, a które wywodzą się z chrześcijaństwa. W szczególności poszanowanie osoby
ludzkiej jest czymś nieznanym w islamie, gdzie za wartoś poczytuje się jedynie rozwój „Ummy" (wspólnoty muzułmańskiej). Islam dąży bowiem wyłącznie do szerzenia własnej ideologii. Dlatego widzimy, jak w życiu codziennym towarzyszy muzułmaninowi ów „duch ekspansji", który konkretnie przejawia się zachowaniami nacechowanymi agresją i nienawiścią.
...
Fanatyczny muzułmanin, to muzułmanin, który dobrze zrozumiał i zinterpretował Koran! I odwrotnie: muzułmanin tolerancyjny, to muzułmanin, który prawdopodobnie nie przeczytał Koranu, a w każdym razie dokonał jego bardzo osobistej interpretacji .Prawdziwy muzułmanin jest fanatykiem, a jeżeli nim nie jest, to po prostu nie jest, albo nie do końca jest muzułmaninem!
Im muzułmanie mniej znają koran i żyją wśród chrześcijan tym bardziej mniej nienawidzą , każdy kto mówi żeby czytali Koran (F.) to nie wie o co chodzi , albo pragnie zniszczyć Chrześcijaństwo
„Nie łudźmy się, u muzułmanów nie ma zasady tolerancji: jest to tylko metoda, koniunkturalny zabieg, chytra taktyka. To raczej nietolerancja jest tam dogmatem, a święta wojna - obowiązkiem. Muzułmanin jest tolerancyjny wyłącznie wówczas, gdy zmuszają go do tego okoliczności." („Le Trompe-l'œil de l'islam", wydawn. Lethielleux, s. 67).
Więc wszystko jedno, jakie będą użyte sposoby: siła, perswazja czy infiltracja! Liczy się cel - a jest on tylko jeden: poddać świat Allahowi, czyli narzucenie islamu wszystkim ludziom, narodom i cywilizacjom. To, innymi słowy, jedna religia dla wszystkich, narzucona każdemu: islam; jedyny porządek prawny, obowiązujący wszystkie narody: szariat; to wreszcie jeden Bóg narzucony wszystkim: Allah. Podsumowując: priorytetowym celem tego systemu polityczno-religijnego, jakim jest islam, jest za-prowadzenie światowej hegemonii typu totalitarnego.
...
Inwazja islamu na Europę jest zaplanowana przez międzynarodową Synarchię od bardzo dawna. Za tymi z pozoru szczytnymi hasłami, głoszonymi w imię humanizmu i
światowego pokoju, kryją się w rzeczywistości czyjeś
polityczne plany światowej hegemonii...
źródło- fragmenty;PRAWDZIWE OBLICZE ISLAMU
Autor Jean Alcader Wydawnictwo „ANTYK”