Dziś rocznica objęcia urzędu prezydenta USA przez Donalda Trumpa
Warto jednak pamiętać, że zmieniła się przede wszystkim forma prowadzenia owej polityki, a już niekoniecznie jej treść. Donald Trump, wbrew oczekiwaniom i opiniom niektórych, nie jest dyktatorem. Nie jest nawet silnym przywódcą. Takich praktycznie we współczesnym świecie nie ma. Decyzje w Stanach Zjednoczonych w dalszym ciągu podejmuje deep state. Jedynie skład owego deep state ulegac może pewnej ewolucji. Zmieniają się w jego ramach układy sił - jedne grupy interesów zmuszone są uznać wyższość i siłę innych, znacznie potężniejszych. Stąd też wywodzą się zmiany polityki amerykańskiej, wyrażane w chaotyczny i nieskładny sposób przez Trumpa. Amerykański prezydent nie musi być jednak logiczny, konsekwentny i rozumujący. Przykładem może być prezydentura Joe Bidena, człowieka mającego zapewne bardzo poważne problemy ze zdrowiem, w tym tym psychicznym.
Doniesienia na temat stanu zdrowia Donalda Trumpa również nie są budujące (podejrzenia (Doctor Claims Trump, 79, Suffered Serious …) wylewów), a jego niektóre reakcje i zachowania wskazują, że wcale nie musi być on w lepszym stanie od swojego poprzednika. Do tego dochodzi wrodzony prymitywizm i brak elementarnej kultury Trumpa, niczym klasycznego amerykańskiego rednecka. To jednak nikomu nie przeszkadza, a wręcz bawi, a niektórym grupom społecznym w USA wręcz się podoba. Styl podwórkowego chuligana uwodzi zresztą także licznych polityków w szeroko rozumianym świecie zachodnim. Warto zwrócić uwagę z jaką powagą i godnością zachowują się przywódcy krajów Globalnego Południa - Xi Jinping czy Narendra Modi. To różne światy. Ale Trump jest tym kim jest, bo inżynierowie społeczni deep state uznali, że taki właśnie pasuje swoim współobywatelom i wyborcom.
Trump nie jest zatem ani lepszy, ani gorszy od innych amerykańskich prezydentów. Jest jedynie może nieco zabawniejszy. Jednocześnie decyzje podejmowane przez amerykańską klasę rządzącą podczas jego kadencji znamionują jednak pewien geopolityczny przełom. I nawet jeśli sprawczości samego Donalda Trumpa w okresie tego przełomu będzie stosunkowo niewielka, to i tak właśnie on zapamiętany zostanie jako jego twarz.