W Biblii jest wiele słów nadziei. Znajdziemy je przede wszystkim w psalmach. Autor opisuje w nich swoje cierpienia i udręki, lecz nie przestaje pokładać ufności w Panu. Św. Augustyn uważa, że powinniśmy powtarzać słowa psalmów głosem Pana Jezusa. Wszak sam Jezus modlił się słowami psalmów. Na krzyżu odmówił żydowską modlitwę wieczorną, Psalm 31. W agonii modli się do Ojca: „Panie, do Ciebie się uciekam, niech nigdy nie doznam zawodu” (Ps 31,2). Toteż mimo śmiertelnej męki mówi pełen ufności: „W ręce Twoje powierzam ducha mojego” (Ps 31,6), jeśli wraz z Jezusem będziemy powtarzać takie słowa w naszych lękach, beznadziei, rozpaczy, klęsce, to światło Zmartwychwstania opromieni nasz krzyż. Nie będziemy już kroczyć przez życie zrezygnowani i przytłoczeni. lecz wyprostowani, podniesieni przez „błogosławioną nadzieję” (Tt 2, 13), którą nam ofiarował Jezus Chrystus
**************************************************************
a teraz tak jakby z innej beczki:
od jakiegoś czasu, kiedy trafiam np. na Czyjś blog, konferencje, Słowa, teksty... (itd.) często uśmiecham się do siebie skrycie, coraz bardziej zdając sobie sprawę jak jestem pospolita w swoim odczuwaniu... aż zaczynam martwić się o własną tożsamość ... dużo z tego co mnie przenika, czym się żywię, czym oddycham - zwykle już zostało sprecyzowane, "podgarnięte", wypowiedziane, wyrecytowane, wyśpiewane... i to przez Wielkich i Mądrych... nawet nie próbuję wtedy zmieniać choćby literki (a nieraz kusi ). Albo nieoczekiwanie "spotykam" Osobę, którą właściwie dopiero poznaję lub widzę pierwszy raz i czuję, jakby to był mój brat bliźniak... to jest trudne do wytłumaczenia... nieraz "znasz" kogoś wyłącznie np. ze zdjęcia a masz odczucie, że ten człowiek jest ci bardzo bliski, że go wyczuwasz na milę, że odbierasz klimat całego jego jestestwa... i to co w duszy gra i to, co głęboko skrywane i to co jest teraz, co odczuwał dawno, dawno temu, co chciałby podarować a co zatrzymać wyłącznie dla siebie... przecież ten człowiek nic nie powiedział, ja też nie i nie powiem chociażby z powodu, iż to niemożliwe, przecież się nie znamy kompletnie a jednak jest jakieś "przenikanie"... to się zdarza - dlatego niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy, że są także omadlani przez obcych (i bardzo dobrze, że nie wiedzą... świat duchowy jest naprawdę mistyczny). też nieraz czuję całą sobą, że ktoś w danym momencie modli się za mnie... nie wiem kto ale czuję... czuję bardzo konkretnie... dlatego łaska nadziei, która nigdy nie pozwala zwątpić do końca (życie jest w większości Drogą Krzyżową a nie Zmartwychwstaniem, choć właśnie do zwycięstwa poprzez krzyż prowadzi) jest nieocenionym skarbem od Boga i powodem do nieustającego dziękczynienia,uwielbienia.
Jest powiedziane: nadzieja matką głupich.
A ja wam powiadam: Nadzieja matką mądrych,
którzy umieją daleko patrzeć.
kard. Stefan Wyszyński.
O ironio o Nadziei że jest matką głupich mówią tylko ludzie głupi. ( tak myślę i mogę się mylić)
Człowiek jest płochy, niestały i skłonny do zdrady. Każdy z was poprzez tysiące zdrad przechodzi, idąc do Mnie. Wiem o tym i jestem cierpliwy i wyrozumiały. Kocham was takich, jakimi jesteście, a Moja Miłość jakże jest od waszej różna.
Ja kocham zawsze, niezmiennie i równie silnie każdego z was, czy jest dobrym synem, czy wyrodnym; czy w przyjaźni ze Mną żyje, czy pracuje nad szerzeniem nienawiści i rzuca na Mnie oszczerstwa.
Chcę, aby Moja niewzruszona Miłość była dla was ostoją, oparciem i nadzieją.
Postawiłem przed rodem ludzkim ten pewnik, abyście widzieli Miłość Moją jako latarnię morską w oceanie burz, w jakim żyjecie, i abyście mieli gdzie wracać.
Moja Miłość jest fundamentem stosunków pomiędzy Bogiem a człowiekiem.
Człowiek zaś przychodzi i odchodzi, jest nieufny i podejrzliwy, nie rozumie bowiem Miłości, która wszystko zniesie i wytłumaczy, która kocha - nie dla siebie - a dla człowieka.
Jak ogień nie płonie, by ogrzać siebie, lecz pali się, darząc ciepłem i światłem, tak i Bóg jest płomieniem i blaskiem. Jest Miłością. Nie potrzebuje Jej. Jest Nią.
Paradoksem jest, że Bóg pragnie miłości człowieka. Tak, lecz po to, aby móc go zbawić. Dla niego samego konieczna jest odpowiedź miłości, gdyż Niebo jest życiem w nieustającej wymianie Miłości pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, Ojcem a dziećmi.
Dlatego Syn Boży mówił: „Królestwo Niebieskie w was jest". Tylko od człowieka zależy, czy zechce żyć w miłości ze Mną, który ofiarowuję mu - Siebie. Lecz jeśli chce Mnie przyjąć, już na ziemi żyć może ze Mną, Bogiem i Ojcem Swoim.
"ANNA" ( Anna Dąmbska ) - Pozwólcie ogarnąć się Miłości
kierownik duchowny ks.prof.dr.hab. Jan Sieg