Seraficus

O. Z. J. Kijas OFMConv: Sprawy nader ważne: EMPATIA
„Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: Gdzie kupimy chleba, aby oni się posilili? A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę [go] otrzymać. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu? Jezus zatem rzekł: Każcie ludziom usiąść! A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło. Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów” (J 6,1-13). Jest to bardzo piękny przykład empatii Jezusa, ale nie jedyny, jest jednym z wielu, wielu innych. Doskonale ilustruje on Jego nadzwyczajny dar odczuwania stanów psychicznych innych ludzi (empatia emocjonalna), umiejętność wchodzenia w ich sposób myślenia i spoglądania na otaczającą rzeczywistość właśnie z ich perspektywy (empatia poznawcza). Ewangelie obfitują w tego rodzaju sceny. Ukazują one wyjątkową zdolność Jezusa do zrozumienia innych, umiejętność współodczuwania z ich uczuciami i emocjami, boski dar wczuwania się w ich sytuację i natychmiastowego przychodzenia z konkretną pomocą. Takim przykładem jest np. historia wdowy z Naim. Jezus spotyka ją przypadkowo, kiedy kobieta odprowadza na cmentarz swojego jedynego syna. Zdjęty litością mówi do niej: „Nie płacz”, po czym dotyka mar mówiąc: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!” (por. Łk 7,11-17). Nie boi się dotknąć ciała zmarłego, nie czuje obrzydzenia, tak mocno współczuje cierpiącej matce i chce jej pomóc. Wysoki stopień empatii pozwalał Jezusowi nawiązywać dialog z innymi, dotąd sobie obcymi osobami (np. z Samarytanką przy Studni Jakuba, J 4,5-42), wczuwać się w ich sytuacje życiowe i psychikę. W Jego postawie nie było nic z agresji, chęci narzucania swojej woli lub
wizji świata. Nie oznacza to, że jej nie miał, owszem, był przecież Synem Bożym, proponował, zachęcał i zapraszał do jej przyjęcia, ale nie zmuszał. Cała Biblia jest jedną wielką historią boskiej empatii. Mnóstwo w niej przykładów i scen, które opisują niespotykane nigdzie indziej i u nikogo innego współczucie, jakie ma Bóg względem swojego stworzenia. Dlatego nasz Bóg nazywany jest Bogiem współczującym, pełnym miłości i dobroci. Każe Mojżeszowi wrócić do Egiptu i wyprowadzić stamtąd Jego lud, ponieważ: „Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemiężców, znam więc jego uciemiężenie” (Wj 3,7). Jezus jest nie tylko Bogiem, ale także i Mistrzem, naszym boskim Nauczycielem. Od Niego winniśmy się uczyć również empatii, czyli mądrego bycia blisko tych, z którymi żyjemy, pracujemy lub spotykamy.

730