Edward7

Medykalizacja starzenia się i śmierci... statyny, leki na nadciśnienie, cukrzycę - tworzenia pacjentów przez ponowne zdefiniowanie choroby

Mężczyzna kończy pięćdziesiąt pięć lat. Czuje się dobrze. Ćwiczy, dobrze śpi, ma energię. Jego żona sugeruje badanie kontrolne – minęło już kilka lat. Całkiem rozsądne. Umawia się na wizytę. Lekarz zleca badania krwi. Standardowe badanie panelowe. Wyniki wracają i rozmowa się zmienia. Jego całkowity cholesterol wynosi 225. Glukoza na czczo 108. Ciśnienie krwi 134/82. PSA 3,2. Lekarka marszczy brwi, patrząc na liczby na ekranie. Wszedł do kliniki cały i zdrowy. Wyjdzie jako pacjent. Nie dlatego, że cokolwiek zmieniło się w jego ciele między poczekalnią a gabinetem lekarskim. Nic mu się nie stało. Coś się stało z liczbami – a raczej, coś się stało lata temu z progami, według których mierzone są jego wyniki. Definicje choroby zostały przepisane, a on znajdował się po złej stronie każdej nowej granicy... Stworzyć problem z liczby, przepisać rozwiązanie, które tworzy nowe problemy, leczyć te nowe problemy nowymi receptami i powtarzać, aż osoba, która weszła do gry, będzie zarządzać portfelem farmaceutycznym do końca życia. Kaskada płynie w jednym kierunku. W stronę zależności.

I. Produkcja pacjentów
Najbardziej efektywnym sposobem tworzenia pacjentów jest ponowne zdefiniowanie choroby.

W 1988 roku pierwszy raport Narodowego Programu Edukacji Cholesterolowej ustalił, że poziom cholesterolu całkowitego poniżej 200 mg/dl jest „pożądany”, między 200 a 239 mg/dl jest „graniczny”, a powyżej 240 mg/dl jest „wysoki”.³ Kolejne rewizje – w 1993 roku i ponownie w 2001 roku – stopniowo rozszerzały kwalifikację do leczenia i obniżały cele interwencji. Wytyczne ATP III z 2001 roku potroiły liczbę Amerykanów z poziomem cholesterolu sklasyfikowanym jako nieprawidłowy. W skład zespołów ds. wytycznych, które podejmowały te decyzje, wchodzili członkowie powiązani finansowo z firmami produkującymi statyny.⁴ Z każdą rewizją miliony ludzi zmieniały kategorie, a ani jedna osoba nie chorowała gorzej. Choroba się nie rozprzestrzeniła. Definicja – tak.

Ten sam schemat powtórzył się w przypadku ciśnienia krwi. W 2017 roku American College of Cardiology i American Heart Association zdefiniowały nadciśnienie tętnicze na nowo ze 140/90 mmHg na 130/80 mmHg. W wyniku tej zmiany 31 milionów Amerykanów zostało pacjentami z nadciśnieniem w jednym ogłoszeniu.⁵ Ich ciśnienie krwi się nie zmieniło. Zmieniła się opinia komisji. Wytyczne technicznie zalecają modyfikację stylu życia dla większości osób w przedziale 130–139 mmHg – ale wytyczne nie wystawiają recept. Lekarze, mając siedem minut na pacjenta, wypisują recepty. Infrastruktura kliniczna jest zbudowana na potrzeby interwencji farmaceutycznej, a nowa diagnoza zasila tę infrastrukturę, niezależnie od tego, co mówią wytyczne.

Następnie poziom cukru we krwi. Próg stanu przedcukrzycowego – stanu, który do niedawna nie istniał jako kategoria kliniczna – wynosi 100 mg/dl na czczo. Poprzedni próg nieprawidłowego stężenia glukozy na czczo wynosił 110 mg/dl. Amerykańskie Stowarzyszenie Diabetologiczne (ADA) obniżyło go w 2003 roku, dodając miliony do listy osób z przedcukrzycą.⁶ Stan przedcukrzycowy to nie cukrzyca. Wiele osób zaklasyfikowanych jako przedcukrzycowe nigdy nie zachoruje na cukrzycę. Jednak ta etykieta tworzy pacjentów: pacjentów, którzy są monitorowani, badani, otrzymują porady i coraz częściej leczeni metforminą z powodu liczby w raporcie laboratoryjnym, a nie z powodu objawów, których doświadczają.

Branża gęstości kości wynalazła własną definicję choroby. Kiedy w latach 90. XX wieku skany DEXA stały się powszechnie dostępne, panel WHO zdefiniował „osteopenię” – nie osteoporozę, nie złamanie, nie ból, nie niepełnosprawność, ale kategorię statystyczną wskazującą gęstość kości od 1 do 2,5 odchylenia standardowego poniżej średniej dla trzydziestoletniej kobiety.⁷ Populacja referencyjna ma znaczenie: porównanie sześćdziesięcioletniej kobiety z trzydziestolatką gwarantuje, że większość starszych kobiet nie spełni oczekiwań. Osteopenia nie jest chorobą. To odchylenie od normy wieku młodzieńczego. Ale stała się diagnozą, a diagnoza receptą – bisfosfoniany, takie jak Fosamax, przepisywane milionom kobiet po menopauzie z powodu określonej liczby, a nie z powodu złamania.

Same bisfosfoniany stanowią ponurą ironię. Leki te, przepisywane w celu wzmocnienia kości, są powiązane z martwicą kości szczęki – obumarciem kości szczęki – i nietypowymi złamaniami kości udowej, w których te same kości, które powinny chronić, łamią się w nietypowy sposób przy minimalnym obciążeniu.⁸ Leczenie sztucznie wywołanej choroby wstępnej prowadzi do prawdziwej choroby.

Każda rewizja progu przebiega według tego samego schematu. Spotyka się panel ds. wytycznych. Jego członkowie mają powiązania finansowe z firmami farmaceutycznymi produkującymi leki stosowane w leczeniu redefiniowanej choroby. Panel obniża próg. Miliony ludzi zostają pacjentami. Liczba recept rośnie. Przychody rosną. Nikt nie staje się zdrowszy.

Mężczyzna na wizycie kontrolnej zostaje złapany we wszystkie te sieci jednocześnie. Jego cholesterol wynoszący 225 przekracza próg ustalony w 1988 roku i od tego czasu stopniowo się zaostrza. Jego ciśnienie krwi wynoszące 134/82 przekracza próg ustalony po 2017 roku. Jego glikemia na czczo wynosząca 108 przekracza próg ustalony po 2003 roku. Trzy liczby, trzy interwencje farmaceutyczne, trzy punkty wejścia w kaskadę, która będzie go zajmować do końca życia. Przyszedł czując się dobrze. Wychodzi z trzema receptami i trzema wizytami kontrolnymi.

Transformacja dobiegła końca. Teraz jest pacjentem.

II. Kaskada polifarmacji

Jedna recepta nigdy nie jest jedną receptą. Przepisana mu statyna na cholesterol zaczyna działać natychmiast – nie przede wszystkim na ryzyko sercowo-naczyniowe, które statyny redukują w mniejszym stopniu, niż większość ludzi zdaje sobie sprawę⁹, ale na mięśnie. Objawy mięśniowe związane ze statynami dotyczą od 7% do 29% osób przyjmujących te leki, w zależności od badania i zastosowanej definicji¹⁰. Zakres ten jest szeroki, ponieważ środowisko medyczne od dziesięcioleci spiera się o to, czy zgłaszany przez pacjentów ból mięśni jest „rzeczywisty” – debata ta mówi wiele o tym, jak system traktuje zeznania pacjentów. Podczas kolejnej wizyty zgłasza bóle mięśni. Ból jest spowodowany starzeniem się organizmu, a nie lekami, które zaczął brać trzy miesiące temu. Być może skierowano go do reumatologa. Być może przepisano mu leki przeciwbólowe. Statyna pozostaje.

Ból mięśni ogranicza jego aktywność. Mniej chodzi, mniej ćwiczy, mniej się rusza. Zmniejszona aktywność fizyczna przyspiesza utratę gęstości kości. Podczas kolejnego badania przesiewowego – ponieważ jest teraz w trakcie badań przesiewowych – skan DEXA wykazuje spadek gęstości kości. Osteopenia. Przepisano mu bisfosfoniany. Leki na nadciśnienie wytwarzają własną kaskadę dopływową. Inhibitory ACE powodują uporczywy, suchy kaszel u około 10-15% pacjentów.¹¹ Kaszel jest oceniany – wykonuje się prześwietlenie klatki piersiowej, ewentualnie badanie czynności płuc. Gdy wyniki badań powrócą do normy, kaszel jest leczony objawowo lub inhibitor ACE jest zamieniany na ARB, co może powodować zawroty głowy. Zawroty głowy stanowią ryzyko upadku. Upadek w wieku sześćdziesięciu pięciu lat nie jest już taki sam jak w wieku dwudziestu pięciu lat. Ryzyko upadku jest obecnie udokumentowane, monitorowane, a być może leczone farmakologicznie.

Metformina stosowana w przypadku stanu przedcukrzycowego może powodować dolegliwości żołądkowo-jelitowe — nudności, biegunkę, skurcze — u nawet 25% pacjentów.¹² Objawy ze strony przewodu pokarmowego leczy się dodatkowymi lekami lub przypisuje się je zespołowi jelita drażliwego, który staje się odrębną ścieżką diagnostyczną i leczniczą.
Arytmetyka kaskadowa jest prosta. W Stanach Zjednoczonych przeciętny dorosły powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia przyjmuje pięć lub więcej leków na receptę.¹³ Każdy lek ma swój własny profil działań niepożądanych. Każdy skutek uboczny to potencjalna nowa diagnoza. Każda nowa diagnoza to potencjalna nowa recepta. Terminem określającym to zjawisko jest polipragmazja, która dotyczy około 40% osób starszych.¹⁴

Problem interakcji lekowych potęguje wszystko. Osoba przyjmująca pięć leków porusza się w sieci interakcji farmakologicznych, których żadne badanie kliniczne nigdy nie badało w połączeniu, ponieważ badania kliniczne testują poszczególne leki w porównaniu z placebo w starannie wyselekcjonowanych populacjach, wykluczając te same choroby współistniejące i leki towarzyszące, które charakteryzują prawdziwych pacjentów. Osoba przyjmująca statynę, inhibitor ACE, metforminę, bisfosfoniany i inhibitor pompy protonowej z powodu refluksu, który wywołały u niej pozostałe leki, jest eksperymentem farmakologicznym bez grupy kontrolnej i bez protokołu.

Kiedy coś idzie nie tak — a zdarza się to często, a niepożądane reakcje na leki stanowią około 4,5% hospitalizacji osób starszych¹⁵ — odruchem diagnostycznym systemu jest identyfikacja nowego schorzenia, a nie kwestionowanie, czy przyczyną jest istniejąca recepta. Zawroty głowy będące skutkiem ubocznym leku przeradzają się w zaburzenia przedsionkowe. Splątanie będące wynikiem interakcji lekowej prowadzi do wczesnego pogorszenia funkcji poznawczych. Zmęczenie, będące przewidywalną konsekwencją obciążenia farmakologicznego, przeradza się w depresję. A depresja dostaje własną receptę.

Pisałem obszernie o statynach i oszustwie związanym z cholesterolem, o tym, jak cząsteczka niezbędna do funkcjonowania mózgu, produkcji hormonów i integralności błon komórkowych stała się wrogiem publicznym, by uzasadnić istnienie najbardziej dochodowej klasy leków w historii farmacji.¹⁶ Pisałem o paradygmacie ciśnienia krwi, o diagnostyce cukrzycy, o schemacie badania PSA i jego konsekwencjach. Każdy z tych tematów ma swoją własną bazę dowodową, własną historię sfabrykowanego konsensusu, własny ślad szkód. Połączone razem, nie stanowią odrębnych tematów. Są dopływami zasilającymi tę samą rzekę: przekształcanie zdrowych osób starszych w pacjentów uzależnionych od polifarmacji.
Mężczyzna, który przyszedł na badanie kontrolne czując się dobrze, teraz przyjmuje pięć leków, uczęszcza na kwartalne wizyty, przechodzi coroczne badania przesiewowe i odczuwa objawy, których nie miał przed pierwszą receptą. System, który stworzył tę sytuację, nigdy nie zidentyfikuje się jako jej przyczyna. Będzie w nieskończoność zarządzał konsekwencjami swoich interwencji, wystawiając rachunki za każdą z nich.

III. Pułapka przesiewowa

Kaskada polifarmacji przekształca zdrową osobę w pacjenta pod opieką. Badania przesiewowe poszerzają sieć – wykrywają schorzenia, które nigdy nie spowodowałyby objawów, szkody ani śmierci, i leczą je tak, jakby miały one nastąpić. Badanie przesiewowe raka prostaty za pomocą testu PSA jest najbardziej oczywistym przykładem. Richard Ablin, naukowiec, który odkrył antygen swoisty dla prostaty w 1970 roku, nazwał jego powszechne stosowanie w badaniach przesiewowych w kierunku raka „niezwykle kosztowną katastrofą dla zdrowia publicznego”.¹⁷ PSA nie jest specyficzny dla raka. Jego poziom wzrasta w przypadku infekcji, łagodnego przerostu prostaty, intensywnego wysiłku fizycznego i aktywności seksualnej. Jest to niespecyficzny marker, który przyjęto jako test na raka, ponieważ można go było tanio mierzyć i sprzedawać jako środek ostrożności.

Konsekwencje są wymierne. Amerykańska Grupa Robocza ds. Usług Prewencyjnych oszacowała, że ​​na każde 1000 mężczyzn w wieku od 55 do 69 lat poddanych badaniom przesiewowym w ciągu 13 lat, zapobiega się 1 do 2 zgonom z powodu raka prostaty. W tej samej grupie 240 osób otrzyma fałszywie dodatnie wyniki, a 100 zostanie poddanych biopsji, której towarzyszą powikłania, takie jak infekcja, krwawienie i ból. U 20 do 50 mężczyzn zostaną zdiagnozowane nowotwory, które nigdy nie spowodowałyby objawów ani śmierci – naddiagnostyka – a wielu z tych mężczyzn zostanie poddanych operacji lub radioterapii, która spowoduje nietrzymanie moczu i impotencję.¹⁸

Statystyki przeżywalności maskują tę szkodę poprzez artefakt zwany błędem wyprzedzenia. Badania przesiewowe wykrywają nowotwory wcześniej, co automatycznie wydłuża mierzony „czas przeżycia” od momentu diagnozy, nawet jeśli dana osoba umrze dokładnie w tym samym wieku, w jakim zmarłaby bez wykrycia. Pięcioletni wskaźnik przeżywalności wygląda spektakularnie. Wskaźnik śmiertelności praktycznie się nie zmienia. Iluzja działań ratujących życie jest podtrzymywana przez różnicę między tymi dwiema liczbami.
Mammografia podąża tym samym schematem. Systematyczny przegląd Cochrane dotyczący badań przesiewowych mammografii – opublikowany po raz pierwszy w 2001 roku, zaktualizowany w 2013 roku i ponownie uzupełniony danymi do 2023 roku – wykazał, że najbardziej wiarygodne badania nie wykazały statystycznie istotnego zmniejszenia śmiertelności z powodu raka piersi. Na każde 2000 kobiet poddanych badaniom przesiewowym w ciągu 10 lat, jednej zostanie przedłużone życie. Dziesięć zostanie poddanych niepotrzebnemu leczeniu – operacji, radioterapii lub chemioterapii z powodu nowotworów, które w przeciwnym razie nigdy by nie zaawansowały. Ponad 200 kobiet doświadczy znacznego stresu psychologicznego z powodu fałszywie dodatnich wyników, wymagających dalszych badań.¹⁹

Te wskaźniki – jeden uratowany na każde dziesięć niepotrzebnie leczonych, jeden uratowany na każde dwieście przestraszonych (- zabitych przez leczenie, np przez chemioterapię ) – nie są przedstawiane osobom przystępującym do programów badań przesiewowych. Marketing głosi „wczesne wykrycie ratuje życie”. Dowody wskazują, że wczesne wykrycie czasami ratuje życie, a jednocześnie szkodzi wielu innym. Różnica między tymi dwoma stwierdzeniami to różnica między świadomą zgodą a chwytem marketingowym.

Kaskada pozytywnych wyników badań przesiewowych jest brutalna w swoim rozpędzie. Podwyższony poziom PSA prowadzi do biopsji. Biopsja prowadzi do diagnozy. Diagnoza prowadzi do leczenia. Na każdym etapie pacjentowi oferowana jest interwencja, a rezygnacja staje się coraz trudniejsza – psychologicznie, społecznie i prawnie. Mężczyzna, który odmawia leczenia zdiagnozowanego raka, nawet raka o niskim stopniu złośliwości, który według statystyk nigdy go nie zabije, sprzeciwia się zaleceniom lekarza, przysparzając rodzinie zmartwień i nosząc etykietę, która będzie prześladować każdą przyszłą interakcję z lekarzem. Kolonoskopia, badania tarczycy, tomografia komputerowa całego ciała sprzedawana bezpośrednio konsumentom, ocena zwapnienia serca — branża badań przesiewowych nieustannie się rozwija, każde badanie jest uzasadnione możliwością wykrycia czegoś, każde odkrycie generuje własną kaskadę niezależnie od jego znaczenia klinicznego.

IV. Schwytanie Śmierci
Kaskada, która zaczyna się od rutynowego badania kontrolnego w wieku pięćdziesięciu pięciu lat, dla wielu osób kończy się na oddziale intensywnej terapii w wieku osiemdziesięciu dwóch lat. Medykalizacja starzenia się nie kończy się na leczeniu chorób przewlekłych. Obejmuje również leczenie samej śmierci – ostatecznego schwytania. Umieranie odbywało się dawniej w domu. W pamięci żyjących ludzi większość umierała w otoczeniu rodziny, we własnych łóżkach, w obecności osób, które ich znały. Proces ten uznawano za naturalny, nieunikniony i – w pewnych granicach – możliwy do opanowania bez interwencji lekarza. Nie był on przyjemny. Nie był bezbolesny. Ale nie był też medykalizowany.

Obecnie około 60% Amerykanów umiera w szpitalach lub domach opieki.²⁰ Odsetek ten nieznacznie spadł w ostatnich latach, częściowo dzięki ruchowi hospicjów, ale instytucjonalna domyślność pozostaje silna. Umierająca osoba jest przenoszona z domu na oddział ratunkowy, następnie na oddział szpitalny, a następnie na oddział intensywnej terapii, a każdy transfer oznacza dodatkowe interwencje, a każda interwencja wiąże się z dodatkowymi kodami rozliczeniowymi.

Ostatnie tygodnie życia należą do najbardziej intensywnych pod względem medycznym – i najdroższych – w całym okresie życia. Około 25% wydatków Medicare przypada na ostatni rok życia, a znaczna część koncentruje się w ostatnich miesiącach.²¹ Przyjęcia na OIOM w ostatnim miesiącu życia pozostają powszechne. Chemioterapia podawana w ciągu dwóch tygodni od śmierci – leczenie, które nie jest w stanie znacząco przedłużyć życia i prawie na pewno pogarsza jego jakość – dotyczy znacznego odsetka pacjentów onkologicznych.²²
System nie ma protokołu zatrzymania akcji serca. Ma protokoły dotyczące: intubacji, resuscytacji, monitorowania, podawania leków, skanowania i badań. Każdy protokół uruchamia kolejny. Pacjent trafiający na oddział ratunkowy jest badany, przyjmowany i leczony. Leczenie generuje powikłania. Powikłania generują dalsze leczenie. Pytanie „czy powinniśmy kontynuować leczenie?” jest strukturalnie trudne do zadania w środowisku zaprojektowanym wokół założenia, że ​​leczenie jest zawsze odpowiedzią.

Rodziny poruszające się w tej machinie stają przed niemożliwymi decyzjami w niemożliwych warunkach. Lekarz OIOM-u pyta o „cele opieki” – rozmowę, która powinna odbyć się miesiące lub lata wcześniej, która powinna być kontynuowana, która powinna być wspierana przez system opieki zdrowotnej, który inwestuje w szczerą komunikację na temat śmiertelności. Zamiast tego, odbywa się ona o 2 w nocy na oświetlonym korytarzu, podczas gdy respirator oddycha za osobę, która nie może sama mówić.

Istnieją i są zalecane zalecenia dotyczące postępowania w przypadku śmierci – dokumenty określające preferencje dotyczące końca życia. Ich ograniczenia są jednak znaczne. Często są niedostępne, gdy są potrzebne. Często są na tyle niejasne, że można je interpretować na wiele sposobów. Są one pomijane, ignorowane lub reinterpretowane pod presją. Zakładają one również poziom precyzji prognostycznej, którego medycyna nie posiada. Osoba, która napisała „żadnych nadzwyczajnych środków” w wieku sześćdziesięciu pięciu lat, mogła nie wyobrazić sobie konkretnej sytuacji, w jakiej znalazłaby się jej rodzina w wieku osiemdziesięciu trzech lat, a ta niejasność staje się źródłem konfliktu, a nie jasności.

Ruch hospicyjny stanowi autentyczny nurt przeciwny – uznanie, że umierający zasługują na pocieszenie, a nie na interwencję, że cel medycyny zmienia się, gdy wyleczenie nie jest już możliwe. Jednak samo hospicjum podlegało siłom, które kontrolują cały system medyczny. Branża hospicyjna w Stanach Zjednoczonych szybko się skonsolidowała, a nastawione na zysk sieci hospicjów stanowią obecnie większość dostawców. Optymalizacja długości pobytu, dobór pacjentów pod kątem rentowności i obawy dotyczące jakości poszły w ślad za pieniędzmi.²³

Głębszy problem ma podłoże kulturowe. Społeczeństwo, które medykalizuje starzenie się – traktując każdy spadek sprawności jako stan możliwy do leczenia, każdy objaw jako problem do rozwiązania, a każdą wartość laboratoryjną jako zmienną do optymalizacji – nie może łatwo pogodzić się z rzeczywistością, że ciała się zużywają, a ludzie umierają. Medykalizacja starzenia się tworzy oczekiwanie, że śmierć jest porażką: porażką leczenia, porażką czujności, porażką, za którą ktoś powinien ponieść odpowiedzialność. To oczekiwanie napędza mechanizm interwencji terminalnej. Jeśli śmierć jest porażką, należy zrobić wszystko, aby jej zapobiec, bez względu na koszty i cierpienie. Rodzina, która pyta: „Czy robimy wszystko, co możliwe?”, zadaje pytanie, do którego system ją wyszkolił. Odpowiedź zawsze brzmi: tak – więcej leków, więcej procedur, więcej monitoringu, więcej interwencji. Pytanie, którego nikt nie jest wyszkolony, brzmi: „Czy powinniśmy robić mniej?”.

V. Pełny łuk

System medyczny obejmuje osoby przy narodzinach i utrzymuje je aż do śmierci. „Medicalized Motherhood” dokumentuje pierwsze przechwycenie – 123 interwencje, które przekształcają zdrową ciążę w kontrolowaną. Ten esej dokumentuje ostatnią. Mężczyzna na badaniu kontrolnym to kobieta na wizycie prenatalnej. Logika kaskady jest identyczna. Statyna to oksytocyna. Korekta progowa to diagnoza „braku postępu”. Kaskada polifarmacji to kaskada interwencji, która przekształca normalny poród w cesarskie cięcie. Kompleks hospicyjno-przemysłowy to kompleks recepturowo-przemysłowy. Różne produkty, ta sama architektura, ten sam kierunek: ku zależności, odchodząc od zaufania do zdolności organizmu do zarządzania własnymi procesami.

Test kaskadowy z Medicalized Motherhood ma tu zastosowanie bez modyfikacji: Czy ta interwencja stwarza warunki wymagające dalszej interwencji? Statyna, która powoduje ból mięśni, zmniejsza aktywność, przyspiesza utratę masy kostnej, wyzwala działanie bisfosfonianów powodujących martwicę szczęki, nie przechodzi tego testu w sposób katastrofalny. Podobnie jak test PSA, który wykrywa raka, który nigdy by Cię nie zabił, ale prowadzi do operacji, która powoduje nietrzymanie moczu. Podobnie jak lek na nadciśnienie, który zapobiega zdarzeniu sercowemu, którego prawdopodobnie byś nie doświadczył, powodując upadek i złamanie biodra. Pytanie zawsze brzmi: co dalej?

VI. Horyzont
Denis Rancourt zauważył, że ostatecznie starzenie się i śmierć uważa się za uleczalne – „wymagające jedynie dalszych badań”². Jest to ideologiczna granica medykalizacji starzenia się. Dolina Krzemowa zainwestowała miliardy w badania nad długowiecznością, traktując samo starzenie się jako chorobę, którą należy pokonać. Calico (Alphabet/Google), Altos Labs (finansowane przez Jeffa Bezosa i Yuri Milnera), Unity Biotechnology i dziesiątki innych przedsięwzięć dążą do wyeliminowania starzenia się jako problemu inżynieryjnego.²⁴ Język jest wymowny: starzenie się to „błąd”, który należy naprawić, śmierć to „problem”, który należy rozwiązać, a długość ludzkiego życia to „granica”, którą należy przekroczyć.
To medykalizacja starzenia się doprowadzona do logicznego końca. Skoro poziom cholesterolu można patologizować, gęstość kości można patologizować, ciśnienie krwi można patologizować – dlaczego nie można patologizować samego starzenia się? Skoro każdy biomarker starzenia się jest stanem chorobowym, to starzenie się jest stanem chorobowym. A skoro starzenie się jest stanem chorobowym, to śmierć jest porażką leczenia.

Praktyczne konsekwencje są już widoczne. Przemysł suplementów „przeciwstarzeniowych” jest wart miliardy, sprzedając związki o ograniczonej skuteczności ludziom, którym wmówiono, że starzenie się to choroba, a nie proces. Metformina jest testowana jako lek „przeciwstarzeniowy” – ta sama metformina przepisywana na stan przedcukrzycowy, która została wyprodukowana poprzez obniżenie progu.²⁵ Rapamycyna, lek immunosupresyjny, jest badana pod kątem wydłużenia życia. Każdy związek obiecuje rozszerzenie relacji farmaceutycznej poza leczenie poszczególnych schorzeń, na zarządzanie samym czasem. Celem jest osoba, która bierze leki nie dlatego, że coś jest nie tak, ale dlatego, że w tym kontekście życie i starzenie się są czymś złym.

Mężczyzna na badaniu mógł wyjść. Mógł zadać trzy pytania, które przerywają każdą lawinę: Co się stanie, jeśli poczekamy? Jakie są alternatywy? Czy jest to wymagane, czy zalecane?

Mógł zauważyć, że jego cholesterol wynoszący 225 to liczba, a nie choroba. Że jego ciśnienie krwi wynoszące 134/82 waha się w ciągu dnia i zostało zmierzone raz, w stresującym otoczeniu, przez maszynę. Że jego glikemia na czczo wynosząca 108 może reagować na zmiany w diecie, których nikt nie zasugeruje, ponieważ poradnictwo dietetyczne nie generuje przychodów z branży farmaceutycznej. Że jego PSA wynoszące 3,2 mieści się w zakresie, który bez kontekstu praktycznie nic nie znaczy.

Mógłby odrzucić recepty, poprosić o ponowne badania za sześć miesięcy, wprowadzić zmiany, nad którymi ma kontrolę — w diecie, ruchu, śnie, stresie — i zobaczyć, jak zmienią się liczby bez interwencji farmaceutycznej.

Mógłby. Większość nie. System nie jest zaprojektowany z myślą o odmowie. Jest zaprojektowany z myślą o przestrzeganiu zasad, skalibrowany poprzez staranne dostosowanie progów, aby zapewnić, że prawie każdy, mając wystarczająco dużo czasu, kwalifikuje się jako pacjent. Rutynowe badanie kontrolne to punkt wejścia. Kaskada polipragmazji to mechanizm. Instytucjonalne zarządzanie śmiercią to punkt końcowy.

Medyczne przechwycenie narodzin i śmierci to klamry tego samego projektu: przekształcenia ludzkiego życia w stan kontrolowany. Od pierwszej wizyty prenatalnej do ostatniego przyjęcia na OIOM, architektura jest ta sama. Naturalne procesy zdefiniowane na nowo jako zdarzenia medyczne. Interwencje, które tworzą stany wymagające dalszych interwencji. Kaskada, która biegnie w jednym kierunku, przez całe życie, ku zależności.

The Medicalization of Aging and Death
308