Do drugiego zdarzenie jakie miało miejsce kilka miesięcy temu doszło na warszawskim Grochowie. Policja została wezwana po zgłoszeniu taksówkarza, który wiózł czterech obywateli Ukrainy, Jak przekazał, jego pasażerowie byli pod silnym wpływem alkoholu.
Młodzi Ukraińcy, którzy zamiast walki z agresorem wybrali walkę z polskim taksówkarzem zaatakowali kierowcę i dotkliwie go pobili. Zniszczyli również jego samochód - połamali lusterka i porysowali karoserię.
Dwaj 19-latkowie, 21-latek oraz 25-latek odpowiedzą za pobicie, a 21-letni mężczyzna i jeden z 19-latków zostali oskarżeni o zniszczenie mienia. Teraz uwaga, Ukraińcy nie zostali aresztowani jak to w takich przypadkach bywa. Mogę więc bez przeszkód zastraszyć taksówkarza. Wobec ukraińskich bandytów zastosowano tylko dozór policyjny, a także zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonym.
Gdyby to byli Polacy, tak potraktowali ukraińskiego taksówkarza, to od razu podniosłoby się larum, że to prześladowanie Ukraińców w Polsce, że to ksenofobia i nienawiść ... motywowana narodowością poszkodowanego. To teraz jest w modzie, to wykorzystuje proukraińska propaganda. Jako, że to Ukraińcy są sprawcami, a Polaka ofiarą to nikt nie odważy się stwierdzić, że to wina ukraińskiego nacjonalizmu i ksenofobii spowodowana narodowością poszkodowanego.