Źródło: edukacja-klasyczna.pl
Autor: Dariusz Zalewski
Pod wpływem czarnych myśli człowiek przewiduje najgorsze scenariusze rozwoju sytuacji. Powoli ogarnia go zniechęcenie, smutek i lęk. Jednocześnie pogłębia się utrata zdrowego sądu. Aż w końcu dopada go paniczna rozpacz i chęć wycofania się – uciekania, aby jak najdalej. Potrzebna jest praca nad sobą.
Psychologia i psychiatria proponuje różne terapie, by wydobyć pacjenta ze stanów depresyjnych. Nie zamierzam ich recenzować, ani zgłaszać nowych projektów, chcę tylko zwrócić uwagę na pewien „amatorski” sposób radzenia sobie, nie z samą depresją, ale z „czarnowidztwem”.
Śledź wpisy na bieżąco: Wychowanie dziecka
„Człowiek może gniewać się za dużo, lub za mało niezgodnie ze zdrowym rozumem. Jeśli zaś ktoś gniewa się z wymogiem zdrowego rozumu, jego gniew jest godny pochwały” – pisał św. Tomasz z Akwinu.
Artur Zalewski jest pedagogiem i publicystą i do tego na dorobku. Nie jest psychologiem ani psychiatrą. Trudno znaleźć o nim cokolwiek w necie. Pracuje w wirtualnym Instytucie.
Jego teorie i porady zdają się być skierowane raczej do dzieci i młodzieży. Ale i tu wahałbym się czy można z nich korzystać.
Nie ufam ludziom, którzy twierdzą, że to uczucie jest im obce. Gniew jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Jak by nie patrzeć - funkcjonuje od zarania ludzkości. A sublimacji uczuć uczymy się stopniowo, ale ... gniew był, jest i pozostanie. To on nas niejednokrotnie motywuje, napędza i nastraja ... Zakopany gniew - prowadzi do frustracji i depresji. Odkopany - do agresywnych i destruktywnych zachowań, bądź do wyzwalania się z pęt zła w sposób konstruktywny i zamierzony.. celowy i planowy. Krok do zwycięstwa - do sublimacji uczuć.. bo gniew to uczucie.. byle właściwie ukierunkowane ku integracji wew.
Zacznijmy od gniewu
Kultura współczesna wypaczyła pojęcie gniewu. Dzisiaj kojarzy się on negatywnie i zazwyczaj oznacza nieuzasadnioną agresję. Warto w tym miejscu wyprostować pewne sprawy.
Po pierwsze, gniew można rozpatrywać jako uczucie i wtedy jest moralnie obojętny, zależny od ukierunkowania.
„Człowiek może gniewać się za dużo lub za mało niezgodnie ze zdrowym rozumem. Jeśli zaś ktoś gniewa się z wymogiem zdrowego rozumu, jego gniew jest godny pochwały” – pisał św. Tomasz z Akwinu.
Słowem – istnieje dobry gniew, gdy na przykład oburzamy się na realne zło wokół nas i rozpoczynamy z nim walkę, ale istnieje też taki, który jest niepożądany.
Po drugie, gniew, gdy jest powtarzalnym uczuciem, nie znającym umiaru i dopuszczającym się czynów niegodziwych, może przekształcić się w wadę. Czyli stałą tendencję do krzywdzenia drugiego człowieka.
Granica między wadą a uczuciem jest stosunkowo płynna, ale jest.
Gniewem w smutek
Nas interesuje uczucie, nie wada. Zagrzewa bowiem do walki, a jest moralnie obojętne. Pomysł polega na skierowaniu jego ostrza przeciw zniechęceniu, smutkowi czy apatii, wówczas przysłuży się nam w dobrej sprawie!
Innymi słowy – zamiast nieustannie rozważać negatywne scenariusze i ich konsekwencje, trzeba świadomie budzić w sobie uczucia bojowe, a w szczególności oburzenie na zło.
Jeśli oburzenie przebije się przez nasze smutki, wówczas zaczniemy dostrzegać nowe perspektywy, powróci energia do życia i chęć do zmagania się z przeciwnościami losu.
Tym samym przyduszona cnota męstwa zacznie wychodzić na powierzchnię, spychając melancholiczne i bluesowe uczucia do obrony. W tym znaczeniu gniew rozumiany jako „słuszne oburzenie” sprzyja formowaniu męstwa, wspierając tym samym uczucie odwagi z nim związane.
Jak to zrobić w praktyce?
Wystarczy poczytać nagłówki popularnych portali, czy posłuchać „tutejszych” wiadomości, żeby zdać sobie sprawę, jak to działa. Od razu budzi się w człowieku wewnętrzne oburzenie na pleniący się zewsząd fałsz.
Blogerzy znają to uczucie. Nawet, gdy trwają w stanie znudzenia i przemęczenia, od razu odzyskują energię i siadają do pisania riposty. Działacz społeczny z kolei w podobnej sytuacji organizuje akcję zbierania podpisów, pikietę, itp.
Podobny mechanizm działa w życiu duchowym. Chodzi o to, aby to czego się boimy ujrzeć w kontekście moralnym, unaocznić sobie skutki naszej defensywnej postawy i ewentualnego zwycięstwa zła, które nas właśnie próbuje przygnieść. Musimy się na nie, delikatnie pisząc, zdenerwować!
Zamiast analizować własne lęki trzeba pomyśleć: „Dlaczego właściwie się poddaję? Muszę walczyć, bo przegram i moi bliscy też”. Czasami wystarczy jakiś cytat motywujący, czasami zdanie wypowiedziane przez przyjaciela (przyjaciółkę), czasami głośniejsze powiedzenie sobie: „dość!”
Rzecz w tym, żeby na różne sposoby, świadomie budzić w sobie wewnętrzną złość, i by ta złość stłumiła inne uczucia.
To jest punkt wyjścia. Ale później jest już łatwiej.
Ciekawy artykuł.. a taki trochę zapomniany.. hmm..
„Człowiek może gniewać się za dużo lub za mało niezgodnie ze zdrowym rozumem. Jeśli zaś ktoś gniewa się z wymogiem zdrowego rozumu, jego gniew jest godny pochwały” – pisał św. Tomasz z Akwinu.
Słowem – istnieje dobry gniew, gdy na przykład oburzamy się na realne zło wokół nas i rozpoczynamy z nim walkę, ale istnieje też taki, który jest niepożądany.