Andrzej Bogusław Ryfa

Ubiczowanie Pana Jezusa - pokaz zdziczenia i barbarzyństwa tego Narodu...

WIDZENIE III –TRZECI PIĄTEK WIELKIEGO POSTU

Biczowanie Pana Jezusa

„Byłem biczowany przez cały dzień, a Ciało Moje stało się jako jedna rana”.

Słyszałam te słowa przytaczane na kazaniach przez księdza proboszcza i w książce nabożnej, w rozmyślaniach o męce Pańskiej czytamy je, a dziś Pan Jezus powołał mnie na podwórze Piłata, abym własnymi oczami przyjrzała się strasznej kaźni, na jaką skazany był Pan Jezus jak niewolnik najniższego rzędu, obwiniony o niesłychane zbrodnie.
– Obszerne podwórze Piłata, napełnione było tłumem różnorodnych, wyczekujących na przyprowadzenie Pana Jezusa z więzienia, gdzie całą noc, bez odpoczynku cierpiał nieludzkie znęcanie się pijanych, opłacanych przez Sanhedryn żydowskich stróżów i różnych zbirów. Tłum zebranych na podwórzu podzielił się na różne grupy. Jedną stanowili arcykapłan i kapłani żydowscy, wybitni uczeni, bogacze, faryzeusze, obok nich przekupni krzykacze z ludu. Dalej stali zwolennicy Piłata.
- Była także mała grupka prostego ludu, zwolenników Pana Jezusa. Agitatorzy przekupieni przez starszyznę żydowską uwijali się na wszystkie strony, rozbudzając nienawiść przeciwko Panu Jezusowi i zachęcając zebranych do stanowczego żądania od Piłata zatwierdzenia wyroku śmierci na Panu Jezusie wydanym przez arcykapłanów żydowskich. Wśród tłumu widać było zamieszanie i zniecierpliwienie. Jak tylko rozwidniło się i słońce poczęło wschodzić, stróże więzienni wraz z żołnierzami na rozkaz Sanhedrynu żydowskiego przyprowadzili skrępowanego Pana Jezusa do Piłata. Gdym Go ujrzała, boleść nieopisana przeszyła mi serce … Pan Jezus wyglądał okropnie.
– Długie włosy na głowie i brodzie miał potargane; oblicze od bicia zapuchłe;
oczy krwią zaszłe, posiniałe, jakby czarną obwódką otoczone, ręce w tyle skrępowane tak mocno, że powrozy poprzerzynały skórę do krwi; odzienie na Panu Jezusie było poszarpane i błotem obryzgane.
Pan Jezus zmęczony głodem, pragnieniem, bezsennością i biciem, zaledwie mógł nogami poruszać,
a stróże zmuszali do prędkiego chodu.
Gdy Pan Jezus pokazał się na placu, tłum jakby szalony zaczął wrzeszczeć:
Jesteś, zwodzicielu ludu i gwałcicielu Zakonu! Już dłużej zwodzić nas nie będziesz… niedługo zawiśniesz na krzyżu”.
Zwolennicy Pana Jezusa wystąpili z obroną:
Dlaczego kłamiecie”, zawołali,
Jezus nikogo nie zwodził, prawd Bożych nauczał, złych tylko karcił,
a dla biednych i nieszczęśliwych był ojcem – Są tu matki,
których dzieci uzdrawiał; są biedni, których żywił.
Jezus nigdy nic złego nie uczynił… bronić Go będziemy!
”.
Ten głos małej garstki zagłuszyli starsi żydowscy, ich przekupieni służalcy, faryzeusze, bogacze i motłoch przedtem upojony i przepłacony. Małą garstkę przyjazną Panu Jezusowi żołnierze rozpędzili. Pozostali tylko sami wrogowie. Widziałam, jak Pana Jezusa wprowadzono do sali sądowej, słyszałam, jak Piłat siedzący na tronie odczytywał różne skargi i fałszywe zarzuty przeciwko Panu Jezusowi, jak Mu się kazał tłumaczyć,
lecz Pan Jezus, jak poprzedniego dnia, tak i teraz milczał.
Piłat obrażony rzekł głosem podniesionym :
Czemu nie odpowiadasz? Czy nie wiesz, że mam moc skazania cię na śmierć lub uwolnienia?” Na to odpowiedział Pan Jezus: „Nie miałbyś tej mocy, gdyby ci jej z góry nie dano”.
Oskarżają Cię, że się nazywałeś królem i Synem Bożym, czy naprawdę nim jesteś?
Tyś powiedział” , odrzekł Pan Jezus.
Przyjdzie czas, że ujrzycie Syna człowieczego, przychodzącego w obłokach, a Ten was sądził będzie”.
Słyszałam jeszcze inne oskarżenia przeciw panu Jezusowi ze strony Żydów.
Piłat pilnie wszystko rozważał i nie znalazł nic, co by mogło potępić Oskarżonego. Powstał tedy z tronu i głośno odezwał się do Żydów:
Ja nie znajduję w oskarżonym żadnej winy”.
Na nim wielka wina ciąży”, krzyknęli oskarżyciele,
robi niepokój w państwie, chodzi po ziemi żydowskiej i po Galilei i wszędzie podburza lud, gotów wywołać rozruchy –
A ty , jako wielkorządca przez cesarza naznaczony do pilnowania porządku, będziesz za to odpowiadał
”.
Piłat usłyszawszy, że Chrystus jest Galilejczykiem, a tym samym należy pod władzę Heroda, który rządzi Galileą, skorzystał z chwilowego pobytu Heroda w Jerozolimie i odesłał Chrystusa do niego. Herod, gdy ujrzał Chrystusa skrępowanego jak więźnia, uradował się, bo Go dawno chciał widzieć. Słyszał nieraz, że Chrystus dziwne nauki głosi i cuda czyni, zdawało mu się, że na jego żądanie Chrystus uczyni cud, by sobie pozyskać jego względy. Herod sądził, że Chrystus jest zwyczajnym człowiekiem, i że Mu swoją władzą królewską zaimponuje. Ale się bardzo zawiódł, bo Pan Jezus milczeniem zbywał jego zapytania i żądania, ponieważ te pytania i żądania czynione były tylko z ciekawości. Pan Jezus ofiarował się umrzeć za ród ludzki, więc nie szukał ułaskawienia u Heroda ani u żadnych innych władz tego świata. – Widziałam, że Herod obraził się na Pana Jezusa, twarz miał czerwoną, a wargi ze złości zaciśnięte.
Podniecony skargami kapłanów i uczonych żydowskich, okazał panu Jezusowi pogardę, nazwał Go głupim i dla wyszydzenia Go wobec pospólstwa ubrał Go w szatę białą, jak zwykle ubierają wariatów i odesłał Go do Piłata. Piłat tedy wezwał przywódców ludu, głównie domagających się podpisania wyroku śmierci, i oświadczył im, że Herod nie znalazł w Chrystusie przestępstwa godnego śmierci.
– „Stąd wnoszę, że tylko z osobistej urazy i nienawiści domagacie się wyroku śmierci;
dla waszej satysfakcji każę Go ubiczować.
Ponieważ na wasze święta Wielkanocne macie zwyczaj,
abym wam wypuścił na wolność jednego z więźniów,
a jest tu w więzieniu zbrodniarz Barabasz,
który rozbijał, podpalał, kradł i za to musi być stracony,
więc go stawiam obok Jezusa i pytam, którego mam uwolnić?!

Barabasza” krzyknęli.
– „A z Jezusem co mam zrobić?” – pytał Piłat.
– „Ukrzyżować Go!” – wołał bezmyślny tłum.
Piłat jeszcze wyroku na śmierć nie podpisał, a tylko kazał Pana Jezusa ubiczować. Do wykonania tego wyroku wyznaczono sześciu wysokich i mocnych chłopów. Ręce mieli grube, żylaste, a twarze twarde złośliwe; z ich oczu można było wyczytać, że mają serca dzikie, zwierzęce, że potrafią znęcać się nad niewinnym więźniem, ofiarą obłudnych faryzeuszów i arcykapłanów. Widziałam, jak Żydzi boją się, aby Piłat, po ubiczowaniu Pana Jezusa, nie wypuścił Go na wolność, zmówili się więc z owymi sześciu drabami, upoili ich i zapłacili im, aby nie żałowali rózg i dyscyplin, bo wolą, by Chrystus umarł podczas biczowania, aniżeli miałby być puszczony na wolność.
– Na rozkaz Piłata stróże wyprowadzili Pana Jezusa na plac, na którym stała kamienna kolumna około dwóch łokci wysoka, mająca na wierzchu żelazne kółko. Przy kolumnie były rózgi z kolczastej twardej akacji, baty ukręcone z grubych powrozów, z żelaznymi haczykami na końcach, żelazne, ostre łańcuszki i dyscypliny z grubego surowego rzemienia, zakończone ołowianymi kulkami.
Wokoło stał tłum widzów różnego rodzaju. Większość stanowili wrogowie Pana Jezusa.
Skoro Pana Jezusa przyprowadzono do kolumny, ręce w tyle związane rozwiązano,
z sukni Go obnażono, następnie ustawiono Go przodem do kolumny, a plecami do publiki,
ręce przywiązano do kółka żelaznego na wierzchu kolumny, tak że Pan Jezus musiał być
pochylony twarzą do kolumny, a przednią częścią ciała od niej odsunięty,
aby końce rózeg i dyscyplin podczas biczowania mogły i tę część ciała dosięgnąć.
Rozpoczęło się straszne widowisko, nie znane dotąd ani ludziom, ani Aniołom.
Naprzód wystąpili dwaj kaci z rózgami kolczastymi, później bili Pana Jezusa z całej siły
od szyi aż do ostatniego palca u nóg, tak że zostało zryte całe ciało ranami jak rola bronami.
Po tych zbirach przystąpili dwaj inni i dalej bili Pana Jezusa batami
skręconymi z powrozów zakończonych żelaznymi haczykami.
Haczyki te za każdym uderzeniem rozrywały Ciało Pana Jezusa pocięte rózgami i rozrzucały na wszystkie strony.
Kiedy się ci oprawcy zmęczyli, przystąpili inni z żelaznymi, ostrymi łańcuszkami, którymi jak nożami krajali Przenajświętsze Ciało Zbawiciela. Wreszcie przystąpili kaci z rzemiennymi dyscyplinami, zakończonymi ołowianymi kulkami. Za każdym uderzeniem rany się powiększały, ciało coraz więcej odpadało. Wiele ran było wielkości sześciu cali, a głębokość ich dochodziła do samych kości. Całe Ciało Pana Jezusa, oprócz głowy, było pokryte ranami i sińcami., bardziej podobne do jakiejś masy bezkształtnej niźli do człowieka. I tak stał Pan Jezus w kałuży własnej krwi, a była chwila, że biedny Jezus nie mógł ustać, gdy sił Mu już zabrakło… upadł na ziemię na kolana… ręce mając przywiązane do słupa i zawisł na słupie jakby nieżywy. Widziałam, jak jeden z katów kopnął Go kilka razy nogą.
Na widok tego nieludzkiego czynu, na widok tak strasznych ran, okrywających Ciało Pana Jezusa,
serce mi bić przestało z nadmiaru boleści… skamieniałam… wyciągnęłam ręce do Jezusa, chcąc rany Jego opatrzeć i zapłakałam gorzkimi łzami.
Gdy mnie Anioł-Stróż ocucił, usłyszałam naradę katów, co by jeszcze wymyślić,
aby powiększyć męki Jezusa i dogodzić Żydom, którzy im za to zapłacili.
Królem się mianował – zawołał jeden – więc Go ukoronować”.
Dobra myśl” – powtórzyli inni – i zaraz się zabrali do spełnienia tego barbarzyńskiego projektu.
Odwiązali Pana Jezusa od słupa, posadzili Go na ostrym kamieniu polnym niby na tronie; okryli Go stara czerwoną płachtą niby płaszczem królewskim. Płachta ta, brudna i gruba, przylgnęła do zranionego Ciała Pana Jezusa i zadawała mu straszny ból. Wyszydzając Jego władzę królewską, związali Mu ręce i włożyli w nie trzcinę niby berło królewskie.
Na głowę wtłoczyli koronę, uwitą z gałęzi kolczastej akacji. Grube kolce tej korony porozrywały Ciało i przebiły czaszkę aż do mózgu. Zranione zostało czoło, skronie, oczy, uszy i szyja. To wszystko sprawiło Panu Jezusowi niesłychane boleści; oblany krwią podobny był do krzaka czerwonego, pomalowanego czerwoną farbą. Wreszcie podchodzili do siedzącego Pana Jezusa i uderzali laskami w koronę wbijając głębiej jej kolce w Jego głowę. Naigrywając się z cierpiącego Zbawiciela klękali przed Nim, pluli Mu w twarz i mówili:
Witaj Królu”.
Jezus milczał… w tym jednak milczeniu wyczuwałam skargę:
Obaczcie, a przypatrzcie się, jeżeli jest boleść, jako boleść Moja…
Ludu mój ludu, cóżem ci uczynił… czymem zasmucił, albo czym zawinił…

Widząc tę straszną zniewagę Pana Jezusa, słysząc różne bluźnierstwa przeciwko Niemu, czytając w Jego milczeniu skargę zbolałego serca, upadłam na kolana, zalana łzami żalu i boleści i zawołałam:
O, Jezu ! Jasności ojcowska, śliczności świata wiecznego;
ozdobo i rozkoszy nieba, najpiękniejszy z synów ludzkich…
najczystszy i niepokalany Baranku, cierpisz za grzechy całego świata!
Jakie to grzechy były główną przyczyną, że Ty,
świętością przewyższając wszystkich Aniołów,
dałeś się z szat obnażyć i pozwoliłeś w taki sposób
skatować Najświętsze Swoje Ciało i cierniem zranić swoją głowę!
Panie! Gdyby mnie Twoja Laska nie wspierała,
byłabym skonała na widok okrutnego biczowania i koronowania…


Na tę prośbę otrzymałam odpowiedź:
Każdy grzech, jako bunt stworzenia przeciwko Stwórcy, jest ciężką zniewagą Jego Majestatu.
Ale najcięższą zniewagą są grzechy popełnione przeciwko szóstemu i dziewiątemu przykazaniu Bożemu,
tj. Grzechy rozpusty cielesnej. Wszakże wiesz o tym, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, że przez Chrzest i Komunię świętą jest we Mnie wszczepiony i jego członki stały się moimi, i że jest Kościołem Ducha Świętego. Zatem, kto popełnia grzech cielesny, ten znieważa bardzo ciężko wszystkie Trzy Osoby Boskie. Znieważa Boga Ojca, bo oddając swe ciało na rozpustę, siebie jako obraz Boży rzuca w błoto. Znieważa Syna Bożego, bo oddając się rozpuście cielesnej zbeszczeszcza jego członki. – Znieważa Ducha Świętego, bo grzesząc cieleśnie gwałci Kościół Jego.
Czy ten grzech popełnia ktoś, kto jest w stanie wolnym, czy w małżeńskim, w każdym razie grzeszy ciężko, śmiertelnie…znieważa bowiem Boga w Trójcy Świętej Jedynego i zasługuje na wieczne potępienie
”.
Aby naprawić krzywdę wyrządzoną Bogu przez grzechy rozpusty i aby grzesznikowi wyjednać przebaczenie, potrzeba było, abym ponosił katusze biczowania, podczas którego cierpiałem moralnie, stojąc obnażony wśród tłumu rozpustników urągających Mi. Cierpiałem fizycznie – bo jak wiesz – ciało moje okryli ranami i sińcami. Ty odczułaś mękę Mojego Ciała… , odczułaś ból Mego serca, że człowiek, najwspanialsze Boskie stworzenie… mieszkania Trójcy Świętej, przez cudzołóstwo i wszelką nieczystość stał się gorszy od nierozumnego zwierzęcia. Za grzechy rozpusty cały świat został ukarany potopem, a Sodoma i Gomora ogniem siarczystym. Jeżeli ludzie tych zbrodni nie porzucą, będą karani krwawymi wojnami, zaraźliwymi, śmiertelnymi chorobami i różnymi innymi klęskami; wylewem wód, posuchą, głodem, aby roztyłych rozpustników brakiem chleba sprowadzić na drogę moralności. A jeżeli i to nie powstrzyma ludzi od rozpusty, powymierają całe rodziny… zmarnieją całe państwa…”. „Powiedz Księdzu proboszczowi, aby w skromny, ale ognisty nie zaniedbał karcić rozpustników i rozpustnice. Niech upomina rodziców, aby się skromnie zachowywali wobec dzieci i czuwali nad ich postępkami w domu i poza domem i aby do domów nie wprowadzali gorszycieli. Niech się potworzą stowarzyszenia niewiast i mężczyzn różnych stanów, ale jednego ducha, pod opieką Mojej Matki Niepokalanie Poczętej w celu tępienia rozpusty, krzewienia cnoty czystości i bronienia jej. Kto Boga i Ojczyznę kocha, zaklinam go na Moje okrutne biczowanie i cierniem ukoronowanie, niech się stanie członkiem tego stowarzyszenia, niech sam strzeże cnoty czystości, a tępi rozpustę i drugich do tego zachęca… I tak uleczy Moje, nad wyraz bolesne rózgi ”.

Gdy Pan Jezus to mówił, zrobiło się dość cicho na placu, bo żydowska starszyzna zajęta była rozprawą u Piłata,
( na co gawiedź zwróciła uwagę i jakby na chwilę zapomniała o na wpół tylko jeszcze żywym Panu Jezusie).
Wywierając na niego nacisk, aby podpisał wyrok śmierci, wydany na Pana Jezusa przez arcykapłanów żydowskich, bali się, aby Piłat nie uwolnił teraz Pana Jezusa. Kiedy Pan Jezus wypowiadał ostatnie słowa, nastąpiła cudowna przemiana, cudowniejsza niż na górze Tabor. Ciało Pana Jezusa stało się jasne jak błękit nieba podczas pogodnej nocy.
Rany przemieniły się w świecące gwiazdy, a im większa była rana, w tym jaśniejszą i większą gwiazdę się przemieniła; korona cierniowa na głowie przemieniła się w koronę złotą, drogimi kamieniami wysadzaną. Kolce cierniste korony przemieniły się w promienie słoneczne.
Trzcina w rękach przemieniła się w Krzyż błyszczący z napisem:
„Krzyżem zamknąłem piekło, a otworzyłem niebo”.
Płachta czerwona, brudna, okrywająca zranione Ciało Pana Jezusa, przemieniła się w jasny, przeźroczysty obłok, przez który widoczne były wszystkie gwiazdy okrywające Ciało Pana Jezusa. Kamień, na którym siedział Pan Jezus, przemienił się w tron kryształowy przybrany złotem, perłami i różnymi kamieniami. A mój najdroższy Jezus siedział na tym tronie w majestacie Króla,
któremu niebo i ziemia są posłuszne, a w ręce trzymał błyszczący Krzyż, godło swej męki.
W tej chwili zjawił się chór Aniołów ze Świętym Michałem Archaniołem na czele. Święty Michał z głęboką pokorą upadł na kolana i odezwał się w te słowa:
Jezu, najpotężniejszy nasz Królu! Dla pocieszenia Cię w Ogrójcu, byłem posłany przez Ojca Twego Niebieskiego; dziś staję przed Tobą w otoczeniu Aniołów dla oddania Ci czci, uwielbienia, miłości i powinszowania zwycięstw odniesionych dotąd nad piekłem i jego służalcami. Zwycięstwa ostatecznego oczekuje niebo i ziemia, oczekują dusze w otchłani będące ”. „Zwycięstwo to jest już bliskie… O!- Jakże się radujemy! Twoje ubóstwione człowieczeństwo zostało sponiewierane przez zaślepioną synagogę i przekupionych przez nią służalców piekła. Za to my przybyliśmy z polecenia Ojca Twego Niebieskiego, aby Cię uwielbić i uczcić najgłębszym hołdem. Padamy więc przed Tobą wszyscy na kolana, schylamy pokornie czoła… i napełnieni najgorętszą miłością śpiewamy:
„Królowi wieków Nieśmiertelnemu i Niewidzialnemu, samemu Bogu cześć i chwała na wieki wieków. Amen.
Wychwalamy Cię, błogosławimy Cię… niech będzie Imię Twoje błogosławione teraz i na wieki wieków. Amen.
Tyś jest początek i koniec, który był i który przyjdzie. Wszechmogący!…
Wszystkie narody upadną do nóg Twoich, będą wysławiały Wszechmocność Twoją i Majestat Świętości Twojej, a nieprzyjaciele Twoi zostaną pohańbieni i zawstydzeni”.
Po Aniołach, w takim samym porządku oddawali cześć Panu Jezusowi święci Starego Zakonu,
wołając ze łzami w oczach, podnosząc ręce ku Jezusowi:

„O, Panie, Królu i wybawco nasz! Myśmy Cię z tęsknotą oczekiwali i wyglądaliśmy dnia,
kiedy przyjdziesz i otworzysz nam bramy otchłani. Spełniła się nasza nadzieja…
Dziękujemy Ci za Twą Mękę, bo przez nią otworzysz nam naszą otchłań i wyprowadzisz nas do nieba.
O, bądź uwielbion, bądź błogosławiony na wieki…
Sława Twojego Imienia rozejdzie się po całym świecie i wszystkie pokolenia wielbić Cię będą i będą się bały Twojej potęgi. Nieprzyjaciele Twoi chcieli Cię poniżyć…
Tyś skruszył ich pychę i pokazałeś im, że Tyś wszechmocny, co stworzył niebo, ziemię i wszystko, co się na nich znajduje, że Tobie się należy wszelka cześć i chwała!
Wszystkie narody, któreś stworzył przyjdą i pokłonią się Tobie, Panie…”

Pan Jezus podniósł ręce i udzielił wszystkim błogosławieństwa.
W tej chwili ocuciłam się… podniosłam się napełniona dziwną radością i zawołałam
< : Wielbij duszo moja Pana… Wielbij Chrystusa, Króla w koronie…
i ucałowałam Krzyż stojący na stoliku przy łóżku dziękując Panu Jezusowi za to,
co widziałam i usłyszałam.
– Udałam się na Adorację do Kościoła, po Adoracji do chorych
”.
62 tys.
Joa him udostępnia to
260
Andreios

Jezus Chrystus nie został wybiczowany według prawa mojżeszowego lecz według reguł prawa rzymskiego.Oba biczowania różniły się od siebie zasadniczo.

Andrzej Bogusław Ryfa

Skąd ten wniosek?

Andreios

Według prawa żydowskiego (Prawa Mojżeszowego, a później tradycji talmudycznej) chłostę wymierzano za pomocą specjalnie przygotowanego bicza. Oto kluczowe szczegóły:
Materiał: Bicz składał się z trzech pasów (rzemyków) wykonanych ze skóry cielęcej lub oślej.
Budowa: Używano trzech rzemieni, aby przy jednym uderzeniu kara była liczona potrójnie, co pozwalało na zachowanie przepisów o maksymalnej liczbie uderzeń. Zazwyczaj bicz składał się z dwóch rzemieni krótszych i jednego dłuższego.
Liczba uderzeń: Zgodnie z Prawem, chłosta nie mogła przekroczyć 40 uderzeń (Pwt 25:3), aby „brat twój nie stał się w oczach twoich czymś nędznym”. Aby nie pomylić się w rachubie i nie przekroczyć tej liczby, w praktyce rabinicznej wymierzano 39 uderzeń (tzw. "czterdzieści bez jednego").
Sposób wykonania: Skazanego biczowano w pozycji pochylonej, wymierzając uderzenia po 13 razy w plecy (13x3=39).
Należy odróżnić biczowanie żydowskie od biczowania rzymskiego (np. Jezusa), które było znacznie brutalniejsze i zazwyczaj używano do niego flagrum – bicza z kawałkami metalu,haczyków lub kości na końcach. Biczowanie według prawa rzymskiego często kończyło się śmiercią choć był to wstępna kara poprzedzająca krzyżowanie.
To tak krótko rys historyczny.

Rene Maria Wata udostępnia to
503